netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

19 odpowiedzi7 639 wyświetleńzałożony przez facet_84, 04.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Witam Wszystkich.

Od jakiegoś czasu przeglądam to bardzo ciekawe forum i dzisiaj stwierdziłem, że chciałbym podzielić się z Wami moją historią, jednocześnie poznać Wasz punkt widzenia na moją sytuacją. W kilku słowach o mnie. Jestem młody (chyba), ambitny, przed rokiem zostałem managerem w bardzo prestizowej firmie, mam Swoje zainteresowania i pasje - określane mianem sportów ekstremalnych, dobrze zarabiam i wydawałoby się ze jest pieknie, rozowo i kolorowo a jednak..... samotnie. Moi znajomi przyjaciele juz dawno w poukladanych zwiazkach a ja sam...
Przed rokiem poznałem dziewczyne - mlodsza ode mnie o 6 lat, byla wtedy w zwiazku - bardzo mi sie spodobala postanowilem sie troche o niej dowiedziec przez wspolnych znajomych. Dowiedzialem sie ze jej zwiazek sie nie ukladal i mowiac w skrocie chylił sie ku upadkowi.

Nawiazalem z nia znajomosc przez internet, od slowa do slowa (trwalo to 2 miesiace) - zaczelismy sie spotykac. Zaproponowala uklad - sex bez zobowiazan - wczesniej zeby byla jasnosc miala rozstac sie ze Swoim ex. "Uklad" sie zaczal, ale szybko stwierdzilismy ze laczy Nas cos wiecej niz tylko fajny sex, i doszly kina restauracje, ciagle spedzanie czasu - w wiekszosci w moim mieszkaniu, filmy, sami wiecie jak jest... Powiedziala mi ze sie zakochala, no i ja w zwiazku z tym tez chcialem zeby polaczylo Nas cos glebszego - zaangazowalem sie na calego, poznalismy Swoich rodzicow, wprowadzilem ja do mojego kregu przyjaciol/ znajomych - wydawaloby sie - bajka...

Nadszedl czas wakacji, wiec zaproponowalem wspolna podroz w dalekie i egzotyczne regiony Swiata - trzy tygodniowy trip rowniez udany - ale w trakcie mielismy pierwsza powazna klotnie - wydaje sie normalne po pol roku znajomosci. Rowniez w trakcie podrozy powiedzialem ze ja kocham...
Wrocilismy do kraju, zaproponowalem aby poszla na studia zaoczne i poszla do pracy - w zwiazku z tym ze narzekala na brak kasy. Ja sam tak do czegos doszedlem i uznalem ze skierowanie jej na to droge pomoze jej szybciej cos osiagnac.
No i nagle zaczely sie problemy - brak czasu, z jej strony (nauka i praca) - staralem sie zrozumiec, pozniej wyciszone telefony, ktoregos razu kiedy jak juz zasypialismy przyszedl sms od bylego - bardzo sie poklocilismy bo poprosilem ja aby mi pokazala, na poczatku nie chciala, ostatecznie mi pokazala. Sms o tresci bardzo dwuznacznej, tak jakby sie nigdy z Nim nie rozstala - powiedzialem jej ze jezeli sie to powtorzy, to konczymy to wszystko - ponoc do niego zadzwonila i wytlumaczyla ze ma tak nie robic - nigdy tego nie uslyszalem.

Potem znowu bylo dobrze, zaczelismy szukac wspolnego mieszkania ktore moglibymy wynajac - bo moje bylo wg. niej za male, ale ok, dla mnie nie bylo problemu...Chciala spedzic Swieta ze mna i z moja rodzina....wspolne rozmowy o przyszlosci, etc.

Ale pozniej bylo juz tylko gorzej - coraz mniej czasu z jej strony, ciagle jakby cos bylo nie tak, dalej ten wyciszony telefon, zablokowana klawiatura - zaczalem byc zazdrosny, kontrolowac ja i sprawdzac. Ona bardzo zle to znosila, i bylo juz tylko gorzej - zaczelismy sie klocic, ona coraz mniej czasu - ja caly zakochany - chcialem spedzac z Nia coraz wiecej, ona wrecz przeciwnie. W koncu pod koniec listopada zadzwonila do mnie i powiedziala, ze ma dosc mojego zachowania, i musi przemyslec co do mnie czuje.

