ja i moj zyciowy pech - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja i moj zyciowy pech

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: ja i moj zyciowy pech

Jak czytam wszystkie tematy tutaj, to moj porblem wydaje sie blahy. Jestem przed 30. Mam juz troche za soba, w tym wieloletni zwiazek. W momencie kiedy pogodzilam sie juz z faktem, ze raczej pozostane juz sama poznalam faceta. Idealny. Po 30, wiedzacy czego chce od zycia, z zasadami, wiedzacy czego chce. Tez kiedys zraniony, i duzo czasu uplynelo zanim postanowilismy sprobowac. On sie bal, ja tez. Spotykamy sie od 3 miesiecy. Wie o mnie wszystko, ja o nim tez. Ostatnio zaczelo sie psuc, on mial ciezki okres, zaczal cykl klotni, ja pozniej tez swoje humory przez klasyczny PMS. Ja mu marudzilam, ze za malo sie widujemy, on twierdzil ze sie stara co nie jest latwe bo ma odpowiedzialna prace. Do tego jego znajomi, pasje, nie potrafil tego godzic ze mna, przyzwyczajony raczej do swojego singlowskiego samodzielnego zycia. Ja jestem kobieta, tez mam swoje potrzeby. Troche go prowokowalam wizja konca, ale bardziej dla zwrocenia na siebie uwagi, kiedy jakikolwiek proby konwersacji nie przynosily skutku. I stalo sie. Przy ostatniej klotni powiedzial koniec. Na drugi dzien rano nie wytrzymalam, napisalam, przeprosilam, powiedzialo ze mnie ponioslo. Nie sluchal, pierwszy raz mi nawyrzucal, powiedzial ze narazie nie ma o czym ze mna rozmawiac. Probowalam negocjowac i skonczylo sie na "daj mi swiety spokoj, rozumiesz?". Zeby tego bylo jeszcze malo to postawilam na jakze zalosny kobiecy krok i do niego pojechalam. Napisalam ze jestem, nie przyszedl. Odpisal po godzinie mojego czekania ze jest poza miastem, mimo ze dzien wczesniej mowil mi ze weekend spedza w domu. Kolejna awantura, bo ja poczulam sie olana. Powiedzial ze chce spokoju i odetchnac. Dodal ze nie wierzy w to ze nie bede sie z nim kontaktowac.
No i jasna sytuacja, chce odetchnac to nie moge mu sie narzucac, rozumiem. Swiezbi mnie reka zeby zadzwonic ale jakos nad soba panuje. Z drugiej strony stracilam znowu wiare w to ze jednak jestem cos warta i spotkam normalnego faceta, takiego na zycie. I nie mam sie komu wygadac..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ja i moj zyciowy pech

Rozmowy partnerów o wizji końca związku prowadzą do owego końca jak widać na załączonym obrazku. Dzieje się tak, ponieważ taki temat zaburza stabilność związku. Dobrze, że się rozstaliście w tym momencie, a nie po dłuższym stażu. Stałoby się to prędzej bądź później skoro tak szybko coś pękło między wami. Na szczęście nie stało się to zbyt późno i zapewne mniej boli.

3 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-02 23:13:22)

Odp: ja i moj zyciowy pech

Twoim problemem nie jest to, że on odszedł, tylko to, że boisz się być sama.
Wiesz ile jest osób z takim problemem jak Twój?
Moja mama jest tego dowodem, poznała KAWALERA zajebistego, ułożonego, inteligentnego, który gwiazdkę z nieba by jej dał około 40'stki. Wiek nie gra roli, więc nie bój się samotności, bo jeśli jesteś osobą ciepłą to na pewno szybko ktoś się nawinie.

A do tego faceta teraz nie pisz, nie wydzwaniaj, bo widać, że są w nim jeszcze złe emocje po rozstaniu.
On musi zrozumieć, że już Cię przy nim nie ma. Jeśli dojdzie do wniosku, że chce dalej z Tobą być i ze popełniłaś błąd, który żałujesz, to odezwie się sam. smile

Buziak! I nie bój się! 3mam za Ciebie mocno kciuki.

