Nie moge sie pozbierac po rozstaniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Cześć wszystkim. Postaram się w skrócie opowiedzieć moja historie. Byłam w związku z facetem, który zerwał ze swoja ówczesna dziewczyna z która był rok dla mnie ( tak wiem, to źle wróży). Podobno od kilku miesięcy próbował zakończyć ich rzekomo toksyczny związek, ale za każdym razem do niej wracał, bo ona robiła sceny, że sobie cos zrobi albo po prostu na siłe nie dawała mu odejść i obiecywała złote góry. W końcu poznanie nowej osoby (mnie) dało mu wystarczającą siłę, żeby skutecznie odejść. Oczywiście nie obyło się bez scen byłej. Przez dobre 3 miesiące dzwoniła i wypisywała do niego i nawet do jego znajomych i rodziny. Nasz związek nie mogł być przez to normalny. Miedzy soba nie mieliśmy zadnych problemów, świetnie się dogadywaliśmy, ale temat tej byłej powaracał , ponieważ on nie chciał żeby ona w żadnym wypadku się dowiedziała, ze on kogos ma. Tłumaczył to tym, ze ona jeszcze sie nie pogodziła z rozstaniem i nie chce jej dokładać cierpienia + miał silne wyrzuty sumienia, że ją zostawił dla innej i miał świadomość, ze to było nie fair, ze w sumie taki okres przejsciowy trwał pewnie ze 2 tygodnie zanim sie z nia rozstał a juz sie ze mna spotykał. Ja o tym wiedziałam, moze od razu powinnam uciąć ten kontakt, ale wiecie jak jest, czasami się głupieje...+ oczywiście od razu karmił mnie tym, ze to juz od dawna skończone i czeka tylko na odpowiedni moment, zeby się oficjalnie rozstać. Niby to zrobił, ale wiele to nie zmieniło, bo ciagle była obecna w naszym zyciu. Nie mogłam nic wstawic do internetu wskazującego, ze jestesmy razem, zeby ja chronic, nawet jak ona gdzies zobaczyła jakis moj komentarz pod jego zdjęciem na fb i go zapytała kim jestem to powiedział jej , że tylko kolezanka... starałam sie byc wyrozumiała, bo sama kiedys przeszłam ciężkie rozstanie gdzie były szalał z rozpaczy i też nie chciałabym wtedy dodawać mu powodu do stresu, a tu sytuacja jeszcze była o tyle delikatna, ze to on zawinił bo technicznie ją zdradził na sam koniec.
W każdym razie byłam dla niego wyjątkowo wyrozumiała, wspierałam go w tych wyrzutach sumienia, doradzałam terapie, nieba mu chciałam uchylić, bardzo mi zależało , a sama dostawałam bardzo niesprawiedliwa sytuacje w zamian, gdzie byłam obarczona tymi jego problemami, musiałam się ukrywać itp ale tylko przed nia, bo jego cała rodzine i większość znajomych poznałam. Niejednokrotnie tez dawałam mu do zrozumienia, ze ta sytuacja mnie rani i nie może tak być wiecznie, że ważniejsze sa uczucia byłej niż moje. Zawsze stresowały go te rozmowy, zapewnial mnie, ze tylko na mnie mu zależy, ale po prostu nie moze tak po prostu puścić w niepamięć tego, ze skrzywdził i zdradził tą swoją "niewinną" była... prosił o czas, często słyszałam, ze boi się, że mnie straci.. więc trwałam przy nim, bo też mi zależąło i wierzyłam, że sytuacja ulegnie zmianie.
Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, bez żadnego ostrzeżenia po 5  miesiacach naszego związku powiedział mi, że dalej tak nie może . Ze musimy to zakończyć, bo zjadają go wyrzuty sumienia wobec niej i wobec mnie, że nie może mnie odpowiednio traktować. W dodatku uslyszałam zarzut, ze widzi jak się oddalam od niego. Co nie było prawdą, po prostu czasem ciężko być taką ciepłą osobą w takich okolicznościach... Mieliśmy mnóstwo planów, nawet szukaliśmy wspólnego mieszkania, a on to wszystko  z dnia na dzień przekreślił....Byłam zdruzgotana, ale ponieważ bardzo zależało mi na tym, żeby się dobrze w koncu czuł, nie oponowałam, postanowiłam uszanować jego decyzję, aby mógł w końcu dojsc do siebie.( przyznaję, myślałam też , że to chiwla słabości i za 3 dni mu przejdzie..) Czułam się tragicznie, bo nie mogłam pojąć jak mógł tak mnie odrzucić , mimo, że byłam gotowa wszystko dla niego zrobic, nawet wysłuchiwać o tych jego wyrzutach sumienia co do ex... kto by to wytrzymywał... po 2 tygodniach od rozstania ja się odezwałam , trochę dla sprawdzenia sytuacji, trochę żeby dowiedzieć sie czy coś sie zmieniło, nie omieszkałam wspomnieć, ze czuje się pokrzywdzona i  niesprawiedliwie potraktowana, zwłaszcza, ze wszystko stało się tak nagle i tez go troche oskarżyłam, ze moze byłam dla niego tylko furtka i dziewczyna na pocieszenie.  Dostałam wiadomość z przeprosinami, bardzo mocno przepraszał mnie, ze mnie w to wplątał, że się pogubił, że nie wie co się z nim działo, ze bardzo mu było źle być w takim potrzasku, ale ze wciąż mnie kocha i jestem dla niego bardzo ważna. Dodał,że chciałby mi wszystko wyjaśnić, co się z nim działo, ale potrzebuje chwili, żeby zebrać myśli.
Dało mi to nadzieję, myślałam, ze zauważy swoj błąd w porzuceniu mnie. cóż chyba jednak nie... minęły kolejne 3 tygodnie i nie doczekałam się wiadomości z wyjaśnieniami.... myślę, że stchórzył... nie wiem jak tak można. te ostatnie 5 tygodni to jest dla mnie jakaś agonia. Nawet nie wiem czy za nim dalej tęsknię, chyba jestem po prostu przytłoczona tym rozczarowaniem... ze ktoś mi bliski mógł mnie tak zostawić z dnia na dzień, ktoś komu chciałam dać wszystko.... czuję się fatalnie, w związku nie miałam łatwo przez tą sytuację, a teraz zupełnie bez szacunku mnie zostawił i nawet nie dotrzymał słowa co do wysłania mi wiadomości.  ciągle o tym myślę i nie jestem w stanie nic zrozumieć. Wiem tylko, że na mnie nie zasługiwał... byłam zdecydowanie za dobra. Jak mogę pójść dalej ... gdyby chociaż wysłał te swoje wyjaśnienia i odpowiedzi na moje pytania to byłoby mi łatwiej, a tak to ciężej jest mi zamknąć ten etap...
może zabrzmię zuchwale, ale mam poczucie, ze będzie tego żałowal...
ale na chwilę obecną jestem z tym wszystkim sama, nie mam żadnego ruchu, bo cokolwiek bym do niego nie napisała będzie poniżające dla mnie.. ze on nie odpisuje a ja się napraszam, mimo, że to on skopał sprawę...
będę bardzo wdzięczna za każdą poradę jak udźwignąć taką sytuację... może ktoś miał podobnie, to poczucie niesprawiedliwości...
miało być krótko, a wyszło jak wyszło, i tak się starałam zwięźle:) dziękuję za dotrwanie do końca
a i z pewnych źródeł wiem, że nie wrócił do tej byłej... więc tym bardziej jego zachowanie jest dla mnie zagadką

