netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

30 odpowiedzi4 586 wyświetleńzałożony przez zosienka8808, 05.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Witam!

Z moim partnerem jestem juz 5 lat (pierwsze 2,5 roku "nielegalnie", nasza corka ma 15 miesiecy. Od niedawna dopiero trwa sprawa rozwodowa...

W czasie, kiedy nie bylam jeszcze w ciazy - byly starania o dziecko,badania, bralam hormony, zastrzyki, etc.- moj "ukochany" mieszkal jeszcze z zona i dziecmi (najbardziej ze wzgledow zawodowych - obowiazki z pracy - nas dzielilo praktycznie 500km).

Poniewaz akurat byly "te dni" - plodne - przyjechalam - wiadomo, hotel, akcje lozkowe, etc. Moj byl nieswoj, ale - nie zwrocilam na to uwagi - skupiona bylam na "celu nadrzednym"

Wczesniej z nia sypial kilka razy - wiem o tym. Ale - na czas staran osobiscie mi obiecal ze nie tknie jej wiecej, zeby nie bylo fuj!

I co sie okazalo przedwczoraj?????????? Ze ja byzkal nad ranem, mnie ok. 1300. Wyszlo na jaw w wielkiej klotni.

A JA WTEDY AKURAT ZASZLAM W CIAZE!!!!!!!!! Na sluzie z innej pani - inaczej tego nazwac nie moge. Mial, qrde, 364 dni w roku do dyspozycji, musial akurat wtedy??????

Co gorsze/tragiczniejsze - robilam test ciazowy, nie wyszedl. Moj "luby" z kolei - mial juz dosyc cyrku - olal prace, zapakowal sie i przeprowadzil do mnie. Nastepnego dnia test wyszedl pozytywnie...

Mam dziecko - chciane i planowane - przez oboje!

Nie chce osadow nad swoja osoba...tzn. nie sa nam tutaj potrzebne.

Jego "obrona" - "nie pamietam nic z tego, wiem, ze bylo niefajnie". "wypilem, nie pamietam" (guzik - po pijaku Mu nie dziala!). "przeciez sobie nie wywrozylem, ze akurat zajdziesz" (qr..a, jakby nie wiedzial, po co zarlam hormony i szprcycowalam sie zastrzykami!). I - najlepsze "zaluje ale czasu nie cofne"...

Czy wybaczyc?
Jak wybaczyc?
Jak dalej zyc?

Kocham GO. Ale - za to nienawidze. I sie brzydze...:-(

Mnie zawalil sie swiat, chyba w psychiatryku wyladuje...

Czy to jest do ogarniecia?

Bede wdzieczna za odpowiedzi...

Pozdrawiam

2

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Trudno jest nie oceniać, choć samemu się jest jakim się jest.

Tak sobie myślę, jak to czytam, starając się być obiektywna, że jego wierność w tamtym okresie nie była dla Ciebie najważniejsza, bo gdyby się to stało w innym dniu, nie bolałoby Cię. Zresztą o innych dniach wiedziałaś. Boli Cię jego nielojalność. Zawiódł Cię, że złamał pewną umowę, która Was łączyła. Ale to przecież nie jest tragedia. Zdarza się, że zwodzimy się nawzajem. Powiedz mu co w związku z tym czujesz, że Cię to boli, że jest Ci przykro. Daj mu szansę. Zobacz, czy będzie umiał być dalej wobec Ciebie lojalny na takich zasadach, jak to sobie razem ułożycie i czy będziesz mogła mu zaufać.

I trzymaj się dzielnie, bo na pewno nie będziesz tutaj głaskana.

3

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

No cóż, ten układ jest jakiś tragicznie pogmatwany...

Skoro byłaś jego kochanką, to chyba musiałaś wiedzieć, że on sypia z żoną? Ta żona to wiedziała, że jest zdradzana? Bo jeśli nie, no to chyba logiczne, że będą ze sobą sypiać? Trzeba było poczekać ze staraniem się o dziecko, skoro Wasza sytuacja była tak niejasna.

