Media obiegła informacja o samobójstwie jednego z frankowiczów. Po raz kolejny zwróciło to uwagę na problem związany ze spłatami kredytów zaciągniętych we frankach. Czy współczujecie takim osobom, ich rodzinom? Uważacie, że rząd faktycznie powinien coś zrobić, by im pomóc? Muszę przyznać, że spotykam się głównie z opiniami (jakieś 90%) bardzo krytycznymi, wręcz negatywnymi i agresywnymi. To widać również po forach internetowych oraz dyskusjach pod artykułami internetowymi. Frankowiczów określa się jako cwaniaków, którzy sami nawarzyli sobie piwa, a teraz płaczą i proszą o pomoc. Rodzina mężczyzny, który popełnił samobójstwo, domaga się całkowitego lub częściowego umorzenia zobowiązań. Eksperci odpowiadają, że trzeba było najpierw iść do banku i starać się dogadać. A przede wszystkim nie trzeba było brać tak ryzykownego kredytu, gdy nas na to nie stać. Zgadzacie się z tym? Jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii? Macie już dość biadolenia frankowiczów, ich roszczeń? A może współczujecie im?
Podobne tematy
Współczuje normalnie, po ludzku bo samobójstwo to tragedia. Jednak tak jak zostało napisane, Frankowicze sami się wkopali. Wiadomo, że kredyt w obcej walucie jest uzależniony od sytuacji na rynku, ruchów waluty i spekulacji. Kto się z tym nie liczy jest idiotą.
A czy w takim razie mają prawo prosić o pomoc i nagłaśniać sprawę w mediach? Były nawet pomysły, by powstała partia frankowiczów (nie wiem jak to się rozwinęło).
Oczywiście że nie mają prawa, to tak samo jakbym ja pożyczył do kogoś pieniądze a potem narzekał że nie stać mnie na spłatę i pobiegł do mediów na skargę. Dorosły, dojrzały człowiek tak nie postępuje.
Najwięcej to zawsze mają do powiedzenia ci, którzy takowego kredytu nie mają.
Ktoś wam złotówkę póki co z tego tytułu zabrał? Nie wydaje mi się.
Tyle złośliwości.
Nie każdy frankowicz jest cwaniakiem, bo we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.
Banki często i gęsto uniemożliwiały wziąć kredyt w PLN.
Fakt, niektórzy brali "ile fabryka dała".
Ja sama mam kredyt we frankach. Spłacam bez problemu bo nie jest duży.
Jak go brałam nie zarabiałam dużo i zależało mi na tym by oprócz raty i mediów nie jeść tylko sucharków.
Widzę rzecz jasna "minusy" tego kredytu ale od nikogo niczego nie chcę. Naprawdę. Ani od banku, ani od podatników.
Pozdrawiam.
6 2015-06-10 19:33:02 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-10 19:33:21)
Najwięcej to zawsze mają do powiedzenia ci, którzy takowego kredytu nie mają.
Ktoś wam złotówkę póki co z tego tytułu zabrał? Nie wydaje mi się.Tyle złośliwości.
Nie każdy frankowicz jest cwaniakiem, bo we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.
Banki często i gęsto uniemożliwiały wziąć kredyt w PLN.
Fakt, niektórzy brali "ile fabryka dała".Ja sama mam kredyt we frankach. Spłacam bez problemu bo nie jest duży.
Jak go brałam nie zarabiałam dużo i zależało mi na tym by oprócz raty i mediów nie jeść tylko sucharków.
Widzę rzecz jasna "minusy" tego kredytu ale od nikogo niczego nie chcę. Naprawdę. Ani od banku, ani od podatników.Pozdrawiam.
Chyba jesteś trochę przewrażliwiona? Gdzie konkretnie widzisz u nas złośliwość? Ja nawet swojego zdania nie przedstawiłam, bo jakoś byłam obojętna na ten problem. Jednak trudno nie przyznać racji stwierdzeniu, że frankowicze powinni wiedzieć na co się piszą zanim podpisali kredyt. Przecież to nie jest kupno lizaka, by tak beztrosko do tego podchodzić. Równie dobrze swoich "praw" mogliby się teraz domagać ludzie mający kredyty w złotówkach, którzy też mogą sobie nie radzić ze spłatą. Kto im wszystkim pomoże?
7 2015-06-10 20:15:51 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2015-06-10 20:17:15)
Kto konkretnie podchodzi beztrosko?
Ja jestem takim kredytobiorcom.
I powtarzam:
1. Radzę sobie ze spłatą
2. Od nikogo nic nie chce.
Gdzie tu beztroska czy padło hasło "cwaniaki"?
Poza tym na logikę. Dla banku lepiej jak taki jeden cwaniak z drugim płaci.
Na dłuższą metę nie opłaca im się zabierać nieruchomości.
Kto konkretnie podchodzi beztrosko?
Ja jestem takim kredytobiorcom.
I powtarzam:
1. Radzę sobie ze spłatą
2. Od nikogo nic nie chce.Gdzie tu beztroska czy padło hasło "cwaniaki"?
Poza tym na logikę. Dla banku lepiej jak taki jeden cwaniak z drugim płaci.
Na dłuższą metę nie opłaca im się zabierać nieruchomości.
Nie, nie mówię o Tobie.
Bardzo dobre masz podejście. Miałam na myśli raczej tych frankowiczów, którzy uważali, że oni niczego nie byli świadomi podpisując papiery, bo nikt ich nie uprzedził. To jest dla mnie trochę beztroskie podejście, ponieważ jeśli bierze się kredyt na kilkaset tysięcy, to jakoś samemu powinno się dociekać i docierać do informacji, nawet jeśli nie powiedzą. Zresztą dla mnie to ryzyko było oczywiste, mimo że nie brałam takiego kredytu, więc nie wiem dlaczego niektóre wypowiedzi sugerują, że to była jakaś wielka niespodzianka (?). Tak po ludzku też im współczuję, ale nie popieram niektórych agresywnych wypowiedzi i wręcz żądań pomocy, bo im się należy. Nie twierdzę, że wszyscy tacy są. Ale takie przypadki nagłaśniały media i to psuje opinię. A że są cwaniakami, to też nie jest moje określenie. Trochę mnie smuciło, gdy czytałam na innym forum pełne nienawiści wypowiedzi, które wręcz równały frankowiczów z błotem. Bo o ile zgodzę się, że ci medialni krzykacze budzą złe emocje, to jednak większość frankowiczów jest normalnymi ludźmi, którzy chcą normalnie żyć i biorą odpowiedzialność za swoje czyny. Smutne jest zwłaszcza to, że niektórzy nie widzą innego wyjścia z trudnej sytuacji, tylko decydują się na samobójstwo.
Zgadzam się. Mi w przeciągu 7 lat spłaty kredytu, rata podskoczyła o 100-120.
Teraz bank prosi mnie o spłatę tylko kapitału choć nie składałam takiego wniosku, aczkolwiek kłócić się przecież nie będę:)
Po każdej stronie barykady są tacy, co po prostu zachłystnęli się "możliwościami", tacy co faktycznie nie do końca wiedzieli co podpisują (kto czyta umowy?).
Ale zależało im na lokum i "jakoś to będzie".
Nikt nie mógł przewidzieć, że kurs pójdzie 100% w górę.
Jako doradca hipoteczny udzielałam kredytów w CHF (franki szwajcarskie), w tamtym czasie ta waluta była bardzo stabilna, choć tego rodzaju decyzja oczywiście zawsze niesie ze sobą ryzyko, zwłaszcza jeśli zobowiązanie jest tak długoterminowe, jak w przypadku większości kredytów hipotecznych. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nam kazano klientów informować z czym może się to wiązać. Klienci otrzymywali symulacje, a na koniec do podpisania stosowny dokument.
Czy ktoś tego jednak słuchał? Nie. Osobiście tylko z jedną (!) osobą podpisałam umowę, w której po cyferkach widniały trzy znajome litery - PLN. Mnie to jednak specjalnie nie dziwi. Dlaczego? Bo porównując ratę w CHF i rodzimej walucie czarno na białym widać było o ile więcej pieniędzy pozostanie w portfelach kredytobiorców.
Dopiero kiedy nastąpiło załamanie, wszystkie "frankowe" decyzje kredytowe zostały wstrzymane, a klientom proponowano już tylko złotówki. Przy czym mało osób zwraca uwagę na fakt, że w związku z niższą ratą kredytową, w rzeczonym okresie zdolności kredytowe w porównaniu z obcymi walutami były dla złotówek znacznie zaostrzone. Co za tym idzie klienci z tym samym dochodem mogli pożyczyć więcej franków lub złotówek indeksowanych do franków niż złotówek. Jeśli jednak zdolność była na granicy, to w takich przypadkach zawsze proponowałam zawarcie ubezpieczenia od tak zwanego ryzyka kursowego. Jak sądzicie, dużo osób było zainteresowanych? Nie. Niemniej tu ponownie nie dziwię się, bo składka była bardzo wysoka, zaś ryzyko przecież wydawało się niewielkie.
Nie wspominając, że ja sama, w poczuciu własnej przyzwolitości, każdą umowę z klientami szczegółowo omawiałam, uwrażliwiając na te zapisy, których w euforii wizji na nowy dom czy mieszkanie sami pewnie nie zauważyliby. No ale... jak już coś robię, to się temu zwykle oddaję
.
Po każdej stronie barykady są tacy, co po prostu zachłystnęli się "możliwościami", tacy co faktycznie nie do końca wiedzieli co podpisują (kto czyta umowy?).
Ja
. Zawsze dokładnie czytam każdy dokument, pod którym składam swój podpis. Nie wyobrażam sobie, aby nie zrobić tego w przypadku długoterminowej umowy kredytowej.
Hehe, w porządku. Z tymże bardzo mało osób to robi. Przecież do umów były dołączane załączniki o ryzyku kursowym....
Hehe, w porządku. Z tymże bardzo mało osób to robi. Przecież do umów były dołączane załączniki o ryzyku kursowym....
Wiem
. Mój mąż chyba jeszcze nie przeczytał żadnej umowy, zawsze to mi podkłada pod nos, stwierdzając: "Wiesz co, ty to lubisz, więc zobacz gdzie są te haczyki"
. A ja na dobrą sprawę wcale NIE lubię, po prostu w takich kwestiach jestem ostrożna.
13 2015-06-11 02:02:46 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-11 03:16:45)
Czy współczujecie takim osobom, ich rodzinom? Uważacie, że rząd faktycznie powinien coś zrobić, by im pomóc?
1) Nie (co nie oznacza że nie szkoda mi człowieka, bo szkoda, ale ogólnie to nie)
2) Nie
Oczywiście współczuję ludziom, którzy nie radzą sobie ze spłatą kredytów hipotecznych. Jak już zauważono są to zobowiązania na dłuuugie lata. Gdy my braliśmy kredyt (w tym samym czasie brały go jeszcze trzy osoby w mojej rodzinie), to mieliśmy do wyboru, albo wysokie raty i krótki termin spłat (10 lat) w złotym, albo kredyt we frankach. Zdecydowaliśmy się na złotówki, co wiązało się ze sporym ryzykiem, bo początkowo raty były horrendalnie wysokie (kredyt malejący). W tym samym czasie np. mój brat wziął we frankach. Z tego, co opowiadał nie miał innej możliwości. Początkowo zastanawialiśmy się, czy nie popełniliśmy błędu widząc lekkość spłacania kredytu przez brata, podczas gdy nasz bardzo nam ciążył. Obecnie sytuacja się odwróciła. Mój brat spłaca, (reszta rodzeństwa też), nie słyszałam, żeby któreś płakało, narzekało, chciało się wieszać. Jest im ciężko, ale radzą sobie.
Chciałabym zauważyć, że był taki czas, iż niektórzy mieli do wyboru wynajmować mieszkanie za czynsz niewiele wyższy od raty kredytu, albo wziąć kredyt samemu i spłacać własne. Nie bardzo się orientuję dlaczego, lecz mój brat mówił, że nie mógł wziąć kredytu w złotym.
Odnośnie dyskusji o osobach, które wzięły kredyt we frankach, to nasłuchałam się po uszy wczoraj w pracy. Jedna opinia, że to im dobrze, nam nikt nie pomógł, budowaliśmy się bez złotówki pożyczki, a młodzi chcą mieć teraz wszystko od razu. Druga, mogli wziąć w złotówkach. Trzecia, szkoda rodziny samobójcy, bo przecież zostawił ich z zadłużeniem.
Podsumowując, co człowiek, to opinia.
15 2015-06-11 07:48:18 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-11 07:49:47)
Wiadomo. Każda śmierć to jest tragedia. Natomiast nie uważam, żeby państwo w jakikolwiek sposób miało tym ludziom pomagać. Bo niby dlaczego? Ja od razu powiedziałem, że biorę w złotówkach, chociaż w CHF miałem wyższą zdolność. Dlaczego? A no właśnie dlatego, że jest ryzyko kursowe, z którego każdy powinien zdawać sobie sprawę. Tym bardziej, że nie od jednego i nie dwóch słyszałem, że jestem głupi bo biorę w złotówkach, a oni we frankach dużo mniej płacą. A ja mówiłem. Do czasu.... to się śmiali. Ludzie nie potrafią przewidywać i myśleć w przód. Liczy się tylko dziś. Ja w tej chwili płacę kilkaset złotych mniej raty kredytu niż płaciłem, jak kredyt zaciągałem. Dlatego myślę, że państwo nie powinno nagradzać tych, którzy na swoje własne życzenie płacą teraz dużo więcej. Tym bardziej, że jakby to miało państwo zrobić, to doszłoby do absurdu, że złotówkowicze jeszcze będą dokładać do frankowiczów, bo przecież rząd swoich pieniędzy nie ma. To są nasze pieniądze. Złota zasada jest taka, że bierze się kredyt w takiej walucie w jakiej się zarabia. Tak było zawsze i tak będzie.
Żal mi tylko tych ludzi, którzy faktycznie w ogóle nie mogli dostać kredytu w PLN, a dostawali w CHF bo tacy też są. Oni nie mieli wyjścia.
To co tutaj piszecie jest przerażające i nieludzkie. Nikt z was nawet nie sprawdził o co chodzi a występujecie w roli ekspertów. Ciężko dyskutować z ignorancją ale może kilka faktów dla oświecenia:
1. Umowy kredytowe w pln indeksowane do franków w większosci przypadków zawierają niezgodne z prawem klauzule abuzywne. Ludzie, którzy wzięli te kredyty żądają zgodnie z prawem wykreslenia ich z umów
2. W kilki krajach sądy prawomocnymi wyrokami określiły te kredyty jako " finansowy instrument pochodny " a nie kredyt nakazując przewalutowanie.
3. Żaden " frankowicz" niczego od was nie chce - my chcemy respektowania prawa.
4.w latach 2006-2008 Komisja Nadzoru Finansowego oraz najwięksi eksperci w kraju publikowali dane na temat potencjalu ChF okreslając prawdopodobienstwo wachac waluty na max 20%. Dlaczego wiec piszecie że ludzie byli głupi skoro nawet najlepsi eksperci się mylili?
5. Bardzo wielu " frankowiczów" dostalo odmowy kredytów w pln. Zdolnosc kredytowa była najczęściej wyliczana w taki sposób żeby kredyt indeksowany do chf był jedynym rozwiązaniem na kupno mieszkania.
6. Każdy mądrala, który tutaj pisze " dorosły człowiek tak nie postępuje" niech mi prosze napisze czy jest jakakolwiek inna forma utraty NIEOGRANICZONEJ ilości pieniędzy w innej formie? Nawet w ruletkę można przegrać tylko to co się postawiło. Tutaj mamy doczynie ia z produktem gorszym niż hazard a dzieje się to pod osłoną państwa w ramach " instytucji zaufania publicznego". Czy wy nie widzi ie ze to jest chore?
7. Na koniec życzę wam serdecznie ,żeby ludzie wokól was nie reagowali tak jak wy , jesli zostaniecie doprowadzeni do ostatecznosci albo wydarzy sie w aszym życiu coś złego. Kilku z was pokazało tutaj taki poziom ignorancji, że można się załamać na prawdę.
jak można brać obcą walutę ja się zarabia w zł ? M?rtainn to samo chciałam napisać ...
18 2015-06-11 08:16:40 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-11 08:17:55)
To co tutaj piszecie jest przerażające i nieludzkie. Nikt z was nawet nie sprawdził o co chodzi a występujecie w roli ekspertów. Ciężko dyskutować z ignorancją ale może kilka faktów dla oświecenia:
1. Umowy kredytowe w pln indeksowane do franków w większosci przypadków zawierają niezgodne z prawem klauzule abuzywne. Ludzie, którzy wzięli te kredyty żądają zgodnie z prawem wykreslenia ich z umów
2. W kilki krajach sądy prawomocnymi wyrokami określiły te kredyty jako " finansowy instrument pochodny " a nie kredyt nakazując przewalutowanie.