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Na pewno - nie pisz,  zablokuj  go wszędzie gdzie się da.  Zamknij  ten etap w życiu.  Tak naprawdę  byłaś podręcznikowa kochanka.  Brutalne ale prawdziwe.  Skup się na sobie,  pokochaj siebie.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

3

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Ale on chyba nie odszedł przez nią , tylko z powodu Twoich pretensji no o co właściwie?
Że na FB nie mogłaś umieszczać fotek?
Rodzinę znajomych poznałaś nie ukrywał Cię.
I jak rozumiem tylko jedną prośbę  do kochanki  dla której rzucił dziewczynę miał: by się nie afiszowala przez jakiś czas
Bo mimo że dużo piszesz to ta niedogodność chyba do tego się sprowadzala: bo chyba to bardziej jego problem był że do niego pisała A nie Twój.
Ale to było dla Ciebie za ciężkie i skończyło się jak skończyło.
Jak udźwignąć? : stwierdzić  że zawaliłaś i wnioski na przyszłość wyciągnąć.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

4

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Ela210 napisał/a:

Ale on chyba nie odszedł przez nią , tylko z powodu Twoich pretensji no o co właściwie?
Że na FB nie mogłaś umieszczać fotek?
Rodzinę znajomych poznałaś nie ukrywał Cię.
I jak rozumiem tylko jedną prośbę  do kochanki  dla której rzucił dziewczynę miał: by się nie afiszowala przez jakiś czas
Bo mimo że dużo piszesz to ta niedogodność chyba do tego się sprowadzala: bo chyba to bardziej jego problem był że do niego pisała A nie Twój.
Ale to było dla Ciebie za ciężkie i skończyło się jak skończyło.
Jak udźwignąć? : stwierdzić  że zawaliłaś i wnioski na przyszłość wyciągnąć.


Ja nie chciałam się afiszować, obojętne mi to było. Nie pasowało mi po prostu bycie ukrywaną. I chyba miałam prawo nie czuc się swobodnie , wiedząc , że on sie ciagle stresuje, zeby ona sie tylko o mnie nie dowiedziała.
I to właśnie on zawalił, bo ileż można odcinać się od toskycznej ex. Skoro wchodził w nowy związek to powinien wziac zamnie odpowiedzialnośc...i boli mnie to, że to on zawalił po całej linii a ja cierpię.. sad

5

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Zalozylam przed chwila tu konto, żeby przyjść po porade bo czuje nie wygubiona w tym z czym nie mierze i tuz przed zrobieniem swojego wpisu przeczytałam Twój.
Jakże bardzo wiem co czujesz i jakże bardzo Tobie współczuje..
Moja historia jest bardzo podobna, początek relacji taki jak u Ciebie z ta różnica, ze ja trwam cztery lata w takim związku z bezustannie "obecna" eks mojej partnerki. Tez miałam w sobie pokłady cierpliwości i wyozumialosci, bo przecież tamta była delikatna i wrażliwa i trzeba było mnie najpierw prawie dwa lata przed nie ukrywać, później jak juz "stałam sie" legalna, niewiele nie zmieniło.
Kiedy próbowałam mówić co czuje i ze kontakt z eks nie sluzy naszej relacji, slyszałam zarzuty, ze jestem zazdrosna i niszcze zazdrością nasza relacje.Nie bede zaglebiac sie w detale mojej relacji bo watek jest Twój.
Tez, tak jak Ty byłam gąbka na emocje związane z eks. Na zale, rozterki, wyrzuty sumienia. Wiem, ze czujesz sie dziś bardzo kiepsko. Ze nie możesz sobie poradzić z poczuciem odrzucenia. Ze brakuje Ci partnera. Ze dalas z siebie bardzo dużo a masz poczucie, ze dostałaś w zamian niepewność i rozczarowanie.
Docen to, ze partner zdobył nie na szczerość i odszedł, chociaż wiem jak to dziś może być trudne dla Ciebie.
Ale nie wracaj tam. Zbierz cala sile w sobie i nie wracaj.