W ogóle, to jest ponad moje siły, żeby to ogarnąć...

4

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

02 - ja mu mowie, ze boli, a On mi te swoje "tlumaczenia" wstawia...

Tak, sam z siebie zobowiazal sie do tego, ze to "nasz czas". Jak napisalam...mial 364 dni w roku - MUSIAL to byc ten :-(

Busiu - wiem, trudno toto ogarnac...qw tym trzeba byc chyba od poczatku...

Czy zona wiedziala? Tak, od poczatku wiedziala, ze jestem w jego zyciu - absolutnie nic nie robila (co jakis czas po pijaku awanture...). Przywiazanie do mamony robi swoje, bo ona leniuch nieziemski praca sie meczyc nie chciala...wiedziala tez, ze staramy sie o dziecko, wiedziala ze bede wtedy u niego, jak dla mnie, to celowo to wszystko zaaranzowala, bo wczesniej jakis czas jej nie tykal...

5

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Ale teraz już jesteś w legalnym związku jak rozumiem, czy nadal jako kochanka.

6

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Teraz jestem w mega-legalnym ;-), tyle, ze bez slubu - nie czas na to. On sie dopiero od niedawna rozwodzi...wczesniej nam to nie bylo potrzebne, ale "urzedowo" trzeba to wyprostowac - banki, zusy, etc.

Wyprowadzil sie wlasnie zaraz po tym - swoim "pozegnalnym numerku" z zonka. Tyle, ze ja zaraz po tym jego pozegnaniu zaszlam w ciaze (kilka godzin przerwy mial)....wiem od przedwczoraj...

Wiedzial, ze nic mnie bardziej nie zaboli, niz prawda. Niz to, ze zlamal slowo, ktore sam dal...bez przymusu.

Zepsul "moj czas" zajscia w ciaze...

7

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Nie rozumiem po co na siłę starałaś się o to dziecko? Piszę "starałaś" bo z tego wynika że jemu było to obojętne. Dziecko to nie klej, nie sklei was na siłę i dlaczego dałaś się tak traktować? Nie mieszkaliście razem, można powiedzieć że w ogóle go nie znałaś i pewnie z uwagi na odległość jaka Was dzieliła widywaliście się też nie za często.
No ale trudno, stało się. Macie dziecko, On z tego co piszesz jest w trakcie rozwodu ale to Ty odpowiedz sobie czy umiesz żyć z facetem którego się brzydzisz.  Miłość to czasem wszystko albo za mało żeby z kimś być. A co ze ślubem? Macie takie plany na przyszłość?

8

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Widywalismy sie dwa-trzy razy w tygodniu.

Prace mielismy taka, ze jak "maz z zona" zylismy przez 2 m-ce, potem dwa m-ce przerwy (spotkania dwa-trzy razy w tyg.). Delegacje i biura regionalne piekna rzecz...

To On zaproponowal mi Dziecko - pewnie, ze chcialam, kochalam Go ponad zycie, dlatego nie naciskalam na wyprowadzke, bo wiedzialam, ze jak tylko zajde w ciaze - to i tak sie stamtad wyniesie. Tak tez sie stalo - nawet zanim test wyszedl pozytywny...

Mi chodzi tylko o to, ze zepsul "moj czas" - jak to brzydko ujelam "mam dziecko na sluzie innej pani"...

Nie wiem, czemu dalam sie tak traktowac...moze i odpowiadal mi taki rodzaj zwiazku - troche razem, troche osobno. Ja bylam wierna.

9 Ostatnio edytowany przez zosienka8808 (2011-03-05 16:25:17)

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Tak - slub byl w planie...teraz to juz nie wiem. Nic nie wiem.

Chce sprobowac. Wybaczyc. Zaufac. Ale nie wiem jak...

10

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

Witam!

Z moim partnerem jestem juz 5 lat (pierwsze 2,5 roku "nielegalnie", nasza corka ma 15 miesiecy. Od niedawna dopiero trwa sprawa rozwodowa...