3. Żaden " frankowicz" niczego od was nie chce - my chcemy respektowania prawa.
4.w latach 2006-2008 Komisja Nadzoru Finansowego oraz najwięksi eksperci w kraju publikowali dane na temat potencjalu ChF okreslając prawdopodobienstwo wachac waluty na max 20%. Dlaczego wiec piszecie że ludzie byli głupi skoro nawet najlepsi eksperci się mylili?
5. Bardzo wielu " frankowiczów" dostalo odmowy kredytów w pln. Zdolnosc kredytowa była najczęściej wyliczana w taki sposób żeby kredyt indeksowany do chf był jedynym rozwiązaniem na kupno mieszkania.
6. Każdy mądrala, który tutaj pisze " dorosły człowiek tak nie postępuje" niech mi prosze napisze czy jest jakakolwiek inna forma utraty NIEOGRANICZONEJ ilości pieniędzy w innej formie? Nawet w ruletkę można przegrać tylko to co się postawiło. Tutaj mamy doczynie ia z produktem gorszym niż hazard a dzieje się to pod osłoną państwa w ramach " instytucji zaufania publicznego". Czy wy nie widzi ie ze to jest chore?
7. Na koniec życzę wam serdecznie ,żeby ludzie wokól was nie reagowali tak jak wy , jesli zostaniecie doprowadzeni do ostatecznosci albo wydarzy sie w aszym życiu coś złego. Kilku z was pokazało tutaj taki poziom ignorancji, że można się załamać na prawdę.
Kazał ktoś podpisywać? Stał ktoś z pistoletem przy głowie? No nie stał. Złota zasada. Bierze się kredyt w walucie w której się zarabia bo jest stablina. Nie stać Cię na kredyt to go nie bierzesz.
Człowieku - zastanów się chwilę nad głupotami które wygadujesz... państwo pomagało? Jeśli sąd uznaje że bank popełnił wykroczenie i umieścił w umowach nielegalne zapisy to respektowanie takiego wyroku jest dla ciebie czymś na czym stracisz? Nikt nic od ciebie nie chce - chcemy tylko respektowania prawa. Jeśli w tym kraju ono nie ma zastosowania do banków to prędzej czy póżnie dostaniesz w d tak jak ja. I jeszcze jedno, bo widze ze nie masz pojęcia jak jest skonstruowane prawo bankowe mądralo - otóż w tym pieknym kraju banki mogą odliczac swoje straty od podatku :-))) daje im ten przywilej iznanie ich za instytucje zaufania publicznego. To znaczy ze jesli zbankrutują" frankowicze" wtedy za to zapłacisz najwięcej z własnej kiszeni jako podatnik. Jesli nie rozumiesz jak to dziala to nie wypisuj głupot bo tylko siejesz zamęt. W ij sobie do głowy że ludzie nie chcą od ciebie żadnych pieniędzy tylko respektowania prawa - umożliwienia zastosowania wyroku sądów na szeroką skalę - inaczej bedziemy sie sądzic jeden po drugim razy 600 tys. Wiesz jaki to koszt ? Po co 600 tys rozpraw w tej samej sprawie? Jesli panstwo nie powinno zajmowac sie takimi rzeczami to po co w zasadzie istnieje?
20 2015-06-11 08:18:24 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-11 08:49:18)
Jak mi się umowa nie podoba to jej nie podpisuję. Proste...
Oczywiście, że byłoby dobrze, że na podstawie wyroku jednego sądu można było rozstrzygnąć te kwestie. Niestety w polskim systemie prawnym nie ma precedensów i raczej się to nie zmieni.
21 2015-06-11 08:54:34 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-06-11 08:55:14)
1. Umowy kredytowe w pln indeksowane do franków w większosci przypadków zawierają niezgodne z prawem klauzule abuzywne. Ludzie, którzy wzięli te kredyty żądają zgodnie z prawem wykreslenia ich z umów
2. W kilki krajach sądy prawomocnymi wyrokami określiły te kredyty jako " finansowy instrument pochodny " a nie kredyt nakazując przewalutowanie..
Tez o tym slyszalam i te informacje powstrzymują mnie przed wydawaniem opinii negatywnych o ludziach, którzy tak naprawde zostali w jakiś sposób oszukani. Sama mam kredyty w zlotowkach, wydawalo nam się, ze tak będzie ostrożniej, ale rozumiem ludzi, którzy zaryzykowali.
Jeszcze co do umow - w Polsce nie mamy dobrego prawa, wielu umow nie powiino się wogole podpisywać, - kiedy jedna strona wychodzi z pozycji monopolisty, to trudno mowic o jakimkolwiek wyborze..
Ojojoj napisał/a:To co tutaj piszecie jest przerażające i nieludzkie. Nikt z was nawet nie sprawdził o co chodzi a występujecie w roli ekspertów. Ciężko dyskutować z ignorancją ale może kilka faktów dla oświecenia:
1. Umowy kredytowe w pln indeksowane do franków w większosci przypadków zawierają niezgodne z prawem klauzule abuzywne. Ludzie, którzy wzięli te kredyty żądają zgodnie z prawem wykreslenia ich z umów
2. W kilki krajach sądy prawomocnymi wyrokami określiły te kredyty jako " finansowy instrument pochodny " a nie kredyt nakazując przewalutowanie.
3. Żaden " frankowicz" niczego od was nie chce - my chcemy respektowania prawa.
4.w latach 2006-2008 Komisja Nadzoru Finansowego oraz najwięksi eksperci w kraju publikowali dane na temat potencjalu ChF okreslając prawdopodobienstwo wachac waluty na max 20%. Dlaczego wiec piszecie że ludzie byli głupi skoro nawet najlepsi eksperci się mylili?
5. Bardzo wielu " frankowiczów" dostalo odmowy kredytów w pln. Zdolnosc kredytowa była najczęściej wyliczana w taki sposób żeby kredyt indeksowany do chf był jedynym rozwiązaniem na kupno mieszkania.
6. Każdy mądrala, który tutaj pisze " dorosły człowiek tak nie postępuje" niech mi prosze napisze czy jest jakakolwiek inna forma utraty NIEOGRANICZONEJ ilości pieniędzy w innej formie? Nawet w ruletkę można przegrać tylko to co się postawiło. Tutaj mamy doczynie ia z produktem gorszym niż hazard a dzieje się to pod osłoną państwa w ramach " instytucji zaufania publicznego". Czy wy nie widzi ie ze to jest chore?
7. Na koniec życzę wam serdecznie ,żeby ludzie wokól was nie reagowali tak jak wy , jesli zostaniecie doprowadzeni do ostatecznosci albo wydarzy sie w aszym życiu coś złego. Kilku z was pokazało tutaj taki poziom ignorancji, że można się załamać na prawdę.Kazał ktoś podpisywać? Stał ktoś z pistoletem przy głowie? No nie stał. Złota zasada. Bierze się kredyt w walucie w której się zarabia bo jest stablina. Nie stać Cię na kredyt to go nie bierzesz.
Powtarzasz oklepane już frazesy - taki TOP 10 z podręcznika bankowego trolla. Charakterystyczne dla tego typu postawy jest absolutne pomijanie kwestii klauzul niedozwolonych, które w takich umowach są. Wyroki w tej sprawie, chociażby wyrok przeciwko bankowi Millenium z 2010 roku, został wydane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już w okresie kiedy akcja kredytowa we frankach dogorywała. SOKik raczej nie wydaje wyroków w sprawach oczywistych. Problem polega na tym że, pomimo wyroków każdy jeden klient musi teraz walczyć o swoje prawa dalej na drodze postępowania cywilnego, co w polskich realiach trwać pewnie będzie koło 4-5 lat. Super prawda. Jest to "nieco" krzywdzące dla konsumentów, odnosi się do każdego sektora gospodarki i chyba pora z tym już skończyć. Stąd postulaty frankowiczów - koncentrujące się na kwestia prawnych nie finansowych.
Jak rozumieniem dla części osób interes banków jest ważniejszy niż wyroki sądów i interes konsumentów. Macie do tego prawo ale nie odbierajcie innym prawa do dochodzenia sprawiedliwości. I fajnie by było gdyby Państwo jednak trochę bardziej sprzyjało Obywatelom.
23 2015-06-11 09:05:30 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-11 09:07:35)
Charakterystyczne dla tego typu postawy jest absolutne pomijanie kwestii klauzul niedozwolonych, które w takich umowach są. Super prawda. Jest to "nieco" krzywdzące dla konsumentów, odnosi się do każdego sektora gospodarki i chyba pora z tym już skończyć. Stąd postulaty frankowiczów - koncentrujące się na kwestia prawnych nie finansowych.
Kazał Ci ktoś ją podpisać?
Jak już pisałem w polskim systemie prawnym (i większości państw europejskich) nie ma precedensów i raczej się to nie zmieni tylko ze względu na sprawy frankowiczów. W każdej dziedzinie prawa tak jest. Nie ma precedensów i tyle.
Na pewno szkoda człowieka
ale mnóstwo ludzi popełniło samobójstwo bo nie byli w stanie spłacić kredytów zaciągniętych w PLN, zarówno w bankach państwowych jak i komercyjnych, lichwiarskich, prowidentach i innych chwilówkach. Bo oprocentowanie wzrosło do wysokości jakiej się nie spodziewali.
Branie takiego kredytu to nie była głupota tylko wolny wybór, ryzyko. Dla wielu osób jak pamiętam nawet mniemanie o bardzo korzystnym interesie życiowym.
A z bankowością jest różnie. Od wieków są na to przykłady, że można zyskać a można i mocno stracić. I trzeba się z tym liczyć.
Witam,
zacytuję tutaj tekst napisany pzrez "frankowicza" na stronie Pro Futuris:
( tekst jest dosyć długi a takie jest życie, dla myślących chyba nic trudnego)
Prawdziwa historia polskiego
Franka ? Frankowicza
Franek Frankowicz to ja, a oto moja historia - jestem przeciętnym zjadaczem chleba, pracującym zawodowo mający żonę i trójke dzieci obywatem Polski ? choć ostatnio to mam poważne wątpliwości co do tego obywatelstwa, ale to sami zrozumiecie - :
JAK ZOSTAŁEM SPEKULANTEM
Na ekonomii się nie znam ? i jako ekonomiczny dyletant w roku 2005 poszedłem do banku bo potrzebowałem 170tyś, zł na odbudowę po pożarze domu.
Przesympatyczny Pan Maciej Doradca Finansowy z poważnego banku (polecony oczywiście przez dobrego znajomego), zaproponował mi kredyt indeksowany do waluty CHF (cokolwiek to wtedy znaczyło) jako jedyne słuszne rozwiązanie.
OK. - myślę sobie - Jestem w banku to Oni się na tym znają, polecał ich Zbyszek (znajomy rodziny),- to, skoro kredyt złotówkowy jest taki drogi, a "franek" to taka stabilna i niewzruszalna waluta to .... no dobra wchodzę w to - biorę. (miałem moc mogłem brać złotówkowy, oboje z żoną zarabialiśmy wówczas średnią krajową plus każdy ? ale wybito mi to z głowy ? bo "po co przepłacać").
Krótka rodzinna narada i decyzja zapadła ? kilka wizyt w biurze doradcy Pana Macieja ? szybkie podpisanie umowy (koniec tygodnia, piątek ok, godz.17.00 ? dzisiaj jestem przekonany ? wiem to na pewno -, że to było świadome działanie na wytworzenie dodatkowej presji czasu).
Kredyt wzięty, Bank wypłacił sześć transz na moje konto w kwocie 170tyś,zł, zlecenie płatności na koncie złożone, spłata rat ruszyła - sytuacja wygląda na w pełni opanowaną (tak mi się zdawało), w czerwcu następnego roku (2006) dom odbudowany ? czas wracać do roboty i zarobić na ten kredyt. Wpadam w wir codziennych zajęć i obowiązków.
Aż tu pewnego miesiąca SMS informuje, że z konta pobrano ratę kredytu ? hmmm ale czemu tak dużo, ponad 30% więcej niż zwykle. Nie wiele myśląc, dzwonię do Pana Macieja do banku:
"Panie Macieju co się dzieje? Czemu rata tak wysoka?
"Oj tam, Panie Franciszku, to tylko chwilowe zawirowania, ale właśnie ma wejść nowa ustawa antyspreadowa i rzecz powinna się unormaować na poprzednim poziomie.
No skoro tak to OK.
Przecież, to bankowiec jest ? zna się na tym. Ale, ale ... o czym to On gadał? .... Jaka ustawa?
A co w ogóle znaczy ten spread? Jakieś wibory, libory?
Będę miał chwilę to poszukam, poczytam.
A tymczasem proza życia codziennego, ?... gnam do roboty..... - czas leci niepostrzeżenie.
Fakt po kilku miesiącach, rata jak gdyby lekko się obniżyła ale do poprzednich stanów już nie wróciła, ma jakby stałą tendencję rosnącą
Gorączka w pracy codziennie od 6.00 do 21.00 jakoś nie mam później sił na dodatkowe ślęczenie przy komputerze, wir zajęć pochłania i czas leci więc płacę dalej.
Aż tu znowu pobudka!!!!! Tym razem jak obuchem w łeb.
Rata ponownie o ok. 30% w górę (do stabilnego sukcesywnego wzrostu już się przyzwyczaiłem, boli jak cholera ale wszędzie mówią, że i tak taniej niż złotówkowi to siedzę cicho i z bólem serca spokojnie płaciłem) ale żeby znowu aż tyle?
To już razem o około 70% więcej niż w chwili startu ? czy to w ogóle możliwe by kredyt hipoteczny był aż tak drogi?
Tym razem już nie dzwonię ? zaczynam szukać wiedzy i liczyć ten kredyt.
O RANY ALE NUMER ? przez prawie dziewięć lat wpłaciłem do banku łącznie 140tyś, zł, a mój dług w kapitale to 198tyś zł, jakim q....a cudem przecież ja dostałem z banku tylko 170tyś.
CO JEST do cholery?
Jak to możliwe, że regularnie spłacając mój dług nie spada lecz rośnie?
Co będzie za kolejne 10 lat ?.. na jakim poziomie będzie wtedy dług? 250-300tyś, zł czyli co... tego nie da się spłacić?????
Zaczynam się uczyć ekonomii i .......!!!!!
Tym razem już nie dzwonię do Pana Macieja ? mógłbym nie zdzierżyć i zabić telepatycznie przez telefon.
Z telewizora leje się jakiś dziwny jad o spekulantach, Pan Balcerowicz krzyczy: ?Widziały gały co brały?, ?pomoc frankowiczom byłaby nieetyczna?.
CO ONI W OGÓLE GLĘDZĄ ? Jaka pomoc?
Mnie tu kredyt urósł jak na sterydach jakieś dziwaczne samorozrastające się prepetuum mobile
A tu mnie jadą od spekulantów - JA spekulant???? ? JA????
To jakieś kpiny.
Czas się wziąć za naukę i dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, i.........
OKAZUJE SIĘ, ŻE ? w banku zamiast kredytu sprzedali mi pozycję krótką na walucie CHF i to w dodatku bez możliwości jej zamknięcia przez okres 30 lat.
Tak oto stałem się spekulantem i cwaniakiem.
I CO TERAZ?
NIE MAM BLADEGO POJĘCIA.
Nie ma wyjścia trzeba się dalej uczyć i próbować dowiedzieć jak urwać łeb tej hydrze, bo co to właściwie jest ta pozycja krótka na walucie CHF?
Dalej po prostu tak być nie może przecież, jak ten potwór będzie nadal rozrastał się w tym tępie, to mnie po prostu zabije może nie dosłownie, ale na pewno całkowicie pozbawi mnie i moją rodzinę środków do życia.
Kredyt ustawiałem na 150tyś, zł mając świadomość, że większy kapitał może być trudny do spłacenia, wziołem 170 bo Pan Maciej przekonywał iż spokojnie mogę wziąć więcej a zawsze łatwiej będzie się podźwignąć mając zapas gotówki (w końcu pogorzelec byłem nie wołałem o pomoc od nikogo).
CO TAK NA PRAWDĘ SPRZEDANO MI W BANKU ?
Wszyscy pokrzykują w mediach i internecie szum, zewsząd sprzeczne informacje a strona rządowa milczy. Wypowiadają się jacyś bankowcy wciskając mi jakąś ciemnote o wyimaginowanych przeogromnych stratach banków, które pożyczały mi jakoby franków czyli waluty szwajcarskiej, której ja do dzisiaj na oczy nie widziałem.
