netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

długi szczęśliwy związek

23 odpowiedzi5 323 wyświetleniazałożony przez CelinaDC, 09.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » długi szczęśliwy związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: długi szczęśliwy związek

Istnieje coś takiego? Myślę o związku z długim stażem, takim 20, 30-letnim. Czy to możliwe, żeby być ze sobą tak długo, kochać się i być sobie wiernym? Wszyscy moi znajomi (w wieku 35-50 lat) są rozwiedzeni, albo chętnie by się rozwiedli, tylko się boją samotności. I to mnie podłamuje. Jestem zakochana w moim facecie od 15 lat i myślę ze strachem, jak długo jeszcze to potrwa.
Znacie takie pary, które się dalej kochają, choć od poznania minęły całe wieki?

2 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-09 20:06:06)

Odp: długi szczęśliwy związek

Ciężko mi odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo moje małżeństwo trwa dopiero 5 miesięcy.
Ale gdy patrzę wokół siebie nie znam osób z 20, 30-letnim stażem, które byłyby ze sobą z miłości.
Raczej jest - tak jak mówisz - strach przed samotnością lub przyzwyczajenie.

Moi rodzice gdy czasem pytam ich o to, zarzekają się, że między nimi jest miłość, tylko taka której ja jeszcze nie rozumiem. Tata jest wierny, dba o mamę. Ale czas wolny spędzają osobno. Gdy tata ma iść z mamą chociażby na zakupy to męczy się strasznie i prędzej czy później irytuje się. Kochają się, ale jakby... osobno. Są szczęśliwi, każdy w swoim świecie.

3

Odp: długi szczęśliwy związek

Znam jedną parę - 27 lat po ślubie. Moi rodzice. Żadnych zdrad i nie zanosi się na to smile.
Więcej takich nie znam tongue

4

Odp: długi szczęśliwy związek
ICoTuZrobic napisał/a:

Znam jedną parę - 27 lat po ślubie. Moi rodzice. Żadnych zdrad i nie zanosi się na to smile.
Więcej takich nie znam tongue

U moich rodziców też żadnych zdrad, ale tu jest pytanie o miłość. O bycie razem z miłości, a nie z przyzwyczajenia czy strachu przed samotnością. Brak zdrad nie jest synonimem miłości, to wierność, jeden z elementów.

5

Odp: długi szczęśliwy związek

Z tego co dzieje sie do okola tez mam takie wrażenie, kazdy sie rozwodzi, rozstaje. I tak naprawde z byle jakich powodow. Nie liczy sie zwiazek lecz to co jest teraz. Jak patrze na swoich rodzicow gdzie sa małżeństwem 25 lat zastanawiam je jak?! Moze to zalezy od czasow w jakich zyjemy...

Kiedys jak sie cos psuło, było naprawiane. Teraz jak cos sie psuje jest wyrzucane i kupowane nowe.

6

Odp: długi szczęśliwy związek
leilah napisał/a:

Kiedys jak sie cos psuło, było naprawiane. Teraz jak cos sie psuje jest wyrzucane i kupowane nowe.

A ja myślę, że po prostu było zamiatane pod dywan.
I ludzie starali się żyć nie w małżeństwie, ale pomimo niego.

7

Odp: długi szczęśliwy związek
leilah napisał/a:

...zalezy od czasow w jakich zyjemy...
Kiedys jak sie cos psuło, było naprawiane. Teraz jak cos sie psuje jest wyrzucane i kupowane nowe.

Otóż to!
Szybkie życie, rozbuchany materializm/konsumpcjonizm, wyścig "kto będzie miał lepiej", całkowita dewaluacja wartości, traktowanie miłosci w sposób ...instrumentalny, niedojrzałość do związku, irracjonalne oczekiwania od związku, niedojrzałość do roli żony/męża, wychowywanie dzieci przez "dzieci" itd, itp. Mógłbym tak - jak na starego facet...(tfu! smile ) człowieka przystało - wymieniać gderliwie bez końca big_smile
Znak czasu: maksymalne spłycenie... Ot co!