Spotkalismy sie po weekendzie i uslyszalem ze mnie nie kocha i nie chce ze mna byc, ze nie akceptuje mnie takiego jakim jestem i nie widzi przyszlosci, teraz juz wiem ze poznala innego. Popadlem w totalna depreche, zaczalem duzo pic, bylem  i jestem zrozpaczony, poniewaz wydawalo mi sie ze to ta jedyna. Oczywiscie obarczyla mnie wina za wszystko, za rozpad zwiazku. Dostalem w leb z dnia na dzien - z totalnego zaskoczenia....

Drodzy, powiedzcie mi, czy ja cos zrobilem zle? Tak bardzo ja pokochalem calym soba, jak nikogo wczesniej, a teraz znowu sam w czterech scianach, odechcialo mi sie wszystkiego, pracowac, uprawiac sport, jestem zalamany, a to juz mija miesiac, proboje zmusic sie chociaz do codziennego biegania, ale potem jedynym przyjacielem jest alkohol. Wszyscy sie cholernie o mnie martwia, a ja nie wiem jak sobie z tym poradzic, przestalem nawet wierzyc w Boga... Dlaczego tak sie stalo? Czy to karma?
Powiedzcie mi prosze jaki jest Wasz punkt widzenia, i sorry za tak dlugi elaborat ale bez tego nie moglbym przekazac Wam "clou" mojej beznadziejnej sytuacji.
Caly moj swiat sie dla mnie skonczyl, tak bardzo jak kochalem..... sad( Nie potrafie sie pozbierac...

Mirra - chcialbym odniesc sie do Twojej sentencji - Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz.

2

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Moim zdaniem pierwszym poważnym błędem było to że zacząłeś ją podrywać kiedy była jeszcze w związku, co z tego że wg jej znajomych chylił się ku upadkowi, nie powinieneś wchodzić miedzy nich. Doprowadziło to do tego że stałeś się dla niej taka odskocznią od tego związku a nigdy nie wiadomo czy by się zakończył gdyby nie Twoja "pomoc". Ludzie którym się nie układa chwytają się takich okazji na nowe znajomości a potem się okazuje że to było pod wpływem emocji...

Po drugie dziwie się że sądziłeś że możesz stworzyć prawdziwy i szczery związek z dziewczyną która proponuje układ na zasadzie seks bez zobowiązać... szybko pokazało to że nie przywiązuje się za mocno raczej i nawet kiedy była już z Tobą to utrzymywała dwuznaczne relacje z byłym a może i nie byłym.
Chyba zostałeś troszkę wykorzystany jako wypełniacz czasu, teraz poznała innego może znowu do jakiegoś układu.

Zakochałeś się w niewłaściwej dziewczynie a sygnały o tym były już wcześniej tylko nie chciałeś ich widzieć. Sama zachowywała się nie fair, a kiedy Ty sobie z tym nie radziłeś denerwowała się ze ja kontrolujesz, typowe zwalanie winy na Ciebie, ale nie pozwól sobie tego wmówić... Może jednak ona jeszcze nie dojrzała do bycia w związku, a w tym konkretnym przypadku 6 lat różnicy okazało się za dużo.

Poszukaj wolnej dziewczyny która zacznie się z Tobą spotykać bez żadnych układów i stworzycie szczera relacje a szybko się przekonasz ze to co było miedzy Wami to nie miłość.

Pozdrawiam

3

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Szczerze, mam wrazenie, i konkretnie, ale troche powialo chlodem i zabrzmialo: dostales to na co sam sobie zasluzyles,.. Na poczatku nie planowalem z nia zwiazku, to ona bardzo tego chciala, i ja sie poprostu zgodzilem. Sygnaly moze i byly, ale wiesz, jak jestes zakochany to idealizujesz ta osobe z ktora jestes, zwlaszcza ze samotnosc dala mi sie mocno we znaki. Z jednym sie nie zgodze: mowisz ze to nie byla prawdziwa milosc...moze z jej strony (mimo spedzonego wspolnie roku czasu). Z mojej niestety tak, i to ze piszesz ze bylem zapelniaczem czasu wcale nie podnosi mojego poczucia wlasnej wartosci. Niestety na obecna chwile wydaje mi sie ze nikogo juz nie poznam i straszliwie mnie to doluje....

