netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Moje małżeństwo - nie mam sił...

12 odpowiedzi2 525 wyświetleńzałożony przez nikacb, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moje małżeństwo - nie mam sił...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Witam,nie wiem już gdzie szukać pomocy,jestem od pół roku po ślubie i z każdym dniem jest co raz gorzej...mój mąż do wylewnych uczuciowo nie należy bynajmniej słownie,ale od jakiegoś czasu nie ma między nami w ogóle nic.Już przed ślubem nie mieliśmy najlepszego okresu,nawet kilka razy pytałam czy aby na pewno chcę,że jeszcze możemy się wycofać,ale on twierdził,że chcę...nie był to mój wymarzony ślub...nie było "jak ładnie wyglądasz" w zasadzie żadnych większych emocji w moim mężu,ot zwykły dzień jak każdy tylko trzeba z gośćmi posiedzieć,nawet poprawiny okazały się pretekstem do kłótni,bo no cóż...chciałam by był bardziej obecny.Nie trwało długo jak zaczeliśmy się na dobre kłócić,o to,że nie ma czasu i nie liczy się ze mną,mój mąż jest typem pracoholika,do nocy siedzi na zakładzie i to tyle,kiedy prosiłam,że ja tak nie daje rady,że mamy dopiero po 30 lat i chciałabym chociaż raz ma jakiś czas wyjść,zrobić coś razem zawsze kończyło się awanturą,że to ja się czepiam,a ja nie mam nic z tego związku...sama pracuje po 10h dziennie,wieczory spędzam w zasadzie sama,ogarniam w domu sama (bo w domu mimo obietnic mąż nic nie pomoże bo ciągle jest zmęczony),w nd.jakiś obiad podstawić mężowi i...to by było na tyle.Prosiłam o terapię nawet się zgodził,zarejestrowałam nas i...ciągle nie ma na nią czasu.Prosiłam by coś się zmieniło bo inaczej się wyprowadzę,nawet spakowałam rzeczy i na kilka dni poszłam,ale nie zmieniło to nic.Nie mam sił tak dalej żyć,on zarzuca mi że tylko się czepiam,ja nie jestem w stanie z nim porozmawiać bo się nie da,od każdej rozmowy ucieka i ją ucina,wieczory spędza tylko przy grze,nie mam już na to wpływu,zastanawiam się tylko czy mogę jeszcze coś zrobić...

2

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...
nikacb napisał/a:

Nie mam sił tak dalej żyć,on zarzuca mi że tylko się czepiam,ja nie jestem w stanie z nim porozmawiać bo się nie da,od każdej rozmowy ucieka i ją ucina,wieczory spędza tylko przy grze,nie mam już na to wpływu,zastanawiam się tylko czy mogę jeszcze coś zrobić...

Czy  możesz coś jeszcze zrobić? Oczywiście! Złożyć pozew o rozwód. Bo niestety nic innego sama nie jesteś w stanie zrobić. Przykro mi to mówić ale na własne życzenie wpakowałaś się w to bagno. Sama piszesz, że on nigdy wylewny nie był, że przed ślubem było już nie najlepiej. Dlatego też, niczego innego nie było co się spodziewać. Taka prawda. Jednak nigdy nie jest za późno aby w końcu pomyśleć o sobie samej. Jeśli Ty tego nie zrobisz, to nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. Postaw mu sprawę jasno, albo terapia albo...
Twój wybór.

3

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Wiem,że niestety sama sobie jestem winna...ale,no właśnie to ale,byłam już po jednym rozwodzie i kiedyś obiecałam sobie że jeśli kiedy kolwiek wyjdę jeszcze raz za mąż,to zrobie wszystko by moje małżeństwo utrzymać,no i mimo wszystko kocham...a czemu tyle w tym trwałam? Bo chyba bardzo chciałam wierzyć w to jego "kocham" a po czasie co raz bardziej widzę,że zapętlam się w błędne koło,on nie daję nic,ja proszę, on ma dość tego słuchania i jest obojętny,ja czuję się za każdym razem gorzej i tak koło się zamyka. Tylko pamiętam jaki potrafił być...co mnie najbardziej boli to obojętność, nie męczę go by ze mną był na siłę, tylko o prawdę, wie że dużo przeszłam w życiu i w sprawach uczuciowych bardzo cenie szczerość, wolałabym usłyszeć że on nic nie czuję jeśli tak jest,bo wtedy wiedziałabym że nie mogę już nic, niż takie unikanie rozmowy,mowienie kocham i kompletnie olewanie, nawet nie widzi jak mnie to niszczy...coż nie wiem czy do terapii dojdzie, czy znajdzie sie na to czas, w kazdym razie ja juz nie mam sil