8

Odp: długi szczęśliwy związek
Aeryn napisał/a:
ICoTuZrobic napisał/a:

Znam jedną parę - 27 lat po ślubie. Moi rodzice. Żadnych zdrad i nie zanosi się na to smile.
Więcej takich nie znam tongue

U moich rodziców też żadnych zdrad, ale tu jest pytanie o miłość. O bycie razem z miłości, a nie z przyzwyczajenia czy strachu przed samotnością. Brak zdrad nie jest synonimem miłości, to wierność, jeden z elementów.

Miłość też jest smile jestem o tym przekonana. Są dalej wspólne cele, zawsze wspólne wakacje i wyjazdy weekendowe. Wspólne obowiązki i wspólne zmartwienia smile Osobno też trochę rzeczy robią, żeby nie było smile Myślę, że liczy się fakt, że mają podobny światopogląd i się po prostu świetnie dobrali :)Co zabawne, znali się tylko rok przed ślubem tongue.

9 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-09 22:24:27)

Odp: długi szczęśliwy związek
CelinaDC napisał/a:

Istnieje coś takiego? Myślę o związku z długim stażem, takim 20, 30-letnim. Czy to możliwe, żeby być ze sobą tak długo, kochać się i być sobie wiernym? Wszyscy moi znajomi (w wieku 35-50 lat) są rozwiedzeni, albo chętnie by się rozwiedli, tylko się boją samotności. I to mnie podłamuje. Jestem zakochana w moim facecie od 15 lat i myślę ze strachem, jak długo jeszcze to potrwa.
Znacie takie pary, które się dalej kochają, choć od poznania minęły całe wieki?

no sorry
czasy czasami, ludzie obok ludźmi

ale mając 40 lat w zabobony wierzysz, boisz się o swój szczęśliwy związek,
w sensie jak długo to jeszcze potrwa
hmmm, nie masz poważniejszych problemów

chcesz powiedzieć że to co się dzieje obok ma lub moze mieć wpływ na Twój związek

tą drogą możesz przybliżyć chyba jedynie to o czym piszesz


nie odbierz tego źle

10 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-12-09 22:34:47)

Odp: długi szczęśliwy związek
CelinaDC napisał/a:

Istnieje coś takiego? Myślę o związku z długim stażem, takim 20, 30-letnim. Czy to możliwe, żeby być ze sobą tak długo, kochać się i być sobie wiernym?

Nawet w show-biznesie jest to możliwe.

Dla przykładu, cytuję oryginalnie z artykułu:

Micheal Caine is a two-time Oscar winner who has starred in films with some of the most beautiful and talented women in the world. He says that he enjoys working with these beautiful women, but that his greatest ?temptation? was always at home ? his wife. Shakira was a beauty queen and then a jewelry designer (before everyone was designing jewelry), but now she simply travels when Michael travels, and stays home when he?s home, so they can always be together. Here?s part of The Daily Mirror?s interview:

?I was always doing love scenes with very beautiful women,? says Michael, 75.

?You can go on the set and there?ll be one of the most beautiful women in the world and the director will say, ?Take your clothes off and get into bed.?

?That could be a great temptation so I decided that I would never marry a woman who wasn?t as beautiful as the women I was working with. And I married a woman who, in actual fact, is more beautiful than most women I have worked with, so all the temptation was at home, not at work.?

With a throaty cackle, he adds: ?So I rush home to get some temptation.?

Michael fell for Shakira, a former Miss Guyana, after spotting her in a Maxwell House ad. Intrigued, he got her number from a friend who worked in advertising. After several calls, she agreed to meet him.

Today they are as devoted as ever, happy to spend time together at their home, a 200-year-old converted barn in the Surrey countryside ? their daughter, Natasha, 35, a model turned interior designer and property developer, long since flew the coop.

?I?m deliriously happy,? says Michael, ?I love the house. I?m very happy there and I?m a real family man. I just love to go home, no matter where I am, the most luxurious hotel suite in the world, I love to go home. People ask me, ?Where do you go for your holidays?? I say, ?I go home.??

?My wife comes with me on all the movies, but she is not an appendage to a film star or anything like that. She is a completely intertwined partner. She is the other half of me. Also, we?re still very much in love with each other. We always have been, we always will be.?

