Witam .W tym roku kończę 25 lat , problem banalny nigdy nie byłam w związku
wiem troche w tym jest mojej winy . Ale czuje ze taki stan juz pozostanie , a ja tak bardzo chciałabym miec rodzinę .
Zauwazyłam ze ludzie dziwnie reaguja jak im opowiadam o swoim zyciu ( wynajęty pokój , kiepska praca )
Sytuacje pogarsza fakt ze jestem zakochana w koledze i ostatnio musze widywac go z dzieczyna a dla mnie jest to straszne ( w srodku czuje sie tak jakby mnie kroili ) Chyba napisałam to po to aby sie wyzalic?
Podobne tematy
Mysle, ze to, co tu napisalas to tylko wierzcholek gory lodowej i prawdziwy problem lezy zupelnie gdzie indziej i siega o wiele glebiej...
Tez mysle, ze problem jest gdzies indziej, ale musisz sama sie zastanowić jak mu zaradzić
Niestety doskonale zdaje sobie z czego to wynika, ale jakoś trudno mi uwierzyć w to że i mi się jeszcze życie ułoży .
A z drugiej strony zobacz 25lat! Nie 40, ludzie w tym wieku sa dopiero dojrzali do związku. Nie załamuj sie ![]()
Wszystko wporzo. Jak chcesz mozemy sie zaprzyjaznic bo mi tez przydalby sie ktos z kim moglbym chodzic rano po bulki ![]()
Podobno żeby stworzyć udany związek trzeba najpierw pokochać samego siebie
i jest w tym dużo prawdy. Po drugie, z moich doświadczeń wynika, że związek pojawia się w najbardziej nieoczekiwanym momencie, wtedy, kiedy przestaje się o tym myśleć. Chyba więc warto trochę pomyśleć o sobie, rozwijać siebie, swoje zainteresowania, pasje, kontakty z innymi. Ludzie widzą nas tak, jak sami siebie postrzegamy.
Lepiej nie opowiadaj szczegółów. Nigdy. Jak cię boli i masz nieudane życie , to ludzie słysząc to uciekają jak najdalej. Jeśli już naprawdę musisz coś powiedzieć prawdziwego o sobie , to tylko w żartach... jak się ma parszywe , smutne życie , to niewiele można zrobić...
Podobno żeby stworzyć udany związek trzeba najpierw pokochać samego siebie
i jest w tym dużo prawdy. Po drugie, z moich doświadczeń wynika, że związek pojawia się w najbardziej nieoczekiwanym momencie, wtedy, kiedy przestaje się o tym myśleć. Chyba więc warto trochę pomyśleć o sobie, rozwijać siebie, swoje zainteresowania, pasje, kontakty z innymi. Ludzie widzą nas tak, jak sami siebie postrzegamy.
Druga część tak , zdecydowanie tak. Wyrabiać w sobie poczucie własnej wartości obiektywnymi faktami...ale to nieprawda , że trzeba siebie pokochać. Ja siebie nienawidzę , ale moj ukochany mąż , moja jedyna opoka w tym świecie- on mnie przez to nie neguje...
niby tak , ale jak człowiek jest sam całe zycie to trudno w to uwierzyć , poza tym to nieszczesne uczucie do tego kolegi , mineło juz tyle czasu a ja nie potrafie o nim zapomniec , zbyt bardzo go kocham twierdze nawet ze to ten jeden jedyny , i to pytanie w mojej głowie czemu wybrał inna choc wiem ze jest duzo ładniejsza ode mnie
niby tak , ale jak człowiek jest sam całe zycie to trudno w to uwierzyć , poza tym to nieszczesne uczucie do tego kolegi , mineło juz tyle czasu a ja nie potrafie o nim zapomniec , zbyt bardzo go kocham twierdze nawet ze to ten jeden jedyny , i to pytanie w mojej głowie czemu wybrał inna choc wiem ze jest duzo ładniejsza ode mnie
Złe uczucie może zniszczyć też tak miałam. Trwało długo kilka lat. Dziś wiem że już się nie zakocham, ale partnerzy byli.