Hej dziewczyny,
Zastanawiam sie gdzie są granice w zwiazku, ktorych absolutnie obie strony nie moga przekroczyc.
Swego czasu doznalam przemocy slownej ze strony swego partnera.
Czy dla Was słowa rzucane w ogromnych nerwach i klotniach maja znaczenie? Czy one się ''liczą" ?
Jak byscie zareagowaly slyszac od swojej milosci zycia: " jestes popierdo****, zalosna, niezrownowazona, zamknij morde".
Natomiast reakcja partnera na pytanie czy mnie szanuje i czy do swojej mamy tez sie tak odnosi uslyszalam : "odpier*** sie od mojej mamy, nie masz prawa o niej mowic, kim ty w ogole jestes, ze o niej mówisz "
Czy moj szok i niedowierzanie zaistnialą sytuacją jest uzasadnione? Czy moze przesadzam a partnera po prostu ponioslo?