A co mnie to wszystko ma obchodzić ja poszedłem do banku nie na melinę i nie do jakiegoś hohsztaplera tylko do banku. Chciałem kredyt a dostałem coś co się rozrasta i jest niespłacalną lichwą.
Aż tu nagle..... w mediach szaleństwo ?. Przewodniczący KNF-u Pan Andrzej Jakubiak w radiowej trójce ogłasza, że: "Osoby, które zaciągnęły pożyczkę we frankach, mogłyby ją przewalutować na złote po kursie z dnia jej zaciągnięcia" ? Zastrzegł przy tym, każdy, kto zdecyduje się na skorzystanie z takiej opcji, zobowiązany byłby do pokrycia różnicy między faktycznie poniesionym kosztem spłaty kredytu a tym, który poniosłaby, gdyby od początku było zobowiązanie w złotych.
Znaczy istnieją jakieś warunki / możliwości wyłączenia tego samonarastającego perpetuum mobile.
Muszę się wreszcie dowiedzieć co mi właściwie sprzedano więc wracam do nauki:
Definicja kredytu: Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.
Prawo bankowe art. 69.1
Definicja kontraktu terminowego: Kontrakt terminowy jest umową zawartą pomiędzy dwiema stronami - kupującym i sprzedającym, dotyczącą kupna lub sprzedaży określonych aktywów, w określonym czasie w przyszłości i po określonej cenie. Przez otwarcie pozycji rozumie się kupno lub sprzedaż kontraktu.
Ustawa o obrocie instrumentami finansowymi.
Co je różni?
Kredyt to niezmienny kapitał udzielony kredytobiorcy w zamian za odpłatność w postaci oprocentowania czyli marży i zmiennej stawki LIBOR / WIBOR - międzybankowych kosztów uzyskania pieniądza -.
Kupno kontraktu oznacza otwarcie pozycji długiej. Sprzedaż kontraktu oznacza otwarcie pozycji krótkiej.
Obydwie strony transakcji, które dokonały otwarcia pozycji, posiadają prawa oraz obowiązki:
- kupujący kontrakt (pozycja długa) ? ma prawo i obowiązek kupna aktywów określonych w specyfikacji kontraktu,
- sprzedający kontrakt (pozycja krótka) ? ma obowiązek i prawo do sprzedaży aktywów określonych w specyfikacji kontraktu.
Pozycja w kontrakcie terminowym może być utrzymywana do dnia wygaśnięcia kontraktu, w którym następuje zamknięcie otwartych pozycji i ostateczne rozliczenie zysków i strat obydwu stron. Może być również zamknięta wcześniej przez zawarcie transakcji przeciwstawnej - pozycję długą zamyka się poprzez sprzedaż takiego samego kontraktu, pozycję krótką poprzez jego kupno.
Znamiennym jest również fakt, że:
Możliwość zamknięcia lub odwrócenia zwanego w żargonie finansjery ?obcinaniem strat?, takiego kontraktu posiadają wszyscy, którzy w sposób legalny prowadzą obrót instrumentami walutowymi, mnie bank takiego prawa w umowie nie dał.
Dodatkowo okazuje się, że nauka ekonomii w stosunku do kontraktów terminowych na walucie zaleca ograniczenie czasu ich trwania do max 12 miesięcy, mnie wrobiono w ten kontrakt na 30 lat.
"Inwestowanie w kontrakty terminowe wiąże się z ponoszeniem wysokiego ryzyka, które zależy od dźwigni finansowej, a ta od stosunku wartości kontraktu do depozytu." - cokolwiek oznacza termin: ?dźwigna finansowa? - to jest to ryzykowna zabawa, ale czy jest to kredyt?
W okresie ważności kontraktu cena aktywów jest ustalana codziennie w wyniku działania sił podaży i popytu.
CZYLI:
Kredyt - ma stały niezmienny w czasie trwania umowy kapitał, który ulega sukcesywnemu spłacaniu.
Kontrakt futures - W okresie ważności kontraktu (umowy) cena aktywów jest ustalana codziennie w wyniku działania sił podaży i popytu (kursu waluty).
KTÓRA Z TYCH DEFINICJI BARDZIEJ ODPOWIADA MOJEJ UMOWIE?
No jakbym nie czytał, analizował to wychodzi mi, że te moje finansowe perpetuum mobile, wcale nie jest kredytem, a pod pozorem kredytu wrobiono mnie w jakąś giełdową spekulację kursem waluty szwajcarskiej, która jest szczegółowo opisana w Ustawie o obrocie instrumentami finansowymi.
A mało tego, - jak się teraz okazuje, to "w warunkach kontraktu istnieje możliwość wcześniejszego zamknięcia zajętej pozycji poprzez zawarcie transakcji przeciwstawnej (przeciwnej) często nazywanej ?obcinaniem strat? lub ?zamykaniem pozycji?.
W standardowej grze na kontrakty ?futures?, obie strony gry mogą szybko wycofać się, kiedy gra przynosi straty.
I jak przypomnę sobie propozycję Pana Andrzeja Jakubiaka tę pierwszą o możliwości "przewalutowania" kredytów po cenie ich nabycia wraz z wyrównaniem kredytu "frankowego" do kredytu "złotówkowego".
To mam już pewność, że Pan Jakubiak zaproponował po prostu "OBCIĘCIE STRAT" poprzez zawarcie transakcji przeciwstawnej.
Ciekawe czemu to rozwiązanie tak szybko wygaszono ? czyżby parasol ochronny nad bankami i zgoda na dalsze okradanie obywateli.
NIE ROZUMIEM ? to jest nielogiczne.
Przecież ucywilizowanie tej umowy w opisany sposób, nie pozbawia banków zysków, a jedynie ogranicza ich bezprawne dodatkowe nieograniczone zyski oraz zabezpiecza kredytobiorców przed doprowadzeniem ich do ruiny finansowej.
CO DALEJ?
Samodzielna nauka ma to do siebie, że osobnik zaczyna czytać wszystko co dotyczy tematu i tak oto dociera do róznych czasem dziwnych informacji, po przeczytaniu: ( link usunąłem, nie ma prawa go prezentować)
Dotarło do mnie straszliwe przesłanie tego artykułu, a oto moja refleksja:
Skoro ten oszukańczy preceder na świecie znany jest już od lat i zawsze kończy się unicestwieniem finansowym osób które zostały w to wrobione,
Skoro cały świat wie, że te pseudo kredyty są w stanie doprowadzić do ruiny finansowej 30 do 40% wszystkich rodzin, które się z tym zmagają.
Skoro w krajach, w których pozostawiono tych niby kredytobiorców samych, bez stosownego wsparcia 40% z nich zostało zrujnowanych finansowo, a znakomity odsetek tych ludzi nie widząc wyjścia popełnił samobójstwa.
Skoro w krajach europejskich w celu powstrzymania tej degrengolady zakazano lub zrestrukturyzowano te nibykredyty.
To oznacza, że walka idzie faktycznie o życie i to w sensie dosłownym, nie potrzeba konfliktu zbrojnego by ginęli ludzie.
Brak reakcji i nie powstrzymanie tego, może doprowadzić do nieodwracalnych, nawet krwawych skutków z ofiarami w ludziach.
Nie trzeba być wybitnym specjalistą z zakresu prawa by zauważyć, iż ten ?skok na kasę polskich obywateli, został szczegółowo zaplanowany i zrealizowany w naszym kraju;
Tu rodzą się kolejne pytania:
Tym potworem znanym pod pseudonimem "Hipoteczny kredyt indeksowany / denominowany do waluty obcej", zainfekowanych w kraju jest nadal ok. 500tyś rodzin, czyli zmaga się z nim znacznie ponad milion osób.
Oznacza to, że ok. 400tyś ludzi w najbliższym czasie zostanie pozbawionych środków do życia, a pozostałe 600tyś stanie na granicy przetrwania.
Jeżeli, zestrzelono samolot z osobami cywilnymi na pokładzie i kilka krajów ogłosiło żałobę a sprawców nazywa się zbrodniarzami;
Jeżeli mieliśmy w historii świata słynnych dyktatorów mordujących setki tysięcy, a nawet miliony ludzi i nazywamy ich ludobójcami;
To ja się pytam:
Czym jest świadome unicestwienie, pozbawienie środków do życia 400 000 obywateli w naszym kraju?
Jakie będą w przyszłości koszty społeczne tego zjawiska i jak poradzą sobie z tym nasze dzieci oraz przyszłe pokolenia?
Po zapoznaniu się z kolejnym tekstem, po prostu mnie zatkało:
"Polski rząd polski nie jest jednak bierny w tej sprawie. Aktywnie zabiega w Luksemburgu , by wpuszczeni w toksyczne kredyty Polacy? nie odzyskali swych pieniędzy zagarniętych przez im bankierów wbrew prawu i wyrokom polskich sądów. Rząd polski przyjął i przesłał do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości takie oto stanowisko:
Nie mam złudzeń, za takim stanowiskiem polskiego rządu stoi wszechmogące lobby bankowe i...... ?POLSKIEGO RZĄDU-, BEZCZYNNOŚĆ i przyzwolenie na okradanie Polaków.
Historia ich osądzi ? będą współodpowiedzialni ? poprzez zaniechanie.
Link usunięty
Kim się stanę ja i mnie podobni, jak za sprawą banksterów znajdę się w tej 400 000, grupie przeznaczonych do unicestwienia?
Do granic jakiej desperacji doprowadzi pozbawienie 400 000 Polaków środków do życia i dachu nad głową?
CZY, TO JEST W PORZĄDKU?
Dużo tekstu. Ale przeczytałem. Wniosek? Gdyby Franek zdobył tą wiedzę, przed podpisaniem umowy, to pewno by jej nie podpisał. Ale nie bez przyczyny jest powiedzenie "Polak mądry po szkodzie". Ja zanim wziąłem kredyt spędziłem wiele godzin nad tym żeby się wszystkiego dowiedzieć i po zdobyciu tej wiedzy od razu odrzuciłem kredyt w walucie. Polacy nie czytają umów i wierzą na słowo doradcom. Myślą sobie, a jakoś to będzie.
Dużo tekstu. Ale przeczytałem. Wniosek? Gdyby Franek zdobył tą wiedzę, przed podpisaniem umowy, to pewno by jej nie podpisał. Ale nie bez przyczyny jest powiedzenie "Polak mądry po szkodzie". Ja zanim wziąłem kredyt spędziłem wiele godzin nad tym żeby się wszystkiego dowiedzieć i po zdobyciu tej wiedzy od razu odrzuciłem kredyt w walucie. Polacy nie czytają umów i wierzą na słowo doradcom. Myślą sobie, a jakoś to będzie.
Witam, zgadza się nie czytają.
To do czytania podrzucę jeszcze dwa teksty:
w google trzeba poszukać : byłam bankowym trolem
oraz
13 mitów o kredytach
po tych tekstach można zacząć rozumieć o co chodzi
pozdrawiam
KOLEGA_FRANKA
Po prostu te osoby 400 000 plus 600 000 dołączą do większej części społeczeństwa, która też ma ciężko, ledwie jakoś żyje.
Kredyt bierze się w takiej walucie w jakiej się zarabia. I tyle.
Ja to wszystko czytałem. Ale wnioski mam cały czas takie same.
Może najpierw przeczytaj te dwa teksty a potem powiedz coś mądrego ![]()
KOLEGA_FRANKA
Po prostu te osoby 400 000 plus 600 000 dołączą do większej części społeczeństwa, która też ma ciężko, ledwie jakoś żyje.
Kredyt bierze się w takiej walucie w jakiej się zarabia. I tyle.
31 2015-06-11 10:07:55 Ostatnio edytowany przez asiek_aa (2015-06-11 10:12:16)
TAK nie mam kredyt we frankach więc wg niektórych nie powinnam się odzywać, ale... Osobiście mam problem ze zrozumieniem fenomenu "skrzywdzonego frankowicza".
Ktoś chciał kredyt- czyta umowę- podpisuje- spłaca. Z tego co się orientuję jest możliwość przewalutowania kredytu, podczas jego trwania, na PLN. Wiąże się to ze zwiększona ratą, etc. ALE docelowo płacisz w walucie w której zarabiasz. A to czy Ciebie stać na spłatę czy nie - to już inna para kaloszy - trzeba myśleć.
Czego nie potrafię zrozumieć to ten fenomen krzyczenia, że ktoś ma problem ze spłatą kredytu na dom, mieszkania a może i na auto. Kredyty Franki/ EURO/ czy inne, nie udzielają "od tak" osobą "z ulicy" musisz spełnić wymagania, wytyczne. Więc dlaczego Państwo czy Bank ma teraz ratować kogoś kto po prostu nie umiał policzyć, że go na to nie stać??
Czy mi szkoda człowieka? Owszem, zawsze szkoda jak ktoś wybiera taką opcje rozwiązania problemu, ale czy z tego powodu można robić takie zamieszanie?
Pamiętam jak jakieś 3 lata temu wyczytałam, że w Stanach małolata popełniła samobójstwo, bo ojciec nie chciał jej kupić Ferrari. Media również narobiły zamieszania w kategorii - no jak ojciec mógł do tego dopuścić....
Może najpierw przeczytaj te dwa teksty a potem powiedz coś mądrego
Kleoma napisał/a:KOLEGA_FRANKA
Po prostu te osoby 400 000 plus 600 000 dołączą do większej części społeczeństwa, która też ma ciężko, ledwie jakoś żyje.
Kredyt bierze się w takiej walucie w jakiej się zarabia. I tyle.
Jak widać dla ciebie internet jest alfą i omegą.
Dla mnie nie.
Wielokrotnie zostałam oszukana przez bank, państwo polskie, różne instytucje. Inflacja zeżarła moje lokaty w banku, tzw ""świadectwo udziałowe" za które zapłaciłam 20 zł nie dało żadnych korzyści, pieniądze na emeryturę, które co miesiąc od ponad 20 lat ode mnie ściągano z pensji zniknęły w czeluściach ZUS , jakiś młody będzie musiał na moją emeryturę zarabiać, dodatkowy fundusz też mnie okradł a państwo polskie i reklamy w telewizji mówiły co innego, miałam odpoczywać pod palmami.
KTO mi to zrekompensuje? straty finansowe, moralne, zawiedzione nadzieje?
Jak już pisałem w polskim systemie prawnym (i większości państw europejskich) nie ma precedensów i raczej się to nie zmieni tylko ze względu na sprawy frankowiczów. W każdej dziedzinie prawa tak jest. Nie ma precedensów i tyle.
Tylko, że w tym przypadku nie chodzi o precedens, a o rozszerzoną prawomocność wyroku.
Jeżeli konkretne postanowienie umowy zostało uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone (czyli za klauzulę abuzywną), następnie wpisane do rejestru niedozwolonych klauzul umownych (prowadzonego przez Prezesa UOKiK), to wiąże we wszystkich innych stosunkach w jakich zostało wykorzystane. Innymi słowy, we wszystkich innych stosunkach (z innym przedsiębiorcą i innym konsumentem) takie postanowienie umowne jest uważane za nieważne.
Witaj w klubie okradzionych przez banksterów !
banki każdego nas rżną, nie tylko frankowiczów:
oprocentowanie kredytów dużo wyższe niż w zachodniej europie,
opłaty za konto - na zachodzie te same banki nie pobierają opłat,
za karty płatnicze tez darmo,
prowizje przy opłacie za zakupy nadal są 3 krotnie większe.
Robisz wpłatę - opłata , robisz wypłatę z konta - opłata.
Podnoszą opłaty bez konieczności zmiany umowy, tak sobie jednostronnie.
A dlaczego ? bo banki w polsce to już nie są polskie banki, został tylko NPB,
nawet PKO BP ( BP = bank polski) jest tylko w 11% własnością skarbu państwa.
Tylko Banki Spółdzielcze sa polski bankami.
- można tak dalej , a mamy ministrów finansów, KNF, UOKiK, rząd, sejm -
Kolega_Franka napisał/a:Może najpierw przeczytaj te dwa teksty a potem powiedz coś mądrego
Kleoma napisał/a:KOLEGA_FRANKA
Po prostu te osoby 400 000 plus 600 000 dołączą do większej części społeczeństwa, która też ma ciężko, ledwie jakoś żyje.
Kredyt bierze się w takiej walucie w jakiej się zarabia. I tyle.
Jak widać dla ciebie internet jest alfą i omegą.
Dla mnie nie.Wielokrotnie zostałam oszukana przez bank, państwo polskie, różne instytucje. Inflacja zeżarła moje lokaty w banku, tzw ""świadectwo udziałowe" za które zapłaciłam 20 zł nie dało żadnych korzyści, pieniądze na emeryturę, które co miesiąc od ponad 20 lat ode mnie ściągano z pensji zniknęły w czeluściach ZUS , jakiś młody będzie musiał na moją emeryturę zarabiać, dodatkowy fundusz też mnie okradł a państwo polskie i reklamy w telewizji mówiły co innego, miałam odpoczywać pod palmami.
