Eko jedzenie :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Eko jedzenie :)

Dziewczyny, kupujecie eko produkty, certyfikowane miody, warzywa, oliwę itp? A jeśli tak, to gdzie? W marketach czy na bazarkach? Czy raczej nie przywiązujecie do tego wagi, ale staracie się przyrzadzać po prostu zdrowe potrawy z tego co macie? Ciekawa jestem:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Eko jedzenie :)

W marketach właściwie nie ma eko warzyw, owoców. smile Jak coś, to raczej małe działy, albo półki z suchymi rzeczami. Lepiej po prostu przejść się na targ. smile

3

Odp: Eko jedzenie :)
Markizik napisał/a:

W marketach właściwie nie ma eko warzyw, owoców. smile Jak coś, to raczej małe działy, albo półki z suchymi rzeczami. Lepiej po prostu przejść się na targ. smile

No owoców czy warzyw to może nie, ale już np. oliwy, jakieś amarantusy to się już spotka z certyfikatami (swoją drogą pytanie tylko czy nie są jakieś naciągane, bo czytałam, że niektórzy sobie po prostu naklejają takie niby certyfikaty), tylko, że ceny to też wiemy, że do niskich nie należą. Pewnie, że lepiej się przejsc na targ, ale np. koło mnie nie ma takich rzeczy, owszem sa przeróżne rodzaje warzyw, ale takie jak na kazdym innym targu.

4

Odp: Eko jedzenie :)
redwine napisał/a:

No owoców czy warzyw to może nie, ale już np. oliwy, jakieś amarantusy to się już spotka z certyfikatami (swoją drogą pytanie tylko czy nie są jakieś naciągane, bo czytałam, że niektórzy sobie po prostu naklejają takie niby certyfikaty), tylko, że ceny to też wiemy, że do niskich nie należą. Pewnie, że lepiej się przejsc na targ, ale np. koło mnie nie ma takich rzeczy, owszem sa przeróżne rodzaje warzyw, ale takie jak na kazdym innym targu.

Ale to akurat jest trochę inaczej - nie wolno naklejać sobie certyfikatów niezgodnie z prawdą, ale na produktach możesz mieć oznaczenia typu -"Samo zdrowie", "zdrowe, że hej" albo znaczki, które certyfikaty udają, a w rzeczywistości są tylko jakimiś grafikami na etykiecie. smile

O dobrą oliwę z oliwek, a nie jakieś cuda na kiju naprawdę nie jest łatwo. My kiedyś sprowadzaliśmy, teraz kupujemy np. na Żelaznej w Warszawie. Tam jest BioBazar, gdzie te produkty mają certyfikaty. Niekoniecznie na nalepce - bo na kurczaku, czy warzywach ich oczywiście nie ma, ale można porozmawiać z hodowcą, jak taka marchewka rosła, albo skąd jest kurczak (np. kurczaki jedzą tylko pasze z własnego gospodarstwa, bez antybiotyków itd.)

5 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-30 16:53:44)

Odp: Eko jedzenie :)

Wiesz EKO nie koniecznie oznacza zdrowe. Np. mleko z eko farmy czy pozyskiwane metoda gospodarska moze potem byc i w wiekszosci jest zubozone biologicznie w procesie UHT a koncowy produkt w postaci np. serka jest z dodatkiem chemicznych srodkow barwiacych i konserwujacych. Podobnie owoce i warzywa. Nie jest tajemnica ze te sprzedawane nawet na rynku w miescie sa inaczej uprawiane przez producenta niz te na wlasny uzytek. Nawet niektore zboza jak np. gryka, klasyka jest to ze pole po takiej uprawie jest pryskane Randapem.

Poza tym nalezy odroznic rozne pojecia takie jak EKO, zdrowe, jakosc, tradycja, naturalny, sklad, sila znaku jakosci, itp. Bo sa to pojecia zupelnie rozne!!!!

