Witajcie,
mam nadzieję, ze mój przydługi post nie zniechęci i znajdzie się dobra dusza , która podzieli się ze mną swoja opinią, za co z góry dziękuję
. Jestem na forum od jakiegoś czasu, czytam różne historie, szukam dla siebie odpowiedzi. Minęły 2 miesiące odkąd odkryłam ślady zdrady- podwójnego życia i odeszłam . Pierwszy miesiąc w ciszy, drugi z wymianą wiadomości, odpisałam, bo chciałam coś zrozumieć, może dopowiedzieć , wyrazić złość , a z poczucia lęku nie chciałam się spotkać, mimo, ze prosił i pytał czy jest choćby na to cień szansy. Pisał, że robił złe rzeczy , że nigdy nie wybaczy sobie , ze mnie skrzywdził, że wie, że wszystko stracił , ale nie potrafi się z tym pogodzić.
Przyznał, że z obawy przed odrzuceniem, ze go zostawię szukał alternatyw, gdy czuł się już bezpiecznie ucinał znajomość , tak naprawdę miał drugi świat, o którym dowiedziałam się , bo znalazłam zdjęcia na komputerze. Mówi, że nie szukał seksu, chciał jakby zamiennika mnie, tworzył "pseudo relacje". Wiele rzeczy przede mną ukrywał , oszukiwał. Teraz pisze, ze wie, że to był straszny błąd.
Cały nasz związek 5 lat był obustronnie niedojrzały, związałam się z osoba unikającą bliskości, bo sama tak naprawdę się jej bałam. Te kilka lat to też moje i jego próby wejścia w? dorosłość? (3 z przodu za mną, jemu 2 lata brakuje) , moja pomału zgoda na słabość , bo też potrzebuję opieki , gdy jest mi ciężko, jego przełamywanie ?dostępności? , był też ten zwykły fajny czas. Zawsze jednak coś zgrzytało , jego częste wyjazdy, przeciągane powroty, niemożność kontaktu i ta spora cześć życia, której nie znałam, budziły we mnie obawy i były polem do kłótni .
To ja tez byłam jakimś motorem napędowym , organizowałam czas , szukałam dla nas celu, często mu to wypominałam. W kłótniach i z bezsilności często mówiłam o rozstaniu. Tak naprawdę chciałam, aby to on znalazł cel dla mnie, teraz to wiem i szukam go sama dla siebie. Pod koniec związku on stał się silniejszy, miał swój cel i pasję z nią wiązał też naszą przyszłość. Ex od czasu rozstania pisze, ze dużo zrozumiał, jest na terapii, że czuje się ?jak gówno? i, ze dałby wszystko by móc cofnąć czas, choć wie, ze co się stało to się nieodstanie i, ze ma nadzieję, ze mu kiedyś wybaczę. Ja jestem rozdarta, na początku nie chciałam o nim słyszeć , wyłam z bólu i zawodu zdradzonego zaufania, później wywaliłam z siebie całą złość , później już chciałam wybaczyć, by pożegnać, aż nagle zaczęłam tęsknić, za tą częścią jego ?tą moją?, nie tą prawdziwą.
Czuję się zagubiona , myślę , że ta deklaracja zmiany, to poczucie winy, o którym pisze ,a jednocześnie moje poczucie czy jest to prawdziwe strasznie mi miesza, nie wierzę komuś, kto tak potrafi oszukiwać i manipulować.
Poprosiłam by zniknął, usunął się w cień, bym mogła zamknąć ten rozdział, by nie przeciągać w nieskończoność tego bólu. Tak też zrobił, napisał jednak, że ma nadzieję, że kiedyś będę chciała, by z tego cienia wyszedł.
Podobne tematy
Rozumiem, że zdradzał Cie z wieloma kobietami?
Moim zdaniem to niewybaczalne.
Co innego raz - to może i da się wybaczyć, ale notoryczne romanse?
Wiem o 2, z którymi romansował. Gdy czytam co napisałam, wiem, że do tego nie ma powrotu. Ktoś, tu na forum odniósł się do cytatu, że miłość wybacza wszystko, dodając, że każdy człowiek ma swoje granice. Niemniej i tak jest ciężko, by po prostu nie oglądać się za siebie.
Ta historia nie wygląda najlepiej i moim zdaniem nie powinnaś wybaczać, z uwagi na to, że romansów było sporo.
Ale to Ty znasz go lepiej, jeśli kochasz go i czujesz, że naprawdę mógł się zmienić, chcesz dac mu szansę, to daj. Ja jestem za dawaniem JEDNEJ (jednej!) szansy.
Jeśli jednak wewnątrz czujesz, że to nieprawda, to daj sobie czas by się otrząsnąć z tego rozstanie. 2 miesiące po 5-letnim związku to niedużo.
Dziękuję za Twoje odpowiedzi. Zastanawiam się nad tym w jakiej orbicie emocji się znajduje :], 2 miesiące to mało, czuję ,że gdzieś poplątałam siebie.
Potrzebuję czasu i brak kontaktu na pewno bardziej mnie poukłada , wyciszy też te emocje lęku.
Gdy byliśmy razem , mimo tych różnych dołków nie miałam sygnału , że jest coś co go gniecie, nie mówił o swoich problemach, deklarował duże zaangażowanie - to słowa, czyny jednak były inne, dlatego też nie wierze w słowa.
Niemniej i tak jest ciężko, by po prostu nie oglądać się za siebie.
Nie oglądaj się za siebie, choć nie jest łatwo, masz rację, liczą się czyny, a nie puste słowa.
7 2015-06-20 18:06:18 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-06-20 18:17:33)
Nie do końca chcę chyba. Straciłam jakby pewność siebie, swoich decyzji i wyborów, ani jedna ani druga strona. Ex nie naciska, pytał się czy jest jakakolwiek szansa, a ja czuje ten lęk , ten z oszukania. Czytam rożne historie i zastanawiam się skąd ta siła, czy coś kto ma w sobie, ze mimo oszukania potrafi gdzieś ten lęk odsunąć. Między nami było dużo chaosu i właściwie dużo niestabilności , nie ma wiele oparcia w czynach tych dobrych z przeszłości, było dużo starań osób, które nie dorosły do miłości.
Zagubiłam się , to dziwne, gdy nie możesz zawierzyć sobie , bo boisz się , że Twoja decyzja może wynikać z jakiegoś impulsu , czegoś co może nie jest prawdziwe. Z jednej strony słyszę bym nie traciła czasu, a z drugiej wiem, że to czas dla mnie, by zrozumieć siebie by dojrzeć.