netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dalam z siebie za malo?

2 odpowiedzi2 302 wyświetleniazałożony przez IamTurtle, 03.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dalam z siebie za malo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Dalam z siebie za malo?

Nadszedl taki dzien w moim zyciu, ze i ja postanowilam poradzic sie i wysluchac Waszych opinii...Ja mam lat 20, a moj chlopak 23 i jestesmy razem 3 lata.
Poznalismy sie w szkole, to uczucie bylo jak grom z jasnego nieba. Oczarowal mnie soba, swoja inteligencja i dowcipem. Byl niesamowity. Przez pierwsze miesiace bylismy najszczesliwszymi ludzmi na tej planecie. Pomimo dzielacego nas dystansu, On przeprowadzil sie wbrew woli rodziny blisko mojego domu. Wspolnie spedzalismy kazda wolna chwile. Mialo to swoje minusy, poniewaz oboje zawalilismy nauke i szkole. Jednak uczucie bylo bardzo silne i szczere, mnostwo niezapomnianych chwil i wspomnien. Po roku takiego stanu rzeczy cos sie we mnie zlamalo. Po prostu nie mialam juz ochoty siedziec tak wspolnie i patrzec sobie w oczy, czulam, ze moj chlopak powinien wyjsc ze znajomymi i powinnismy zlapac swiezego wiatru w zagle. Majac wowczas 18 lat, czyli niedojrzala smarkula, kazalam mu wyprowadzic sie do rodziny. Bylo to po ataku, jakiego doznal kiedy odwiedzilam go dzien wczesniej. Jak sie potem okazalo, powodem byl narkotyk. Moj chlopak pasjonowal sie chemia i czytal na temat narkotykow i ich oddzialywania. Dzien po wydarzeniu, poprostu sie go balam, bo myslalam, ze oszalal.
Od czasu tej wyprowadzki, wiele sie zmienilo. Ja zawsze mialam problem z okazywaniem uczuc i zrywalam z Nim wielokrotnie w tamtym czasie. Moj chlopak z kolei, zawsze byl bardzo uczuciowy i dobry. W czasie walacji, podupadl na zdrowiu.We wrzesniu 2013, czyli pare miesiecy po wyprowadzce, moj chlopak wrocil do mojego miasta. Znalazl pokoj blisko mnie i zaczal nauke w tym samym miejscu co ja. Problem w tym, ze ja bylam dla niego bardzo oschla i mialam zal. Chcialam go zostawic, poniewaz ciagle nie moglismy dojsc do porozumienia. Kiedy go odwiedzalam, zachowywal sie bardzo dziwnie. Raz kazal mi nagle wezwac karetke i twierdzil, ze widzi rozne rzeczy. Bardzo sie przerazilam. Sytuacja powtorzyla sie, a kiedy w koncu wezwalam karetke, w szpitalu ludzie patrzyli sie na mnie z politowaniem. Sanitariusze pytali sie czy to Jego normalne zachowanie, na co ja nie wiedzialam co odpowiedziec.Jego serce bilo jak oszalale, musieli dac mu leki. Kiedy do niego podeszlam, byl nie mily i kazal mi odejsc proszac bym wezwala Jego do szpitala. Czekalam tam cala noc. Potem bylismy w szpitalu jeszcze dwa czy trzy razy z podobnego powodu. Bardzo sie zmartwilam i zaczelam czytac w internecie na temat ludzi chorych psychicznie. On mowil, ze moze ma schizofrenie, ja zaczelam wierzyc. Dodam jeszcze, ze chyba w tym czasie przedawkowal lub pol roku wczesniej przedawkowal kofeine w tabletkach, twierdzac, ze nie wiedzial iz taka ilosc mu zaszkodzi. Doda, ze byl to czas moich egzaminow w szkole, i planowalam rzucic wszystko i odwiedzic go w szpitalu. Moja mama, nie pozwolila mi jechac, poniewaz byl srodek nocy.
Po Nowym Roku, 2014, wyznal mi, ze bral narkotyki. Dwa razy MDMA i LSA parokrotnie. Bylam zalamana i bardzo zawiedziona. Poczulam sie jak kompletna kretynka, ktora siedziala cale noce szpitalach, myslac, ze moj chlopak jest chory. Pamietam jak wtedy czytalam na temat chorob psychicznch i przygotowywalam sie na to, kiedy bedzie musial brac jakies leki. Z drugiej strony poczulam ulge, ze jednak jest normalny i zdrowy.
