Jak nauczyć się rozmawiać z ludźmi?
Otworzyć się przed tymi, których na prawdę darzy się sympatia i szacunkiem?
Przestać być sztywniara?
Mieć swoje zdanie i umieć go wyrazić lub bronić? A nie stwierdzac no to na pewno to ja się mylę...
Mieć poczucie pewności siebie, umieć patrzeć ludziom w oczy?
Przestac zamartwiac się o swoją przyszłość w społeczeństwie i w zawodzie?
Jak nauczyć się spontaniczności?
I w ogóle być człowiekiem który ma się do kogo odezwać?
A nie takim który na imprezach rodzinnych czy wśród znajomych tylko siedzi gdzieś z boku i prawie nic nie mówi, nawet po alkoholu który niby ma dodawać odwagi, ale robi to tylko w ilościach od których już blisko jest to zaszkodzenia swojemu żołądkowi, wiec po co się męczyć...
A nie takim ktory poza garstka ludzi z którymi ma się kontakt wymuszony tzn. Wspólnie zajęcia na uczelni/kiedyś w szkole/ i związane z tym sprawy poza tym nie ma się do kogo odezwać?
Nawet znajomi Ci najbliżsi z którymi spędza się mnóstwo czasu i którzy najwięcej o mnie wiedzą, nie pamiętają o moich urodzinach...
I choć na zewnątrz śmiałam się z tortu o 23.30 i z tego jakie z nich gapy, to w głębi serca to tak zabolało, że przypomniał im wpis na fb...
Chciałabym moc się komuś wypłakać, bo to by tak dla zasady pomogło a nawet nie umiem tego zrobić i przed kim zrobić, bo nie chce pokazać jak beznadziejnym człowiekiem jestem...
Nie wiem co ten mój post na na celu, wiec sorki za zasmjecanie forum...