Jeden z najwybitniejszych aktorów jest z żoną od 41 lat.

Te wszystkie rozwody, romanse, bóle dupy i inne, to tylko pewien wycinek rzeczywistości, ale jak ktoś lubi zatracać się w "czarnej dupie", to już jego problem. ;]

11

Odp: długi szczęśliwy związek

Boże, właśnie sobie uświadomiłam, że znam wiele związków długoletnich, ale żadnego w stu procentach szczęśliwego. Widziałam małżeństwa, w których zdradzał on, a ona wybaczała i trwali razem przez wiele lat. Widziałam też bezdzietne, które bardzo, bardzo się kochały, ale brak dziecka powodował, że mimo miłości był też olbrzymi smutek i życie marzeniami, złudzeniami, bez jakiegoś większego celu. Chyba nie ma czegoś takiego jak "długi, absolutnie szczęśliwy związek". W życiu różnie się układa, są choroby, zdrady, kryzysy, problemy finansowe... Ważne żeby razem przejść ramię w ramię przez te trudności, by się nie poddawać.

12 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-10 13:59:00)

Odp: długi szczęśliwy związek

Natrafiłam dzisiaj na bardzo ciekawy artykuł i postanowiłam go tu przytoczyć smile

"Nagle zdajecie sobie sprawę, budząc się nad ranem, że zaczynacie się zastanawiać, co też w ogóle widzieliście w swoim współmałżonku i dlaczego zdecydowaliście się spędzić z tą osobą resztę życia. Rzeczywistość daje o sobie znać z coraz większą siłą?

Socjologowie i psychologowie twierdzą, że aby osiągnąć pełną dojrzałość, człowiek z wiekiem musi przechodzić kolejne etapy rozwoju. Czy małżeństwo także dojrzewa etapami?

Oczywiście, choć różni specjaliści z zakresu problemów małżeństwa różnie je definiują. Małżonkowie zaś - spoglądając wstecz na swoje długoletnie pożycie - potrafią wskazać wszystkie kolejne etapy, przez jakie przechodził ich związek. Nie są one, rzecz jasna, dla każdej pary małżeńskiej identyczne. Co więcej, z jednej fazy do drugiej nie zawsze przechodzi się płynnie, dlatego jeśli małżonkowie utkną na którymś z etapów i nie podejmą pracy nad rozwojem, ich związek znacznie ucierpi.

Czym charakteryzują się poszczególne etapy życia małżeńskiego?

Eksperci od spraw małżeństwa zapewne nazwą je inaczej niż my w niniejszej książce - nasze terminy są bowiem owocem burzy mózgów, jaka towarzyszyła wspólnej pracy nad książką. Oparliśmy się zarówno na doświadczeniu osobistym, jak i doświadczeniu naszych rozmówców. Czytelnikowi należy się jedno wyjaśnienie: opisywane poniżej etapy niekoniecznie muszą pojawiać się w ich związku w podanej niżej kolejności. Ponadto, małżonkowie mogą przechodzić przez niektóre z nich wielokrotnie podczas trwania związku.

Błoga nieświadomość

Jest to skok w wierze, jaki wykonują młodzi ludzie, decydując się na małżeństwo. Często decyzję tę podejmuje się na etapie "chemicznego" zauroczenia drugą osobą: zakochanie pobudza w mózgu konkretne reakcje chemiczne. To właśnie odzwierciedla pierwsza część nadanej przez nas nazwy - swoisty "błogostan". Co do "nieświadomości", nie sposób jej uniknąć. Wszystkie pary rozpoczynają wspólną podróż przez życie w małżeństwie nieświadome napięć i radości, jakie na swej drodze napotkają. Muszą dopiero ich doświadczyć, aby wyjść z fazy błogiej nieświadomości. Charakterystyczne dla tego etapu są wzloty i upadki oraz fizyczne pożądanie i jego zaspokajanie. Cieszcie się tym czasem, dopóki trwa.

O, Boże!