4

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Na swoj sposob znam ten problem... Mowi ze kocha, a robi wszystko, co tego nie potwierdza, mowi jedno ,a robi drugie i tak juz dluzszy czas... To niszczy czlowieka, bo niewiadomo o co chodzi, na czym stoi, czy w ogole ma to jakis sens, dopadaja takie mysli ze czasem mam dosc.. To boli bardziej niz gdy by powiedzial w prost szczera, brutalna prawde, ale prawde... A tak to nie wiesz czy ten zwiazek jest na prawde czy tylko na niby, z przyzwyczajenia i wygody. Masakra, rozumiem i wspolczuje. Najgorsze ze on sie nie otworzy i nie powie, i caly czas tak twkisz pomiedzy mlotem ,a kowadlem.

5

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Na swoj sposob znam ten problem... Mowi ze kocha, a robi wszystko, co tego nie potwierdza, mowi jedno ,a robi drugie i tak juz dluzszy czas... To niszczy czlowieka, bo niewiadomo o co chodzi, na czym stoi, czy w ogole ma to jakis sens, dopadaja takie mysli ze czasem mam dosc.. To boli bardziej niz gdy by powiedzial w prost szczera, brutalna prawde, ale prawde... A tak to nie wiesz czy ten zwiazek jest na prawde czy tylko na niby, z przyzwyczajenia i wygody. Masakra, rozumiem i wspolczuje. Najgorsze ze on sie nie otworzy i nie powie, i caly czas tak twkisz pomiedzy mlotem ,a kowadlem.

6

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Nikacb, tylko że na siłę niczego nie utrzymasz. Do małżeństwa potrzeba dwojga ludzi. Z tego co piszesz, to w waszym małżeństwie jedynie Ty jesteś obecna. O co chcesz walczyć? O iluzję? Co chcesz utrzymywać? On daje Ci jakąś nadzieję na to, że cokolwiek się zmieni? Obiecał coś? Poprawę, chęć zmiany...?
Dziewczyno pomyśl o sobie. Masz 30 lat, nie 18. Życie ucieka Ci między palcami, zamiast tkwić w próżni, mogłabyś układać sobie życie na nowo.

7

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...
alabasterkid napisał/a:

Na swoj sposob znam ten problem... Mowi ze kocha, a robi wszystko, co tego nie potwierdza, mowi jedno ,a robi drugie i tak juz dluzszy czas... To niszczy czlowieka, bo niewiadomo o co chodzi, na czym stoi, czy w ogole ma to jakis sens, dopadaja takie mysli ze czasem mam dosc.. To boli bardziej niz gdy by powiedzial w prost szczera, brutalna prawde, ale prawde... A tak to nie wiesz czy ten zwiazek jest na prawde czy tylko na niby, z przyzwyczajenia i wygody. Masakra, rozumiem i wspolczuje. Najgorsze ze on sie nie otworzy i nie powie, i caly czas tak twkisz pomiedzy mlotem ,a kowadlem.

Dokładnie tak samo...czasami mam wrażenie, że celowo doprowadza do rozstania, do tego że widzi, że już więcej nie dam rady i w końcu pękne...a wtedy zawsze będzie czysty, bo przecież to ja go zostawiłam, to jedyne wytłumaczenie które mi przychodzi do głowy, bo nie jestem w stanie pojąć jak niby można kochać a jednocześnie postępować zupełnie odwrotnie