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

4

Odp: ja i moj zyciowy pech

Pewnie nie będę odkrywczy ale dopóki człowiek nie nauczy się być sam - zawsze drapieżnie będzie walczył by sam nie zostać .

5

Odp: ja i moj zyciowy pech

Nie poniżaj się przed nim, nie popełnij mojego błędu, a i tak  jesteś do przodu bo odważyłaś się swoją historię tutaj napisać, ja jeszcze nie chwilowo...... ja tez do niej pojechałem nie raz...... i nic to nie dało....
ale nie szukaj tutaj dogłębnie odpowiedzi bo mimo zapewne ludzi dobrze życzącym, to nie znajdziesz tutaj odpowiedzi bo każdy przypadek naszych damsko męskich relacji jest inny smile
Pozdrawim. T.

6

Odp: ja i moj zyciowy pech

Nie do konca tak jest. Jestem atrakcyjna i poukladana kobieta, z czego doskonale sobie zdaje sprawe. Mezczyzni, ktorych spotykam dziela sie na tych, ktorzy sie mnie boja, albo na tych, ktorzy widza moja osobe jako przygode. Jestem osoba lojalna, oddana, dbam o siebie, skonczylam dobry kierunek studiow, potrafie gotowac, ogarniam dom. Mam swoje pasje, mam psa i mam hierarchie wartosci. I w koncu spotkalam faceta, przy ktorym czulam sie dobrze. Ktory nie traktowal mnie jako ladnej wizytowki do pokazania kolegom i rodzinie. Moglam chodzic przy nim bez makijazu, w dresie. Mielismy podobny swiatopoglad, podobny gust do literatury, potrafilismy gadac godzinami. Czulam sie po prostu soba, dobrze.
Jestem DDA, pewne rzeczy nie przychodza mi latwo, nie do konca radze sobie z emocjami. On o tym wiedzial, potrafil mnie uspokoic. Ale w tym przyplywnie euforii zapomnialam o tym ze to tez czlowiek, tez ma swoje problemy. Skupilam sie tylko na sobie. Jedna klotnia za duzo i przelala czare goryczy. Rozumiem go tez, bo w koncu ile mozna. Dlatego teraz tak mi z tym zle. I fakt ze spotykalismy sie krotko nie sprawie, ze boli mnie mniej. Powiedzialabym, ze teraz boli nawet bardziej niz po moim pierwszym rozstaniu z wieloletnim partnerem.

7

Odp: ja i moj zyciowy pech
inga_s napisał/a:

Nie do konca tak jest. Jestem atrakcyjna i poukladana kobieta, z czego doskonale sobie zdaje sprawe. (...).

ble ble ble, pisząc że jesteś poukładana masz na myśli, to że go zaszantażowałaś że jak sie nie zmieni to zakończysz związek?
Jak widać wiara w swoja atrakcyjność, wiara we własne poukładania nie dają gwarancji na związek.
Jak przydusisz ślimaka i nie dasz mu przestrzeni do poruszania, nie dziw sie że zamknie się we własnym domku, a potem odpełznie od zagrożenia.
Po tym co pisałaś - jak skupiłaś sie na własnych potrzebach, jak nie radzisz sobie z emocjami, jak masz mu za złe, że jak bez zapowiedzi do niego pojechałaś - miałas czelnośc mieć do niego pretensje, bo Cię okłamał, choć wiedziałaś że nie chciał Cię widzieć - że facet od Ciebie ucieka jak od ogania. On mówi - NIE, a Ty swoje, zaślepiona - pewnie wiesz co dla niego lepsze od niego samego.
Chce od Ciebie odetchną - zazwyczaj znaczy - nie chce mieć z Tobą nic więcej wspólnego - tylko nie wiem jak Ci to powiedziać.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

8

Odp: ja i moj zyciowy pech
Dunkis napisał/a:
inga_s napisał/a:

Nie do konca tak jest. Jestem atrakcyjna i poukladana kobieta, z czego doskonale sobie zdaje sprawe. (...).

ble ble ble, pisząc że jesteś poukładana masz na myśli, to że go zaszantażowałaś że jak sie nie zmieni to zakończysz związek?
Jak widać wiara w swoja atrakcyjność, wiara we własne poukładania nie dają gwarancji na związek.