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-10 22:55:37)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ale on chyba nie odszedł przez nią , tylko z powodu Twoich pretensji no o co właściwie?
Że na FB nie mogłaś umieszczać fotek?
Rodzinę znajomych poznałaś nie ukrywał Cię.
I jak rozumiem tylko jedną prośbę  do kochanki  dla której rzucił dziewczynę miał: by się nie afiszowala przez jakiś czas
Bo mimo że dużo piszesz to ta niedogodność chyba do tego się sprowadzala: bo chyba to bardziej jego problem był że do niego pisała A nie Twój.
Ale to było dla Ciebie za ciężkie i skończyło się jak skończyło.
Jak udźwignąć? : stwierdzić  że zawaliłaś i wnioski na przyszłość wyciągnąć.


Ja nie chciałam się afiszować, obojętne mi to było. Nie pasowało mi po prostu bycie ukrywaną. I chyba miałam prawo nie czuc się swobodnie , wiedząc , że on sie ciagle stresuje, zeby ona sie tylko o mnie nie dowiedziała.
I to właśnie on zawalił, bo ileż można odcinać się od toskycznej ex. Skoro wchodził w nowy związek to powinien wziac zamnie odpowiedzialnośc...i boli mnie to, że to on zawalił po całej linii a ja cierpię.. sad

A w jaki sposób byłaś  ukrywaną oprócz tego FB?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

7 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-10 22:58:00)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Trochę brutalne, ale same sobie na to pozwoliłyście. Gdybyście umiały stawiać granice i postawiły sprawę jasno, że Wy albo ex to byście nie zmarnowały tyle czasu, nerwów, stresu i emocji.
W zdrowej relacji nie ma miejsca na bycie tamponem emocjonalnym po ex. To chore. Nie wchodzi się w nową relację mając w psychice dalej byłego partnera.

8

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
bezbarwna9 napisał/a:

Zalozylam przed chwila tu konto, żeby przyjść po porade bo czuje nie wygubiona w tym z czym nie mierze i tuz przed zrobieniem swojego wpisu przeczytałam Twój.
Jakże bardzo wiem co czujesz i jakże bardzo Tobie współczuje..
Moja historia jest bardzo podobna, początek relacji taki jak u Ciebie z ta różnica, ze ja trwam cztery lata w takim związku z bezustannie "obecna" eks mojej partnerki. Tez miałam w sobie pokłady cierpliwości i wyozumialosci, bo przecież tamta była delikatna i wrażliwa i trzeba było mnie najpierw prawie dwa lata przed nie ukrywać, później jak juz "stałam sie" legalna, niewiele nie zmieniło.
Kiedy próbowałam mówić co czuje i ze kontakt z eks nie sluzy naszej relacji, slyszałam zarzuty, ze jestem zazdrosna i niszcze zazdrością nasza relacje.Nie bede zaglebiac sie w detale mojej relacji bo watek jest Twój.
Tez, tak jak Ty byłam gąbka na emocje związane z eks. Na zale, rozterki, wyrzuty sumienia. Wiem, ze czujesz sie dziś bardzo kiepsko. Ze nie możesz sobie poradzić z poczuciem odrzucenia. Ze brakuje Ci partnera. Ze dalas z siebie bardzo dużo a masz poczucie, ze dostałaś w zamian niepewność i rozczarowanie.
Docen to, ze partner zdobył nie na szczerość i odszedł, chociaż wiem jak to dziś może być trudne dla Ciebie.
Ale nie wracaj tam. Zbierz cala sile w sobie i nie wracaj.


Dziękuję za odpowiedź. Strasznie mi przykro, że od tylu lat masz tak ciężką sytuację. Mnie te niecałe pól roku okropnie wykończyło psychicznie, nie wiem co by ze mnie zostało po kilku latach... właśnie czułam się jak taka gąbka.. taki terapeuta na te żale i wyrzuty sumienia. Z pewnej siebie dziewczyny gotowej na zdrowy normalny związek stałam się jakimś wrakiem, nie ufam juz nikomu.
Ale faktycznie, dobrze, ze odszedł. Chciałam mu pomóc we wszystkim, ale jak mnie nie docenil to niech się mierzy z tym sam i ja do tego mam problem z głowy. Bo faktycznie można latami w czymś takim utknąć. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę się wogóle zgodzić na ukrywanie mnie przez jakikolwiek czas, przecież to jest taki brak szacunku... jak niektóre osoby naprawdę mogą myśleć, że jest to akceptowalne ... skoro mają powody do ukrywania nowego partnera to znaczy, że nie są gotowe na związek i to zwykły egoizm, że zaczynają coś budować z nową osobą, będąc jeszcze jedną nogą w innym związku.