W czasie, kiedy nie bylam jeszcze w ciazy - byly starania o dziecko,badania, bralam hormony, zastrzyki, etc.- moj "ukochany" mieszkal jeszcze z zona i dziecmi (najbardziej ze wzgledow zawodowych - obowiazki z pracy - nas dzielilo praktycznie 500km).

Poniewaz akurat byly "te dni" - plodne - przyjechalam - wiadomo, hotel, akcje lozkowe, etc. Moj byl nieswoj, ale - nie zwrocilam na to uwagi - skupiona bylam na "celu nadrzednym"

Wczesniej z nia sypial kilka razy - wiem o tym. Ale - na czas staran osobiscie mi obiecal ze nie tknie jej wiecej, zeby nie bylo fuj!

I co sie okazalo przedwczoraj?????????? Ze ja byzkal nad ranem, mnie ok. 1300. Wyszlo na jaw w wielkiej klotni.

A JA WTEDY AKURAT ZASZLAM W CIAZE!!!!!!!!! Na sluzie z innej pani - inaczej tego nazwac nie moge. Mial, qrde, 364 dni w roku do dyspozycji, musial akurat wtedy??????

Co gorsze/tragiczniejsze - robilam test ciazowy, nie wyszedl. Moj "luby" z kolei - mial juz dosyc cyrku - olal prace, zapakowal sie i przeprowadzil do mnie. Nastepnego dnia test wyszedl pozytywnie...

Mam dziecko - chciane i planowane - przez oboje!

Nie chce osadow nad swoja osoba...tzn. nie sa nam tutaj potrzebne.

Jego "obrona" - "nie pamietam nic z tego, wiem, ze bylo niefajnie". "wypilem, nie pamietam" (guzik - po pijaku Mu nie dziala!). "przeciez sobie nie wywrozylem, ze akurat zajdziesz" (qr..a, jakby nie wiedzial, po co zarlam hormony i szprcycowalam sie zastrzykami!). I - najlepsze "zaluje ale czasu nie cofne"...

Czy wybaczyc?
Jak wybaczyc?
Jak dalej zyc?

Kocham GO. Ale - za to nienawidze. I sie brzydze...:-(

Mnie zawalil sie swiat, chyba w psychiatryku wyladuje...

Czy to jest do ogarniecia?

Bede wdzieczna za odpowiedzi...

Pozdrawiam

trochę dziwna sytuacja, czytając ten post trochę się pogubiłam, wiem tylko jedno, że o prawdziwą miłosć walczyć nie trzeba a o fałszywą nie warto...

11

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Wybacz ale osobiście sądzę, że jesteście nieodpowiedzialni! I nie rozumiem nic z tego co napisałaś - Razem 5 lat, jakieś dziecko 15 miesięczne, rozwód.. nie.. totalnie zagmatwane..

12

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Nie jakies dziecko. Nasze. Jest roznica. Rozwod. Dla kogos wiele podrozujacego do kraju - tego typu formalnosci przy polskim systemie sadownictwa i ich "pospiechem" to dopiero wyzwanie.

A poniewaz jest wiele wspolnych zobowiazan, w koncu sie na te formalnosci zdecydowalismy...

Zadalam po prostu pytanie jak zyc i jak przebaczyc w takiej sytuacji- czy sie da...

Prosilam o nieocenianie, jak bede chciala, sama w siebie porzucam kamieniami...

Pozdrawiam.

13

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

A jak można zaufac komuś kto zdradzał, oszukiwał...jak?

Ty też kiedyś będziesz na jej miejscu...
powodzenia...

14

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Toc wlasnie napisalam, ze jej nie zdradzal i nie oszukiwal - od samego poczatku o mnie wiedziala, jej chodzilo tylko o kase, wiec "przymykala oko" - z wygodnictwa.

To ze mna byl o wiele czesciej...

