Witam, od razu powiem że ten temat może okazać się dosyć mocny, przepraszam jeśli ktoś poczuje się urażony ale bardzo chciałbym o tym pogadać a na forach albo są sami zboczeńcy albo ja jestem tak traktowany
Zacznę od tego że kilka lat temu rzuciła mnie dziewczyna którą kochałem nad życie.Przez ponad dwa lata nie potrafiłem się pozbierać i wypiłem morze alkoholu, prawdopodobnie już z tego morza nie chcąc się wydostać
To był już koniec...ale jakimś cudem dostałem świetną pracę i podniosłem się. Jedyny problem jest taki że odkąd nie piję myślę wciąż o niej i nie potrafię spotykać się z kimś innym. Już dwa razy zacząłem, ale na trzeźwo nie potrafię się kochać nie czując niczego
wzrasta mi natomiast napięcie wciąż. Rozładowuje je ciężką pracą i sportem ale niestety uzależniłem się od takich pigułek. Bardzo mi wstyd komukolwiek powiedzieć ale spędzam po nich całe weekendy onanizując się
. wtedy nie myślę już o uczuciach, pozostaje tylko zwierzęcy popęd. Marzę by zaprosić kogoś ale wiem że nie jestem sobą a obiecałem sobie że nidy nie pójdę do prostytutki ![]()
Podobne tematy
2 2015-06-04 17:00:19 Ostatnio edytowany przez BabyJane (2015-06-04 17:01:08)
Wiem, że ciężko jest się odciąć od myśli, ale wszystko wygląda na stracone, a Ty MUSISZ wbić do głowy sobie tę myśl. Alkohol, który wypiłeś, tak naprawdę tłumił ból, ale go nie likwidował. Najlepszym rozwiązaniem jest spojrzenie na świat świeżym i trzeźwym okiem, potraktowanie tej kobiety jako zmarłą. Umawiaj się z odpowiednimi kobietami, najlepiej powiązanymi tematycznie. Nie wiem, czy to zadziałałoby w Twoim przypadku, ale postaraj się zaopiekować kimś, z kim mógłbyś się związać. Nie masz nic do stracenia.
Najważniejsze jest akceptacja samego siebie oraz panującej rzeczywistości.
Miłość, a o tym należy pamiętać, jest mocnym uzależnieniem, sprawką hormonów, grą wspomnień i uczuć jakie te hormony wywołały.
Chyba zaakceptowałem że to uczucie się nie powtórzy. Boję się próbować żeby też nikogo nie zranić. Najgorsze że widzę tyle ukrywanych zdrad u rzekomo zakochanych
Głównym problemem jest ta skłonność o której wstyd mi powiedzieć komuś ![]()