EKO - oznacza pewien proces, sposob pozyskania (np. bardziej "naturalnie", bez nawozow) ale ta informacja moze dotyczyc jednego z procesow produkcji lub uzyskania substratu, i to ECO moze
byc zupelnie "zniwelowane" przez inny proces, nie chroni przez roznymi dodatkami w procesie produkcji zywnosci

Zdrowe - teoretycznie jest to kazdy produkt dopuszczony na rynek spelniajacy normy, w praktyce jest malo takich produktow a to z racji stosowanych dodatkow chemicznych (ktore moga
sie akumulowac, wywolywac alergie), stosowanych nawozow, zbyt duzej ilosci zawartej soli, cukru, nienaturalnie malej zawartosci blonnika, itp.

Jakosc - jest to pojecie zupelnie rozmyte, mnie osobiscie sie kojarzy z tradycja+zdrowe

Tradycyjny - to produkt uzyskiwany metoda tradycyjna, co pozwala zachowac wiele walorow smakowych produktu, kwestia jest definicji tego pojecia, dzis wieksosc produktow uzyskiwana
jest metoda przemyslowa jest wyjalowiona z roznych smakow

Naturalny - to rowniez pojecie rozmyte, trudne do definicji i naduzywane

Sklad - determinuje czy produkt jest zdrowy, oraz jego rozne walory smakowo-odrzywcze

sila znaku jakosci - sa rozne systemy znakow, jedne sa naduzywane, inne daja gwarancje jakosci lub tradycji, wazne jest czy producent przestrzega procedury opisujacej dany produkt za co
uzyskal znak, ale to juz jest trudno sprawdzic

Do tego nalezy dodac ze na jakosc produktu, jego zdrowotnosc bedzie wplywac tez proces przechowywania, rodzaj opakowania, sposob przygotowania w domu.

Mozemy tez tu dodac problem oferowanai ograniczonej liczby produktow, produktow nienaturalnie chodowanych, pozbawionych smaku, modyfikowanych genetycznie (GMO).

Zagadnienie jest wiec bardzo, bardzo szerokie.

Markizik napisał/a:
redwine napisał/a:

No owoców czy warzyw to może nie, ale już np. oliwy, jakieś amarantusy to się już spotka z certyfikatami (swoją drogą pytanie tylko czy nie są jakieś naciągane, bo czytałam, że niektórzy sobie po prostu naklejają takie niby certyfikaty), tylko, że ceny to też wiemy, że do niskich nie należą. Pewnie, że lepiej się przejsc na targ, ale np. koło mnie nie ma takich rzeczy, owszem sa przeróżne rodzaje warzyw, ale takie jak na kazdym innym targu.

Ale to akurat jest trochę inaczej - nie wolno naklejać sobie certyfikatów niezgodnie z prawdą, ale na produktach możesz mieć oznaczenia typu -"Samo zdrowie", "zdrowe, że hej" albo znaczki, które certyfikaty udają, a w rzeczywistości są tylko jakimiś grafikami na etykiecie. smile

O dobrą oliwę z oliwek, a nie jakieś cuda na kiju naprawdę nie jest łatwo. My kiedyś sprowadzaliśmy, teraz kupujemy np. na Żelaznej w Warszawie. Tam jest BioBazar, gdzie te produkty mają certyfikaty. Niekoniecznie na nalepce - bo na kurczaku, czy warzywach ich oczywiście nie ma, ale można porozmawiać z hodowcą, jak taka marchewka rosła, albo skąd jest kurczak (np. kurczaki jedzą tylko pasze z własnego gospodarstwa, bez antybiotyków itd.)

Sry ale mi sie smiac chce. Bo mi jeden "rolnik" opowiadal ze jak jeden producent z okolicy (przemyslowy) mial do sprzedania samochod (juz nie pamietam czy marchwi czy ziemniakow ale chyab to drugie z uprawy przemyslowej) to postawil przy samochodzie tego "rolnika" (chlopina na rencie, zaniedbany ale wyglad ma typowego "rolnika" zgodne z wyobrazeniem spolecznym), ktory potwierdzal ze to z jego gospodarstwa, tak ze efekt byl taki, ze jak wczesniej nie mogl za wiele sprzedac, to wtedy ziemniaki szly ja tzw. "swierze buleczki".