Dzieki, Doris za zyczenia, ale nie jest to odp. na moje pytanie

15

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

zosienka - czytam, czytam i naprawdę ciężko to zrozumieć. Jakbym czytał wypracowanie moich uczniów wink Sorry za porównanie, zapewne piszesz w emocjach, stąd taka składnia. Twoja historia nie jest pogmatwana, a dziwna. Starałaś się o dziecko, i potem ten 'numerek' z żoną. Mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele wyrzeczeń to Cię kosztowało ale, wiedziałaś z kim się wiążesz. Nie oceniam cię, a stwierdzam fakt.

16

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

Toc wlasnie napisalam, ze jej nie zdradzal i nie oszukiwal - od samego poczatku o mnie wiedziala, jej chodzilo tylko o kase, wiec "przymykala oko" - z wygodnictwa.

To ze mna byl o wiele czesciej...

I to oczywiście wiesz osobiście od tej "wygodnickiej" żonki? Bo jeśli z ust kłamcy, manipulatora i oszusta - to wiadomo ile to warte. Chyba tak jak ona nie mogła mu zaufać tak i ty nie bardzo masz powody - na bazie jego dotychczasowych zachowań (twój problem, że przed TOBĄ też co nieco zataił).
Pytasz jak wybaczyć? Jak żyć? Chyba tak jak dotychczas po prostu. Przeszłości nie da się zmienić - choćby nie wiem jak chcieć. Jak mawiały nasze babcie: "widziały gały co brały". Musisz się z tym pogodzić albo...zupełnie wywrócić swoje życie do góry nogami

17

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Ty sie brzydzisz??? Hahahaha smile A wcześniej jak sypial z nia i z Toba to sie nie brzydziłaś? smile

Cieszę się, że możesz poczuć to co czuje zdradzana osoba. Jak mu wybaczysz to uważaj bo jak on taki skłonny do zdrady to inna sobie przygrucha smile

18

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Zosienko ,skoro on przez kilka lat bzykal was obie , to co za roznica kiedy dzielil sie z toba sluzem innej pani tzn zony.Oczywiscie wybacz mu , bo z tego wszystkiego to moze zapomnial ,ktora mial akurat bzykac.Moze nie spojrzal w kalendarz? Albo mu sie imiona pomylily? Najwazniejsze, ze masz dziecko takie wyczekane i planowane( biedne malenstwo), no i super odpowiedzialnego goscia przy sobie.A moze on ma wiecej takich "wyplanowanych" dzieci? Jak wybaczyc? Oczywiscie zapomniec , bo milosc nie przejmuje sie takimi blahostkami.

"To On zaproponowal mi Dziecko - pewnie, ze chcialam, kochalam Go ponad zycie, dlatego nie naciskalam na wyprowadzke, bo wiedzialam, ze jak tylko zajde w ciaze - to i tak sie stamtad wyniesie. Tak tez sie stalo - nawet zanim test wyszedl pozytywny..."
Czyli po prostu dziecko bylo ci potrzebne ,zeby wreszcie zostawil zone i dzieci i sie przeprowadzil do ciebie. I tak to dziecko bylo planowane...a to ci dopiero....A teraz szara rzeczywistosc i awantury. A skoro ci wspomnial o tym podwojnym bzykaniu, to widocznie chcial cie dotknac tym do zywego,gdyby tak czekal na seks z toba , nie spal by z zona w tym samym czasie. A teraz pewnie chlopisko zaluje....

19

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Dzieki za wypowiedzi...
Mksudol - masz racje, emocje sprawily, ze ideal jezyka polskiego tej wypowiedzi nazwac nie mozna.

Mimo wszystko - zadalam jednak jasne pytanie. I podziekowalam za ocenianie - nikomu nic do tego.

Wiec - podziwiam te wszystkie "bogobojne kobitki" ze chce im sie tutaj wchodzic, zeby mnie umoralniac. To dopiero brak wlasnego zycia - zeby zlosliwe komentarze wcinac tam, gdzie nikt tego nie chcial...

ALe, drogie Panie - dzieki - kolejny raz pewnie na tym forum kogos sobie poobrazacie, czujac sie bardziej dowartosciowane?

Za pozostale wypowiedzi dziekuje.

Podjelam juz zreszta decyzje. Wybacze. NIE ZAPOMNE.

Amen.