KTO mi to zrekompensuje? straty finansowe, moralne, zawiedzione nadzieje?
hej,
dodam jeden aspekt, który tak często jest pomijany w sprawach takich jak kredyt we frankach oraz np. AmberGold.
Przecież ludzie którzy podjęli to ryzyko, przez długi czas mieli poczucie bycia mądrzejszymi i sprytniejszymi niż wszyscy inni.
sam doświadczyłem jak mój kuzyn na rodzinnej imprezie smiał się ze wszystkich co mają mniejsze oprocentowanie lokaty, niż On - spryciarz w Amber. Oczywiście to że jest gburem miało wpływ na skandaliczne zachowanie i w sumie urażanie wszystkich innych - w jego mniemaniu głupców /przecież on zarabia dzięki lokacie ponad 2 razy tyle co inni!/
Niemniej chodzi mi o to ze poczucie swojej zarąbistości /bede miał większy dom bo mi dano większy kredyt niż Tobie w PLN'ach; a ja mam 7% a nie 2,3% z lokaty -> jestem mądry a ty głupi/ też jest wartością i czasem za ną też trzeba płacić.
Pozdrawiam,
Tyle, że nawet w tym przypadku orzeczenia SN są różne. Więc w praktyce to i tak nie działa.
Charakterystyczne dla tego typu postawy jest absolutne pomijanie kwestii klauzul niedozwolonych, które w takich umowach są. Super prawda. Jest to "nieco" krzywdzące dla konsumentów, odnosi się do każdego sektora gospodarki i chyba pora z tym już skończyć. Stąd postulaty frankowiczów - koncentrujące się na kwestia prawnych nie finansowych.
Kazał Ci ktoś ją podpisać?
Jak już pisałem w polskim systemie prawnym (i większości państw europejskich) nie ma precedensów i raczej się to nie zmieni tylko ze względu na sprawy frankowiczów. W każdej dziedzinie prawa tak jest. Nie ma precedensów i tyle.
Jasne. Ostatnio w USA wałkowana jest sprawa producenta samochodów - GM. Otóż firma ta chcąc zaoszczędzić kilka centów montowała wadliwe stacyjki samochodów. Wstępnie podejrzewa się, iż mogło być to przyczyna wypadków w których śmierć poniosło przynajmniej 13 osób. Idąc Twoim tokiem rozumowania osoby te są same sobie winne ponieważ kupiły badziewne auto GM a nie super Niemca. A przecież nikt im kupować nie kazał.
Jeśli banki to instytucje zaufania publicznego to wymagania im stawiane w odniesieniu do przedkładanych klientom umów powinny być na najwyższym poziomie uczciwości. A tak nie jest - zobacz sobie na stornie UOKiK ile jest orzeczeń z zakresu sektora bankowego - 14 stron. No chyba, że wyjdziemy z założenia, że taki bank to przedsiębiorca jak każdy inny i musi optymalizować zysk. Wtedy proszę nie bredzić o bezpieczeństwie depozytów.
widzę tutaj dwa tematy:
1. ten znajomy to jakiś gbur i prostak , pewnie już nie jest taki bezczelny jak wtedy
2. Kiedy kupisz np. auto i po zakupie okaże się że ma poważną wadę silnika to możesz je zareklamować, naprawić za darmo, zwrócić. A przecież oglądałeś to auto przy zakupie. ( czy jesteś specjalistą od samochodów)
To co zrobiono z kredytami frankowymi to jest ustawiony wałek na wielu ludziach. ( w latach 80 w australii). Ten numer jest znany na całym świecie. A zrobiły to banki oraz ich pomocnicy za ich pieniądze: doradcy finansowi, analitycy, Petru, Balcerowicz, KNF i rząd bo urzędy które za nasze pieniądze pracują aby nas nikt nie okradał.
I zrobiono to w całej europie wschodniej i zachodniej, W niemczech, austrii, Hiszpanii, portugalii, Rumunii, Węgry, Chorwacja.
Niemcy i Austria sobie już dawno z tym poradziły ( przewalutowanie po kursie początkowym).
Węgry, Chorwacja, Rumunia, już też .
A nasi pachołkowie opłacani przez zachodnie banki czekają na wybory jesienne.
![]()
hej,
dodam jeden aspekt, który tak często jest pomijany w sprawach takich jak kredyt we frankach oraz np. AmberGold.
Przecież ludzie którzy podjęli to ryzyko, przez długi czas mieli poczucie bycia mądrzejszymi i sprytniejszymi niż wszyscy inni.
sam doświadczyłem jak mój kuzyn na rodzinnej imprezie smiał się ze wszystkich co mają mniejsze oprocentowanie lokaty, niż On - spryciarz w Amber. Oczywiście to że jest gburem miało wpływ na skandaliczne zachowanie i w sumie urażanie wszystkich innych - w jego mniemaniu głupców /przecież on zarabia dzięki lokacie ponad 2 razy tyle co inni!/
Niemniej chodzi mi o to ze poczucie swojej zarąbistości /bede miał większy dom bo mi dano większy kredyt niż Tobie w PLN'ach; a ja mam 7% a nie 2,3% z lokaty -> jestem mądry a ty głupi/ też jest wartością i czasem za ną też trzeba płacić.
Pozdrawiam,
Jasne. Ostatnio w USA wałkowana jest sprawa producenta samochodów - GM. Otóż firma ta chcąc zaoszczędzić kilka centów montowała wadliwe stacyjki samochodów. Wstępnie podejrzewa się, iż mogło być to przyczyna wypadków w których śmierć poniosło przynajmniej 13 osób. Idąc Twoim tokiem rozumowania osoby te są same sobie winne ponieważ kupiły badziewne auto GM a nie super Niemca. A przecież nikt im kupować nie kazał.
Co ma jedna sprawa do drugiej? Nic nie ma.
Nie bardzo się orientuję dlaczego, lecz mój brat mówił, że nie mógł wziąć kredytu w złotym.
Przypuszczam, że brat potrzebował określoną kwotę, a zdolności kredytowej wystarczyło mu tylko na kredyt w CHF.
1. Umowy kredytowe w pln indeksowane do franków w większosci przypadków zawierają niezgodne z prawem klauzule abuzywne. Ludzie, którzy wzięli te kredyty żądają zgodnie z prawem wykreslenia ich z umów.
Zgadza się, niemniej nie wszystkie umowy te niezgodne z prawem klauzule zawierają w swoich zapisach i obawiam się, że dla klienta tylko "przypadek" sprawił, że jego umowa tak lub nie, bo w stosownym czasie NIKT nie zwracał na to uwagi. Jeśli więc te zapisy zostaną z części umów (dodam, że już zawartych) wykreślone, to będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju niesprawiedliwością.
4.w latach 2006-2008 Komisja Nadzoru Finansowego oraz najwięksi eksperci w kraju publikowali dane na temat potencjalu ChF okreslając prawdopodobienstwo wachac waluty na max 20%. Dlaczego wiec piszecie że ludzie byli głupi skoro nawet najlepsi eksperci się mylili?
Ponownie zgadza się. W tamtym czasie NIKT nie przewidywał, że nastąpi tak potężne załamanie waluty Szwajcarii. Uważało się ją za bardzo stabilną, a tym samym bezpieczną dla kredytobiorców. O ryzyku kursowym co prawda informowano, bo takie były wymogi wynikające z przepisów, jednak doradcy chętnie i z przekonaniem proponowali właśnie franki.
Na marginesie - tak sobie czytam, przyglądam się tej dyskusji i po raz kolejny stwierdzam, że strasznie dużo wokół niezrozumienia dla sytuacji, w której znaleźli się inni ludzie. Mało tego, wymierzona w ich kierunku pewnego rodzaju agresja dla mnie jest wręcz porażająca.
Prawdziwa historia frankowicza (wklejam):
Ponownie ten tekst, jest dobry edukacyjny: (wklejam)
Prawdziwa historia polskiego
Franka ? Frankowicza
Franek Frankowicz to ja, a oto moja historia - jestem przeciętnym zjadaczem chleba, pracującym zawodowo mający żonę i trójke dzieci obywatem Polski ? choć ostatnio to mam poważne wątpliwości co do tego obywatelstwa, ale to sami zrozumiecie - :
JAK ZOSTAŁEM SPEKULANTEM
Na ekonomii się nie znam ? i jako ekonomiczny dyletant w roku 2005 poszedłem do banku bo potrzebowałem 170tyś, zł na odbudowę po pożarze domu.
Przesympatyczny Pan Maciej Doradca Finansowy z poważnego banku (polecony oczywiście przez dobrego znajomego), zaproponował mi kredyt indeksowany do waluty CHF (cokolwiek to wtedy znaczyło) jako jedyne słuszne rozwiązanie.
OK. - myślę sobie - Jestem w banku to Oni się na tym znają, polecał ich Zbyszek (znajomy rodziny),- to, skoro kredyt złotówkowy jest taki drogi, a "franek" to taka stabilna i niewzruszalna waluta to .... no dobra wchodzę w to - biorę. (miałem moc mogłem brać złotówkowy, oboje z żoną zarabialiśmy wówczas średnią krajową plus każdy ? ale wybito mi to z głowy ? bo "po co przepłacać").
Krótka rodzinna narada i decyzja zapadła ? kilka wizyt w biurze doradcy Pana Macieja ? szybkie podpisanie umowy (koniec tygodnia, piątek ok, godz.17.00 ? dzisiaj jestem przekonany ? wiem to na pewno -, że to było świadome działanie na wytworzenie dodatkowej presji czasu).
Kredyt wzięty, Bank wypłacił sześć transz na moje konto w kwocie 170tyś,zł, zlecenie płatności na koncie złożone, spłata rat ruszyła - sytuacja wygląda na w pełni opanowaną (tak mi się zdawało), w czerwcu następnego roku (2006) dom odbudowany ? czas wracać do roboty i zarobić na ten kredyt. Wpadam w wir codziennych zajęć i obowiązków.
Aż tu pewnego miesiąca SMS informuje, że z konta pobrano ratę kredytu ? hmmm ale czemu tak dużo, ponad 30% więcej niż zwykle. Nie wiele myśląc, dzwonię do Pana Macieja do banku:
"Panie Macieju co się dzieje? Czemu rata tak wysoka?
"Oj tam, Panie Franciszku, to tylko chwilowe zawirowania, ale właśnie ma wejść nowa ustawa antyspreadowa i rzecz powinna się unormaować na poprzednim poziomie.
No skoro tak to OK.
Przecież, to bankowiec jest ? zna się na tym. Ale, ale ... o czym to On gadał? .... Jaka ustawa?
A co w ogóle znaczy ten spread? Jakieś wibory, libory?
Będę miał chwilę to poszukam, poczytam.
A tymczasem proza życia codziennego, ?... gnam do roboty..... - czas leci niepostrzeżenie.
Fakt po kilku miesiącach, rata jak gdyby lekko się obniżyła ale do poprzednich stanów już nie wróciła, ma jakby stałą tendencję rosnącą
Gorączka w pracy codziennie od 6.00 do 21.00 jakoś nie mam później sił na dodatkowe ślęczenie przy komputerze, wir zajęć pochłania i czas leci więc płacę dalej.
Aż tu znowu pobudka!!!!! Tym razem jak obuchem w łeb.
Rata ponownie o ok. 30% w górę (do stabilnego sukcesywnego wzrostu już się przyzwyczaiłem, boli jak cholera ale wszędzie mówią, że i tak taniej niż złotówkowi to siedzę cicho i z bólem serca spokojnie płaciłem) ale żeby znowu aż tyle?
To już razem o około 70% więcej niż w chwili startu ? czy to w ogóle możliwe by kredyt hipoteczny był aż tak drogi?
Tym razem już nie dzwonię ? zaczynam szukać wiedzy i liczyć ten kredyt.
O RANY ALE NUMER ? przez prawie dziewięć lat wpłaciłem do banku łącznie 140tyś, zł, a mój dług w kapitale to 198tyś zł, jakim q....a cudem przecież ja dostałem z banku tylko 170tyś.
CO JEST do cholery?
Jak to możliwe, że regularnie spłacając mój dług nie spada lecz rośnie?
Co będzie za kolejne 10 lat ?.. na jakim poziomie będzie wtedy dług? 250-300tyś, zł czyli co... tego nie da się spłacić?????
Zaczynam się uczyć ekonomii i .......!!!!!
Tym razem już nie dzwonię do Pana Macieja ? mógłbym nie zdzierżyć i zabić telepatycznie przez telefon.
Z telewizora leje się jakiś dziwny jad o spekulantach, Pan Balcerowicz krzyczy: ?Widziały gały co brały?, ?pomoc frankowiczom byłaby nieetyczna?.
CO ONI W OGÓLE GLĘDZĄ ? Jaka pomoc?
Mnie tu kredyt urósł jak na sterydach jakieś dziwaczne samorozrastające się prepetuum mobile
A tu mnie jadą od spekulantów - JA spekulant???? ? JA????
To jakieś kpiny.
Czas się wziąć za naukę i dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, i.........
OKAZUJE SIĘ, ŻE ? w banku zamiast kredytu sprzedali mi pozycję krótką na walucie CHF i to w dodatku bez możliwości jej zamknięcia przez okres 30 lat.
Tak oto stałem się spekulantem i cwaniakiem.
I CO TERAZ?
NIE MAM BLADEGO POJĘCIA.
Nie ma wyjścia trzeba się dalej uczyć i próbować dowiedzieć jak urwać łeb tej hydrze, bo co to właściwie jest ta pozycja krótka na walucie CHF?
Dalej po prostu tak być nie może przecież, jak ten potwór będzie nadal rozrastał się w tym tępie, to mnie po prostu zabije może nie dosłownie, ale na pewno całkowicie pozbawi mnie i moją rodzinę środków do życia.
Kredyt ustawiałem na 150tyś, zł mając świadomość, że większy kapitał może być trudny do spłacenia, wziołem 170 bo Pan Maciej przekonywał iż spokojnie mogę wziąć więcej a zawsze łatwiej będzie się podźwignąć mając zapas gotówki (w końcu pogorzelec byłem nie wołałem o pomoc od nikogo).
CO TAK NA PRAWDĘ SPRZEDANO MI W BANKU ?
Wszyscy pokrzykują w mediach i internecie szum, zewsząd sprzeczne informacje a strona rządowa milczy. Wypowiadają się jacyś bankowcy wciskając mi jakąś ciemnote o wyimaginowanych przeogromnych stratach banków, które pożyczały mi jakoby franków czyli waluty szwajcarskiej, której ja do dzisiaj na oczy nie widziałem.
A co mnie to wszystko ma obchodzić ja poszedłem do banku nie na melinę i nie do jakiegoś hohsztaplera tylko do banku. Chciałem kredyt a dostałem coś co się rozrasta i jest niespłacalną lichwą.
Aż tu nagle..... w mediach szaleństwo ?. Przewodniczący KNF-u Pan Andrzej Jakubiak w radiowej trójce ogłasza, że: "Osoby, które zaciągnęły pożyczkę we frankach, mogłyby ją przewalutować na złote po kursie z dnia jej zaciągnięcia" ? Zastrzegł przy tym, każdy, kto zdecyduje się na skorzystanie z takiej opcji, zobowiązany byłby do pokrycia różnicy między faktycznie poniesionym kosztem spłaty kredytu a tym, który poniosłaby, gdyby od początku było zobowiązanie w złotych.
Znaczy istnieją jakieś warunki / możliwości wyłączenia tego samonarastającego perpetuum mobile.
Muszę się wreszcie dowiedzieć co mi właściwie sprzedano więc wracam do nauki:
Definicja kredytu: Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.
Prawo bankowe art. 69.1
Definicja kontraktu terminowego: Kontrakt terminowy jest umową zawartą pomiędzy dwiema stronami - kupującym i sprzedającym, dotyczącą kupna lub sprzedaży określonych aktywów, w określonym czasie w przyszłości i po określonej cenie. Przez otwarcie pozycji rozumie się kupno lub sprzedaż kontraktu.
Ustawa o obrocie instrumentami finansowymi.
Co je różni?
Kredyt to niezmienny kapitał udzielony kredytobiorcy w zamian za odpłatność w postaci oprocentowania czyli marży i zmiennej stawki LIBOR / WIBOR - międzybankowych kosztów uzyskania pieniądza -.
Kupno kontraktu oznacza otwarcie pozycji długiej. Sprzedaż kontraktu oznacza otwarcie pozycji krótkiej.
Obydwie strony transakcji, które dokonały otwarcia pozycji, posiadają prawa oraz obowiązki:
- kupujący kontrakt (pozycja długa) ? ma prawo i obowiązek kupna aktywów określonych w specyfikacji kontraktu,
- sprzedający kontrakt (pozycja krótka) ? ma obowiązek i prawo do sprzedaży aktywów określonych w specyfikacji kontraktu.