Osobiscie wiec nie wierzylbym w zadne zapewnienia na temat sposobu karmienia czy ekologicznosci gospodarstwa. Takie sposoby pordukcji sa nieoplacalne biznesowo i powodowaly by znaczny wzrost cen, z naciskiem na znaczny.

Np. z wlasnego doswiadczenia, kurczaki. Obojetnie czy kupione eco, na rynku u "znajomego" czy w markecie, zaden nigdy, NIGDY! nie smakowal mi jak ten w dziecinstwie z wlasnej dzialki pod miastem rodzicow (nie byli rolnikami) karmiony prawdziwym zbozem, robakami z gnojowki, itp. A warzywa? Szkoda gadac. Jesli np. marchewka, pomidor sa Eko, to eko jest wyznacznikiem jakosci to czemu nie smakuja jak te wyjete chocby dzien wczesniej z ziemi uprawiane samodzielnie kiedys?! To sa zupelnie rozne smaki, niezaleznie od tego jak duzymi literami jest napisane to EKO. To nie jest to samo. Jedynie owoce smakuja tak samo, ale tu dochodzi jeszcze kwestia pryskania. Praktycznie kazdy to robi inaczej ma nieoplacalne plony lub cena 2x wyzsza. Tutaj cudów nie ma. Jedynie nie pryskaja najubozsi rolnicy, Ci ktorych nie stac, ale Ci na rynkach nie sprzedaja.

6

Odp: Eko jedzenie :)
maniek_z_maniek napisał/a:

Tradycyjny - to produkt uzyskiwany metoda tradycyjna, co pozwala zachowac wiele walorow smakowych produktu, kwestia jest definicji tego pojecia, dzis wieksosc produktow uzyskiwana
jest metoda przemyslowa jest wyjalowiona z roznych smakow

Naturalny - to rowniez pojecie rozmyte, trudne do definicji i naduzywane

Sklad - determinuje czy produkt jest zdrowy, oraz jego rozne walory smakowo-odrzywcze

sila znaku jakosci - sa rozne systemy znakow, jedne sa naduzywane, inne daja gwarancje jakosci lub tradycji, wazne jest czy producent przestrzega procedury opisujacej dany produkt za co
uzyskal znak, ale to juz jest trudno sprawdzic

Do tego nalezy dodac ze na jakosc produktu, jego zdrowotnosc bedzie wplywac tez proces przechowywania, rodzaj opakowania, sposob przygotowania w domu.

Mozemy tez tu dodac problem oferowanai ograniczonej liczby produktow, produktow nienaturalnie chodowanych, pozbawionych smaku, modyfikowanych genetycznie (GMO).

Zagadnienie jest wiec bardzo, bardzo szerokie.

Markizik napisał/a:
redwine napisał/a:

No owoców czy warzyw to może nie, ale już np. oliwy, jakieś amarantusy to się już spotka z certyfikatami (swoją drogą pytanie tylko czy nie są jakieś naciągane, bo czytałam, że niektórzy sobie po prostu naklejają takie niby certyfikaty), tylko, że ceny to też wiemy, że do niskich nie należą. Pewnie, że lepiej się przejsc na targ, ale np. koło mnie nie ma takich rzeczy, owszem sa przeróżne rodzaje warzyw, ale takie jak na kazdym innym targu.