Nie, mam na mysli to, ze nie szukam nikogo na sile zeby nie byc sama. Nie lapie sie pierwszej lepszej mozliwosci i kurczowo jej nie trzymam.
Ja zepsulam ta relacje, jestem tego w pelni swiadoma. I dlatego tak mi z tym zle, bo wiem gdzie popelnilam blad.
Nigdy nie wymagalam zeby sie zmienial. Wrecz przeciwnie. Absolutnie wszystko mi w nim odpowiadalo. Poza tym, ze dla niego byla najpierw praca, potem pasja, weekendowe wyjscia ze znajomymi a ja zawsze gdzies na szarym koncu. To jego przyzwyczajenia, bo dlugo byl sam. Mowilam raz, drugi, dziesiaty na spokojnie, ze nie odpowiada mi to, ze widujemy sie raz w tygodniu, a mieszkamy niedaleko. A z drugiej strony to on byl pierwszym, ktory zaczal przec na zwiazek, na deklaracje, bo chcial sie czuc bezpiecznie. Zeby miedzy nami byla jasnosc, ze jest to wszystko na powazne, nie dla zabawy.

9

Odp: ja i moj zyciowy pech

Z ludźmi różnie jest Dunkis. smile
Może mnie nie poprzecie, ale wielokrotnie byłam świadkiem, jak facet czegoś niby nie chciał, a później okazywało się,
że tylko dlatego tak mówił i czynił przez tkwiące w nim jeszcze emocje.
Emocje często muszą opaść, ktoś musi sobie coś na spokojnie przemyśleć.
Daj mu tę chwilę samotności. smile

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

10

Odp: ja i moj zyciowy pech

Z twojego opisu jasno wynika, ze nie znasz jeszcze siebie. Masz swoj poglad na siebie, niby widzisz siebie w okreslonych kategoriach, ale dzialania.. Chyba sama siebie zaskoczylas, ze taki bluszcz z ciebie i dzieciak emocjonalny. Zadusilas faceta, bo ubzduralas sobie, ze to w tym wieku ten jedyny, niepowtarzalny, wyczekany. A facet tez czlowiek, ma swoje pasje, zyciowe sciezki, a ty nie potrafilas tego uszanowac i pazernie probowalas cale jego zycie wypelnic soba. Zostaw go, okazujac tym sobie i jemu szacunek. Spusc pare na zwiazek, a samo wszystko zacznie sie ukladac.

11

Odp: ja i moj zyciowy pech

faceci nie lubią kobiet bluszczy

12

Odp: ja i moj zyciowy pech

Daj mu zatęsknić.

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

13

Odp: ja i moj zyciowy pech
natkap napisał/a:

Daj mu zatęsknić.

To tez wlasnie czynie. Ale ze z natury jestem pesymistka, wiec czarno to widze.

14

Odp: ja i moj zyciowy pech

Nic sie nie martw, tez jestem DDA. Tez oczekuje zainteresowania ze strony faceta, rowniez oddaje mu cala siebie i tak samo sie wkurzam kiedy nie dostaje nic w zamian.
Identyczny schemat mialam juz dwa razy, oni wracaja ... chca probowac jeszcze raz itd.
Poznasz w tym czasie kogos nowego. Nie martw sie , nie zadreczaj.   To nie jest Twoja wina ze nie panujesz nad emocjami, staraj sie pracowac nad tym i od razu uswiadom "ukochanego" ze moze zdarzyc sie sytuacja kiedy zwykly PMS Cie przerosnie. Ten wyjatkowy facet bedzie wiedzil jak to uspokoic .