Prawdziwe problemy zaczely sie tuz po tym. Moj chlopak zaczal skarzyc sie na problemy z sercem i kolatania. Wtedy lezal calymi dniami w lozku i nie mogl chodzic, bo za kazdym razem Jego serce bilo jak oszalale. Codziennie odwiedzalam go, robilam zakupy, staralam sie pocieszyc. W koncu wyladowal w szpitalu. Po raz kolejny byl to okres moich egzaminow, wiec pomiedzy nauka, przychodzilam do niego i probowalam pokrzepic na duchu. Bylo mi bardzo ciezko, nie wiedzialam co mam robic. Taki stan utrzymywal sie przez pare miesiecy. On doslownie lezal w lozku, czasami 'odzywal' rozmawiajac ze swoja wspolokatorka, co bardzo mnie draznilo. Kiedy byl ze mna, wtedy byl ledwo mial sile by rozmawiac. Byl to jeden z najgorszych okresow w naszym zwiazku. Chlopak sie leczyl farmakologicznie, przestal po paru tygodniach twierdzac iz zle sie po lekach czuje. Wowczas dostalam nowa prace i bylam bardzo zestresowana. Moj szef zlozyl mi niemoralna propozycje, a ja dzwoniac do niego i zalac sie uslyszalam pretensje - byl wtedy pod wplywem tych lekow. Koniec koncow zdiagnozowano u Niego nadcisnie komorowe (SVT?) i stwierdzono brak fizycznych nieprawidlowosci. Ponoc jest to czesta diagnoza u mlodych ludzi.
Przez nastepne miesiace nasze zycie krecilo sie wokol Jego choroby. W koncu wyprowadzil sie do swojego taty by potem znow wrocic. Byl to okres kiedy zaczelam nowy rok szkolny (on sie nie uczyl, nie pracowal). Znow lezal w lozku, jednak bylo troche lepiej. Od wielu tygodni sugerowalam mu pojscie do psychologa, poniewaz uwazam, ze ma nerwice. Jest niesamowicie skupiony na swoim sercu. Niby sie zgodzil, i mial isc, ale nigdy tak sie nie stalo. Dodam, ze moj chlopak ma niedowage (wazy 46kg/170cm) i nic nie je. Wielokrotnie prosilam go by o siebie zadbal, co konczylo sie fiaskiem. Codziennie po szkole, ktora byla bardzo daleko, odwiedzalam go, robilam zakupy, dzwigalam ciezkie siatki siedzialam do 1.00 w nocy i szlam sama do domu. On zawsze mi dziekowal i czul sie winny, nie mogl mnie odprowadzic do domu...Pamietam wtedy ten moment, kiedy wracalam do domu. Byla 12.30 w nocy, ulewa...Bylam wycienczona, nic nie jadlam, nie przebieralam sie od paru dni, nastepnego dnia musialam wstac rano do szkoly i plakalam. Plakalam jak bobr z bezsilnosci. Wszystko bylo ponad moje mozliwosci. Nie potrafilam mu powiedziec, ze nie koge go odwiedzic, bo np. mam nauke. Codziennie zamartwialam sie co On tam sam robi, kiedy ja wychodzilam i mialam jakies zajecie. Czulam sie winna i nic nie warta. Wtedy powiedzialam mu co czuje, i zrozumial mnie.
Dzisiaj mija 7 miesiecy od pamietnej ulewy. Moj chlopak dalej nic nie robi ze swoim zdrowiem. Pare miesiecy temu poprawilo mu sie, moze chodzic, ale nadal jest zle. Kiedy mieszkalam u Niego przez dwa tygonie, codziennie cwiczylismy i zdrowo sie odzywialismy, wtedy byla ogromna poprawa. Dzisiaj znow wracamy do punktu wyjscia. Moj chlopak wyprowadzil sie do taty na pare tygodnii, a ja kazalam mu nie wracac dopoki nie przytyje chociaz 5kg. Od 1.5 roku nie bylismy na prawdziwej randce. Ostatnio, odbieralam go z pod dworca, zeby obejrzec Jego nowy pokoj. Po drodze widzialam usmiechniete pary, idace a reke, rozesmiane dziewczyny...Chcialo mi sie plakac. Moj chlopak jest cudownym czlowiekiem, ale nic nie robi by wyzdrowiec. Ja bym chciala na jeden dzien zapomniec o Jego chorobie, wyjsc do parku, pojezdzic z nim na rowerze...Zrozumialabym gdyby byl niepelnosprawny lub mial raka, probowal sie leczyc, wowczas nie przeszkadzalaby mi ta sytuacja...Obiecal mi, ze bedzie jesc...Ja nie mam sily ciagnac tego za nas dwoje, tez chcialabym, aby ktos sie mna zaopiekowal...chcialabym poczuc wsparcie i byc bardziej doceniona. Niestety czuje sie bardzo winna, czuje, ze nie zrobilam wystarczajaco duzo. Od wielu miesiecy, jestem ze wszystkim sama. Kiedy go odwiedzam rozmawiamy, ale kiedy wracam do domu, czuje sie samotna. Tez chcialabym by ktos martwil sie o mnie. Czasem tez obwiniam siebie, ze zachorowal...pomimo tego wszystkiego, On jest dla mnie dobry. Powiedzcie, co mam zrobic? Nie mam sily tak dluzej zyc.