9

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Na czym polegało to ukrywanie?  Bo nadal nie rozumiem.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

10

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Britan napisał/a:

Trochę brutalne, ale same sobie na to pozwoliłyście. Gdybyście umiały stawiać granice i postawiły sprawę jasno, że Wy albo ex to byście nie zmarnowały tyle czasu, nerwów, stresu i emocji.
W zdrowej relacji nie ma miejsca na bycie tamponem emocjonalnym po ex. To chore. Nie wchodzi się w nową relację mając w psychice dalej byłego partnera.


Ja sobie zdaję z takich rzeczy sprawę, dlatego dopóki się nie wyleczę nie będę się z nikim umawiać.  To już jest jego wina, że się ze mna zaczał spotykać mimo, że pewnie wiedział, że się szybko nie pozbiera z tamtego związku. mam nauczkę na przyszłość, nigdy więcej takich akcji..
a najgorsze jest to,że na samym początku, jeszcze zanim się bardziej zaangażowałam to postawiłam takie ultimatum, oczywiscie usłyszałam milion zapewnien o tym, ze teraz tylko ja się liczę i sytuacja bedzie szybko opanowana. więc naiwnie uwierzyłam. A mogłam od razu odejść, obyłoby się bez cierpienia, a tak to żyłam nadzieją...
cóż, człowiek uczy się na własnych błędach

11

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Ela210 napisał/a:

Na czym polegało to ukrywanie?  Bo nadal nie rozumiem.

nie mogłam go nigdzie oznaczyć, albo jak znajomi nas gdzies oznaczyli to nigdy nie udostepniał, gdy ja wstawiłam zdjecie jego psa na relacje to prosil, zebym usuneła, zeby ona sie zaraz nie skapneła, ze jestem u niego ( stalkowała mnie, cos tam sie domyslala, z reszta od zawsze była wyczulona na kazdej dziewczynie w jego pobliżu)
Gdy wprost zadała mu pytanie kim ja jestem to odpowiedzial, ze tylko kolezanka... przyznał mi sie do tego...
gdy wychodził ze znajoymi był bardzo aktywny , wiele relacji itp jak wychodził ze mna nigdy nie wstawił nic, (nie mowie o oznaczaniu), zeby Broń Boże ona lub jej znajomi nie połączyli faktów, ze gdzies bylismy razem itp itd

12

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Na czym polegało to ukrywanie?  Bo nadal nie rozumiem.

nie mogłam go nigdzie oznaczyć, albo jak znajomi nas gdzies oznaczyli to nigdy nie udostepniał, gdy ja wstawiłam zdjecie jego psa na relacje to prosil, zebym usuneła, zeby ona sie zaraz nie skapneła, ze jestem u niego ( stalkowała mnie, cos tam sie domyslala, z reszta od zawsze była wyczulona na kazdej dziewczynie w jego pobliżu)
Gdy wprost zadała mu pytanie kim ja jestem to odpowiedzial, ze tylko kolezanka... przyznał mi sie do tego...
gdy wychodził ze znajoymi był bardzo aktywny , wiele relacji itp jak wychodził ze mna nigdy nie wstawił nic, (nie mowie o oznaczaniu), zeby Broń Boże ona lub jej znajomi nie połączyli faktów, ze gdzies bylismy razem itp itd

ona jest z innego miasta, wiec było mu o tyle "latwiej" to ukryc

13

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Pytanie czy w ogóle wiedziała że z nią zerwał.?
Może po prostu nie i nadal byłaś kochanką.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

14

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Autorko, wygląda na to, że facet ciągnął na dwa fronty, tym bardziej, że oni mieszkają w innych miastach.
Czy spędzał z Tobą weekendy? Przez ostatnie pięć miesięcy, gdy spotykalas się z nim nie było żadnych świat czy sylwestra, więc ciężko stwierdzić, jak zachowałby się w takich dniach. Czy byłby tylko z Tobą, czy też kombinowalby jak koń pod górę.
Przeanalizuj sobie, jak i kiedy spotykał się z Tobą.
Nie wierz w to, że rzekomo miał jakieś wyrzuty sumienia w stosunku do tamtej dziewczyny. Taki wielce wrażliwy, niczym kaznodzieja, a tak naprawdę z grubsza ciosany, bo jakoś potrafił kogoś okłamywać oraz zdradzać, a i Ciebie też potraktował na koniec bezczelnie i po chamsku.
Nauczka dla Ciebie- nigdy nie zaczynaj z facetem, o którym wiesz, że kogoś zdradził. Postawiłaś po prostu na złego konia, więc ta relacja z góry skazana była na klęskę.
Ty nie dość, że wiedziałaś, iż facet zdradza, to jeszcze wiedziałaś, że robi to z Tobą.
Masz więc to, o co się prosiłaś.
Mogłaś też zaobserwować, jaki sprytny potrafi być ten facet przy tuszowaniu sprawy, jak pięknie potrafi grać, stwarzać pozory i robić z kogoś idiotę. Widziałaś to na własne oczy, a przecież pozostawałas ślepą.
Jaki jest koń, każdy widzi.

Odpuść sobie te znajomość, niczego nie wyjaśniaj, bo sprawa jest prosta.
Nie interesuje się tym czy on jest z tą dziewczyną, czy nie, bo nie był to fajny facet, na którym Ty albo ktokolwiek inny mógłby polegać.