Pokażcie mi szczęśliwego człowieka, a ja wam pokażę bliznę po lobotomii na jego głowie.

15

Odp: ja i moj zyciowy pech
Joanna2525 napisał/a:

Nic sie nie martw, tez jestem DDA. Tez oczekuje zainteresowania ze strony faceta, rowniez oddaje mu cala siebie i tak samo sie wkurzam kiedy nie dostaje nic w zamian.
Identyczny schemat mialam juz dwa razy, oni wracaja ... chca probowac jeszcze raz itd.
Poznasz w tym czasie kogos nowego. Nie martw sie , nie zadreczaj.   To nie jest Twoja wina ze nie panujesz nad emocjami, staraj sie pracowac nad tym i od razu uswiadom "ukochanego" ze moze zdarzyc sie sytuacja kiedy zwykly PMS Cie przerosnie. Ten wyjatkowy facet bedzie wiedzil jak to uspokoic .

Dziekuje! Ciesze sie, ze znalazlam tu kogos kto mnie rozumie, a nie nazywa z gory "bluszczem', bo taka nie jestem. Ja mu opowiedzialam swoja historie. Powiedzialam w czym lezy problem. On nie widzial w tym nic zlego. Tez ma swoja historie. Potrafil mnie uspokoic jednym zdaniem, dlatego tak mi teraz tego szkoda. Nie latwo znalezc takiego faceta..

16

Odp: ja i moj zyciowy pech

No raczej nic nie możesz zrobić innego niż czekać na jego znak. ;/

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

17

Odp: ja i moj zyciowy pech
natkap napisał/a:

No raczej nic nie możesz zrobić innego niż czekać na jego znak. ;/

Jest i znak. Mamy porozmawiac w przyszlym tygodniu. Nie wiem tylko czy wyjasnienie czy oficjalna 'formalnosc'.

18

Odp: ja i moj zyciowy pech

Oby to pierwsze.

19

Odp: ja i moj zyciowy pech

Liczę na to, że chce wrócić. wink
Po co formalność facetowi jak ma w dupię kogoś? no ale okaże się big_smile
buziak

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

20

Odp: ja i moj zyciowy pech

Może jest formalistą albo uczciwy, ewentualnie jedno i drugie.

21

Odp: ja i moj zyciowy pech

Siedze i mysle, jak sie przygotowac na ta rozmowe. Tlumaczyc sie z tego co bylo, czy po prostu zapytac czy jest szansa to naprawic? mam metlik w glowie..

22 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-04 12:14:33)

Odp: ja i moj zyciowy pech

Ubierz się ładnie, przywitaj go uśmiechem a dalej jakoś pójdzie. ;p
Nie idź jak na pogrzeb tylko, proszę...

Jedynie, co możesz zaplanować, to np.: przygotować się na rozmowę gdyby chciał odejść, byś nie histeryzowała, nie płakała.

Choć ja wątpię, że on odejść chce... ale zobaczymy.

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

23

Odp: ja i moj zyciowy pech

Pogadalismy troche na telefonie. Powiedzial ze to jego wina, ze wie ze gdyby mnie nie zaniedbywal to by ta sytuacja nie miala miejsca. Ze nie jest w stanie teraz zagwarantowac mi tego co potrzebuje. Ze nie chce tego ciagnac, ze sie nie nadaje do zwiazkow. Z drugiej strony chce utrzymywac kontakt, umowilismy sie na przyszly tydzien osobiscie. Przy czym to ja go o to poprosilam. On sie po prostu zgodzil. Zapytal czy dostanie calusa. Nic nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego jeszcze 2 tygodnie temu zapewnial o swoim uczuciu i oddaniu, a dzisiaj mowi ze nie chce. Powiedzial ze dalej ma w stosunku do mnie uczucia i ze one tak szybko nie mina.
Jestem zdezorientowana..