20

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

To pieronem rozwiazalas "problem" neutral

21 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-03-07 05:13:18)

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

Ale - na czas staran osobiscie mi obiecal ze nie tknie jej wiecej, (...)I co sie okazalo
przedwczoraj?????????? Ze ja byzkal nad ranem

Ja bym nie prosila go o skladanie obietnic. Po co sie denerwowac.

zosienka8808 napisał/a:

A JA WTEDY AKURAT ZASZLAM W CIAZE!!!!!!!!! Na sluzie z innej pani - inaczej tego nazwac nie moge.

To on sie nie myje po seksie?
..a mialoby to dla Ciebie znaczenie gdyby to ja bzykal na Twoim sluzie...
Powinnas widziec pozytywy. Z Was dwoch to Ty zaszlas w ciaze smile wiec Ty wygralas autora ciazy.
co tam sluz.... zreszta i tak nie wiadomo moze to byl lubryfikant... lub slina
Podejrzewam rowniez, ze z tamta robil to z obrzydzeniem na sama mysl, ze s*** leniwa byla... i zrobila "to" z nim dla pieniedzy.

zosienka8808 napisał/a:

Czy wybaczyc?
Jak wybaczyc?
Jak dalej zyc?

Kocham GO. Ale - za to nienawidze. I sie brzydze...:-(

A jak mu wybaczysz to przestaniesz sie brzydzic?... bo jesli tak to wybacz mu.

zosienka8808 napisał/a:

Czy to jest do ogarniecia?.

NIE

22

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

Wiec - podziwiam te wszystkie "bogobojne kobitki" ze chce im sie tutaj wchodzic, zeby mnie umoralniac. To dopiero brak wlasnego zycia - zeby zlosliwe komentarze wcinac tam, gdzie nikt tego nie chcial...

To nie kwestia "bogobojności" tylko najzwyklejszej w świecie moralności i posiadania pewnych zasad. Obruszyły Cię komentarze, które Ci się nie podobają? Chyba nie liczyłaś, że wszyscy będą Ci współczuć i głaskać po główce? A może? Przykro mi, ale niestety to co piszesz jest po protu śmieszne - nie miałaś problemów, żeby facet sypiał z Tobą i z żonką na codzień, a ten jeden dzień Cię tak "dotknął". I to mnie nieco bawi. Jak byłaś na tyle zdeterminowana, że dałaś na to przyzwolenie na posiadanie dwóch kobiet to po co się go czepiasz teraz? Spał z nią i co? Nie pierwszy raz, na pewno seks wyszedł spontanicznie jak zwykle, wątpię, żeby żona miała w kalendarzu odnotowane Twoje dni płodne i dybała na ten dzień kiedy staracie się o dziecko, żeby podstępnie uwieść swojego własnego męża.

zosienka8808 napisał/a:

ALe, drogie Panie - dzieki - kolejny raz pewnie na tym forum kogos sobie poobrazacie, czujac sie bardziej dowartosciowane?

My obrażamy? Żartujesz sobie. Nikt Cie nogą do łóżka żonatego nie wpychał. Każdy wypowiedział swoje zdanie, aczkolwiek widzę, że inne odpowiedzi niż te oczekiwane są z góry odrzucane przez Ciebie i traktowane jako potencjonalnie obrażające, tak więc tłumaczysz sobie, że to ludzie są źli, że tak piszą, pewnie nie mają własnego życia i na pewno to jakieś dewoty. Trzeba się liczyć z różnym spojrzeniem na sprawę jeśli omawia się ją na forum.

zosienka8808 napisał/a:

Podjelam juz zreszta decyzje. Wybacze. NIE ZAPOMNE.