Nagle zdajecie sobie sprawę, budząc się nad ranem, że zaczynacie się zastanawiać, co też w ogóle widzieliście w swoim współmałżonku i dlaczego zdecydowaliście się spędzić z tą osobą resztę życia. Rzeczywistość daje o sobie znać z coraz większą siłą. Rozwiewają się iluzje związane z osobą współmałżonka i związkiem. Błogostan ustępuje stopniowo małżeńskiej codzienności: płaceniu rachunków, kontaktom z teściami, sprzątaniu i zwykłej rutynie dnia powszedniego. Zdarza się, że w ten etap wkracza się po pierwszej po ślubie poważnej kłótni.

Przeszkody

Ten etap często zaczyna się wraz z przyjściem na świat dzieci bądź pojawieniem się zobowiązań związanych z karierą zawodową lub zaangażowaniem w życie lokalnej wspólnoty. Najczęściej faza ta dotyczy par trzydziestokilkuletnich - jest to dekada, w której każdy kształtuje własne dorosłe życie. Zdarza się, że małżonkowie na kilka lat "przestawiają swoje małżeństwo na autopilota", sami zaś koncentrują się na sprawach związanych z dziećmi, pracą czy działalnością na rzecz wspólnoty. Godzinami mogą wówczas rozmawiać o sprawach związanych z organizacją życia czy dzielić się opowieściami o zmęczeniu. Na tym etapie pożycia mogą czuć się bardzo sobie bliscy, o ile stanowią dobry zespół, zdążający do wspólnego celu. Faza ta może okazać się naprawdę ożywcza, o ile towarzyszy jej przejrzystość działań i świadomość celu. Jest ona przy tym niezwykle ważna - przypomina bowiem małżonkom, że płacenie rachunków, robienie prania i inne pozornie przyziemne zadania nie są przeszkodą na drodze rozwoju ich związku, gdyż ów codzienny trud stanowi integralną część wspólnego życia.

Etapowi temu towarzyszy jednak pewne niebezpieczeństwo: otóż mogą się pojawić całkiem poważne kwestie, takie jak podział władzy w małżeństwie, rzutujący na podział obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci. Jeżeli z powodu ciągłego zapracowania i zabiegania nie zostaną one rzetelnie przedyskutowane i odpowiednio szybko rozwiązane, problemy mogą narastać, wywołując w końcu kryzys. Niestety, na tym etapie wspólnego życia małżonkowie często nie pozwalają sobie na luksus oderwania się od codziennej krzątaniny po to tylko, by poświęcić sobie nawzajem więcej uwagi, porozmawiać o sprawach ważnych i odzyskać nieco dawnego stanu błogiej nieświadomości.

Ani uciec, ani się ukryć

Pewna kobieta dobrze zapamiętała radę, jakiej udzielił jej ksiądz, prowadzący nauki przedmałżeńskie: "Nie będziecie sobie naprawdę oddani, dopóki nie osiągniecie etapu, na którym macie ochotę odejść, ale świadomie decydujecie się zostać". Pomyślała wówczas, że może się to zdarzyć raz, a wtedy ich "więź na wieki" zostanie ostatecznie przypieczętowana. W siódmym roku małżeństwa zadzwoniła do owego księdza i powiedziała: "Nie mówił ksiądz, że będę miała ochotę odejść aż pięć razy!". Tak było również w przypadku jej męża. Ale pozostali razem; nigdzie nie uciekają ani też nie ukrywają się przed sobą. Są razem. Nie zawsze jest to łatwe.
W tej fazie małżonkowie muszą się ponownie związać ze sobą pośród wątpliwości, obaw, gniewu, a nawet rozpaczy. Często jedyną rzeczą, która każe im pozostać ze sobą, jest czysta wola pozostania razem. Niejednokrotnie też ich więź wydaje się bardzo krucha, i rzeczywiście na tym etapie nierzadko tak bywa. Pewna kobieta obrazowo określiła to jako związek połączony spinaczami do papieru.

