Hej. Mój bliski krewny stoi na granicy rozwodu. Znam stanowiska obu stron, wiem co kogo boli, wiem też, że mógłbym im pomóc. Ale nie wiem czy powinienem się wtrącać. Ona czasem ze mną rozmawiała o tym, powtarza, że nie wie czy w ogóle wyobraża jeszcze sobie z nim dalej być, ale trwa przy nim, on twierdzi, że wina jest na zewnątrz (problemy w pracy, pieniądze), wszędzie, tylko nie w nim. On jest człowiekiem, na którego mam wpływ. Mógłbym "postawić go do pionu", ale nie wiem czy powinienem się angażować, tym bardziej, że on nie prosi o pomoc (bo mogłoby się okazać, że zburzy to idealny obraz siebie jaki na zewnątrz pokazuje). Pomagać ? Czy pozwolić sprawom toczyć się samym ?
Podobne tematy
2 2015-05-25 13:22:16 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-25 13:23:06)
Hej. Mój bliski krewny stoi na granicy rozwodu. Znam stanowiska obu stron, wiem co kogo boli, wiem też, że mógłbym im pomóc. Ale nie wiem czy powinienem się wtrącać. Ona czasem ze mną rozmawiała o tym, powtarza, że nie wie czy w ogóle wyobraża jeszcze sobie z nim dalej być, ale trwa przy nim, on twierdzi, że wina jest na zewnątrz (problemy w pracy, pieniądze), wszędzie, tylko nie w nim. On jest człowiekiem, na którego mam wpływ. Mógłbym "postawić go do pionu", ale nie wiem czy powinienem się angażować, tym bardziej, że on nie prosi o pomoc (bo mogłoby się okazać, że zburzy to idealny obraz siebie jaki na zewnątrz pokazuje). Pomagać ? Czy pozwolić sprawom toczyć się samym ?
nie , lepiej sie nie wtrącać
oni sie pogodzą, bądź nie, a ty wyjdziesz na tym najgorzej, bo tak zazwyczaj jest ![]()
skąd wiesz że mogłabyś go postawić do pionu?
sprawa jest delikatna
jesli chcesz pomoc, to musisz zrobic to tak, zeby nikt nie zauwazyl, ze pomagasz.
mozesz dac mu do zrozumienia, ze refleksja nad soba bylaby dobra dla niego(jesli masz na niego wplyw), i nie w kontekscie zwiazku, tylko ogolnie- zastanowienia sie nad soba
(niech sam odniesie to do szukania przyczyn klopotow w zwiazku na zewnatrz)
chodzi o to, ze on sam musi wpasc na to, gdzie jest problem, ty go mozesz tylko skierowac na odpowiednie tory myslenia.
nic wprost- bo zwroci sie przeciwko tobie, i efekt bedzie odwrotny od zamierzonego .
zawsze mozesz tez wyrazic swoje zdanie.
ale bez pouczania i naciskania.
Wtrąć się, jeżeli to nie spowoduje, że zaczniesz mieć konflikt z którymś z małżonków.
Przeczytałem tylko nagłówek... odpowiedź brzmi "NIE".
Nie ma sensu się NIGDY w nic wtrącać, bez względu na okoliczności, każdy ma swoje życie