Pozycja w kontrakcie terminowym może być utrzymywana do dnia wygaśnięcia kontraktu, w którym następuje zamknięcie otwartych pozycji i ostateczne rozliczenie zysków i strat obydwu stron. Może być również zamknięta wcześniej przez zawarcie transakcji przeciwstawnej - pozycję długą zamyka się poprzez sprzedaż takiego samego kontraktu, pozycję krótką poprzez jego kupno.
Znamiennym jest również fakt, że:
Możliwość zamknięcia lub odwrócenia zwanego w żargonie finansjery ?obcinaniem strat?, takiego kontraktu posiadają wszyscy, którzy w sposób legalny prowadzą obrót instrumentami walutowymi, mnie bank takiego prawa w umowie nie dał.
Dodatkowo okazuje się, że nauka ekonomii w stosunku do kontraktów terminowych na walucie zaleca ograniczenie czasu ich trwania do max 12 miesięcy, mnie wrobiono w ten kontrakt na 30 lat.
"Inwestowanie w kontrakty terminowe wiąże się z ponoszeniem wysokiego ryzyka, które zależy od dźwigni finansowej, a ta od stosunku wartości kontraktu do depozytu." - cokolwiek oznacza termin: ?dźwigna finansowa? - to jest to ryzykowna zabawa, ale czy jest to kredyt?
W okresie ważności kontraktu cena aktywów jest ustalana codziennie w wyniku działania sił podaży i popytu.
CZYLI:
Kredyt - ma stały niezmienny w czasie trwania umowy kapitał, który ulega sukcesywnemu spłacaniu.
Kontrakt futures - W okresie ważności kontraktu (umowy) cena aktywów jest ustalana codziennie w wyniku działania sił podaży i popytu (kursu waluty).
KTÓRA Z TYCH DEFINICJI BARDZIEJ ODPOWIADA MOJEJ UMOWIE?
No jakbym nie czytał, analizował to wychodzi mi, że te moje finansowe perpetuum mobile, wcale nie jest kredytem, a pod pozorem kredytu wrobiono mnie w jakąś giełdową spekulację kursem waluty szwajcarskiej, która jest szczegółowo opisana w Ustawie o obrocie instrumentami finansowymi.
A mało tego, - jak się teraz okazuje, to "w warunkach kontraktu istnieje możliwość wcześniejszego zamknięcia zajętej pozycji poprzez zawarcie transakcji przeciwstawnej (przeciwnej) często nazywanej ?obcinaniem strat? lub ?zamykaniem pozycji?.
W standardowej grze na kontrakty ?futures?, obie strony gry mogą szybko wycofać się, kiedy gra przynosi straty.
I jak przypomnę sobie propozycję Pana Andrzeja Jakubiaka tę pierwszą o możliwości "przewalutowania" kredytów po cenie ich nabycia wraz z wyrównaniem kredytu "frankowego" do kredytu "złotówkowego".
To mam już pewność, że Pan Jakubiak zaproponował po prostu "OBCIĘCIE STRAT" poprzez zawarcie transakcji przeciwstawnej.
Ciekawe czemu to rozwiązanie tak szybko wygaszono ? czyżby parasol ochronny nad bankami i zgoda na dalsze okradanie obywateli.
NIE ROZUMIEM ? to jest nielogiczne.
Przecież ucywilizowanie tej umowy w opisany sposób, nie pozbawia banków zysków, a jedynie ogranicza ich bezprawne dodatkowe nieograniczone zyski oraz zabezpiecza kredytobiorców przed doprowadzeniem ich do ruiny finansowej.
CO DALEJ?
Samodzielna nauka ma to do siebie, że osobnik zaczyna czytać wszystko co dotyczy tematu i tak oto dociera do róznych czasem dziwnych informacji, po przeczytaniu:
(http x
/fistfulofeuros.net/afoe/10640/)
Dotarło do mnie straszliwe przesłanie tego artykułu, a oto moja refleksja:
Skoro ten oszukańczy preceder na świecie znany jest już od lat i zawsze kończy się unicestwieniem finansowym osób które zostały w to wrobione,
Skoro cały świat wie, że te pseudo kredyty są w stanie doprowadzić do ruiny finansowej 30 do 40% wszystkich rodzin, które się z tym zmagają.
Skoro w krajach, w których pozostawiono tych niby kredytobiorców samych, bez stosownego wsparcia 40% z nich zostało zrujnowanych finansowo, a znakomity odsetek tych ludzi nie widząc wyjścia popełnił samobójstwa.
Skoro w krajach europejskich w celu powstrzymania tej degrengolady zakazano lub zrestrukturyzowano te nibykredyty.
To oznacza, że walka idzie faktycznie o życie i to w sensie dosłownym, nie potrzeba konfliktu zbrojnego by ginęli ludzie.
Brak reakcji i nie powstrzymanie tego, może doprowadzić do nieodwracalnych, nawet krwawych skutków z ofiarami w ludziach.
Nie trzeba być wybitnym specjalistą z zakresu prawa by zauważyć, iż ten ?skok na kasę polskich obywateli, został szczegółowo zaplanowany i zrealizowany w naszym kraju;
Tu rodzą się kolejne pytania:
Tym potworem znanym pod pseudonimem "Hipoteczny kredyt indeksowany / denominowany do waluty obcej", zainfekowanych w kraju jest nadal ok. 500tyś rodzin, czyli zmaga się z nim znacznie ponad milion osób.
Oznacza to, że ok. 400tyś ludzi w najbliższym czasie zostanie pozbawionych środków do życia, a pozostałe 600tyś stanie na granicy przetrwania.
Jeżeli, zestrzelono samolot z osobami cywilnymi na pokładzie i kilka krajów ogłosiło żałobę a sprawców nazywa się zbrodniarzami;
Jeżeli mieliśmy w historii świata słynnych dyktatorów mordujących setki tysięcy, a nawet miliony ludzi i nazywamy ich ludobójcami;
To ja się pytam:
Czym jest świadome unicestwienie, pozbawienie środków do życia 400 000 obywateli w naszym kraju?
Jakie będą w przyszłości koszty społeczne tego zjawiska i jak poradzą sobie z tym nasze dzieci oraz przyszłe pokolenia?
Po zapoznaniu się z kolejnym tekstem, po prostu mnie zatkało:
"Polski rząd polski nie jest jednak bierny w tej sprawie. Aktywnie zabiega w Luksemburgu , by wpuszczeni w toksyczne kredyty Polacy? nie odzyskali swych pieniędzy zagarniętych przez im bankierów wbrew prawu i wyrokom polskich sądów. Rząd polski przyjął i przesłał do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości takie oto stanowisko:
Nie mam złudzeń, za takim stanowiskiem polskiego rządu stoi wszechmogące lobby bankowe i...... ?POLSKIEGO RZĄDU-, BEZCZYNNOŚĆ i przyzwolenie na okradanie Polaków.
Historia ich osądzi ? będą współodpowiedzialni ? poprzez zaniechanie.
Kim się stanę ja i mnie podobni, jak za sprawą banksterów znajdę się w tej 400 000, grupie przeznaczonych do unicestwienia?
Do granic jakiej desperacji doprowadzi pozbawienie 400 000 Polaków środków do życia i dachu nad głową?
CZY, TO JEST W PORZĄDKU?
Account Suspended
FISTFULOFEUROS.NET
InteresuJący jest argument "wziąłem kredyt we frankach, bo nie miałem innej możliwosci."
Otóż jest inna możliwość - nie brać kredytu ![]()
A oto historia, jak poróżnić ludzi i zrzucić winę na frankowiczów. Dziś frankowicze, jutro złotówkowicze, wczoraj firmy z opcjami walutowymi itd.
Przeczytajcie, bo naprawdę warto.. Straszne to acz prawdziwe..
Wklejam:
Byłam bankowym trolem
Maj 2, 2015 Bankowy Trol
Jakakolwiek zbieżność imion, nazwisk, nazw, charakterystyk i sytuacji w poniższym tekście jest niezamierzona i przypadkowa.
Mam na imię Monika, mam 31 lat i i byłam bankowym trollem. Brzmi to, jak przedstawienie się na terapeutycznej grupie dla alkoholików lub uzależnionych od seksu. Nie przypadkowo ? to, że byłam bankowym trollem sprawia, że czuję kaca. Zaprzestałam niedawno bankowego trolowania, bo parę miesięcy temu stałam się całkiem znienacka współposiadaczką kredytu we frankach. Takie nieszczęście w szczęściu można by powiedzieć.
Singielka (ale już nie!
) z dzieckiem musi jakoś na życie zarobić, a najlepiej pracując z domu i mając elastyczny czas pracy. To ideał, a to właśnie daje praca trolla. Troll to taki wyrobnik, co umieszcza opinie i komentarze na internetowych forach i produkuje lajki lub nie-lajki. Troll może lansować samochód, komputer, restaurację, celebrytę, partię, itp. Troll może być częścią akcji ograniczania szkody, gdy celebrycie, politykowi, firmie lub produktowi powinie się noga i trzeba ratować reputację. Albo może też uczestniczyć w akcji psucia reputacji, np. konkurenta politycznego. Wyżej, dużo wyżej od trolla stoi tituszka ? nazwa od tego anty-majdanowego chuligana w Kijowie. Tituszka prowadzi bloga, np. finansowego, lub pisze artykuły do czasopism papierowych i portali internetowych; często pozuje na eksperta lub wyważonego zdystansowanego dziennikarza. Czasami wydaje mi się, że cała gazeta, tygodnik, czy portal jest takim instytucjonalnym wielki tituszką wysługującym się bankom, albo deweloperom, lub politykom albo partii ? przyjrzyjcie się tylko, jak lajki się mnożą pod niektórymi artykułami. Klikniesz ?lajk? lub ?nie-lajk? efekt taki sam ? zwiększenie liczby lajków, czasami nawet o wiecej niż jeden. Albo klikasz, przykład z niedawna, na tytule ?Manfestacja przeciwko banksterom??, a portal wyświetla: ?Nie ma takiej strony?, i tak przez cały dzień (26 kwiecień 2015, gazeta.pl), a następnego dnia zjawia się artykuł pod podobnym tytułem, ten sam temat, ale inny autor, taki miększy bardziej, probankowy, który opisując 5 -tysięczną manifestację przeciw banksterom, pisze w stylu: ?Złotówkowym frajerom? nikt nie pomagał, Banki sie pomyliły; To wszystko nie znaczy, że banki są bez win wobec swych klientów. Stawia na równi ofiary oszustwa i zwykłych kredytobiorców złotówkowych, napuszcza jednych na drugich, rozmydla problem. Gazeta w roli tituszki. Na stronach, gdzie czaruje tituszka-dziennikarz i Wielki Tiutuszka-instutucja, pojedyncze trole jak ja już nie są potrzebne.
Na sylwestrowym przyjęciu u przyjaciółki poznałam mojego obecnego partnera. Od trzech miesięcy mieszkamy razem ? u niego. Ma mieszkanie i etat ? chemik-inżynier w laboratorium przemysłowym. Kocha mnie i mojego synka, z ogromna wzajemnością. Moje marzenia się spełniają.
Mogłoby być tak pięknie, gdyby nie, no właśnie. Największym problemem mojego Piotra to kredyt mieszkaniowy we frankach. Od 2008, pomimo regularnego spłacania, ciągle rośnie. No bo złotówka od 2008 roku leci na pysk. Od trzech miesięcy ten kredyt to tez mój największy problem. Stałam się współ-kredytobiorcą ? dołożyłam się już do trzech spłat. A jeszcze zostało dwadzieścia lat, czyli 240 spłat. Tymczasem po 7 latach spłacania zadłużenie w złotówkach wzrosło o 70%, a wysokość miesięcznej spłaty w złotówkach o 85%. Czarna perspektywa. Nic nie można zaplanować, nie wiemy na co będziemy mogli sobie pozwolić za miesiąc, za rok, za pięć lat, bo wysokość spłat, a więc i nasz budżet, zależy od kursu franka. A kurs franka zależy od ślepego losu. A więc i standard naszego życia zależy od ślepego losu, wydaje się być poza jakąkolwiek naszą kontrolą ? frustrujące to ogromnie i stresujące. Nasz rodzinny interes i dobrobyt to mocny złoty, interesem państwa (takiego, jakie mamy teraz) jest osłabianie złotego i bogacenie banków. Sprzeczność. Co mi, k?., po takim państwie, które jest wbrew mojemu podstawowemu interesowi?!? ![]()
Dlatego postanowiłam, przy zachowaniu ? mam nadzieję ? pełnej anonimowości, opowiedzieć o moim trolowaniu bankowym.
Trolle wynajmuje firma pijarowa i ona im płaci. Ale skąd pochodzi ta kasa to trolle nie mają prawa wiedzieć. W przypadku trolowania bankowego może idzie z banku, kilku banków, ze związku banków, od lobbystów, a może od instytucji, która pilnuje interesów banków. Nie obchodziło mnie dla kogo, albo przeciwko komu trolowałam. Jak ktoś głupi i daje się manipulować, w mózgu merdać i prowadzić w maliny, to czy ja mam się czuć winna? Mam na tym nie zarobić, gdy muszę zarobić? Nie jestem dziennikarzem ? nie obowiązuje mnie etyka dobrego dziennikarstwa. Dlatego, myślę, że dziennikarze-tituszki to są brudem brudu. Zresztą widać, że większość dziennikarzy, nie tylko tituszki, uważa, że jedyne co ich obowiązuje to maksymalizacja zysku z reklam i swoich dochodów. Wracając do trolowania internetowego, jak uda się wyprowadzić w maliny dużą liczbę głuptasów to można wpłynąć na decyzje osób całkiem niegłupich i wpływowych. Bo jak oni zobaczą, ze tyle jest ludzi w tych malinach, gdzie je akurat trole i tituszki wyprowadzili, to oni mogą sobie pomyśleć, że te maliny to jest coś, na przykład, mają przyszłość i trzeba sadzić te maliny, bo ludziska je lubią. To taka metafora z tymi malinami, jak niejasna to zapomnij.
Przy wydajności sześciu wpisów lub osmiu lajków tej samej wypowiedzi na minutę, czyli intensywnie i bez przerw, przez 5 ? 6 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, to trol może zarobić około 2 400 ? 2 900 złotych na rękę. ![]()
Trol jest bardzo malutkim trybikiem w maszynerii. Maszynerii smarowanej ogromną kasą. Wspomniałam już o tituszkach i tituszkach instytucjach. Dobry układ z bankami to dla dużej gazety czy telewizji nawet od kilkudziesięciu do kilkaset milionów złotych rocznie. I tu nie chodzi tylko o promocje marek lub usług banków ? to są drobiazgi. Chodzi o ochronę przed odpowiedzialnością za grube afery: kredyty walutowe, polisolokaty, mylące umowy, nadmierne opłaty, itp.. Sam zwrot kasy oszukanym kredytobiorcom walutowym oznaczałby dla banków zmniejszenie kilkuletnich zysków o 30 ? 40 miliardów złotych. A dodatkowo państwo miałoby prawo ukarać banki za te machlojki i w ten sposób wzbogacić budżet państwa o 5 ? 10 mld złotych. Ochrona przed tak dużym uszczerbkiem w zyskach banków uzasadnia wydatki w granicach kilku miliardów złotych na ?ochronę?, czyli piar i wpływy. Za takie sumy można kupić dużo i wielu. W obecnej grupie trzymającej władzę, przewagę mają, jak to ich określił facet w garniturze co wizytował szkolenie, kolesie, czyli wykolejeni niekompetentni neoliberałowie, kierujący się zasadą ?zarób i daj zarobić innym?, ale niestety nie potrafiący tego zrobić inaczej, niż kosztem 95% społeczeństwa. To oni stanowią lobby pro-bankowe, pro-deweloperskie, pro-prywatyzacyjne i pro- innych pijawek na społeczeństwie. To kolesie blokują od lat ustawę o ochronie osób sygnalizujących o korupcji ? bo to by ich i ich klientelę zbyt by narażało na zdemaskowanie i kompromitację.