Świetnie, że udało Ci się podjąć decyzję. Wybaczysz - ok. Ale niestety na zapomnienie nie masz wpływu, więc to raczej nie jest przedmiot dyskusji. Powiem więcej zapomnieć się nie da. Fajnie, że forum pomogło Ci podjąć decyzję. Zastanawia mnie tylko, czy wiedziałaś o tym, że mąż spał z żoną przed narodzinami dziecka czy to wyszło jakoś teraz niedawno? Czy męczyłaś się z tym naście miesięcy, a tu znalazłaś odpowiedź, czy to wyszło jakoś niedawno. Bo jeśli powiedział Ci to niedawno to przypuszczam, że facet da Ci jeszcze popalic skoro wywleka takie brudy bo takim czasie. Poza tym [bez złośliwości teraz] powinaś się bardziej pilnować i nie być taka zaborcza jeśli masz faceta, który zostawił jedną kobietę dla innej.

Pozdrawiam.

23

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

TELENOWELA q**de!

Male pytanko - skoro wiedzialas o zonie i dzieciach to po kiego grzyba zaczelas starac sie o dziecko z nim zanim on na dobre sprowadzil sie do Ciebie? Juz po definitywnym rozstaniu z zona?
Nie pomyslalas ze mozesz zostac z reka w nocniku - czy tez dokladnie sama w ciazy bez niego? Bo jesli by sie nie zdecydowal jednak na Ciebie? Nawet pomimo dziecka z Toba?
Bo nie wydaje sie ten czlowiek odpowiedzialnym i godnym zaufania mezczyzna, na ktorego slowo mozna liczyc.
Liczylas ze go capniesz na dzidzie? hmm
Myslalam ze to wyszlo z mody hmm

24

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Jakby to Mann i Materna powiedzieli- PAJACYKI  Jak czytam takie historie to się tak lekko nagle robi i se człowiek uświadamia ze miał taki wielki problem bo mąż rozrzuca skarpetki:-) Pozytyw-ciesz się ze w tym samym dniu zony nie zaplodnil miałby chlopina blizniaki.

25

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

W czasie, kiedy nie bylam jeszcze w ciazy - byly starania o dziecko,badania, bralam hormony, zastrzyki, etc.- moj "ukochany" mieszkal jeszcze z zona i dziecmi (najbardziej ze wzgledow zawodowych - obowiazki z pracy - nas dzielilo praktycznie 500km).

przepraszam ciebie bardzo... a jego zona i dzieci wiedzieli, że on z nimi mieszka tylko z powodów zawodowych? i zonka mimo to rzucała się na niego??)

26

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
zosienka8808 napisał/a:

Widywalismy sie dwa-trzy razy w tygodniu.

Prace mielismy taka, ze jak "maz z zona" zylismy przez 2 m-ce, potem dwa m-ce przerwy (spotkania dwa-trzy razy w tyg.). Delegacje i biura regionalne piekna rzecz...

To On zaproponowal mi Dziecko - pewnie, ze chcialam, kochalam Go ponad zycie, dlatego nie naciskalam na wyprowadzke, bo wiedzialam, ze jak tylko zajde w ciaze - to i tak sie stamtad wyniesie. Tak tez sie stalo - nawet zanim test wyszedl pozytywny...

Mi chodzi tylko o to, ze zepsul "moj czas" - jak to brzydko ujelam "mam dziecko na sluzie innej pani"...

Nie wiem, czemu dalam sie tak traktowac...moze i odpowiadal mi taki rodzaj zwiazku - troche razem, troche osobno. Ja bylam wierna.

przerażasz mnie dziewczyno. w pełnej czystości i uznaniu za najwazniejsze  - swoich intencji rozwaliłas rodzinę i superasto było bo biura regionalne i mozna było prowadzić dwa życia??
uważaj, takich kobiet zadowolonych z opcji - biura regionalne może być wokól twojego faceta więcej.. skąd możesz wiedzieć, że za kilka miesięcy kolejna nie będzie brała hormonów?

27

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

masz dziecko na sluzie innej pani. Boskie;) zaglądając tutaj nie spodziewam się, że się ubawię.

