Czesc. Może nie powinnam tego robic, ale czuje ze może dzieki temu ze opisze wam moja sytuacje poczuje sie lepiej . Kto wie.
No wiec:
Na poczatku technikum poznałam pewnego chłopca. Byliśmy razem ponad 3 lata. Przez te 3lata on przyjezdzal przed szkola do mnie , i szliśmy razem do szkoły. Siedzieliśmy dzień w dzień razem. Od 7 rano do 22.
Na poczatku bylo super. To mój pierwszy w zyciu chłopak. Nawet po 2 latach oświadczył mi sie. Tylko.. No cóż.. Spoczal na laurach. Owszem o urodzinach, rocznicy itp pamiętal, ale.. Jak przyjezdzal siedzieliśmy non stop w domu przed tv. Z czasem gdy dzwonil do mnie Tel. Nawet nie odebrałam, a on juz wypytywal kto dzwoni. Podobnie z sms-ami.
Byly dni kiedy wieczory spedzalam w domu sama, a on następnego dnia rano pytal mnie jak bylo na imprezie. Jak pytalam dlaczego mi nie wierzy ze siedzialam w domu to twierdził ze zartowal.
Z czasem byliśmy jak stare małżeństwo. Wyglupial sie i szturchal koleżankę w szkole gdy tylko mnie nie bylo widac.
Po zakończeniu szkoły, poszliśmy na spacer. Zaproponowalam ze albo naprawiamy to co sie wypalilo, albo rozstajemy sie. Wyszlo tak ze rozstaliśmy sie , ale jezeli mamy ze sobą być to może nasze drogi sie ze sobą kiedys zejdą.
Na poczatku , wydawalo mi sie przez pierwsze 4-5tyg ze jest mi lepiej. Owszem brakowało mi go, ale nie aż tak jak sie spodziewałam. Znajomi mówili ze odżyłam.
Ludzilam sie ze będzie sie staral i ze napisze, zadzwoni. Ale nic.
Ostatnio byliśmy na spacerze , zlecialo nam 4h rozmowy -nic związanego ze związkiem.
Zreszta od 2tygodni odczuwam jego brak. Podczas rozmowy przytulilam sie i aż poleciały mi łzy, ale powiedziałam ze mam przeciez alergie na pylki .
Brakuje mi go, nie mogę sobie poradzić . Mija juz prawie 2miesiac od rozstania, a ja nie daje rady. Rycze jak dziecko.
Dzis bylam w miejscu jego pracy, myślałam ze ma wolne. Ale byl. Gdy powiedziałam po prostu ,,czesc" i sie usmiechnelam on powiedzial jak do pierwszej lepszej klientki po prostu ,,dzień dobry" bez uśmiechu. Zabolalo.
Zwykle witamy sie po rozstaniu buziakiem w policzek, a jako ze to praca to liczyłam na tylko ,,czesc" z uśmiechem. A nie olewajace ,,dzien dobry".
A pozniej, gdy zobaczyl ze mierze sukienke , gdy przechodzil obok, usmiechnal sie I puścił mi oczko.
Nie wiem co mam myśleć. Wiadomo , po takim czasie dalej go kocham.. Ale , myślałam ze będzie walczył, starał sie. A tak , czuje sie jak idio.tka nikogo nie warta.
Żaluje ze się rozstaliśmy, coraz częściej sie obwiniam i mysle ze mogłam zacisnąć zęby , może z czasem samo by sie wszystko naprawiło.