Witam wszystkich. Mam problem, ale nie wiem co z tym zrobić. Mam bardzo dobrego przyjaciela, znamy się od dziecka, jest mi praktycznie jak brat, razem się wychowywaliśmy (sąsiedzi, później nasz kontakt trochę się rozluźnił, bo wyjechaliśmy na studia do różnych miast, ale generalnie spotykaliśmy się, kiedy on i ja byliśmy w rodzinnych stronach), naprawdę fajny chłopak, ale podczas ostatniej imprezy trochę za dużo wypił i rozwiązał mu się język.
Zwierzył mi się, że nigdy nie miał dziewczyny, że jest prawiczkiem, nie chce mu się dalej żyć, życie przecieka mu przez palce, nie chce zawsze być sam itd...
Nie ukrywam, że bardzo mnie to zaskoczyło, może nie to, że nie ma dziewczyny, ale to, że tak go to gryzie, bo nigdy wcześniej nic na ten temat nie wspominał a już na pewno nie tak "rozpaczliwie".
Następnego dnia przyszedł mnie przeprosić i prosić abym nikomu nigdy o tym nie mówiła. Próbowałam z nim na spokojnie porozmawiać, ale był zmieszany i zawstydzony, więc szybko wyszedł i od tego czasu się nie odezwał.
Jeśli chodzi o mojego przyjaciela, to ma 25 lat i uważam, że jest naprawdę świetnym facetem. Znam go od lat i jedyną wadą jaką u niego dostrzegam to może to, że jest nazbyt nieśmiały i cichy, przynajmniej wobec ludzi których dobrze nie zna. Poza tym jest świetną partią, jest bardzo przystojny, dobrze wykształcony, inteligentny, ma świetną pracę. Niejedna moja koleżanka z chęcią by się z nim umówiła... ale właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy powinnam? Prosił mnie abym o tym wieczorze zapomniała i nigdy nikomu o tym nie wspominała. Ale ja nie potrafię o tym zapomnieć. Nikomu znajomemu oczywiście nic nie powiem, ale cała ta sprawa nie daje mi spokoju. Czy powinnam mu pomóc? Jedyne co przychodzi mi do głowy to "zeswatać" go z jedną z moich koleżanek, z tym nie było by problemu, bo jak pisała niczego mu nie brakuje prócz większej pewności siebie. Co powinnam zrobić? Naprawdę chciałabym mu pomóc, ale nie bardzo wiem jak. Proszę doradźcie coś.
Pozdrawiam
Ulka
PS
Ja mam męża i dziecko, więc tego nie doradzajcie
Poza tym jak wcześniej pisałam, on jest dla mnie jak brat, bo znam go od dziecka, więc choćby dlatego zależy mi na tym aby mu pomóc.