4 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-01-05 08:35:13)

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..
facet_84 napisał/a:

Szczerze, mam wrazenie, i konkretnie, ale troche powialo chlodem i zabrzmialo: dostales to na co sam sobie zasluzyles,..
Niestety na obecna chwile wydaje mi sie ze nikogo juz nie poznam i straszliwie mnie to doluje....

OBIEKTYWNY opis rzeczywistości, a takim był post misslonelyheart, to nie OCENA Ciebie a zaistniałych faktów smile można by rzec: "ku przestrodze", by TYCH SAMYCH błędów nie powielać wink
Jeśli jesteś młody (chyba?) i udało się już poznać kogoś, to czemu ma się to nie powtórzyć?
Jakieś infantylne TO stwierdzenie (nie TY!)
"Pół światu tego kwiatu" jak to mówią - rozejrzyj się wkoło... gdzie Ty jesteś, że wkoło sami faceci?

5

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

dla mnie TAK . Władowales się w związek z botami . jeśli jej się nie układało to uczciwość wymagala tego aby tamten związek zakonczyc aby zacząć nowy . A nieuczciwość niepopłaca . zaplaciłes rozstaniem , bo kobieta skacze z kwiatka na kwiatek z tego co czytałam .

6

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

głowa do góry nie daj sobie życia zmarnować. Pokaż jej i wszystkim, sobie ,że jest ok. Bóg da Ci kogoś kto Ciebie pokocha na pewno, ale nie  w używkach. Za to masz minus. Świat jest twój, ubieraj się i biegaj, bo może ktoś też biega w samotności.

7

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..
facet_84 napisał/a:

Szczerze, mam wrazenie, i konkretnie, ale troche powialo chlodem i zabrzmialo: dostales to na co sam sobie zasluzyles,.. Na poczatku nie planowalem z nia zwiazku, to ona bardzo tego chciala, i ja sie poprostu zgodzilem. Sygnaly moze i byly, ale wiesz, jak jestes zakochany to idealizujesz ta osobe z ktora jestes, zwlaszcza ze samotnosc dala mi sie mocno we znaki. Z jednym sie nie zgodze: mowisz ze to nie byla prawdziwa milosc...moze z jej strony (mimo spedzonego wspolnie roku czasu). Z mojej niestety tak, i to ze piszesz ze bylem zapelniaczem czasu wcale nie podnosi mojego poczucia wlasnej wartosci. Niestety na obecna chwile wydaje mi sie ze nikogo juz nie poznam i straszliwie mnie to doluje....

Tak naprawdę odpowiedziałeś sobie na pytanie.
Daj sobie znią spokój i to na zawsze. Dziewczyna pusta jak dzban.
Po prostu zobaczyła w tobie bankomat. Jeśli osiągnąłeś to co siągnąłeś i jesteś ambitny, to poznasz jeszcze nie jedną kobietę, która ciebie doceni.
Nie masz potrzeby się dołować.

8

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Facet_84 myśle,że Cię nie kochała..
Źle zaczęliście,bo od początku założyliście że to będzie tylko sex...pózniej Ty popłynąłeś i się zakochałeś a ona zauroczyła się? Ale po jakimś czasie kiedy skończył się fun i zaczęła codzinność przestało jej to odpowiadać i znalazła nowego umilacza....
Wiem,że to nie jest miłe co piszę ale myślę,że tak właśnie jest...
Doświadczyłam tego boleśnie na własnej skórze...
Trzymaj sie będzie dobrze!

9

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

jestem w takiej samej sytuacji jak Ty, doskonale Cię rozumiem... od osoby z którą byłam rok usłyszałam "nie kocham Cię i nie pokocham" oraz "już nic nie będzie tak jak dawniej" i również "nie mogę być z osobą do której w 100% nie wiem co czuję"
Po rozstaniu również miałam przygodę z alkoholem, nie mogę spać, jeść, cały czas o nim myślę... doskonale wiem co odczuwasz...
doszłam do wniosku że im bardziej się człowiek stara, tym mniej jest doceniany przez drugą osobę...