Było - minęło

Na tym etapie - często typowym dla par w średnim wieku - małżonkowie próbują zmieniać siebie nawzajem: albo całkowicie odmienić samych siebie, albo wpływać na otoczenie. Nie muszą to być zapędy szkodliwe, jednak mogą wzbudzać nierealną nadzieję, że diametralna zmiana zrekompensuje rozczarowanie małżeństwem bądź współmałżonkiem. Wiek średni to czas opłakiwania utraconych szans. Trzeba opłakać rozczarowanie współmałżonkiem, związkiem, dziećmi i samym sobą. Etap ów - często rozpoczynający się z chwilą, gdy najmłodsze dziecko opuszcza dom rodzinny - charakteryzuje się tęsknotą za tym, co się nie zdarzyło i już nigdy nie zdarzy. Jest to czas szczególnie trudny i niekiedy małżeństwo nie jest w stanie go przetrwać.

Wszystko już było

Małżonkowie wtedy mówią: "Zakochaliśmy się w sobie ponownie". Czują wdzięczność i radość płynącą z faktu bycia razem. Zdarza się, że zaczynają wówczas uprawiać hobby zarzucone na etapie "Przeszkody". Zrezygnowali już z męczących wysiłków zmienienia współmałżonka. Zaakceptowali siebie nawzajem takimi, jacy w istocie są. Fazie tej towarzyszy spora doza rezygnacji, ale też radość i poczucie wolności.

Nadchodzi koniec

Jest to czas, kiedy małżonkowie muszą niejednokrotnie otoczyć siebie nawzajem opieką i podejmować bolesne decyzje z tym związane. Szykują się też do ostatecznego pożegnania i do pochowania współmałżonka, który odejdzie wcześniej. Może to być czas straszny, a jednocześnie pełen czułości. Może też ów czas dawać wiele satysfakcji. W tradycji katolickiej jest to czas przepojony nadzieją i obietnicą wspólnego życia na wieki.

Więcej w książce: Małżeństwo. Problem czy szansa - Catherine Johnston, Daniel Kendall SJ, Rebecca Nappi"

13

Odp: długi szczęśliwy związek

Przeczytalem powyzsze i nasunela mi sie taka refleksja ze jest to plytkie albo jest to bardzo ograniczone myslenie, albo dostosowane do pewnej grupy ludzi, nawet byc moze "wiekoszosci spolecznej". Przy okazji czego wprowadzonych jest wiele nieprawdziwych twierdzen, jak to zwykle bywa w pozycjach, ktore steruja naszym zyciem twierdzac ze nam pomagaja i ucza czegos.

"W tradycji katolickiej jest to czas przepojony nadzieją i obietnicą wspólnego życia na wieki." n.p. ten cytat jest zupelnym zaprzeczeniem nie tylko faktow znanych z wielu, czesto niekatolickich zrodel, ale rowniez zaprzecza samej istocie tego na co sie powoluje, ale nie bede tego tlumaczyl

Wracajac do autorki to problemem jest to ze ludzie zwykle lubia sciagac innych do swojego poziomu. I jaknajbardziej za kolejne 15 lat w malzenstwie autorki moze byc szczescie, oddanie, nawet jesli to bedzie jedyne malzenstwo sposrod wszystkich wokol na co sie zanosi. Dzieje sie tak prawdopodobnie z wielu przyczym ale mysle ze jednym z powoduw jest to, ze cyklicznie w malzenstwie pojawiaja sie kryzysy. I to jak sobie z nimi malzonkowie radza decyduje potem o ich malzenstwie. Czesto pokutuje efekt "krotkiej pamieci", "powrotu do starych dzialan", "bledny stan swiadomosci ze wszystko jest na zawsze". Oraz tez sposob zycia. Wiele osob, nawet tutaj np. "upaja sie swoim hobby" ale nie spedzaja z malzonkiem zbyt wiele czasu razem. Niestety ale czasami wymaga to wysilku ktory trzeba swiadomie podjac a powracanie do wygodnictwa, starych schematow jest najprostrsze. Jesli wiec rozmawiacie, uprawiacie zdrowy seks, razem spedzacie czas, macie do siebie szacunek, milosc, rozwiazujecie swoje problemy w domu, razem, inne rzeczy nie przeslonily wam was, nie zabieraja wam czasu spedzania razem czasu, to czemu m sie to zmieic? Bo inni, wiekszosc nie dostrzegaja istoty rzeczy, ze poniewaz pracuja, zajmuja sie domem, to im sie milosc, czulosc, oddanie nalezy niejako z automatu. To oni sie myla (wiekszosc) a widoczne nie wy.