15 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-11 10:57:46)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:

a najgorsze jest to,że na samym początku, jeszcze zanim się bardziej zaangażowałam to postawiłam takie ultimatum, oczywiscie usłyszałam milion zapewnien o tym, ze teraz tylko ja się liczę i sytuacja bedzie szybko opanowana. więc naiwnie uwierzyłam. A mogłam od razu odejść, obyłoby się bez cierpienia, a tak to żyłam nadzieją...
cóż, człowiek uczy się na własnych błędach

Jak stawia się granice to się ich trzyma i pilnuje czy ktoś ich nie przekracza. Jeśli tak to mówisz mu o tym i informujesz, że nie chcesz aby tak robił. Jeśli to się będzie powtarzać to trzeba to uciąć.
Wtedy zyskujesz świadomość czynów i władzę nad własnym życiem.

Postawiłaś granicę, ale dalej olałaś sprawę, ignorowałaś tak zwane czerwone flagi.
Ale na swoich błędach uczy się najlepiej. Obyś więcej tego błędu nie popełniła.

16

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Britan napisał/a:
Noname95 napisał/a:

a najgorsze jest to,że na samym początku, jeszcze zanim się bardziej zaangażowałam to postawiłam takie ultimatum, oczywiscie usłyszałam milion zapewnien o tym, ze teraz tylko ja się liczę i sytuacja bedzie szybko opanowana. więc naiwnie uwierzyłam. A mogłam od razu odejść, obyłoby się bez cierpienia, a tak to żyłam nadzieją...
cóż, człowiek uczy się na własnych błędach

Jak stawia się granice to się ich trzyma i pilnuje czy ktoś ich nie przekracza. Jeśli tak to mówisz mu o tym i informujesz, że nie chcesz aby tak robił. Jeśli to się będzie powtarzać to trzeba to uciąć.
Wtedy zyskujesz świadomość czynów i władzę nad własnym życiem.

Postawiłaś granicę, ale dalej olałaś sprawę, ignorowałaś tak zwane czerwone flagi.
Ale na swoich błędach uczy się najlepiej. Obyś więcej tego błędu nie popełniła.

Właśnie najlepsze jest to, że widzi się te czerwone flagi, ale przez jakieś różowe okulary ... ale no trzeba się sparzyć samemu i potem mądry Polak po szkodzie..  drugi raz się nie dam smile

17

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
ulle napisał/a:

Autorko, wygląda na to, że facet ciągnął na dwa fronty, tym bardziej, że oni mieszkają w innych miastach.
Czy spędzał z Tobą weekendy? Przez ostatnie pięć miesięcy, gdy spotykalas się z nim nie było żadnych świat czy sylwestra, więc ciężko stwierdzić, jak zachowałby się w takich dniach. Czy byłby tylko z Tobą, czy też kombinowalby jak koń pod górę.
Przeanalizuj sobie, jak i kiedy spotykał się z Tobą.
Nie wierz w to, że rzekomo miał jakieś wyrzuty sumienia w stosunku do tamtej dziewczyny. Taki wielce wrażliwy, niczym kaznodzieja, a tak naprawdę z grubsza ciosany, bo jakoś potrafił kogoś okłamywać oraz zdradzać, a i Ciebie też potraktował na koniec bezczelnie i po chamsku.
Nauczka dla Ciebie- nigdy nie zaczynaj z facetem, o którym wiesz, że kogoś zdradził. Postawiłaś po prostu na złego konia, więc ta relacja z góry skazana była na klęskę.
Ty nie dość, że wiedziałaś, iż facet zdradza, to jeszcze wiedziałaś, że robi to z Tobą.
Masz więc to, o co się prosiłaś.
Mogłaś też zaobserwować, jaki sprytny potrafi być ten facet przy tuszowaniu sprawy, jak pięknie potrafi grać, stwarzać pozory i robić z kogoś idiotę. Widziałaś to na własne oczy, a przecież pozostawałas ślepą.
Jaki jest koń, każdy widzi.

Odpuść sobie te znajomość, niczego nie wyjaśniaj, bo sprawa jest prosta.

Nie interesuje się tym czy on jest z tą dziewczyną, czy nie, bo nie był to fajny facet, na którym Ty albo ktokolwiek inny mógłby polegać.


dokładnie to mu wytknęłam, taki wielce wrażliwy jesteś na jej punkcie i swoim a co z moimi uczuciami... dla mnie za to jakoś litości nie miałeś... no i ten zarzut i inne podobne miał mi wyjaśnić, ale jak widać zatkało,  nie wie co powiedzieć i zapewne dlatego się nie odzywa, bo tu wytłumaczenia nie ma,był po prostu zwykłym chamem dla mnie i wykorzystał moje dobre serce. ciężko z tym się pogodzić, ale taka pewnie jest prawda. Bo nie uwierzę, że zapomniał odpisać, albo zgubił telefon moze hahah  ja juz sie odzywać nie będę i wyjaśniać na siłę, nie ma o co walczyć nawet, a na pewno ja nie mam o co, bo on to ma, nie wiem gdzie drugą taką znajdzie wyrozumiałą i nawiną jak ja xd a te jego zapewnienia miłości to może sobie między bajki wsadzić, nawet po rzuceniu mnie zapierał się, że mnie kocha pfff chyba nie wie co to znaczy.. ze jak się kogos kocha to się go nie rani i nie doprowadza do emocjonalnej ruiny...
nauczka jest, nie warto dawać ludziom więcej niż zasługują, niż dają nam w zamian i niż są w stanie docenić...