10

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Witajcie,

dziękuję za wszystkie odpowiedzi, te obiektywne, mniej lub bardziej pozytywne, ale dość dobrze opisujące moją sytuację.
Na dzień dzisiejszy doskonale już wiem, że ma innego partnera (juz u niego nocuje/ mieszka), że mnie nie kochała i już nie pokocha, po prostu wygodnie jej sie ze mną żyło, tylko po co te wszystkie kłamstwa o wspólnej przyszłości, plany, nawet rozmowy o dzieciach!!??
Ciezko było w to nie uwierzyć... Denerwuje mnie tylko fakt, że ona  będąc ze mną układała sobie już zycie z innym, a mnie cały czas okłamywała, ja głupi wierzyłem..... Wierze w karme,  i wydaje mi sie ze to co zrobila, kiedys do niej wroci...

Osiagnalem duzo w kwestii zawodowej, jednak w kwestii prywatnej znowu jestem na poczatku drogi, za chwile 30ste urodziny,
ktorych wogole nie mam ochoty obchodzić...

Mój umysł przyjmuje wszystkie fakty, o których piszecie i sam zdaje sobie sprawę z tego, że nic by z tego nie było, jednak serducho
nie chce słuchać umysłu...

adelell - bardzo mi przykro, że dostałaś takiego kopniaka jak ja, wiem co czujesz, i jak będziesz miała ochotę porozmawiać, pisz śmiało,
może będę Ci mógł coś doradzić, chociaż zjednoczyć sie bólu. Musisz się zmusić do jedzenia, bo bez tego bedziesz czuła się jeszcze gorzej, nie żyj nadzieją,
że on wróci (wiem, że to trudne), tym wyrządzisz sobie jeszcze wiekszą krzywdę. Ja staram się maksymalnie zajmować sobie czas,
biorę wszystkię dyżury w pracy w dni świąteczne (jak dziś), wczoraj rano bieganie, później jakiś rodzinny obiad, potem siłownia, sauna,
spotkanie z kuzynem którego nie widziałem 10 lat, bardzo się ucieszyłem, że ma 2 synów, i jako tako sobie życie poukładał.
Niestety przychodzi noc, ona mi się często śni, budze się kilka razy w trakcie jednej nocy....ale wstaje rano, wściekły i zmęczony i staram się jakoś żyć dalej...
I to chciałbym Ci przekazać - żyj dalej, chodź będzie cięzko podnieść się kazdego nastepnego dnia. Lepiej ze teraz sie rozstaliscie,
niz jakbys miała brac z Nim pozniej rozwod, albo, zaszłabyś w ciąze?! Pomysl co wtedy... Tak sobie tez staram to tlumaczyć,  czytając na forum
historie różnych osób, które są dużo bardziej tragiczne od Naszej.

Dzisiaj zdecydowałem się na wizytę u psychologa, chce usłyszeć obiektywną opinię na Swój temat, zrozumieć gdzie leży problem i jezeli bedzie
taka potrzeba "ponaprawiać" siebie. Moze kiedys jeszcze spotka mnie, Ciebie i innych szczescie i prawdziwa miłość. Tego Tobie i innym z całego serca życzę na ten Nowy Rok!

11

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Wyrachowana.
Obdarowywałeś ją wszystkim, czego zapragnęła, zabierałeś na drogie zapewne wakacje i robiłeś wszystko to, co zapragnęła.
Zdziwiło mnie, że od początku nie zauważyłeś intrygi. Najpierw udała niedostępną, potem wielce zakochaną, a na końcu pokazała swoją prawdziwą twarz i jak zauważyła, że zaczęły się (zbędne dla niej) problemy, to uciekła.

Nie powinieneś jej żałować i żałować tego, że 'to' się skończyło. Wolałbyś, aby w dzień ślubu oświadczyła Ci, że jednak Cię nie kocha? Chociaż pewnie i tak nie zabrnęłaby aż tak daleko bo to nie ten typ...Ta nie jest na tyle odważna, jest po prostu łasa na kasę i szuka kogoś, kto będzie ją rozpieszczał, ale bez zbędnych zobowiązań jakkolwiek łączących ją z owym mężczyzną.