Ale to akurat jest trochę inaczej - nie wolno naklejać sobie certyfikatów niezgodnie z prawdą, ale na produktach możesz mieć oznaczenia typu -"Samo zdrowie", "zdrowe, że hej" albo znaczki, które certyfikaty udają, a w rzeczywistości są tylko jakimiś grafikami na etykiecie. smile

O dobrą oliwę z oliwek, a nie jakieś cuda na kiju naprawdę nie jest łatwo. My kiedyś sprowadzaliśmy, teraz kupujemy np. na Żelaznej w Warszawie. Tam jest BioBazar, gdzie te produkty mają certyfikaty. Niekoniecznie na nalepce - bo na kurczaku, czy warzywach ich oczywiście nie ma, ale można porozmawiać z hodowcą, jak taka marchewka rosła, albo skąd jest kurczak (np. kurczaki jedzą tylko pasze z własnego gospodarstwa, bez antybiotyków itd.)

Sry ale mi sie smiac chce. Bo mi jeden "rolnik" opowiadal ze jak jeden producent z okolicy (przemyslowy) mial do sprzedania samochod (juz nie pamietam czy marchwi czy ziemniakow ale chyab to drugie z uprawy przemyslowej) to postawil przy samochodzie tego "rolnika" (chlopina na rencie, zaniedbany ale wyglad ma typowego "rolnika" zgodne z wyobrazeniem spolecznym), ktory potwierdzal ze to z jego gospodarstwa, tak ze efekt byl taki, ze jak wczesniej nie mogl za wiele sprzedac, to wtedy ziemniaki szly ja tzw. "swierze buleczki".

Osobiscie wiec nie wierzylbym w zadne zapewnienia na temat sposobu karmienia czy ekologicznosci gospodarstwa. Takie sposoby pordukcji sa nieoplacalne biznesowo i powodowaly by znaczny wzrost cen, z naciskiem na znaczny.

Np. z wlasnego doswiadczenia, kurczaki. Obojetnie czy kupione eco, na rynku u "znajomego" czy w markecie, zaden nigdy, NIGDY! nie smakowal mi jak ten w dziecinstwie z wlasnej dzialki pod miastem rodzicow (nie byli rolnikami) karmiony prawdziwym zbozem, robakami z gnojowki, itp. A warzywa? Szkoda gadac. Jesli np. marchewka, pomidor sa Eko, to eko jest wyznacznikiem jakosci to czemu nie smakuja jak te wyjete chocby dzien wczesniej z ziemi uprawiane samodzielnie kiedys?! To sa zupelnie rozne smaki, niezaleznie od tego jak duzymi literami jest napisane to EKO. To nie jest to samo. Jedynie owoce smakuja tak samo, ale tu dochodzi jeszcze kwestia pryskania. Praktycznie kazdy to robi inaczej ma nieoplacalne plony lub cena 2x wyzsza. Tutaj cudów nie ma. Jedynie nie pryskaja najubozsi rolnicy, Ci ktorych nie stac, ale Ci na rynkach nie sprzedaja.

Masakra ta historia z rolnikiem... Ja nie mam jakiegoś chopla na punkcie eko. Zdarza mi sie kupić marchewkę w supermarkecie, ale bardoz cenię biobazar w Warszawie - tam z każdym własciwie wystawcą można pogadać i widzisz ich co tydzień, wiec buduje się pewne zaufanie. Mają właśnei rewelacyjne oliwy, oliwki z Krety z pestkami - choć ja jendka wolę dryo]lowane, tkai leniuch ze mnie w tym względzie. Mają też rewelacyjne hummuski wink

7

Odp: Eko jedzenie :)
Markizik napisał/a:

Niekoniecznie na nalepce - bo na kurczaku, czy warzywach ich oczywiście nie ma, ale można porozmawiać z hodowcą, jak taka marchewka rosła, albo skąd jest kurczak (np. kurczaki jedzą tylko pasze z własnego gospodarstwa, bez antybiotyków itd.)