18 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-11 19:55:16)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:
Britan napisał/a:
Noname95 napisał/a:

a najgorsze jest to,że na samym początku, jeszcze zanim się bardziej zaangażowałam to postawiłam takie ultimatum, oczywiscie usłyszałam milion zapewnien o tym, ze teraz tylko ja się liczę i sytuacja bedzie szybko opanowana. więc naiwnie uwierzyłam. A mogłam od razu odejść, obyłoby się bez cierpienia, a tak to żyłam nadzieją...
cóż, człowiek uczy się na własnych błędach

Jak stawia się granice to się ich trzyma i pilnuje czy ktoś ich nie przekracza. Jeśli tak to mówisz mu o tym i informujesz, że nie chcesz aby tak robił. Jeśli to się będzie powtarzać to trzeba to uciąć.
Wtedy zyskujesz świadomość czynów i władzę nad własnym życiem.

Postawiłaś granicę, ale dalej olałaś sprawę, ignorowałaś tak zwane czerwone flagi.
Ale na swoich błędach uczy się najlepiej. Obyś więcej tego błędu nie popełniła.

Właśnie najlepsze jest to, że widzi się te czerwone flagi, ale przez jakieś różowe okulary ... ale no trzeba się sparzyć samemu i potem mądry Polak po szkodzie..  drugi raz się nie dam smile

Tak trzymać smile Łatwo się mówi sprzed komputera, z pozycji obserwatora. Wiadomo, że jak się jest w środku akcji to ciężko jest utrzymać trzeźwość umysłu. Ale ta trzeźwość przychodzi szybciej z doświadczeniem praktycznym lub wolniej z tym  teoretycznym, forumowym.

19 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-10-12 11:26:34)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Generalnie całe mnóstwo facetów stara się ukryć nowy związek przed ex - jest tu pełno tematów "zostawił mnie, nie wiem dlaczego, na pewno nikogo nie ma", a za kilka tygodni czy miesięcy "jednak chodziło o inną...". Czyli przez ten okres facet musiał to kryć, czy nawet prosić nową dziewczynę żeby się ukrywała.

Wierzę w to ze można żyć z przyzwyczajenia w jednym związku, a dopiero pojawienie się właściwej osoby jest tym zapalnikiem by rozpocząć wszystko od nowa. Ale w tym przypadku wszystko było dziwne, bo był z nią dopiero rok. A Ty wcale nie okazałaś się tą jedyną.

Zauważ że obecnie czujesz się jak jego ex - czyli nie wiesz o co chodzi, a on podaje mętne wymówki. Czy to Ci nie daje odpowiedzi? Przecież ponownie chodzi o inną kobietę. Może poznał następną, a może wrócił do byłej. Założe się, że mówi Ci dokładnie te same słowa co swojej ex przy rozstaniu (że nie wie co czuje, musi sobie przemyśleć, potrzebuje czasu - czyli ZERO konkretnej przyczyny). Jest według mnie oczywiste że chodzi o inną.
To najwyraźniej facet który nie zagrzeje nigdzie miejsca na dłużej.

A co do Twoich uczuć - jeśli zależało Ci na nim bardzo to nie dziwię się że cierpisz. 5 tygodni to niewiele. Daj sobie czas.

20

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

za kilka dni ma urodziny... jak myślicie, olać go tak jak on olal mnie? czy złożyc mu krótkie życzenia, żeby mu się głupio zrobiło, ze mi nie odpisał na poprzednia wiadomosc + zobaczy, że nie trzymam urazy, wiec juz pewnie sobie go odpuściłam i moze go to jakoś ruszy
hmm
tak, wiem, ludzie mają większe problemy w życiu...

21

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
madoja napisał/a:

Generalnie całe mnóstwo facetów stara się ukryć nowy związek przed ex - jest tu pełno tematów "zostawił mnie, nie wiem dlaczego, na pewno nikogo nie ma", a za kilka tygodni czy miesięcy "jednak chodziło o inną...". Czyli przez ten okres facet musiał to kryć, czy nawet prosić nową dziewczynę żeby się ukrywała.

Wierzę w to ze można żyć z przyzwyczajenia w jednym związku, a dopiero pojawienie się właściwej osoby jest tym zapalnikiem by rozpocząć wszystko od nowa. Ale w tym przypadku wszystko było dziwne, bo był z nią dopiero rok. A Ty wcale nie okazałaś się tą jedyną.

Zauważ że obecnie czujesz się jak jego ex - czyli nie wiesz o co chodzi, a on podaje mętne wymówki. Czy to Ci nie daje odpowiedzi? Przecież ponownie chodzi o inną kobietę. Może poznał następną, a może wrócił do byłej. Założe się, że mówi Ci dokładnie te same słowa co swojej ex przy rozstaniu (że nie wie co czuje, musi sobie przemyśleć, potrzebuje czasu - czyli ZERO konkretnej przyczyny). Jest według mnie oczywiste że chodzi o inną.
To najwyraźniej facet który nie zagrzeje nigdzie miejsca na dłużej.

