Ostatnio mój facet nalega żebym u niego nocowała. Byłamu niego nie raz o różnych porach dnia, ale nigdy nie na noc. Chłopak wynajmuje pokój w mieszkaniu czteropokojowym. Razem z nim mieszkają dwie dziewczyny, chłopak z dziewczyną i jego kolega. Poznałam ich i wydają się w porządku, poza tym zawsze jak przychodzę w odwiedziny to staram się siedzieć w pokoju i jak najmniej z niego wychodzić. Nie krzątam się po kuchni, nie kąpię się, staram się nie wchodzić nikomu w drogę.
Teraz pojawia się temat nocowania. Martwi mnie to, bo nie raz słyszałam narzekania znajomych, że ktoś sprowadził dziewczynę i paradowała w szlafroku i generalnie, że osoby nocujące są jak intruzi. Mój chłopak mówi, że jego współlokatorzy mają gdzieś czy i kto u niego śpi i że nie będą mieli nic przeciwko. Ja się czuję skrępowana. Nie chcę się nikomu narzucać czy np wejdę umyć zęby i akurat ktoś regularnie o tej porze bierze kąpiel albo będzie spieszył się do pracy. Ogółem chciałabym u niego spać, ale czuję się z tym jak ofiara,która musi schodzić reszcie mieszkańców z drogi, bo ja tam "tylko nocuję".
Jak Wy się zapatrujecie na takie sytuacje? Przeszkadzają Wam tacy nocujący goście?
Podobne tematy
Witam..
Ja nie nocowalabym w takiej sytuacji u chlopaka. Wolalabym pójść do hotelu... oczywiście jakiegoś niedrogiego.
Pomyśl , co sądzilby o takich noclegach wlaściciel mieszkania?... Jak byś się poczula gdyby przypadkiem wpadl odwiedzic wynajmujących?
Myśle ze, z grzeczności nikt ze wspollokatorów nie powie ci ze przeszkadzasz, ale wewnętrznie mogli by tak uważac..
Dla mnie taki nocleg bylby malo komfortowy.
Takie nocowanie jest mało komfortowe dla współlokatorów, ale przecież można się dogadać. Mieszkałam w różnych studenckich mieszkaniach i nikt nie robił problemów, gdy powiedzmy dwa razy na miesiąc nocował chłopak którejś z dziewczyn, bo przyjeżdżał tu z innego miasta. Każdy to rozumie. Jednak jeśli Twój chłopak proponowałby Ci regularne noclegi, np. raz w tygodniu, to raczej większość osób sądziłaby, że to nie w porządku. Wobec właścicieli mieszkania również. U nas zawsze najbardziej sporną kwestią w takich przypadkach były pieniądze, bo nikt nie chce się dokładać np. do podwójnego zużycia wody albo prądu. Dlatego jeśli już były jakieś częstsze noclegi, to dana koleżanka lub jej partner musieli dopłacać umówioną część. To były zawsze groszowe sprawy, bo chodziło o jakieś 50 zł. Ja ze swojej perspektywy mogę tylko dodać, że nigdy nie chciałam mieszkać z dziewczynami u których regularnie nocują faceci. Nie chodziło o rachunki czy brak zrozumienia, ale nie po to wynajmowałam mieszkanie tylko z kobietami, by jakiś obcy facet łaził mi po nim i ograniczał moją swobodę. Także różne są podejścia i najlepiej, by Twój chłopak porozmawiał szczerze ze współlokatorami, bo Tobie oni niczego nie powiedzą, ale jemu powinni.
Przykro to się czyta, ale macie rację.
Ale co konkretnie jest przykre? Przecież jeśli chcesz nocować raz na jakiś czas, to nie sądzę, by był problem.