2

Odp: Dalam z siebie za malo?

To on powinien czuć się winny, bo ukrywał przed Tobą swoje eksperymenty z narkotykami podczas gdy Ty odchodziłaś od zmysłów. Nie powinnaś się obwiniać, bo nie każdego człowieka byłoby stać na takie poświęcenie, ale za to powinnaś zrozumieć i docenić samą siebie. Ta relacja jest chora i wypadałoby coś z tym zrobić, a najlepiej szczerze porozmawiać ze swoim partnerem, który prawdopodobnie żyje w błogiej nieświadomości Twojego stanu. Może powiedz mu o swoich uczuciach i o tym, że nie wyzdrowieje dopóki sam tego nie zechce nawet gdybyś stanęła na głowie. Już to zrobiłaś, a on marnuje Twoje trudy i poświęcony czas, który powinien być przeznaczony na naukę, a w ostateczności teoretycznie porozmawiajcie o wizji końca związku. Strach jednych mobilizuje, a innych paraliżuje dlatego radzę traktować tę ewentualność jako plan awaryjny.

3

Odp: Dalam z siebie za malo?

Bardzo dziekuje za odpowiedz, naprawde troche sie podbudowalam.
W zeszlym tygodniu wyznalam mu co czuje, On obiecal, ze przytyje. Codziennie jestesmy w kontakcie i na biezaco mowi mi o swoich postepach. Przytyl juz 2,5kg i robi plany na to jak spedzimy wspolnie czas po moich egzaminach. Bardzo sie ciesze i trzymam za niego kciuki, problem w tym, ze nie mam sily na kolejne rozczarowanie z Jego strony i jestem bardzo zniechecona. Moja sytuacja rodzinna bardzo skomplikowala moje zycie, dodatkowe zmartwienia zwiazane z chlopakiem doprowadzily mnie na skraj zalamania nerwowego. Zaniedbalam wszystkie swoje sprawy i siebie do tego stopnia, ze nie poznaje siebie w lustrze. Z jednej strony chcialabym sprobowac i poczekac widzac Jego postepy, lecz z drugiej strony mam tego serdecznie dosc.
Przeczytalam pare Twoich postow i napisalas cos o nerwicy...Czy jezeli cierpisz na te chorobe, to leczysz sie? Jak sobie radzisz? Moj chlopak tuz przed naszym zwiazkiem dostal ataku paniki (tak powiedziano mu w szpitalu). Dodam, ze i On nie ma latwej sytuacji w domu, poniewaz Jego tata od trzech lat choruje na raka i jest jedynym rodzicem. Mama mojego chlopaka prawdopodobnie ich oposcila kiedy byl maly.
Raz jeszcze dziekuje za odpowiedz, czasem pare slow od obcej osoby potrafi dac Ci inny obraz na cala sprawe...
Pozdrawiam smile

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dalam z siebie za malo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026