A co do Twoich uczuć - jeśli zależało Ci na nim bardzo to nie dziwię się że cierpisz. 5 tygodni to niewiele. Daj sobie czas.


wydaje mi się, że jest strasznie miękki, nie umiał od niej odejść, bo go w sumie na siłę trzymała. Ja się tak poniżać nie będę, żeby błagać go o bycie ze mną.
Szczerze, to ja tej jego ex strasznie współczuję, mimo, że przez długi czas pałałam do niej nienawiścią,bo przecież przeszkadzała w naszym związku.
Ale prawda jest taka, że to ona mogłaby nienawidzić mnie, że jej faceta "sprzątnęłam" (mimo, że prawda jest taka, że to on za mną latał na początku). Pewnie do tej pory niewiele wie, co się działo, co on wyprawiał, kiedy ona go błagała, płakała i cierpiała. On wtedy w najlepsze spotykał się ze mną , a z niej robił wariatkę, która nic nie może wiedzieć, zeby sobie nic nie zrobiła...aż bym z nią porozmawiała, żeby dowiedzieć się jak to wyglądało z jej perspektywy. Ale podejrzewam, że ostra afera by się zrobiła, gdybym do niej napisała:P oj nie mam siły na taki cyrk
a jeśli do niej wrócił, albo kiedykolwiek wróci, to jeszcze bardziej jej współczuje. Ona przyjmie swojego zagubionego chłopca za którym teskniła z powrotem, nieświadoma jakie z niego ziółko. Aż mnie skręca na myśl, że mogłabym sie zejść z facetem co to w trakcie naszej "przerwy" obracał inną i obiecywał jej złote góry, jak on mi.  oj jeśli gdzieś publicznie sie pojawią to mam nadzieje, ze bedzie to w momencie jak już będę miała w nosie go i tą całą sytuacje, bo w tym momencie to nie ręczę za siebie tongue

22

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:

za kilka dni ma urodziny... jak myślicie, olać go tak jak on olal mnie? czy złożyc mu krótkie życzenia, żeby mu się głupio zrobiło, ze mi nie odpisał na poprzednia wiadomosc + zobaczy, że nie trzymam urazy, wiec juz pewnie sobie go odpuściłam i moze go to jakoś ruszy
hmm
tak, wiem, ludzie mają większe problemy w życiu...

Trochę jednak korci coś sprawdzić ,wynajdujesz sobie pretekst do kontaktu,który w Twojej sytuacji będzie krokiem wstecz jeżeli chcesz się uwolnić od niego i myślenia o nim.
Będzie mu głupio,nie będzie mu głupio to cięgle kontynuowanie zajmowania się nim a nie sobą
Ruszy go i co dalej ? .

23

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
paslawek napisał/a:
Noname95 napisał/a:

za kilka dni ma urodziny... jak myślicie, olać go tak jak on olal mnie? czy złożyc mu krótkie życzenia, żeby mu się głupio zrobiło, ze mi nie odpisał na poprzednia wiadomosc + zobaczy, że nie trzymam urazy, wiec juz pewnie sobie go odpuściłam i moze go to jakoś ruszy
hmm
tak, wiem, ludzie mają większe problemy w życiu...

Trochę jednak korci coś sprawdzić ,wynajdujesz sobie pretekst do kontaktu,który w Twojej sytuacji będzie krokiem wstecz jeżeli chcesz się uwolnić od niego i myślenia o nim.
Będzie mu głupio,nie będzie mu głupio to cięgle kontynuowanie zajmowania się nim a nie sobą
Ruszy go i co dalej ? .

no niby nic
ale jakoś mi źle z myślą, że ja tu jestem poszkodowana, cierpie przez jego błędy, a on sobie żyje fantastycznym życiem  bez wyrzutów sumienia

24 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-12 19:06:11)

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Noname95 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Noname95 napisał/a:

za kilka dni ma urodziny... jak myślicie, olać go tak jak on olal mnie? czy złożyc mu krótkie życzenia, żeby mu się głupio zrobiło, ze mi nie odpisał na poprzednia wiadomosc + zobaczy, że nie trzymam urazy, wiec juz pewnie sobie go odpuściłam i moze go to jakoś ruszy
hmm
tak, wiem, ludzie mają większe problemy w życiu...

Trochę jednak korci coś sprawdzić ,wynajdujesz sobie pretekst do kontaktu,który w Twojej sytuacji będzie krokiem wstecz jeżeli chcesz się uwolnić od niego i myślenia o nim.
Będzie mu głupio,nie będzie mu głupio to cięgle kontynuowanie zajmowania się nim a nie sobą
Ruszy go i co dalej ? .

no niby nic
ale jakoś mi źle z myślą, że ja tu jestem poszkodowana, cierpie przez jego błędy, a on sobie żyje fantastycznym życiem  bez wyrzutów sumienia

Niestety, ale sama sobie to zafundowałaś.
Słowa są tanie i puste jeśli nie mają chociaż małego pokrycia w czynach.
Mówił, że Cię kocha? Mówił. Tylko, że jakby Cię na prawdę kochał to by się Ciebie nie wstydził i by miał w tyłku co pomyślą koledzy czy jego ex. Rozumiem jakby się wstydził czegoś, bo trochę nakłamał czy przekoloryzował, ale on po prostu nie chciał aby jego ex was widziała razem... W ogóle ta sytuacja jest tak abstrakcyjna... Po prostu byłaś na jego orbicie tyle czasu. Takie koło zapasowe, tampon na emocje. Twarde słowa, ale czasem trzeba i takie mówić.

Wiesz co? Nie wierzę w ten toksyczny związek jego ex z nim.

25

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Britan napisał/a:

Trochę brutalne, ale same sobie na to pozwoliłyście. Gdybyście umiały stawiać granice i postawiły sprawę jasno, że Wy albo ex to byście nie zmarnowały tyle czasu, nerwów, stresu i emocji.
W zdrowej relacji nie ma miejsca na bycie tamponem emocjonalnym po ex. To chore. Nie wchodzi się w nową relację mając w psychice dalej byłego partnera.

Dokładnie, my kobiety jesteśmy zbyt ufne i naiwne.