W Wielkiej Brytanii, na Węgrzech, USA, gdy ktoś poinformuje władze o korupcji, wtedy automatycznie otrzymuje ochronę od państwo i z czasem dostaje 1 ? 10% wpływów jakie państwo otrzymało w wyniku ścigania tego zasygnalizowanego przypadku korupcji. Bankowiec, który poinformował o przekręcie podatkowym w banku UBS otrzymał 106 milionów dolarów ? jest to malutka część tego, co USA ściągnęło z nieuczciwych podatników i kar nałożonych na sam UBS. Podobnie jest z bankami robiącymi interes z obłożonymi embargiem krajami, np. Iranem ? kary dla jednego tylko banku sięgają 9 miliardów dolarów. W Polsce władze nie chcą się dowiedzieć. W Polsce kolesie chronią banki ? mogą, bo pracują w rządzie i w zarządach banków, siedzą w Sejmie, mają wpływy w mediach, itp. Mało tego, kolesie, na przykład, rozkładają SKOKI ? polską konkurencję banków w zagranicznych rękach, która ma czyste ręce, jeśli chodzi o kredyty walutowe i polisolokaty. Ale od kiedy główny koleś zmył się za granicę, innego zmyto za zegarki, paru przyłapano na spiskowaniu przy ośmiorniczkach, ich poparcie w sondażach idzie w dół i frakcja kolesi słabnie. Różne grupy nie-kolesiów starają się wyprostować to lub tamto. Jedna grupa nie-kolesi z wpływami w organach ścigających afery finansowe i korupcyjne liczą na wycieknięcie z jakiegoś banku dowodów na to, że banki udzielały kredytów walutowych przewidując odniesienie ogromnych zysków spowodowanych spodziewanym osłabieniem złotówki. Co prawda jest to oczywiste, ale polskie sądy? ? wiadomo. Zachętą dla ewentualnego autora wycieku jest gwarancja poufności, zachowania pełnej anonimowości i sowita nagroda, oraz uniknięcie odpowiedzialności osobistej za ewentualny udział w tym przekręcie. Korzyści z takiego wycieku odnieśliby nie tylko kredytobiorcy, ale głównie państwo, bo kary mogłyby być astronomiczne i też objąć zagraniczne banki-matki, które już, wydaje im się, umyły ręce sprzedając swoje polskie agendy. Oby to się im powiodło. Tyle zapamiętałam z pogaduszek z facetami w garniturach przy okazji szkoleń w czasach, gdy ten temat mnie zupełnie nie interesował i słuchałam tylko z grzeczności. Nieźle, jak na blondynkę, nie? ![]()
No więc kasę, szkolenia i instrukcje dawał trolom pijarowiec. Trolów bankowych było nas dziesięć w klasie. Zaczyna szkolenie prawnik . Zapewnia, że to co trole mają robić jest w pełni legalne i nie grozi im za to żadna kara, ale, tak czy siak z wielu powodów lepiej strzec pełnej anonimowości. Każdy trol podpisuje rozdęte oświadczenie o dochowaniu tajemnicy, zachowaniu anonimowości w sieci, zobowiązanie do usunięcia otrzymanych programów po skończeniu projektu, do niekopiowania instrukcji i nieudostępniania innym, itp.
Następnie szkolenie techniczne ? przedstawiam skrótowo. Jak zmieniać adresy IP i mylić portale mediów co do swojej tożsamości. Jest to potrzebne po to, aby mnożyć lajki dla wybranych wypowiedzi na stronie i aby umieszczać posty pod różnymi nikami . Pożyteczna jest wyszukiwarka TOR ? polecam(!), za każdym otwarciem daje inny losowy adres IP z całego świata i zapewnia pełniejszą anonimowość w sieci (w kraju, gdzie mamy podobno 2 mln. legalnych podsłuchów rocznie, warto o tym pomyśleć) . Gdzie można utworzyć bezpłatne konta emajlowe bez potrzeby podawania numeru telefonu ? potrzebne to do rejestracji w różnych portalach i tworzenia ników. Jak używać specjalnego programu-muszli (dostarcza pijarowiec), który wyczyszcza historię lajków i komentarzy, które niektóre portale zapisują na pececie ? potrzebne, aby te lajki mnożyć. Program-muszla rejestruje też interwencje trola interwencjach (to znaczy lajki i komentarze na portalach, czasami też wysłane emajle) ? a od ich liczby i jakości zależy wypłata. Jak zachować pełna anonimowość w sieci. I to w zasadzie wszystko, czyli techniczna strona szkolenia jest stosunkowo prosta.
Ważniejsze i bardziej rozbudowane było część szkolenia, którą nazwałabym ?ideologiczną?. W tej części pijarowiec określał ?misję?, czyli kogo mamy promować, a kogo wprost przeciwnie ? osłabiać. W tym przypadku, promować mieliśmy interes banków i dwóch instytucji państwowych, których zadaniem jest dopilnowanie, aby banki i ich zarządy miały się jak najlepiej. Jak coś o nich jest krytycznego na forum ? klikasz ?nie-lajk?, a jak coś pozytywnego to lajkujesz i lajki pomnażasz. Grupą, którą mięliśmy osłabić, to kredytobiorcy walutowi, a przede wszystkim frankowi. Logika lajkowa jest tu odwrotna: jak coś o nich krytycznego, jak ktoś im przyłoży (ten ?ktoś? to często kolega-troll z grupy albo ty sam) to lajkuj i te wielokrotnie lajki pomnażasz.
Szkolenie ?ideologiczne? nakreślało tez treść naszych komentarzy i wypowiedzi na forach internetowych oraz emajli wysyłanych pod wskazane adresy emajlowe. Ważne, aby interwencja była a propos, to jest, powiązana tematycznie z komentowanym artykułem, tematem forumowej dyskusji lub wypowiedzią. Jak już wpisałeś interwencję, to ją lajkujesz wielokrotnie, aby wyszła na czoło najbardziej popularnych komentarzy.
Nawet jak się uwzględni wysoką wydajność jednego unarzędziowanego trola, to dziesięciu troli wydaje się niedużo. Ale nie mogę wykluczyć, że nie było innych grup. Poza tym działania troli są obliczone na ?pobudzenie? obfitych pokładów zawiści, poczucia krzywdy i nieżyczliwości wobec innych, które spoczywają w charakterach wielu naszych rodaków. Tacy ?pobudzeni? przejmują trolowe ? prawdy? i wyrażenia i zaczynają sami je rozpowszechniać ? i rusza lawina hejterstwa.
Aby pomóc szkolonym trollom w szybkim komentowaniu na temat w różnych kontekstach, pijarowiec omówił główne przesłania, które nazwał ?mesydżami? (wiem, jak to pisze się po angielsku, ale jestem w Polsce, tak?). Każdą mesydż pijarowiec zilustrował inspirującymi przykładami. Tu posłużę się ściągą rozdaną przez pijarowca.
Mesydż 1. Kredytobiorcy są sami sobie winni
Przykładowe wariacje w tym temacie: Podpisali z własnej woli i wiedzieli co podpisują. Teraz nie mają prawa narzekać. Nikt pistoletu do łba ci nie przystawiał. Widziały gały co brały. Nie trzeba było być naiwnym, nie widział co podpisuje? Jak się nie rozumiało, nie trzeba było podpisywać. Sam jesteś sobie winny. Trzeba było być idiotą, aby wziąć taki kredyt. Nie ogarniam całej tej afery z kredytem we frankach ? czy nikt za tych matołów co kredyty w walucie brali umowy nie podpisał? Trzeba być kretynem, żeby mówić, że biorąc kredyt w innej walucie nie brano pod uwagę ryzyka zmiany kursowego. Bierze się kredyt w takiej walucie w jakiej się zarabia.
Mesydż 2. Podpisało się, teraz trzeba spłacać.
Przykładowe wariacje w tym temacie: Każdy musi brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Bądź mężczyzną, podpisałeś umowę, nie masz wyjścia ? spłacaj. Trzeba mieć honor. Jeśli frank byłby po 1 zł, to czy nadwyżkę oddalibyście do banków lub Skarbu Państwa? Nie stać mnie ? nie biorę kredytu. Biorę kredyt ? ponoszę finansowe skutki swojej decyzji. Umów się dotrzymuje. Umowa zobowiązuje. Jeżeli sąd przychyli się do ich wniosku znaczyć to będzie, że umowy mogą być w dowolny sposób podważane w każdej chwili ich trwania.
Mesydż 3. Kredytobiorcy frankowi to są cwaniacy, spekulanci, bogatsi od nas, uprzywilejowani, chcą lepszego traktowania, płaksy, wywyższają się, frajerzy, debile. Czyli obrzydzanie całej grupy kredytobiorców, wyalienowanie ich. Podjudzanie na nich. Rozbudzenie uczuć zawiści i niechęci wobec bliźniego ? chyba to jedyne uczucia u Polaka, które jest intensywniejsze od umiłowania ojczyzny i swojej matki (no tak, sarkazm
)
Przykładowe wariacje w tym temacie: Trzeba było brać kredyt w złotówkach, a nie cwaniaczyć. A jaka byłaby reakcja frankowiczów gdyby kurs spadł teraz do 2,50? Też by protestowali? Chytry dwa razy traci. Nie jest dziwne , że tymi, którzy mają te kredyty to posłowie, pracownicy administracji państwowej i inne nieroby na których i tak wszyscy pracują. ? cwaniacy biorący kredyty we frankach? Trzeba być kretynem, żeby? Nie płacz, tacy jak ty, gdy płacili mniejsze raty to się ze mnie śmiali, że wziąłem pożyczkę w złotówkach. Wzięli kredyt frankowy, bo byli bogatsi. Bo myśleli, że są sprytni. Jeździło się do Paryża na kolacje, a teraz można sobie pozwolić tylko do Sopotu, ojej jaka bieda, współczuję. Cwaniaki, chcieli mało płacić, i się nie udało. O co chodzi? Ciągle jeszcze płacisz mniejszy procent niż ja za swój kredyt złotówkowy! Wzięli kredyt frankowy, bo byli bogatsi, stać ich było. Nie wzięli kredytu złotówkowego, jak ja, bo czuli się lepsi, ważniejsi. Jak frank był nisko to 3/4 z nich śmiało się z zadłużonych w złotówkach, taka prawda.
Mesydż 4. Chcą mieć lekko kosztem innych: moim, podatnika, banku lub państwa. Ulga dla frankowiczów to nasza strata. Ich interes i mój są sprzeczne. Czyli poróżnienie kredytobiorców walutowych z całą resztą. Rozbudzenie uczucia własnej krzywdy i niechęci do tych, co potrzebują broń Boże naszego wsparcia ? chyba to jedyne uczucia u Polaka, które są intensywniejsze od umiłowania ojczyzny i swojej matki (no tak, znowu sarkazm
ale popatrzcie sami na te fora)
Przykładowe wariacje w tym temacie: Dlaczego wam mają ulżyć, a nic nie robić dla kredytobiorców złotówkowych, to niesprawiedliwe. Władza powinna policzyć kogo opłaca się popierać czy frankowiczów czy złotówkowych. Jak wam banki pomogą to będą musieli się odkuć i ucierpimy my wszyscy. Za ewentualne odszkodowanie mieliby zapłacić podatnicy, dlaczego?. Nie mam zamiaru dopłacać do cwaniaków. Jak mieli zdolność kredytową by otrzymać kredyt we frankach to niech spłacają we frankach, nie widzę podstaw by pomagać takim pożyczkobiorcom. Ci, co mają takie kredyty, to jest banda cwaniaków którzy chcą dofinansowania od państwa ? czyli z naszych podatków. Dlaczego zwykły Kowalski ze swoim kredytem w PLN ma teraz do kogoś tak głupiego dopłacać? Chyba nie ma się co oszukiwać że nawet jak rząd przerzuci koszt jakiejkolwiek operacji na banki to i tak to się odbije na wszystkich. Dość obciążania wszystkich podatników niefrasobliwością kredytobiorców. Jak ktoś dostanie takie wsparcie z moich podatków to nadawać się będzie do prokuratury i sądu najwyższego. Ludzie, kiedy przestaniemy harować na bandę nierobów i cwaniaków. Chcą dwukrotnie skorzystać na swoim cwaniactwie, ale niby dlaczego całe społeczeństwo ma dopłacać do ich inwestycji. Teraz rozsądni i przewidujący, zostaną obciążeni kosztami wygenerowanymi przez kredytowych debili. ?Złotówkowym frajerom? nikt nie pomagał.
Mesydż 5. Są tacy kredytobiorcy frankowi, którzy nie chcą żadnej pomocy ani ulg; nie chcą żadnych zmian. Nie mam pojęcia, kto jest adresatem takiego kretyńskiego przesłania, ale być może ma to na celu sianie zamętu i ogłupianie (jak zresztą całe trolowanie), albo ?zaświecenie? przykładem do naśladowania (ale kto to kupi?). Tak czy siak, pranie mózgów.
Przykładowe wariacje w tym temacie: Ja mam kredyt w CHF i nie chcę żeby ktokolwiek mi sie wpieprzał w przewalutowanie. Niech jest jak jest ? dajcie mi święty spokój. Mam kredyt w CHF. Dziękuję za pomoc państwa, ale radzę sobie. Też mam kredyt w CHF ? przez pierwsze lata kredyt był opłacalny, teraz nie jest. Ale to jest tylko i wyłącznie mój problem. A państwo niech się zajmie swoimi sprawami, bo każde wpieprzanie się z butami w życie obywatela zawsze wyłącznie szkodzi właśnie obywatelowi. Nie chcę żeby ktoś mi do czegokolwiek dopłacał, radzę sobie dobrze. Niech banki tylko przestrzegają umów i nie zmieniają ich jednostronnie. Ja mogę spłacać, żeby tylko te spready zlikwidowali. (To pijarowiec dodał po tym jak już wyszła ustawa zabraniająca przymusowego płacenia spreadów). Żadnej pomocy nie potrzebuję. Wystarczy mi, że banki zmienią te klauzule, które Urząd ds. Konkurencji i Konsumentów wpisał na listę klauzul nielegalnych. (To pijarowiec dodał po tym, jak już Urząd zakwestionował parę, nie najbardziej zresztą istotnych, klauzul).
Mesydż 6. Kontrować wypowiedzi o wzroście zadłużenia wraz z postępującą inflacją złotówki. Kredyt frankowy jest nieopłacalny tylko chwilowo. Trzeba być cierpliwym, a będzie lepiej.. To kolejny idiotyzm, w który nie wiem kto może uwierzyć, ale to nawet jest tematem artykułów z analizami ?ekspertów?, oczywiście tituszków bankowych. Upływ czasu jest oczywiście korzystny dla banku, bo im więcej spłacisz, tym mniej bankersi stracą na Tobie, gdybyś z jakichś powodów miał przestać spłacać. Również z czasem wzmacnia się frank w stosunku do złotego przez co rośnie zysk i aktywa banku. Niejasna jest też sprawa prawnego przedawnienia się nielegalnych lub niekonstytucyjnych działań banków. Czyli z czasem będzie lepiej dla banku, ale dla kredytobiorcy będzie gorzej, bo złotówka pozostaje w trwałym trendzie inflacyjnym.
Przykładowe wariacje w tym temacie: Prawie wszyscy, którzy w 2006 roku wzięli kredyt hipoteczny w złotych, są na razie bardziej stratni od frankowiczów. Frank słabnie! Nieprawdą jest, że banki zarabiają dzięki temu, że w miarę jak frank się umacnia, wartość kredytu rośnie. Dla banku to raczej kłopot, bo musi zgromadzić więcej depozytów w złotych, by wymienić je na franki. Dobra wiadomość dla kredytobiorców ? frank się osłabił. W perspektywie dłuższej kredyt się opłaca ? frank osłabnie. Jeśli kredyt we frankach wzięliśmy na 30 lat, to jest duże prawdopodobieństwo, że w dłuższej perspektywie będzie nam się bardziej opłacał, bo frank osłabnie.
To akurat jest wyjątkowo chamskie wciskanie ciemnoty. Wielu kredytobiorców już teraz spłaciło 50 ? 80% wartości początkowej kredytu w złotych. Do spłacenia w złotym mają jeszcze co często tę samą sumę, co pożyczyli ? rozłożone na 20 ? 30 lat. Frank musiałby chyba ?osłabnąć? do 10 gr, i to już od jutro, żeby kredytobiorca nie był stratny. No w mordę, panie Majtkowski, jaka ?jest szansa, że tak się stanie?
Mesydż 7. Nie ma wyjścia, każde rozwiązanie jest złe, nie ma wyjścia ? trzeba spłacać. Czyli ?zestrzeliwać? każdą propozycję rozwiązania kryzysu długów pseudo-hipotecznych w skali kraju lub w skali indywidualnej. Tutaj trol musi się wykazać inteligencją, ponieważ trudno przewidzieć rozwiązania, które mogą się pojawiać. Dlatego stawka za interwencje w tym temacie jest potrójna.
Przykładowe wariacje w tym temacie: zależą od rodzaju rozwiązania:
? Jeżeli ktoś sugeruje, żeby przestać spłacać, bo jak masz dziecko lub ciążę to bank nie może twojej rodziny wyeksmitować, dopóki dziecko nie skończy 18 lat lub uczy się. Interwencja: Sam tak zrobiłem, też myślałem, ze moja rodzina jest chroniona, bo żona w ciąży i małe dziecko. Przestałem płacić, bank sprzedał na licytacji mieszkanie. Kupili go gangsterzy ? czyściciele kamienic. Z nimi nie wygrasz ? musieliśmy wyprowadzić się do rodziców.