Dobrze, że zdecydowałeś się na psychologa. Pomoże Ci pojąć, że nie masz za czym płakać i że z biegiem czasu zrozumiesz jak blisko byłeś autodestrukcji i że dzięki Niej właśnie udało Ci się jej uniknąć. smile

12

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

A jednak się nie pomyliłam jest inny....
Pytasz czemu kłamią ? Bo zostawiają sobie otwartą furtkę gdyby im nie wyszło...
Odwróć sytuacje kochasz ją ale odchodzisz bo potrzebujesz czasu?? Nie Ty ja kochasz nie odchodzisz,walczysz naprawiasz...
Ona nie kochała... Tak więc lepiej się stało,że odeszła...
Też wierze,że kiedyś do nich wróci to co nam dali...

13

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Szkoda tylko ze nie przestaje sie kochac z dnia na dzien, ot tak...
Bardzo chciałbym uwierzyc w Wasze slowa KarolinaW i Nataluszek, że dobrze sie stalo, generalnie wszyscy tak mówia, więc cos w tym musi być.
Nie bardzo rozumiem watek z autodestrukcja - twierdzisz ze taki "zwiazek" by mnie zniszczyl? bylabys tak uprzejma rozjasnic ten element Swojej wypowiedzi?

Dzieki

14

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..
misslonelyheart napisał/a:

Moim zdaniem pierwszym poważnym błędem było to że zacząłeś ją podrywać kiedy była jeszcze w związku, co z tego że wg jej znajomych chylił się ku upadkowi, nie powinieneś wchodzić miedzy nich. Doprowadziło to do tego że stałeś się dla niej taka odskocznią od tego związku a nigdy nie wiadomo czy by się zakończył gdyby nie Twoja "pomoc". Ludzie którym się nie układa chwytają się takich okazji na nowe znajomości a potem się okazuje że to było pod wpływem emocji...

Po drugie dziwie się że sądziłeś że możesz stworzyć prawdziwy i szczery związek z dziewczyną która proponuje układ na zasadzie seks bez zobowiązać... szybko pokazało to że nie przywiązuje się za mocno raczej i nawet kiedy była już z Tobą to utrzymywała dwuznaczne relacje z byłym a może i nie byłym.
Chyba zostałeś troszkę wykorzystany jako wypełniacz czasu, teraz poznała innego może znowu do jakiegoś układu.

Zakochałeś się w niewłaściwej dziewczynie a sygnały o tym były już wcześniej tylko nie chciałeś ich widzieć. Sama zachowywała się nie fair, a kiedy Ty sobie z tym nie radziłeś denerwowała się ze ja kontrolujesz, typowe zwalanie winy na Ciebie, ale nie pozwól sobie tego wmówić... Może jednak ona jeszcze nie dojrzała do bycia w związku, a w tym konkretnym przypadku 6 lat różnicy okazało się za dużo.

Poszukaj wolnej dziewczyny która zacznie się z Tobą spotykać bez żadnych układów i stworzycie szczera relacje a szybko się przekonasz ze to co było miedzy Wami to nie miłość.

Pozdrawiam

Mam podobne zdanie w tym temacie

15

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

alkohol to nie rozwiązanie, ale wiem, że w takiej sytuacji cokolwiek się powie brzmi jak frazes... każdy z nas ma drugą twarz, albo jej nigdy nie ujawni albo tak jak w tym przypadku zaboli kogoś bardzo ta odsłona. Rozumie, że Twoja sytuacja jest trudna i bardzo Ci współczuję, spróbuj popatrzeć na to z innej perspektywy, szczęście zależy tylko od nas, albo wybierzesz siebie albo kogoś kto nie jest warty zainteresowania i Twojego czasu. Mam dużo znajomych którzy "cierpią" z podobnych powód i uważają, że nie są warci miłości przez co nie dają się pokochać innych, trzeba przerobić w życiu parę lekcji i iść dalej, stawiając na siebie wink pozdrawiam