Autorko, musisz o nim zapomnieć, oszukiwał Cię od początku, nie oczekuj, że teraz cokolwiek Ci wyjaśni i powie prawdę. Olej go na całej linii.
Faceci generalnie nie lubią się tłumaczyć, wolą wycofać się rakiem.
Nawet tu ciężko gdybać w co gra ten facet. Nawet nie próbuj go zrozumieć, bo się nie da.

26

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
wieka napisał/a:
Britan napisał/a:

Trochę brutalne, ale same sobie na to pozwoliłyście. Gdybyście umiały stawiać granice i postawiły sprawę jasno, że Wy albo ex to byście nie zmarnowały tyle czasu, nerwów, stresu i emocji.
W zdrowej relacji nie ma miejsca na bycie tamponem emocjonalnym po ex. To chore. Nie wchodzi się w nową relację mając w psychice dalej byłego partnera.

Dokładnie, my kobiety jesteśmy zbyt ufne i naiwne.

Autorko, musisz o nim zapomnieć, oszukiwał Cię od początku, nie oczekuj, że teraz cokolwiek Ci wyjaśni i powie prawdę. Olej go na całej linii.
Faceci generalnie nie lubią się tłumaczyć, wolą wycofać się rakiem.
Nawet tu ciężko gdybać w co gra ten facet. Nawet nie próbuj go zrozumieć, bo się nie da.

ach Ci faceci - generalnie smile

i ach te kobiety smile

27

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
Britan napisał/a:
Noname95 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Trochę jednak korci coś sprawdzić ,wynajdujesz sobie pretekst do kontaktu,który w Twojej sytuacji będzie krokiem wstecz jeżeli chcesz się uwolnić od niego i myślenia o nim.
Będzie mu głupio,nie będzie mu głupio to cięgle kontynuowanie zajmowania się nim a nie sobą
Ruszy go i co dalej ? .

no niby nic
ale jakoś mi źle z myślą, że ja tu jestem poszkodowana, cierpie przez jego błędy, a on sobie żyje fantastycznym życiem  bez wyrzutów sumienia

Niestety, ale sama sobie to zafundowałaś.
Słowa są tanie i puste jeśli nie mają chociaż małego pokrycia w czynach.


Mówił, że Cię kocha? Mówił. Tylko, że jakby Cię na prawdę kochał to by się Ciebie nie wstydził i by miał w tyłku co pomyślą koledzy czy jego ex. Rozumiem jakby się wstydził czegoś, bo trochę nakłamał czy przekoloryzował, ale on po prostu nie chciał aby jego ex was widziała razem... W ogóle ta sytuacja jest tak abstrakcyjna... Po prostu byłaś na jego orbicie tyle czasu. Takie koło zapasowe, tampon na emocje. Twarde słowa, ale czasem trzeba i takie mówić.

Wiesz co? Nie wierzę w ten toksyczny związek jego ex z nim.


dokładnie, ta sytuacja to jakiś absurd i abstrakcja
na logike tu sie nic nie trzyma kupy. Ze łzami w oczach mi dziękował , ze pojawiłam sie w jego życiu, ze jestem najwspanialsza blablabla ze tamta mu zatruła zycie i go unieszczesliiwała. a potem pyk, wyrzuca mnie z zycia z dnia na dzien
moja naiwność w tym wszystkim mnie przeraża
chciałabym sie dowiedzieć jaka była prawda, ale pewnie nigdy sie tego nie dowiem. Co za obrzydliwy klamca, straciłam wiare do wszystkiego co mi mowil przez cały zwiazek
sam jest toksyczny, a z ex zrobił toksyczna drama queen

28

Odp: Nie moge sie pozbierac po rozstaniu
wieka napisał/a:
Britan napisał/a:

Trochę brutalne, ale same sobie na to pozwoliłyście. Gdybyście umiały stawiać granice i postawiły sprawę jasno, że Wy albo ex to byście nie zmarnowały tyle czasu, nerwów, stresu i emocji.
W zdrowej relacji nie ma miejsca na bycie tamponem emocjonalnym po ex. To chore. Nie wchodzi się w nową relację mając w psychice dalej byłego partnera.

Dokładnie, my kobiety jesteśmy zbyt ufne i naiwne.

Autorko, musisz o nim zapomnieć, oszukiwał Cię od początku, nie oczekuj, że teraz cokolwiek Ci wyjaśni i powie prawdę. Olej go na całej linii.
Faceci generalnie nie lubią się tłumaczyć, wolą wycofać się rakiem.
Nawet tu ciężko gdybać w co gra ten facet. Nawet nie próbuj go zrozumieć, bo się nie da.


wiem,próba zrozumienia go skonczy sie tylko na tym, że się zmęczę, nie ma co
będę mądrzejsza na przyszłość
wogole pare lat temu inny facet tez zniknałmz mojego zycia z dnia na dzien, podajac totalnie absurdalny powod i zapadł sie pod ziemie. O tyle tylko "lepsza" była ta sytuacja, ze sama chciałam to juz zakonczyc.( po roku wogole zmartwychstał i chciał powrotu buahah omal nie pekłam ze śmiechu) do tej pory nie wiem co mu sie nagle stało, ale totalnie mnie to już nie obchodzi
ale wniosek jest taki, ze w obu przypadkach cos mi nie pasowało od początku. Już nigdy więcej nie zignoruje czerwonych flag...juz za ostro mi sie oberwalo za moja naiwnosc

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie moge sie pozbierac po rozstaniu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021