8

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Margolinka masz rację..., ja walczyłam o normalność, i nie chodzi tu o jakieś trzymanie za rękę i patrzenie sobie w oczy, a o świadomość że jest się dla kogoś ważnym, o te drobne gesty codziennego dnia tak by czuć się kochaną,  ale to chyba walka z wiatrakami była...żyłam trochę w świecie iluzji, wydawało mi się że jak "kocha" i ja kocham to przecież mimo kryzysów nie ma rzeczy nie możliwych, a jednak wydawało mi się...teraz mimo jeszcze uczucia, nie zrobię już nic, bo niby co jeszcze ? Z inicjatywy jednej tylko strony nie da się za wiele osiągnąć, masz rację czas zacząć żyć, choć wiem że nie będzie łatwo zmienić swój świat, to jednak może warto dla samej siebie coś zrobić

9

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Nikacb, właśnie te drobne gesty a nie same słowa "kocham cię" świadczą o miłości. Gdy są tylko słowa, to nie wystarczy by cokolwiek trwałego zbudować. Wyobrażenia, nadzieje... to wszystko głęboko w nas siedzi. Niestety czasami nadchodzi moment, gdy trzeba je porzucić dla własnego dobra. Właśnie dla SAMEJ SIEBIE warto zacząć żyć, zmieniać ten swój świat na lepsze. Masz 30 lat, to nie dużo ale też nie mało. Wypadało by już w końcu zacząć żyć. Właśnie dla siebie. Nie dla kogoś, kto na dodatek na to nie zasługuje.

10

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Margolina dziękuje, potrzebowałam chyba jakiegoś głosu rozsądku, nie będzie łatwo bo razem pracujemy, widzę go codziennie, ale nie może chyba już bardziej boleć...czas wziaść się w garść

11

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Nikacb, nie tylko pora wziąć się w garść. Pora być w końcu szczęśliwą. I pamiętaj, że zrobiłaś wszystko co mogłaś aby naprawić ten związek. Ty chciałaś, on najwyraźniej nie. Nie ma tu żadnej Twojej winy. Długo wierzyłaś, miałaś nadzieję, czekałaś, poświęcałaś się... ale nie można czekać wiecznie.

12

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...

Wiem,że to już nie ma sensu i czas zacząć normalnie żyć, bardziej boli mnie tylko jego obojętność, która jest do tego stopnia, że nawet nie idzie ustalić z nim jak będzie wyglądała nasza wspólna praca, nie mówiąc o tym, że nie można od niego usłyszeć nawet żadnej odpowiedzi na jakiekolwiek moje pytanie, czasami napisze tylko "rób co chcesz mam to w dupie", muszę znaleźć nową pracę, bo na dluższa mete nie wyobrazam sobie z nim funkcjonować,a wiadomo jak to jest z praca czasami o nia trudno, niestety na razie zmuszona jestem u niego pracowac ( o ile mnie nie zwolni) i poszukac pokoju, bo niestety tez u niego mieszkam, wiec muszę trochę poukładać, i w najprostrzej sprawie nie uslyszysz nic od niego, ja wiem ze rozstania nie sa latwe, ale jesli komus do tego stopnia nie zalezy to nie potrafie tego zrozumiec dlaczego nie mozna wprost tego powiedziec, czy to naprawde takie trudne ?, czy do tego stopnia mozna miec kogos kompletnie gdzies ?

13

Odp: Moje małżeństwo - nie mam sił...
nikacb napisał/a:

czasami napisze tylko "rób co chcesz mam to w dupie"

Gdybym otrzymała tak otwarte przyzwolenie, to zdecydowanie nie zawahałbym się go użyć ! smile
Zrobiłaś co mogłaś, teraz skup się na sobie. Mąż nie chce z Tobą nigdzie wychodzić ? Wyjdź sama lub spotkaj się ze znajomymi.  Partner nie ma czasu i ochoty na pomoc w domu ? Zrób tyle ile dasz radę resztę zostaw dla niego. Jak śmieci zaczną mocno cuchnąc to zapewne je wyniesie. Zdecydowanie skupiłabym się na określonym działaniu, a nie na przysłowiowym strzępieniu języka... Może coś wreszcie do chłopaka dotrze. Jeżeli nie - trudno. Będzie rozwód. Przykre, ale to nie koniec świata.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moje małżeństwo - nie mam sił...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026