28

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Czytam,to forum od pewnego czasu...od czasu, kiedy dołączyłam do grona zdradzonych żon, ale jeszcze jakoś nie czuję się w pełni na siłach aby tu zabierać głos. Jednakże jak czytam tego typu wywody, to zwyczajnie i po ludzku krew mnie zalewa! Dziewczyno! mogę być w Twoim mniemaniu pruderyjną dewotą, ale znacznie lepiej pasuje mi etykietka dewoty aniżeli  A-moralnej lafiryndy, rozbijającej cudze rodziny, włażącej z buciorami w cudze małżeńskie łoże i życie! Jakim prawem oceniasz jego żonę w tak negatywnej formie??? Boli Cię, że Ty zostałaś oceniona? Tylko, że Ty sama się o to prosiłaś. A tak na marginesie, to śluz żony w moim mniemaniu, to najmniejszy problem...na Twoim miejscu martwiła bym się, czy nie ma tam również domieszek śluzów innych pań lub innych ich wydzielin.

29

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Alechandra. Mnie tez najbardziej uderza bezrefleksyjnosc autorki wątku. Dwa i pól roku na nielegalu. Ale teraz na legalu. To znaczy kochanka a facet w trakcie rozwodu. Z nią stara Sie o dziecko a jednocześnie nie może oprzeć Sie aktualnej żonie mimo ze wie o spotkaniu w hotelu z dupka na boku... Która liczy na zapłodnienie. A po ponad roku szanowny tatus i kochanek wyzyguje jej ze jak robili dzieciaczka to jej Sie trafiły resztki spermy z panskiego stołu i wydzieliny innej kobiety. Pytanie czy żona miała orgazm-- bo to już by było niedopuszczalne!!!
I w tej całej bezrefleksyjnosci autorka wątku Sie zastanawia czy wybaczyć i ufać facetowi. Który przez dwa lata prowadził podwójne życie i nie miał wątpliwości ze robi coś nie tak. Baaaa zaplanowal dzidziusia zastrzyczki z hormonów- przykladny człowiek.
Ja chyba tez wole być uznana za dewote ostatnia. Ale chociaż głupia nie jestem.

30

Odp: Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc
olinderka napisał/a:

Alechandra. Mnie tez najbardziej uderza bezrefleksyjnosc autorki wątku. Dwa i pól roku na nielegalu. Ale teraz na legalu. To znaczy kochanka a facet w trakcie rozwodu. Z nią stara Sie o dziecko a jednocześnie nie może oprzeć Sie aktualnej żonie mimo ze wie o spotkaniu w hotelu z dupka na boku... Która liczy na zapłodnienie. A po ponad roku szanowny tatus i kochanek wyzyguje jej ze jak robili dzieciaczka to jej Sie trafiły resztki spermy z panskiego stołu i wydzieliny innej kobiety. Pytanie czy żona miała orgazm-- bo to już by było niedopuszczalne!!!
I w tej całej bezrefleksyjnosci autorka wątku Sie zastanawia czy wybaczyć i ufać facetowi. Który przez dwa lata prowadził podwójne życie i nie miał wątpliwości ze robi coś nie tak. Baaaa zaplanowal dzidziusia zastrzyczki z hormonów- przykladny człowiek.
Ja chyba tez wole być uznana za dewote ostatnia. Ale chociaż głupia nie jestem.

Witam Cię Olinderko. Ciebie czytam tu zawsze z wielkim zainteresowaniem. W Twoich wypowiedziach najbardziej chyba odnajduję własne myśli, emocje i odczucia. A wracjając do tematu wątku, to lepiej niż Ty już tego chyba spuentować nie można było. Ja nie mogę zrozumieć jak można w opisanej sytuacji zadawać w ogóle tego typu pytanie? Jak można się potem jeszcze wielce obruszać na to, iż ktoś śmie mnie oceniać? A mówią, że podobno myślenie nie boli... Czytając tego typu wywody i pytania, to ja również Olinderko ogromnie się cieszę, że jestem złośliwą dewotą, ale przynajmniej z moralnym kręgosłupem, potrafiącą spojrzeć sobie w twarz w lusterku bez świadomości, że komuś niszczę życie, a poczęcie dziecka traktuję jako gadżet przetargowy do capnięcia sobie kłamcy i łajdaka.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem sie pozbierac/wybaczyc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026