24 Ostatnio edytowany przez Magita (2015-06-06 15:24:57)

Odp: ja i moj zyciowy pech

Autorko, mozliwe, ze ten zwiazek mozna uratowac, ale potrzebna jest ogromna (zelazna) dyscyplina. Jesli ten mezczyzna zakochal sie w Tobie, ale tez wiazal z Toba plany na przyszlosc, to pomimo uczuc, naturalnym  jest odsuniecie sie, gdy kobieta pokazuje niestabilnosc emocjonalna. A wspomnialas o PMS, o tym, ze mowilas o zakonczeniu zwiazku, kontaktowalas sie z nim, gdy chcial odetchnac.
Zdrowo myslacy a przy tym szanujacy kobiete mezczyzna, odsunie sie od niej, bo obawia sie, ze nie bedzie ona dobra partnerka a w przyszlosci zona i matka, a jest zbyt wazna, by bawic sie nia.

Jesli to rzeczywiscie wartosciowy czlowiek, zawalacz o niego, tylko madrze. Nie dzwon do niego, nie pisz maili itp. Skoro poprosilas o spotkanie (trudno) idz. Przeznacz sobie na nie godzine i ani minuty wiecej (ustaw sygnal w telefonie). Ubierz sie ladnie, ale zwyczajnie. Przed spotkaniem wypij melise lub wez cos na uspokojenie. Na spotkaniu nie pij alkoholu. Badz ciepla, mila, zainteresowana i szczera. Staraj sie rozmawiac o neutralnych sprawach, swojej pracy, jego pracy, a przede wszystkim sluchaj.  Sama nie zaczynaj rozmowy o zwiazku. Wymaga to dyscypliny ale pokazesz, ze jestes Kobieta, z ktora warto sie zwiazac. Czyli kobieta zrownowazona, ciepla, madra, zabawna, niezalezna, taka, ktora bedzie fajnym partnerem i wsparciem w trudnych chwilach. Po godzinie przytulasz go, czy calujesz w policzek i mowisz, ze musisz isc, bo... (cos waznego), ze cieszysz sie, ze sie spotkaliscie i zyczysz mu milego wieczoru. Nastepny krok o ile bedzie, on ma wykonac, nie Ty.
Wierze, ze jestes swietna kobieta. Powodzenia.

25

Odp: ja i moj zyciowy pech
Magita napisał/a:

Autorko, mozliwe, ze ten zwiazek mozna uratowac, ale potrzebna jest ogromna (zelazna) dyscyplina. Jesli ten mezczyzna zakochal sie w Tobie, ale tez wiazal z Toba plany na przyszlosc, to pomimo uczuc, naturalnym  jest odsuniecie sie, gdy kobieta pokazuje niestabilnosc emocjonalna. A wspomnialas o PMS, o tym, ze mowilas o zakonczeniu zwiazku, kontaktowalas sie z nim, gdy chcial odetchnac.
Zdrowo myslacy a przy tym szanujacy kobiete mezczyzna, odsunie sie od niej, bo obawia sie, ze nie bedzie ona dobra partnerka a w przyszlosci zona i matka, a jest zbyt wazna, by bawic sie nia.

Jesli to rzeczywiscie wartosciowy czlowiek, zawalacz o niego, tylko madrze. Nie dzwon do niego, nie pisz maili itp. Skoro poprosilas o spotkanie (trudno) idz. Przeznacz sobie na nie godzine i ani minuty wiecej (ustaw sygnal w telefonie). Ubierz sie ladnie, ale zwyczajnie. Przed spotkaniem wypij melise lub wez cos na uspokojenie. Na spotkaniu nie pij alkoholu. Badz ciepla, mila, zainteresowana i szczera. Staraj sie rozmawiac o neutralnych sprawach, swojej pracy, jego pracy, a przede wszystkim sluchaj.  Sama nie zaczynaj rozmowy o zwiazku. Wymaga to dyscypliny ale pokazesz, ze jestes Kobieta, z ktora warto sie zwiazac. Czyli kobieta zrownowazona, ciepla, madra, zabawna, niezalezna, taka, ktora bedzie fajnym partnerem i wsparciem w trudnych chwilach. Po godzinie przytulasz go, czy calujesz w policzek i mowisz, ze musisz isc, bo... (cos waznego), ze cieszysz sie, ze sie spotkaliscie i zyczysz mu milego wieczoru. Nastepny krok o ile bedzie, on ma wykonac, nie Ty.
Wierze, ze jestes swietna kobieta. Powodzenia.