14

Odp: długi szczęśliwy związek
kosmiczny nick napisał/a:
leilah napisał/a:

...zalezy od czasow w jakich zyjemy...
Kiedys jak sie cos psuło, było naprawiane. Teraz jak cos sie psuje jest wyrzucane i kupowane nowe.

Otóż to!
Szybkie życie, rozbuchany materializm/konsumpcjonizm, wyścig "kto będzie miał lepiej", całkowita dewaluacja wartości, traktowanie miłosci w sposób ...instrumentalny, niedojrzałość do związku, irracjonalne oczekiwania od związku, niedojrzałość do roli żony/męża, wychowywanie dzieci przez "dzieci" itd, itp. Mógłbym tak - jak na starego facet...(tfu! smile ) człowieka przystało - wymieniać gderliwie bez końca big_smile
Znak czasu: maksymalne spłycenie... Ot co!

Zgadzam się.

15

Odp: długi szczęśliwy związek
leilah napisał/a:

Z tego co dzieje sie do okola tez mam takie wrażenie, kazdy sie rozwodzi, rozstaje. I tak naprawde z byle jakich powodow. Nie liczy sie zwiazek lecz to co jest teraz. Jak patrze na swoich rodzicow gdzie sa małżeństwem 25 lat zastanawiam je jak?! Moze to zalezy od czasow w jakich zyjemy...

Kiedys jak sie cos psuło, było naprawiane. Teraz jak cos sie psuje jest wyrzucane i kupowane nowe.

Kiedys tez, jak cos sie nie dalo naprawic to i tak trwalo, bo rozwod byl nie do pomyslenia.

Pamietam jak w szkole podstawowej byly matki, ktore zabranialy swoim corkom  kolegowania sie z E. bo jej matka rozwiodla sie z mezem. To, ze uciekla od meza-alkoholika w tym wypadku nie mialo najmniejszego znaczenia.

Moja ciotka natomiast znosila ustawiczne zdrady meza, za kazdym razem mu "wybaczajac" bo majac troje dzieci i bedac na utrzymaniu meza po prostu nie miala jak odejsc. Pamietam jak kiedys powiedziala, ze malzenstwo to nie bajka, a jej nie bylo wcale takie zle, bo przynajmniej wuj jej nie bil.

Smiac mi sie chce jak slysze to wychwalanie jakie to kiedus zwiazki byly "trwale".
Brak mozliwosci rozwodu nie jest rownoznaczny z trwalym malzenstwem.


Nie wspominajac juz o tym, ze 50 lat temu "satysfakcja seksualna zony" w eiekszosci przypadkow ograniczala sie do tego, ze byla juz szczesliwa, kiedy maz w trakcie seksu nie sprawial jej bolu. A orgazm? A po co kobiecie orgazm?...

Jakiez to "kiedys" macie na mysli? To 20-30 lat temu, kiedy wlasciwie bylo tak samo jak teraz, czy to 70 lat temu, kiedy maz mogl spokojnie lac zone wedlug woli, bo przeciez kazdy maz ma prawo od zony wymagac?

Odrobine realizmu prosze...

16

Odp: długi szczęśliwy związek

Iceni To, że kiedyś nie było dobrze nie oznacza, że teraz jest dobrze... Jak sama zauważyłaś - kiedyś były inne problemy, a teraz są inne. A pewnie i część problemów jest uniwersalna niezależnie od czasów.

17

Odp: długi szczęśliwy związek
marmolada1984 napisał/a:

Iceni To, że kiedyś nie było dobrze nie oznacza, że teraz jest dobrze... Jak sama zauważyłaś - kiedyś były inne problemy, a teraz są inne. A pewnie i część problemów jest uniwersalna niezależnie od czasów.

To, ze teraz jest zle wcale nie oznacza, ze kiedys bylo lepiej.
A tu widze po kolei sobie przyklaskujecie jak to kiedys malzenstwa byly trwale!