16

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Wiem, wiem, doskonale zdaje sobie sprawe ze alkohol nie jest rozwiazaniem, i jest to utrwalacz negatywnych emocji - staram sie go stopniowo coraz bardziej ograniczac, ale to mija juz prawie 2 miesiące, a po niej została tylko wielka wyrwa,  czarna dziura, ktorej niczym a ni nikim nie jestem w stanie zapelnic. Poszedłem na kilka randek, wszystkie spaliłem (jak nie ja), wogóle nie byłem sobą, takim jak kiedys - mega pozytywnym, usmiechnietym, z duzym poczuciem humoru. Snuje sie teraz jak zjawa, wogole nie przypominam siebie, sprzed tego wszystkiego. Jedyne co daje mi sile to codzienny sport... Randki chyba na jakis czas sobie odpusze, poza tym chyba pierwszy raz w zyciu przestalem sie czuc atrakcyjny i zwatpilem w Swoja "meskosc". Ile zajal Wam powrot do formy psychicznej? Nie bede pytal po jak dlugich zwiazkach bo wydaje sie to bez znaczenia jezeli sie kogos szczerze kochalo....

17

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Facet 84 ja randki odpuściłam dla mnie to było męczenie siebie i drugiej osoby..
Minęły u mnie 3miesiace jest nijak...raz lepiej raz gorzej ale wiesz co ?lubię swoje towarzystwo smile
Uciekam w książki czytam ich cała masę czas leci błyskawicznie,uczę się relaksu,nie sprawdzam już portali,nie wariuję na dźwięk smsa jakiś malutki postęp jest... Zaczynam się oswajać z myślą,że on już nigdy nie wróci...
Trzymaj się i pisz!!! Chętnie pogadam smile

18

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Hey bardzo przykro posluchac twojej historii., bo w sumie jesli chyba tak sie dzieje to ja mysle , ze tego typu osoby poprastu lamia w innych nadzieje po niekad ..
  dziewczyna mega wyrachowana,.
w sumie tak ciezko powiedziec o co jej,.chodzi,.
nie neguj moze Cie kochala..


A jesli Ty twierdzisz , ze ja kochales i to byla prawdziwa milosc gdy jeslio by miala problem pomoglbys jej,.
juz nie zaleznie czy bylibyscie razem?

19

Odp: porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

a  apropos karmy mysle , ze cos moze w tym byc,.bo chyba nie bardzo sie da budowac szczescie na czyims nieszaczesciu..
  ale zawsze ta druga strona ktora jest w zwiazku czy tez dwie jesli szukaja czegos poza beda mowic ze cos sie nie uklada,,tylko poco w takim razie byc z ta osoba?
  Zadziwiajace po niekad w jak rozny sposob ludzie reaguja..bo jak sie cos robi tak jak powinno to nie do konca wychodzi..zawsze jak powinno..
   Ja sie tak zastanawiam czy jak facet krzyczy na dziewczyne jak robi zakupy i ja pospiesza mowiac, ze nie ma nerwow i nie bedzie czekal...wrecz robiac afere na caly sklep..a po 5 minutach gdy ona smutna i przeprasza ja ze kocha ,,bo to wlasnie wczoraj ogladnelam w sklepie to czy on ja kocha czy sie na niej najzupelniej wyzywa,,.czy tez wyzywa bo ja kocha??hmm
  Czy kocha tylko warunkowo , ze dopoki robi wszystko co mu pasuje to kocha ja..
A tak patrzac na to wszystko to czemu tak niewiele jest ludzi mega zgodnych,,. ze soba..
Oczywiscie tu te zakupy to taki przyklad..
Bo w sumie sie sama zastanawiam nad ta sytuacjA..jak to jakos dziwnie ze zdradzajacy lacza sie z tymi co niezdradzaja i na odwrot,.
ze jakos bardziej kompatybilnie to byc nie moze..?
Czy Ci zalamani podswiadomie nie daza do zwiazkow ktore by postawily ich w sytuacjach outodystrukcji poniekad..czy milosc tak slepa byc moze.,a w sumie co to ta milosc ..czy moze byc tak ze kazdy kocha inaczej..?

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucony z dnia na dzien - nie potrafie sie pozbierac..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026