? Jeżeli ktoś sugeruje ogłoszenie bankructwa konsumenckiego. Interwencja: To nic nie da. Mój znajomy tak zrobił i mu się to nie opłaciło. Bank zlicytował mu dom. Dom stracił, a musi jeszcze dalej płacić.
? Propozycje rozwiązania przez procesy sądowe. Interwencje ogóle: Procesy w Polsce trwają lata, dziesięciolecia. Spłacisz kredyt zanim sąd wyda wyrok, może wygrasz i co ci to da. Prawnicy naganiają frajerów do procesów, bo dla nich to żyła złota. Pozwy zbiorowe to jedynie sposób oskubania kredytobiorców przez prawników.
Poza tymi ogólnie ?słusznymi? interwencjami pijarowiec podał przykłady interwencji odnośnie procesów o niewłaściwe poinformowanie o ryzyku, o niedozwoloną indeksację wartości pożyczki kursem obcej waluty, o unieważnienie umowy w oparciu o artykuł o nadzwyczajnej zmianie okoliczność umowy, przeciwko bankowemu tytułowi egzekucyjnemu i przeliczenie należności po obecnym kursie, itp. Nie będę ich przytaczać, bo są bardo techniczne ? sama ich nie całkiem rozumiem. Nie obejmuje to wszystkich możliwych tematów ? trol musi wykazać się perfidnością analityczną żeby adresować inne rozwiązania. Ja na to czasu nie traciłam, bo nawet za trzykrotna stawkę mi się nie opłacało ? zbyt czasochłonne.
I jeszcze akcja emajlowa polegającą na wysyłaniu mejlów do banków, typu: Jako Klient tego Banku chce być tak samo ? równo ? traktowany jak pozostali Klienci. Jako posiadacz kredytu hipotecznego w złotówkach PLN oczekuje takiego samego traktowania jak klienci posiadający kredyty hipoteczne walutowe, w przeciwnym razie spotkamy się w sądzie. Co pewnie ma służyć bankom jako podkładka na to, że rzekomo mają związane ręce przez innych ich klientów.
Oczywiście nie wszystkie komentarze i emajle, które są podobne do przykładowych ?wariacji? przedstawionych powyżej, a które widzi się na stronach internetowych, pochodzą od trolli. Trik polega na tym, że interwencje trolli ?zapładniają? pożytecznych idiotów trafiając w ich podskórne pokłady zawiści, nieżyczliwości, niechęci do innych i kompleksów. I te przygłupy, którym w głowach pomerdały trole, powielają trolowe interwencje jako swoje. W rezultacie taka udana kampania trolowa może wyzwolić lawinę naśladowców trolli i ze względu na swoją masowość staje się bardzo efektywna.
Piotr, mój partner, często dyskutuję sprawę kredytów i możliwych rozwiązań z grupą przyjaciół, którzy są w podobnej sytuacji. Ja przy okazji dowiedziałam się dużo i zobaczyłam swoje doświadczenie bankowego trolla w nowym świetle. A więc pozwalam sobie na swój własny komentarz:
Teraz każdy może być mądry, ale osiem do dwunastu lat temu, gdy brano te kredyty, sytuacja była całkiem inna. Teraz już prawie wszyscy (poza niepoprawnymi frajerami) zdajemy sobie sprawę, że banki i kanty chadzają parami, podobnie, jak w przypadku innych firm, które też okazały się niegodne zaufania. I myślę nie tylko o parabankach, ale także o firmach ubezpieczeniowych, telekomunikacyjnych, energetycznych i innych, które zwykły zastawiać zmyślne pułapki na klientów. I żadna państwowa instytucja nie wysilała się, aby ich klientów ochronić. To wiemy teraz, ale wtedy były inne czasy. Jeszcze wtedy takiego doświadczenia z kredytami ani z bankami nie było. Ludzie brali pierwsze w życiu duże wieloletnie kredyty na cele mieszkalne. Przed okresem 2004 ? 2008, jeśli chodzi o banki, to na naciąganiu przyłapano tylko jeden ? ten z Borów Tucholskich. Było to chyba dosyć dawno. Dowiedziałam się o tym przekręcie dopiero w 2008 roku z informacji prasowej o śmierci jego właściciela Grobelnego od noża w ciemnym podwórzu na Pradze. Ale ?normalne? banki to była wtedy inna liga ? za pracownikami sprzedającymi kredyty walutowe stały banki-matki, szacowne instytucje: Commerzbank (mBank), Allied Irish Bank (BZ WBK), Deutsche Bank, Raiffeisen Bank, Banco Comercial Portugu?s (Millenium BCP, mBank), Rabobank (BGŻ), UniCredito (Bank Pekao). (Nota bene, część z tych banków już umyła ręce, wysprzedając swoje polskie oddziały.) Banki o wieloletniej dobrej reputacji, a nie jakiś cwaniak zza krzaków, stały za tą ofertą. Oni radzili wziąć kredyt we franku szwajcarskim lub euro. Dlaczego im, instytucjom zaufania publicznego, mieli ludzie nie zaufać?! To, że ich zaufanie zostało przez bankowców nadużyte, jest oczywiste dopiero z obecnej perspektywy. I nie ?naiwni? kredytobiorcy są winni temu, że zaufali bankowemu opisowi ryzyka: ??co prawda, kurs może się zmienić w górę lub dół, ale przecież frank to bardzo stabilna waluta?. KNF wymagała, aby banki ostrzegały, że ?kurs może się zmieć na niekorzyść nawet (!) o 20%? (a zmienił się dla niektórych o 100%). Czy kredytobiorca to zrozumiał, czy nie zrozumiał, podpisał czy nie podpisał, jest zupełnie nieistotne, bo ta rzekomo informacja o ryzyku nie informowała o prawdziwym ryzyku. To przecież teraz już widać. Czy banki wiedziały, że wcześniej czy później złotówka dupnie? Musiały wiedzieć, chyba, że wszyscy bankowcy byli idiotami, co też ich obciąża. Bo o ile kredytobiorcą może być każdy, idiota też, to bankowiec ja-nie-mam-pojęcia-co-sprzedaję idiota lub bankowiec ja-nie-znam-się-nna-ekonomii idiota to jest już kryminał. Ale ja myślę, żę zarządy banków działały z pełną premedytacją spodziewając się, że złoty pójdzie w dół. I w pewności, ze polityczny parasol będzie chronił ich interesy. Dając kredyty banki zabezpieczały się ponad wartość nieruchomości, oczywiście kosztem kredytobiorcy. Dzięki temu nie padły po 2008 roku, bo kredytobiorca nie miał opcji uwolnienia sie od kredytu przez ?oddanie kluczy?. Tak jest w każdym cywilizowanym kraju, gdzie ryzyko spadku cen nieruchomości i ryzyko kursowe są dzielone pomiędzy bankiem i kredytobiorcę. Wszędzie tak jest, ale nie w bantustanach.
Jeszcze bardziej od banków zawiodły instytucje państwowe, które, albo pozostały bierne, albo sprzyjały takim bantustanowym standardom. Okazało się, że w tym państwie nie ma instytucji, której misja obejmowałaby rzeczywistą pomoc w przypadku tak oczywistego oskubania prawie 1 milliona obywateli. Ale za to są co najmniej dwie instytucje, które maja strzec dobrobytu banków: NBP i KNF ? prezesi mianowani przez premiera. Prezesem NBP jest Belka ? bez komentarza, a ten z KNFu był podwładnym Gronkiewicz-Waltz.
Kredyt we frankach w długim terminie będzie po prostu niespłacalny. Kolejna dewaluacja złotego i znowu kredyt urośnie. Problemem nie jest drogi frank, ale to, że złotówka spada do poziomu śmieciowego. Złotówka spada, bo jedyny pomysł obecnych (2015) rządzących na polską gospodarkę to tania siła robocza, a drogą do tego to niskie płace i słabnąca złotówka. Słaba złotówka zubaża wszystkich, nie tylko frankowców. I prawdą jest, że rząd mógł ogłosić ?zieloną wyspę? po kryzysie 2008 roku głównie dzięki spłatom frakowców. I prawdą jest, że Polska biednieje także dlatego, bo jeden milion ludzi jest dojona przez banki zamiast zwiększać wewnętrzny popyt na usługi i towary. Rząd, który na to pozwala nie ma kwalifikacji moralnych ani profesjonalnych do rządzenia.
Trzeba wymagać od banków, aby zmniejszyły zadłużenie kredytobiorców frankowych poprzez zrezygnowanie z tej części zysków, które odnoszą ze spekulacyjnego produktu sprzedawanego jako kredyt mieszkaniowy. Na taka, jedynie uczciwą propozycje, tituszki reagują ?zatroskaniem? o stan sektora bankowego w Polsce. Gazeta Wyborcza: ? Sektor finansowy to krwiobieg gospodarki. Nie wolno go doprowadzać do zawału.?. Żakowski: ?Ale to postawi bankiw ciężkiej sytuacji.? Przede wszystkim, rezygnacja banków z tej części zysków nie oznacza, że one natychmiast wyciągają kasę z sejfu i wypłacają. Tu chodzi o przyszłe zyski z przyszłych spłat kredytowych, czyli te zyski, które jeszcze te banki nie odniosły. ? te przyszłe spłaty kredytowe byłyby po prostu niższe. Poza tym, jeżeli ktoś uważa, że zyski otrzymywane ze spekulacyjnego produktu, z nieuczciwej sprzedaży pseudo-kredytu hipotecznego, są niezbędne dla zdrowia sektora bankowego, to o jakim zdrowiu tego sektora mówi? Gdyby tak było to znaczyłoby, że ten sektor juz jest bardzo chory. Rozumowanie prezentowane przez Żakowskiego (prezentowane, bo nie sądzę, żeby tak naprawdę myślał dziennikarz z lewicowej Polityki) jest tak absurdalne, jak uzasadnianie, że Mozambik musi pozostać kolonia portugalską, bo w przeciwnym razie Portugalia popadnie w tarapaty finansowe. Według Żakowskiego i tituszków półtora miliona ludzi (liczę z rodzinami), oszukanych ludzi, ma pozostać niewolnikami banków przez dziesięciolecia po to, aby te banki miały zyski niezbędne rzekomo dla ich ?zdrowia?. No i jeszcze ten argument, że banki sobie ?odbiją? zmniejszone zyski na ?nas wszystkich? ? też Żakowski i tituszki. My spłacamy 5300 złotych miesięcznie, w tym jest 2600 złotych z powodu dewaluacji złotówki, które bank powinien nam w całości lub w dużej części umorzyć. To co, Żakowski, bank odbiję to sobie każąc tobie to spłacić, albo narzuci ci 2600 złotych miesięcznych opłat za twoja kartę i konto? Czy bank to jakiś smok, któremu musimy rzucać dziewice czy barany na pożarcie, bo nas zje? Czy Pan ocipiał, Panie Żakowski?
Pofolgowałam sobie, aż mi ulżyło
Czas zabrać się za robotę. Trzeba z czegoś żyć i spłacać ten pieprzony. kredyt. To by było na tyle. Ciao. ![]()
44 2015-06-11 12:01:59 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-11 12:03:24)
Na marginesie - tak sobie czytam, przyglądam się tej dyskusji i po raz kolejny stwierdzam, że strasznie dużo wokół niezrozumienia dla sytuacji, w której znaleźli się inni ludzie. Mało tego, wymierzona w ich kierunku pewnego rodzaju agresja dla mnie jest wręcz porażająca.
Wiesz dlaczego tak jest? Bo nie raz i nie dwa w złotej erze kredytów we frankach złotówkowicz spotykał się z postawą szydząca, wyśmiewania, wyzywania od głupków dlatego, że bierze w złotówkach, a nie we frankach. I takich sytuacji wcale nie było tak mało. Dlatego osobom, które spotkały się z takim podejściem frankowiczów jest po prostu często nie żal. I tyle. Sam się z tym osobiście spotkałem, jak mi mówiono, że jestem głupi. Cóż. Kto był głupi wychodzi teraz.
Wiesz dlaczego tak jest? Bo nie raz i nie dwa w złotej erze kredytów we frankach złotówkowicz spotykał się z postawą szydząca, wyśmiewania, wyzywania od głupków dlatego, że bierze w złotówkach, a nie we frankach. I takich sytuacji wcale nie było tak mało. Dlatego osobom, które spotkały się z takim podejściem frankowiczów jest po prostu często nie żal. I tyle. Sam się z tym osobiście spotkałem, jak mi mówiono, że jestem głupi. Cóż. Kto był głupi wychodzi teraz.
A to nie jest tak, że media nakręciły to rzekome wyśmiewanie? Bo większości frankowiczów chyba jest obojętne, w jakiej walucie brali kredyt inni ludzie. Też ciągle słyszę argument z wyśmiewaniem, ale kiedy pytam "Ciebie konkretnie ktoś wyśmiewał, twoją rodzinę?", to nagle argumenty milkną. ![]()
46 2015-06-11 12:11:23 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-06-11 12:15:46)
Jak czytam niektóre posty to naprawdę śmiać mi się chce jak czytam komentarze niektórych, niektórzy są dorośli, a naiwność mają pięcioletniego dziecka. Umowy się czyta, od początku do końca. Kredytobiorca ma prawo siedzieć w banku tak długo aż daną umowę zrozumie, a pracownik banku ma obowiązek wszystkie niejasności wyjaśnić. Tylko trzeba pytać, bo on sam nam tego nie powie, taka jego praca. Po drugie, skąd stwierdzenie, że banki są instytucjami zaufania publicznego. Banki to jedna z najbardziej fałszywych, zakłamanych, złodziejskich instytucji na świecie. Zarabiają głównie na kredytach i na obrocie naszymi pieniędzmi, więc dla nich priorytetem jest złapać kolejnego frajera. Po trzecie, ja gratuluję "inteligencji" wszystkim tym, którzy biorą za świętość słowa "ekspertów" z tytułem "doktor" przy nazwisku. Każdy ogarnięty człowiek wie, że rynek walut, podobnie zresztą jak rynek papierów wartościowych, jest pełen spekulacji. Ci "eksperci" często są opłacani tylko po to, aby mówili tak jak góra chce. Dlatego nie wierzy się nikomu jeśli chodzi o pieniądze, nikomu z wyjątkiem samego siebie.
He, he, he po pierwsze banki udzielajac kredytow fizycznie tymi pieniedzmi nie dysponuja. Jest to kreakcja tzw. pieniadza kredytowego czyli jego "cudowne" stworzenie, w zwiazku z czym zeby zapobiec zbytniej inflacji trzeba ten pieniadz (kapital) + odsetki sciagnac z powrotem. W rzeczywistosci wiec bank pobiera odsetki od prawa do emisji pieniadza kretytowego a nie posiadanego kapitalu. To tak ja posiadajac prawo do kreacji pieniadza kredytowego bym go drukowal i pobieral od tego odsetki. Tak to wyglada. Po drugie wiekszosc kredytow to lichwa. W momencie kiedy stopy procentowe pozwalaja na maksymalne 10% oprocentowanie kredytu konsumpcyjnego, wszelkie dodatkowe oplaty, ubezpieczenia, prowizje powoduja ze rzeczywista stopa procentowa (roczna) siega 30%. Po trzecie banki zarabialy na wymianie walutowej (dodatkowy zarobek) zamiast stosowac jakis sredni kurs wymiany. Kolejna rzecza jest to ze kredyty udzielane byly w zlotowkach a indeksowane bylu w CHF co jest ogromna roznica od sytuacji rzeczywistego udzielana kredytow w CHF. Natomiast przeliczenie kursowe inne czy brak splaty czesci jest strata dla banku wirualna, nie rzeczywista (bank wczesniej nie posiadal pieniadza ktory wykreowal) ale strata w bilansie. Jest to tak oczywisty i ogromny poziom oszustwa ze az "niewidoczny" dla wielu. Jednoczesnie kreacja pieniadza przez obywatela (np. przez produkcje falszywek) jest procederem niezwykle skutecznie sciganym i wysokokaranym a przeciez w istocie nie rozni sie od kreacji "wirtualnego" pieniadza przez banki na ktory nie ma pokrycia w kapitale i depozytach.
Mysle ze coraz wiecej osob to rozumie, a jesli ktos tego "nie widzi" to po prostu nie chce mu sie nad tym zastanawiac.
