Witam,
mam problem,o którym nie mam za bardzo z kim pogadać,więc zdecydowałam,że napiszę tu,może doradzicie mi coś.
Jestem po ślubie już 2 lata i mieszkamy z mężem z moimi rodzicami. Tu właśnie pojawia się problem,bo nie mogę dogadać się z rodzicami,szczególnie z matką. Przez pierwszy rok było w miarę ok,ale od roku jest tragedia. Ja póki co jestem bez pracy,więc większość dnia jestem w domu,mąż bardzo dużo pracuje. Moja matka robi wszystko na złość. Zostawia powłączane światła,nawet jeśli ich nie używa. Rachunki za prąd są bardzo wysokie,bo za 2 m-ce potrafi przyjść 800zł,gdzie tak jak mówię ja jestem całe dnie sama.Kiedy się odezwałam to mówią,że prąd jest drogi. Popytałam i ludzie tyle nie płacą nawet mieszkając w domach jednorodzinnych.Następny problem to ogrzewanie-bardzo dużo nas kosztuje,kiedy ja przykręcałam grzejniki kiedy nas nie było,to oni rozkręcali praktycznie na opór nawet kiedy żadnego z nich nie było w domu. Marzę o tym,żeby się wyprowadzić,ale mąż mówi,żebym znalazła pracę. Strasznie się staram,że się udało,ale jest ciężko. Ja już nie wytrzymuję w tym domu. Nie możemy nikogo zaprosić,bo na dole są trzaski,albo kiedy ludzie już wychodzą to ona wtedy wychodzi ostentacyjnie w piżamie. Rozumiem,że jest u siebie,ale mogłaby poczekać,kiedy ludzie wyjdą.Kilka razy przy wymianie zdań padły słowa,że ona jest u siebie i to ewentualnie my mamy się dostosować do jej zasad.Jakich argumentów użyć,żeby przekonać męża do wyprowadzki??
Podobne tematy
to weź się do roboty. siedzicie u rodziców i jeszcze miągwisz.
to weź się do roboty. siedzicie u rodziców i jeszcze miągwisz.
Ale fajne słowo! W jakim rejonie Polski tak mówią?
Sorki za offtop, ale nie mogłam powstrzymać ciekawości:-)