Dziekuje! To samo powiedziala mi mama. Teraz jak juz emocje mi odpadly, to mysle ze dam rade zachowac sie normalnie, naturalnie. A co jezeli on zacznie temat zwiazku? sluchac czy probowac przekonywac?
Zapytal sie mnie ostatnio czy jest mozliwosc przyjazni, albo chociaz dobrej znajomosci, bo jestem dla niego bardzo wartosciowym czlowiekiem i mimo ze nie jest to latwe to byly w stanie byc moim przyjacielem, znajomym. Jezeli do tego nawiaze, to isc w taka relacje? Czy lepiej uciac kontakt?
Jest tu troche watkow o przyjazniach z eks, ale ta moja jest zupelnie inna, nikt nikogo nie zdradzil, nikt nikogo nie ma na boku, super sie dogadujemy, po prostu glupia jedna klotnia za duzo.

26

Odp: ja i moj zyciowy pech

Nawt nie probuj go przekonywac, ale jesli on zacznie rozmowe o zwiazku, warto powiedziec, ze jest dla Ciebie wazny i ze Wasza relacja (zwiazek) jest dla Ciebie wazna. Jesli bedzie proponowal przyjazn, powiedz, ze bardzo sobie cenisz jego przyjazn. W czasie rozmowy, patrz w oczy, usmiechaj sie, dotknij czasem jego dloni.
Po rozmowie odejdz,  nie domagaj sie zadnych deklaracji czy postanowien.  Jesli on  zakonczy spotkanie mowiac, ze teraz jestescie tylko przyjaciolmi, powiedz, ze cieszysz sie, ze masz takiego wspanialego przyjaciela. A pozniej czekaj na jego ruch. Sama nie rob pierwszego kroku. Pozdrawiam:-).

27

Odp: ja i moj zyciowy pech

W zeszlym tygodniu umowilismy sie na dzisiaj. Pozyczylam mu wtedy milego weekendu i powiedzialam zeby dal znac co z poniedzialkiem. Od tego czasu zero odezwu. Nie bede sie znowu dzisiaj dopytywac, czy znowu aktualne. Przeczekam dzisiejszy dzien i jak sie nie odezwie to juz chyba odpuszcze..

28 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-06-08 09:11:28)

Odp: ja i moj zyciowy pech
inga_s napisał/a:

Jak czytam wszystkie tematy tutaj, to moj porblem wydaje sie blahy. Jestem przed 30. Mam juz troche za soba, w tym wieloletni zwiazek. W momencie kiedy pogodzilam sie juz z faktem, ze raczej pozostane juz sama poznalam faceta. Idealny. Po 30, wiedzacy czego chce od zycia, z zasadami, wiedzacy czego chce. Tez kiedys zraniony, i duzo czasu uplynelo zanim postanowilismy sprobowac. On sie bal, ja tez. Spotykamy sie od 3 miesiecy. Wie o mnie wszystko, ja o nim tez. Ostatnio zaczelo sie psuc, on mial ciezki okres, zaczal cykl klotni, ja pozniej tez swoje humory przez klasyczny PMS. Ja mu marudzilam, ze za malo sie widujemy, on twierdzil ze sie stara co nie jest latwe bo ma odpowiedzialna prace. Do tego jego znajomi, pasje, nie potrafil tego godzic ze mna, przyzwyczajony raczej do swojego singlowskiego samodzielnego zycia. Ja jestem kobieta, tez mam swoje potrzeby. Troche go prowokowalam wizja konca, ale bardziej dla zwrocenia na siebie uwagi, kiedy jakikolwiek proby konwersacji nie przynosily skutku. I stalo sie. Przy ostatniej klotni powiedzial koniec. Na drugi dzien rano nie wytrzymalam, napisalam, przeprosilam, powiedzialo ze mnie ponioslo. Nie sluchal, pierwszy raz mi nawyrzucal, powiedzial ze narazie nie ma o czym ze mna rozmawiac. Probowalam negocjowac i skonczylo sie na "daj mi swiety spokoj, rozumiesz?". Zeby tego bylo jeszcze malo to postawilam na jakze zalosny kobiecy krok i do niego pojechalam. Napisalam ze jestem, nie przyszedl. Odpisal po godzinie mojego czekania ze jest poza miastem, mimo ze dzien wczesniej mowil mi ze weekend spedza w domu. Kolejna awantura, bo ja poczulam sie olana. Powiedzial ze chce spokoju i odetchnac. Dodal ze nie wierzy w to ze nie bede sie z nim kontaktowac.
No i jasna sytuacja, chce odetchnac to nie moge mu sie narzucac, rozumiem. Swiezbi mnie reka zeby zadzwonic ale jakos nad soba panuje. Z drugiej strony stracilam znowu wiare w to ze jednak jestem cos warta i spotkam normalnego faceta, takiego na zycie. I nie mam sie komu wygadac..