Wiesz dlaczego tak jest? Bo nie raz i nie dwa w złotej erze kredytów we frankach złotówkowicz spotykał się z postawą szydząca, wyśmiewania, wyzywania od głupków dlatego, że bierze w złotówkach, a nie we frankach. I takich sytuacji wcale nie było tak mało. Dlatego osobom, które spotkały się z takim podejściem frankowiczów jest po prostu często nie żal. I tyle. Sam się z tym osobiście spotkałem, jak mi mówiono, że jestem głupi. Cóż. Kto był głupi wychodzi teraz.
To może zmień znajomych albo nie rozmawiajcie o finansach
. Przecież to jest prywatna sprawa i osobista decyzja każdego z nas, dlatego zupełnie nie rozumiem takich uwag.
49 2015-06-11 12:27:52 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-11 12:28:42)
M?rtainn napisał/a:Wiesz dlaczego tak jest? Bo nie raz i nie dwa w złotej erze kredytów we frankach złotówkowicz spotykał się z postawą szydząca, wyśmiewania, wyzywania od głupków dlatego, że bierze w złotówkach, a nie we frankach. I takich sytuacji wcale nie było tak mało. Dlatego osobom, które spotkały się z takim podejściem frankowiczów jest po prostu często nie żal. I tyle. Sam się z tym osobiście spotkałem, jak mi mówiono, że jestem głupi. Cóż. Kto był głupi wychodzi teraz.
To może zmień znajomych albo nie rozmawiajcie o finansach
. Przecież to jest prywatna sprawa i osobista decyzja każdego z nas, dlatego zupełnie nie rozumiem takich uwag.
Zauwazylem ze ciagle sie wszystkich czepiasz moderatorko a przeciez forum nie jest prywatnym folwarkiem, czyz nie? i omawiamy tu problemy spoleczne. Postawa o jakiej pisze Martainn byla typowa, slyszalem o tym i jest to charakterystyczne dla spoleczenstwa w Polsce. Bylo tez elementem pewnej atmosfery. Czemu wiec nie pisac o takich obserwacjach? Wiele osob kieruje sie takim kryterium w swoich wyborach. W koncu tez nacisk przez nieumiejetnosc zycia w warunkach ponoszenia konsekwnecji blednej decyzji (mozna dowodzic ze blad ten byl nieuswiadomiony) na samobojstwo tez taki wewnetrzny, osobowy na pewno byl. Chocby przez to ze w Polsce zupelnie nieobecna byla atmosfera pomocy panstwa w tym problemie, ktora byla silnie obecna w innych krajach UE chocby wlasnie po to, zeby obywatel, w rozny sposob, to wsparcie odczuwał.
Mańku_z_Maniek, kłania się czytanie ze zrozumieniem, bo mój komentarz nie dotyczył uwag Martainna, a jego znajonych. I gdzie Ty tu widzisz jakieś czepianie?
P.S. Osobiste potyczki i uwagi skierowane do moderacji proponuję jednak załatwiać mailowo, bo oboje doskonale wiemy o co tutaj chodzi.
M?rtainn napisał/a:Wiesz dlaczego tak jest? Bo nie raz i nie dwa w złotej erze kredytów we frankach złotówkowicz spotykał się z postawą szydząca, wyśmiewania, wyzywania od głupków dlatego, że bierze w złotówkach, a nie we frankach. I takich sytuacji wcale nie było tak mało. Dlatego osobom, które spotkały się z takim podejściem frankowiczów jest po prostu często nie żal. I tyle. Sam się z tym osobiście spotkałem, jak mi mówiono, że jestem głupi. Cóż. Kto był głupi wychodzi teraz.
A to nie jest tak, że media nakręciły to rzekome wyśmiewanie? Bo większości frankowiczów chyba jest obojętne, w jakiej walucie brali kredyt inni ludzie. Też ciągle słyszę argument z wyśmiewaniem, ale kiedy pytam "Ciebie konkretnie ktoś wyśmiewał, twoją rodzinę?", to nagle argumenty milkną.
Ja się spotkałem. Nie raz i nie dwa.
Szczerze mówiąc nie rozumiem sporu. Wzięcie wieloletniego kredytu to spekulacja, niezależnie od rodzaju waluty. Kredyt w obcej walucie jest super spekulacją. A jak spekuluje większość to mamy kryzys. Zawsze. Polecam ?Szaleństwo, panika, krach? Kindlebergera. Spektakularny wzrost (a nie załamanie) kursu CHF jest pochodną spekulacji i kryzysu właśnie.
Dyskusje co kredytodawca nam zaoferował (rzekomo wcisnął) jest bez znaczenia (instrumenty pochodne? krótka sprzedaż?). Wszystko i zawsze może pójść nie tak. Ta fantazja, że świat i natura są w jakiejś homeostazie, to jakaś współczesna paranoja.
Witam...
Przeczytalam i wspolczuję...
"O RANY ALE NUMER ? przez prawie dziewięć lat wpłaciłem do banku łącznie 140tyś, zł, a mój dług w kapitale to 198tyś zł, jakim q....a cudem przecież ja dostałem z banku tylko 170tyś.
CO JEST do cholery?
Jak to możliwe, że regularnie spłacając mój dług nie spada lecz rośnie?
Co będzie za kolejne 10 lat ?.. na jakim poziomie będzie wtedy dług? 250-300tyś, zł czyli co... tego nie da się spłacić?????" "
Miałem dwa kredyty frankowe, oba wzięte 12-13 lat temu. Jeden spłaciłem po 5 latach, drugi wciąż spłacam. Ogólnie jestem bardzo z niego zadowolony. Uzyskałem kredyt wyraźnie większy niż dostępny wtedy kredyt w złotówkach. Brałem go kiedy kurs franka oscylował wokół 2,9 zł. Potem miałem kilka lat kiedy kurs franka spadał do poziomu 2 zł więc ja płaciłem coraz mniejsze raty. Po roku mniej więcej 2008 kurs zaczął wracać w górę żeby ustabilizować się w granicach 3,5 zł. Czy moja rata wzrosła? W stosunku do pierwszej raty absolutnie nie
W tym samym czasie spadało oprocentowanie kredytu więc moja rata nawet mimo rosnącego kursu utrzymuje się w widełkach pierwszej raty. Po ostatnim skoku kursu franka znów mi obniżono oprocentowanie ale teraz rata jest trochę większa niż ta pierwsza. Tylko, że trzeba też uwzględnić fakt, że te przykładowe 500 zł 12 lat temu było dla mnie większą kwotą niż 500 zł dziś, bo przecież była w tym czasie jakaś inflacja. Ponadto tak czy inaczej wciąż płacę wyraźnie mniej niż gdybym spłacał wtedy wzięty kredyt złotówkowy. Frank musiałby być powyżej 5 zł aby się to zrównało. Problem jaki dziś mają frankowicze dotyczy tych co brali kredyty w latach 2006-2008, gdzie kurs spadł do tych 2 zł. I wcale nie jest to taki problem jeśli chodzi o wysokość raty (patrz oprocentowanie) ale relacja wartości nieruchomości (która nie raz spadła) do wysokości kredytu w złotówkach, gdyby chcieć np. nieruchomość sprzedać. Czy to jest wina frankowiczów? Ogólnie niby tak, bo brał ten co chciał ale ja pamiętam jak kredyty walutowe były nachalnie wciskane przez banki i pośredników, którzy niejednokrotnie "stawali na uszach" żeby przekonać klienta jakie te kredyty walutowe są super.
Ponadto tak czy inaczej wciąż płacę wyraźnie mniej niż gdybym spłacał wtedy wzięty kredyt złotówkowy.
Kilku znajomych mówiło mi to samo. Że i tak są do przodu, ale brali właśnie w mniej więcej tym samym okresie co Ty.
Mnie też przed krachem zapewniali, że fundusze są absolutnie bezpieczne. Nie musiałem wierzyć. Czyja wina że uwaliłem kilka tysiaków? Tyko moja.
Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.
To zależy , którym. bo są tacy ,ktorzy płaczą i krzyczą ( bardziej krzyczą) , że im sie wielka krzywda stala , bo im coś podnieśli , awantura i roszczenia. I skoro mają czas biegać po ulicach i zakładac sprawy w sądzie , to i tak nieźle stoją! Cóż. Nie wszyscy...
Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.
A czy frankowicze pomagaja komukolwiek gdy zarabiają ? Nie! Zarabiaja na siebie!! I jest dobrze , i tak ma być. Jest ryzyko do jasnej cholery , czy nie ma ? Co , nikt im nie powiedział? Trzeba się przygotować na obie opcje. Duda teraz chce im płacić. Dzięki.
59 2015-06-11 16:09:20 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-06-11 16:11:39)
Baudelaire napisał/a:Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.A czy frankowicze pomagaja komukolwiek gdy zarabiają ? Nie! Zarabiaja na siebie!! I jest dobrze , i tak ma być. Jest ryzyko do jasnej cholery , czy nie ma ? Co , nikt im nie powiedział? Trzeba się przygotować na obie opcje. Duda teraz chce im płacić. Dzięki.
I to jest trochę wybiórcza pomoc. Emeryt- nie obywatel. Bezrobotny- nie obywatel. Zasiłkowicz żyjący w ubóstwie- nie obywatel. W szpitalach nieobywatele jedzą parszywe obiady , nieobywatele wychowują się w domach dziecka. Ale jak ktoś ma kredyt , to jest obywatelem...
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim ? jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji ?edytuj?. Ty nie złamiesz zasad, a my będziemy miały mniej pracy.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka
Ponadto tak czy inaczej wciąż płacę wyraźnie mniej niż gdybym spłacał wtedy wzięty kredyt złotówkowy.
Kilku znajomych mówiło mi to samo. Że i tak są do przodu, ale brali właśnie w mniej więcej tym samym okresie co Ty.
Mnie też przed krachem zapewniali, że fundusze są absolutnie bezpieczne. Nie musiałem wierzyć. Czyja wina że uwaliłem kilka tysiaków? Tyko moja.
No i to jest według mnie UCZCIWA postawa. jesteśmy chyba dorośli biorąc kredyt? Ponosimy odpowiedzialność za swoje czyny? Szkoda , że tak niewielu potrafi normalnie podejść do sprawy. A biedny samobójca miał za duży problem z pieniędzmi. Współczuję , serio , ale to był jego problem...
Baudelaire napisał/a:Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.A czy frankowicze pomagaja komukolwiek gdy zarabiają ? Nie! Zarabiaja na siebie!! I jest dobrze , i tak ma być. Jest ryzyko do jasnej cholery , czy nie ma ? Co , nikt im nie powiedział? Trzeba się przygotować na obie opcje. Duda teraz chce im płacić. Dzięki.
Ale mnie nie boli Ojczyzna ktora pomaga swoim obywatelom nawet jesli nie pomaga mnie. I absolutnie nie napisalem tutaj o pomocy finansowej. Wiekszosc z Was nie rozumie ze frankowicze nie oczekuja splaty ich zobowiazan, tylko silnych plecow w postaci Panstwa w negocjacjach z duzo silniejszymi bankami. Oczywiscie pomijajac skrajne przypadki, bo te zawsze beda radykalne.
Kiedy ja bfalem kredyt, bralem w pln bo tu zarabiam i znam podstawy ekonomii, opieka panstwa winna polegac na pomocy najslabszym ogniwom, bo te silniejsze jak np ja sobie radza. I w gruncie rzeczy bylbym dumny z takiej postawy Panstwa.
GustawWro71 napisał/a:Baudelaire napisał/a:Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.A czy frankowicze pomagaja komukolwiek gdy zarabiają ? Nie! Zarabiaja na siebie!! I jest dobrze , i tak ma być. Jest ryzyko do jasnej cholery , czy nie ma ? Co , nikt im nie powiedział? Trzeba się przygotować na obie opcje. Duda teraz chce im płacić. Dzięki.
I to jest trochę wybiórcza pomoc. Emeryt- nie obywatel. Bezrobotny- nie obywatel. Zasiłkowicz żyjący w ubóstwie- nie obywatel. W szpitalach nieobywatele jedzą parszywe obiady , nieobywatele wychowują się w domach dziecka. Ale jak ktoś ma kredyt , to jest obywatelem...
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim ? jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji ?edytuj?. Ty nie złamiesz zasad, a my będziemy miały mniej pracy.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka
Oczywiscie masz racje, ale w makroskali nie bedziesz robil sortu bo to czasochlonne jest i nie bedziesz i tak w stanie ocenic czy ktos zostal oszukany, czy tez sam sobie stryczek zapial na szyje. I tak jak napisalem- pomoc w negocjacjach tak, rozdawanie pieniedzy nie.
Oczywiscie masz racje, ale w makroskali nie bedziesz robil sortu bo to czasochlonne jest i nie bedziesz i tak w stanie ocenic czy ktos zostal oszukany, czy tez sam sobie stryczek zapial na szyje. I tak jak napisalem- pomoc w negocjacjach tak, rozdawanie pieniedzy nie.
Z taką pomocą to się zgadzam.
Witam,
To chyba masz inny kredyt niż mój , bo jak ja brałem po 2,32 to rata była 2100 ( w porywach), a teraz rata jest 3800 (a w porywach miesiąc temu 4200 zł tj 100 % więcej )
Czy Ty na pewno masz ten kredyt "frankowy"?
? na pewno ?
:
Miałem dwa kredyty frankowe, oba wzięte 12-13 lat temu. Jeden spłaciłem po 5 latach, drugi wciąż spłacam. Ogólnie jestem bardzo z niego zadowolony. Uzyskałem kredyt wyraźnie większy niż dostępny wtedy kredyt w złotówkach. Brałem go kiedy kurs franka oscylował wokół 2,9 zł. Potem miałem kilka lat kiedy kurs franka spadał do poziomu 2 zł więc ja płaciłem coraz mniejsze raty. Po roku mniej więcej 2008 kurs zaczął wracać w górę żeby ustabilizować się w granicach 3,5 zł. Czy moja rata wzrosła? W stosunku do pierwszej raty absolutnie nie
W tym samym czasie spadało oprocentowanie kredytu więc moja rata nawet mimo rosnącego kursu utrzymuje się w widełkach pierwszej raty. Po ostatnim skoku kursu franka znów mi obniżono oprocentowanie ale teraz rata jest trochę większa niż ta pierwsza. Tylko, że trzeba też uwzględnić fakt, że te przykładowe 500 zł 12 lat temu było dla mnie większą kwotą niż 500 zł dziś, bo przecież była w tym czasie jakaś inflacja. Ponadto tak czy inaczej wciąż płacę wyraźnie mniej niż gdybym spłacał wtedy wzięty kredyt złotówkowy. Frank musiałby być powyżej 5 zł aby się to zrównało. Problem jaki dziś mają frankowicze dotyczy tych co brali kredyty w latach 2006-2008, gdzie kurs spadł do tych 2 zł. I wcale nie jest to taki problem jeśli chodzi o wysokość raty (patrz oprocentowanie) ale relacja wartości nieruchomości (która nie raz spadła) do wysokości kredytu w złotówkach, gdyby chcieć np. nieruchomość sprzedać. Czy to jest wina frankowiczów? Ogólnie niby tak, bo brał ten co chciał ale ja pamiętam jak kredyty walutowe były nachalnie wciskane przez banki i pośredników, którzy niejednokrotnie "stawali na uszach" żeby przekonać klienta jakie te kredyty walutowe są super.
Prezydent Duda nie chce "im " płacić, to ma byc na koszt banku, bank po prostu zwróci ukradzione pieniądze i jeszcze mu zostanie pokaźny DOCHÓD. Coś nie bardzo rozumiesz sytuację. To nie bedzie kosztem państwa, budżetu, podatków.
Mało tego kiedy ci Ludzie odzyskają ukradzione pieniądze to pójda na zakupy oni kupią rzeczy a Tobie będzie lepiej, bo może twój pracodawca akurat ma sklep i spzredaje terzeczy . to mnij więcej tak wygląda, a Państwo zyska bo od każdego zakupu 23 % vatu do budżetu wpłynie i znowu Ty zyskasz. ( albo nie bo wladze przeźra wszstko jak teraz to robia - osmiorniczki Radka)
- tak to jest . Nie rozumiesz tego ?
Baudelaire napisał/a:Oczywiscie ze Panstwo winno sie opiekowac obywatelem a frankowicz to tez obywatel, i powinno rozmawiac i negocjowac z bankami w imieniu sporej grupy spolecznej. Ale Panstwo istnieje tylko w teorii i dla grupy kolesiow.
I mialem kredyt w zlotowkach. Ale dupa mnie nie boli jak innym sie pomaga.A czy frankowicze pomagaja komukolwiek gdy zarabiają ? Nie! Zarabiaja na siebie!! I jest dobrze , i tak ma być. Jest ryzyko do jasnej cholery , czy nie ma ? Co , nikt im nie powiedział? Trzeba się przygotować na obie opcje. Duda teraz chce im płacić. Dzięki.