100-150 lat temu twojego meza wybraliby ci rodzice, a ty nie mialabys nic do gadania, potem musialabys w tym malzenstwie trwac nawet gdyby twoj maz cie bil, zdradzal i byl alkoholikiem, bo po pier
wsze nie moglabys sie rozwiesc, a nawet jakby ci sie to udalo, to bylabys pozbawiona wiekszosci praw.

TAK  bylo kiedys.

18 Ostatnio edytowany przez Lala1234 (2014-12-10 16:38:27)

Odp: długi szczęśliwy związek
Iceni napisał/a:

To, ze teraz jest zle wcale nie oznacza, ze kiedys bylo lepiej.
A tu widze po kolei sobie przyklaskujecie jak to kiedys malzenstwa byly trwale!

Rosnący konsumpcjonizm, czy dewaluacja wartości w krajach bogatego Zachodu to tendecje z którymi większość socjologów się jednak zgadza. Jednocześnie nie przyklaskuję jak to kiedyś było lepiej. Jednak przyczyny nieszczęśliwych związków, czy też przyczyny rozpadu małżeństw zwyczajnie się zmieniają. Rozumiem, że dyskutjemy o tym czemu współczesne małżeństwa mają, statystycznie rzecz ujmując, mało budujące widoki na prawdziwie trwałą relację.

No a kiedyś było gorzej, oj było. A kilkaset tys lat temu? Gwałty były na porządku dziennym. Samiec dominujący zwyczajnie podchodził do kobiety i ją pokrywał nie pytając czy jest tego chce czy nie! O orgazmach można było również zapomnieć! Jak również o wspraciu, czy głębszej relacji. smile

19 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2014-12-10 17:12:21)

Odp: długi szczęśliwy związek
CelinaDC napisał/a:

Istnieje coś takiego? Myślę o związku z długim stażem, takim 20, 30-letnim. Czy to możliwe, żeby być ze sobą tak długo, kochać się i być sobie wiernym? Wszyscy moi znajomi (w wieku 35-50 lat) są rozwiedzeni, albo chętnie by się rozwiedli, tylko się boją samotności. I to mnie podłamuje. Jestem zakochana w moim facecie od 15 lat i myślę ze strachem, jak długo jeszcze to potrwa.
Znacie takie pary, które się dalej kochają, choć od poznania minęły całe wieki?

Znam taką parę z ponad 50 letnim stażem małżeńskim- to Prawdziwe Diamenty w tych czasach. Gdy czasem spotykam ich w mieście to bije od nich taki ciepły blask. Oboje przeżyli wojnę i w młodości przeżyli życiowe dramaty-utratę rodziców,rodzeństwa i inne trudne wydarzenia. Pani wyszła za pana będąc panną z dzieckiem. Pokochał ją i jej syna i mają też wspólnego syna. Pan jest gentelmenem wobec wszystkich kobiet- taki typ wychowania "starej przedwojennej szkoły", zawsze uprzejmy. Wobec swojej żony jest bardzo troskliwy i opiekuńczy, po prostu to bardzo dobry człowiek. Jego żona jest również bardzo serdeczną i dobrą osobą. Przypominają mi oni takie "papużki nierozłączki". Odnoszą się do siebie i innych z szacunkiem."Stasia,Zdzisiu" zawsze do siebie zwracają się w ten sposób gdy mówią coś do siebie. Są piękni i pełni pokory wobec życia  smile Pomimo swojego wieku nigdy nie narzekają na zdrowie czy życie. Noszą w sobie spokój, skromność, optymizm i wiarę, są bardzo religijni. Zawsze razem...

20

Odp: długi szczęśliwy związek

Oczywiście, że kiedyś wcale nie było tak, że ludzie się bardziej kochali, albo że bardziej się starali pracować nad związkiem! Rozwodów dziś jest tak dużo, bo jest o nie łatwiej. I już nie oznaczają skazy na całe życie, albo nie są ucieczką z deszczu pod rynnę. Pamiętam chore małżeństwo rodziców mojej koleżanki z klasy. Rozwiedli się, ale że nie było mieszkań, to mieszkali dalej razem w jednym mieszkaniu - dwupokojowym. Tata sam w pokoju, mama z trójką dzieci w drugim.

