Cześć wszystkim, mam pewien problem o którym chciałbym napisać ale najpierw chciałbym napisać trochę o sobie, żeby to jakoś poukładać ![]()
Mam 23 lata i mieszkam na śląsku. Nigdy się jakoś specjalnie atrakcyjny dla kobiet nie czułem, nie miałem powodzenia. Nie mam żadnych kompleksów, a jeśli powinienem mieć to nie ze względu na wygląd. Pracuję fizycznie i fatalnie się odżywiam, więc wyglądam jak atleta-anorektyk. przy wzroście 185 cm ważę 75 kg, nie ma tragedii, ale i tak wolę być chudy niż otyły
Jeśli chodzi o styl życia, to sporo czasu spędzam na świeżym powietrzu albo za kółkiem. Dużo jeżdżę, pomagam bratu w prowadzeniu działalności, idzie nieźle, na zarobki nie narzekam. Poza tym prowadzę małą hodowlę koni, to zaczął mój ojciec, a ja kontynuuję. Mam wiele zainteresowań, ale żadnego nie nazwałbym pasją, konie lubię i pracować przy nich również
Dlatego nie mam z tym problemu.
Problemy zaczynają się gdzie indziej, w sferze finansowej, otóż moi rodzice dorobili się krótko mówiąc, mam brata i siostrę, majątek do podziału na 3. Nie żebym dzielił skórę na niedźwiedziu, no ale tak jest już ustalone. Na dodatek w rodzinie i wśród znajomych moich i rodziny znamy wiele przypadków, kiedy to małżeństwo zwyczajnie nie wypaliło, i po kilku latach jest rozwód - a majątek do podziału po połowie, i przeważnie to kobieta była na pozycji wygranej, jako ta która przeważnie najwięcej od teściów i swojego męża dostała, a sama od siebie niewiele dała. Również mojego brata to dotyczyło. Rodzice zastrzegli mnie, że nieważne kiedy i z kim będę się żenił - zanim podpiszę dokumenty ślubne, mam podpisać intercyzę i tego się trzymam.
Nie chcę, żebyście pomyśleli że wszystkie moje problemy to problemy natury finansowej, bo tak nie jest. Chodzi mi o to, że ciągle wydaje mi się, że jeżeli dziewczyna się mną interesuje, ba - nawet sama zaczyna ze mną znajomość, to robi to tylko ze względu na pieniądze, których zresztą i tak nie mam zbyt dużo. Jakiś czas temu poznałem dziewczynę, według mnie zbyt ładna jak dla mnie. Takie dziewczyny chyba powinny być z modelami albo z kimś sławnym albo jakimś super wyrywaczem lasek. Ona jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna jako kobieta, niż ja jako mężczyzna.
Nie wiem co o tym myśleć, bo sprawy idą do przodu bardzo szybko i jeszcze niedawno się spotykaliśmy na pizzę w niedzielne popołudnie, a ona już się spieszy z tym, żeby przedstawić mnie swoim rodzicom. Powiedziałem jej, żeby jeszcze się z tym wstrzymała, bo teraz mam małą tragedię w rodzinie i nie jestem w nastroju (to prawda).
Ogólnie zachowuje się dziwacznie, i nie jestem pewien co do jej uczuć. Ja się czuje jak mały piesek, któremu ktoś dał kostkę a ja się cieszę jak murzyn z blaszki, że mnie takie szczęście spotkało, że taka dziewczyna ładna, a ja taki szaraczek, no po prostu życie jest piękne. No ale nie jest, bo naszły mnie wątpliwości. Czasem mi się wydaje, że mnie traktuje, bo musi, jakby jej ktoś kazał. Nie uśmiecha się, nie odzywa się zbyt dużo, a jak już mówi to oszczędza na słowach. Myślę, żeby zerwać tą znajomość, bo to nie jest relacja chłopak-dziewczyna, tylko kolega-koleżanka co najwyżej. Widzę jak się zachowuje w towarzystwie a jak się zachowuje przy mnie, i niestety prawda jest taka, że przy znajomych jest wesoła, wygadana, przebojowa, żartowniś, a przy mnie się zachowuje jak w żałobie. Próbowałem z nią o tym rozmawiać, a ona tylko odpowiada "no o co ci chodzi, przecież wszystko jest ok". Nie wiem co o niej myśleć i nie wiem jak ją zmusić by mi powiedziała o co jej chodzi ze mną. Bo czuję, i jest to bardzo przekonujące uczucie, że nie jest ze mną z miłości, ani nawet z zauroczenia. Mam ochotę jej wygarnąć, że jest ze mną dla pieniędzy moich rodziców, ale brakuje mi odwagi, poza tym nie jestem przyzwyczajony do takich chamskich odzywek. A ja przez pewien czas patrzyłem na nią jak w obrazek, wszystko bym dla niej zrobił, na szczęście się ogarnąłem. Chętnie bym z nią zerwał, ale taka ze mnie ciamajda, że nie wiem czy nawet to my wyjdzie...