HAHAHAHA po 3 miesiącach zafundowałaś mu to, czego moja Stara NIGDY nie zafundowała mojemu Ojcu i dlatego są szczęśliwym małżeństwem od 30 lat.
masakra, dziewczyno, ogarnij się. po 3 miesiącach Ty już masz piemesy i swoje potrzeby. Też bym od Ciebie wiała, gdzie pieprz rośnie.

aaai jeszcze potem typa nachodzisz, jak wyraźnie Ci powiedział, żebyś dała mu spokój. crazy.

ciasto pieniądz.

29

Odp: ja i moj zyciowy pech
panibaronowa napisał/a:

HAHAHAHA po 3 miesiącach zafundowałaś mu to, czego moja Stara NIGDY nie zafundowała mojemu Ojcu i dlatego są szczęśliwym małżeństwem od 30 lat.
masakra, dziewczyno, ogarnij się. po 3 miesiącach Ty już masz piemesy i swoje potrzeby. Też bym od Ciebie wiała, gdzie pieprz rośnie.

aaai jeszcze potem typa nachodzisz, jak wyraźnie Ci powiedział, żebyś dała mu spokój. crazy.

Tak, bo przez 3 miesiace (w sumie 4) mnostwo sie miedzy nami wydarzylo, przede wszystkim dobrego. Mysle, ze powinnas cos na ten temat wiedziec.

30

Odp: ja i moj zyciowy pech
inga_s napisał/a:

Mysle, ze powinnas cos na ten temat wiedziec.

no niezły kawał francy z Ciebie. To jest moja ostatnia wypowiedź w Twoim wątku. Ja pryskam po jednym poście, nie dziwię się gościowi, że prysnął po 3 miesiącach, skoro tak się zachowujesz. pfff.

ciasto pieniądz.

31

Odp: ja i moj zyciowy pech

Przyczyn moze byc wiele...Moze faktycznie bylas troche natretna i sie wystraszyl?A moze mu sie znudzilas?Z tego,co piszesz,to chcial Cie klasycznie splawic.

32

Odp: ja i moj zyciowy pech

panibaranowa...masz faceta? bo plujesz jadem i nie wydaje mi się, że ktoś taki może kogoś mieć.


Odezwie się, jeśli sam proponował. Widocznie ma coś na głowie, co może czegoś nie planował.
Jeśli sam się odezwał, to na pewno dotrzyma słowa. wink

"Odnajdź w sobie siłę, popatrz tam przed siebie,
bo noc nie trwa wiecznie, słońce wyjdzie na niebie,
nie jesteś sam to pamiętaj ja też w to wierzę,
niosę dla ciebie światło napisałem to dla ciebie." - Kali

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja i moj zyciowy pech

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018