To chyba najgorsze, co może się zdarzyć...

21

Odp: długi szczęśliwy związek
CelinaDC napisał/a:

Istnieje coś takiego? Myślę o związku z długim stażem, takim 20, 30-letnim. Czy to możliwe, żeby być ze sobą tak długo, kochać się i być sobie wiernym? Wszyscy moi znajomi (w wieku 35-50 lat) są rozwiedzeni, albo chętnie by się rozwiedli, tylko się boją samotności. I to mnie podłamuje. Jestem zakochana w moim facecie od 15 lat i myślę ze strachem, jak długo jeszcze to potrwa.
Znacie takie pary, które się dalej kochają, choć od poznania minęły całe wieki?

Uważasz, że to coś złego, że ludzie, którzy są ze sobą obawiają się pozostać samotnymi, gdyby przyszło się rozstać?
Przecieć ludzie wiążą się ze sobą, między innymi, z tego powodu.
Miłość romantyczna, to krótki okres. Każdy to przecież wie.
Jak już pisałem w innym wątku, jest ona niezbędna, by ludzie w sobie zakochani mogli stworzyć związek, któremu na dużo późniejsze lata wystarczyć musi(?) wzajemny szacunek, wytworzona przez lata więź. Której zadaniem jest zastąpienie tych uniesień z pierwszych miesięcy i lat, które zaś z kolei często miały niewiele wspólnego z rozsądkiem i dojrzałym podejmowaniem decyzji.
To właśnie jest ta dojrzała miłość, która pozwala przetrwać, nierzadkie przecież, okresy kryzysowe powodowane często przez uwarunkowania zewnętrzne (brak pracy, choroba partnera, medialne promowanie wszechobecnego konsumpcjonizmu, naśladowanie kontrowersyjnych mód itp.)
Nie wszystkim sie udaje, to oczywiste.
Wtedy rozstanie jest najlepszą z możliwych opcji.
Trudno. I tak bywa.

22

Odp: długi szczęśliwy związek

Witam smile
Nasz związek trwa 42 lata. I chciałabym, żeby trwał drugie tyle. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, uczucie wzrastało z czasem. I żadne z nas nie jest ideałem, ale rozumiemy się bez słów, wybaczamy drobne błędy i potknięcia. Wielkich na szczęście nie było. Mamy troje dzieci i pięcioro wnucząt. Najwiekszym szcześciem było dla mnie to, jak córka chyba wtedy 10 letnia, zapytała: "mamuś czy to możliwe, że niektórzy rodzice głośno się kłócą i awanturują? koleżanka poskarżyła się, że jej rodzice tak robią".  Ale to nie znaczy ze my sie kłócimy, nieraz tak, bo mamy na coś odmienne zdanie, ale bez awantur. Lubimy przebywać w swoim towarzystwie. Nigdy nie jest nam razem nudno. Mamy też w rodzinie i wśród znajomych małżeństwa z długim stażem. W tym roku byliśmy dwukrotnie na złotych godach, a takich po 40 latach jest sporo. Ale już moje siostry przezyły rozwody po 20 latach. Tak wiec różnie to bywa...

Celino, masz więc szansę że Twój związek będzie trwały, ale też taka prawda, że trzeba nad tym pracować, a przede wszystkim nigdy nie lekceważyć partnera.No i go szanować, pomimo miłości big_smile

23

Odp: długi szczęśliwy związek
Wercia napisał/a:

...Nasz związek trwa 42 lata...I żadne z nas nie jest ideałem, ale rozumiemy się bez słów, wybaczamy drobne błędy i potknięcia...córka ... zapytała: "mamuś czy to możliwe, że niektórzy rodzice głośno się kłócą i awanturują? ... my sie kłócimy...ale bez awantur....związek będzie trwały...trzeba nad tym pracować, a przede wszystkim nigdy nie lekceważyć partnera.No i go szanować ...

Piękne słowa...
Aż chciałoby się taki tekst oprawić w ramki...
I czasami "komuś" zadedykować smile

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » długi szczęśliwy związek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026