Sprzedawca powie Ci to co chcesz usłyszeć, żeby sprzedać towar. Żeby wiedzieć na pewno musiałabyś prześledzić całe życie kurczaka od jaja do rożna smile

8

Odp: Eko jedzenie :)

Macie racje, dlatego właśnie wolę sprawdzone miejsce, gdzie te certyfikaty sprzedawcy rzeczywiście mają, bo na ludzi z eko rzeczami, które tylko eko udają można naciąć się wszędzie. W marketach to można w sumie z gruntu założyć, że warzywa i owoce z upraw ekologicznych nie pochodzą. smile

maniek_z_maniek- jest coraz więcej hodowli ekologicznych, bo to się jednak opłaca. Coraz więcej ludzi zwraca uwagę na zdrowie - można powiedzieć, że robi się z tego moda, chociaż dla mnie, to jest bardziej racjonalne podejście do żywienia niż moda. I też fakt - często taka żywność jest droższa, choć nie zawsze. Czasami ceny są porównywalne, a jakość zupełnie inna. Warzywa smakują tak jak z działki, jaką kiedyś mieliśmy (tzn, rodzice jeszcze mieli).

9

Odp: Eko jedzenie :)

Coraz częściej "eko" czy "bio" to tylko puste slogany, i wcale nie chodzi tu o nie spełnianie standardów. Jakiś czas temu wykazano że jaja "bio" kur z wolnego wybiegu tak naprawdę niczym nie różnią się od tych, które pochodzą od kur z chowu klatkowego. Kupując jaja od kur z wolnego wybiegu mamy jednak świadomość, że nie były one męczone w klatkach. Dobre sobie, a co z zarzynanymi w masarniach świniakami?
Najzabawniejsze jest to, że mieszkamy powiedzmy w takim Krakowie, wydajemy mnóstwo kasy na żywność eko, jednocześnie trując się tym wszystkim dookoła w mieście. Eko to przede wszystkim wielki biznes, i tak naprawdę strata pieniędzy, o ile nie jesteśmy odizolowani od mnóstwa reszty szkodliwych czynników.

10

Odp: Eko jedzenie :)

Matt87 - masz rację, te wszystkie rzeczy muszą jakoś współgrać. Zawsze jednak wyjdzie nam na zdrowie, jak zamiast zamówionej pizzy zjemy sałatkę, chude mięso. Jak sami upieczemy ciasto niż kupimy je w markecie, gdzie będzie pełne utwardzanych tłuszczy, które w innych krajach stają się zakazane. 
Oprócz jedzenia, też wypadało by się trochę ruszać, na co też trochę narzekam i tylko szukam usprawiedliwienia żeby nie ćwiczyć. Aktualnie upały są dobrą wymówką, ale już zapisałem się na basen. smile

11

Odp: Eko jedzenie :)

Teraz już trzeba będzie łapać formę poz zimie na wiosnę. sama zastanawiam się jak menu zmienić. Ostatnio na Biobazar często zaglądam po mąkę, bo i chleb zaczynam sama piec, ale nie tylko po to, także jaja i szpinak tylko tam kupuję.

12

Odp: Eko jedzenie :)

Ja czasem kupuję produkty ze Sprawiedliwego Handlu, przede wszystkim herbatę i banany. Bardzo chciałabym sie zaopatrywać w warzywa i mieso u rolników z małymi gospodarstwami, którzy robią to raczej na własny uzytek, ale nie mam pojęcia, gdzie takich znaleźć sad

13

Odp: Eko jedzenie :)

Wstyd się przyznać ale nie bardzo. Jeśli o warzywa i owoce chodzi to staram się kupowac na bazarku że wydaje mi sie ze są nie przechowywane a prosto z pola. Ale nigdy nie wiadomo niestety.

14

Odp: Eko jedzenie :)

sylwia.lestat - o tej porze roku na pewno nie  będą prosto z pola. smile

Wciąż można jednak kupić ziemniaki, buraki, marchew z ekologicznej uprawy, a upieczone są super. No i jeszcze kiszone rzeczy i wszelkiej maści słoiki z przetworami. Jest coś jeść zimą. smile

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024