netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zależy czy nie ?

13 odpowiedzi3 021 wyświetleńzałożony przez czekaccierpliwie, 24.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez czekaccierpliwie (2015-05-24 16:04:12)

Temat: zależy czy nie ?

Witajcie netkobietki.

Buszując po zakamarkach internetu znalazłem to forum. Wydaje mi się idealne dla rozwiązania mojego problemu. Ja mam 28 lat, moja dziewczyna 24 lata i właśnie kończy studia. Spotykamy się 4 miesiące. To mój drugi poważniejszy związek, jej również drugi. Można jednak powiedzieć, że to jednak nasze początki. Ja wcześniej miałem zupełnie nieudane 2 miesiące z byłą już koleżanką, moja luba miała 7 miesięczny związek na odległość gdzie spotykali się średnio co 2 tygodnie. 4 miesiące to krótki staż, jednak u nas początki były dość intensywne. Dość szybko i ja i moja dziewczyna zauroczyliśmy się sobą. Byłem pierwszym który w ogóle zobaczył ją nagą, był petting, do seksu nie doszło, doszliśmy do wniosku, że poczekamy jeszcze (to dla nas obojga będzie pierwszy raz).  Nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie ale staramy się dużo ze sobą rozmawiać. Wielokrotnie mówiła mi, że jestem tym jedynym, że chciałaby za mnie wyjść, mieć wspólne dzieci. Rozmawialiśmy dużo o ewentualnej przyszłości - tu faktycznie widać, że już sobie konkretne plany poczyniła. Niby wszystko pięknie i ładnie (choć jakoś, wydawałoby się, nienaturalnie szybko, z drugiej jednak strony po co tworzyć sztuczne granice skoro 2 osoby czują to samo ?) ale ... no właśnie.

Jest ona osobą bardzo skrytą i zamkniętą w sobie. Nie jest jednak zbyt nieśmiała. Po prostu jest przyzwyczajona do tego, że całe życie była sama, sama musiała wszystkie problemy rozwiązywać i tak jej zostało. Wzbrania się przed mówieniem czegokolwiek o sobie, przed jakimiś wyznaniami. Często odpowiada półsłówkami. Ma awersje przed przytulaniem i całowaniem z języczkiem. Nie lubi tego. Rozmawialiśmy o wspólnym zamieszkaniu po 9-10 miesiącach znajomości (to był jej pomysł i była nim do pewnego momentu zachwycona), zwłaszcza, że nadarza nam się idealna okazja ku temu. Teraz jednak dowiaduję się, że wolałaby jednak odłożyć to o rok. Zarzeka się jednak, że nie jest spowodowane to w żadnym razie myśleniem, że może jednak za wszystko sprawy się potoczyły, że to za wcześnie na taki krok, wręcz przeciwnie !. Ba od jakiegoś czasu daje mi do zrozumienia, że oczekuje ślubu po 2 latach znajomości (a więc oświadczyny pewnie po mniej więcej roku). Mnie to w żaden sposób nie przeraża. Ja również jestem nią zachwycony. Poza tym właśnie ale ...

Ja muszę czuć do ze strony swojej dziewczyny to uczucie. Słyszę deklaracje, słyszę poważne plany mówione na serio, ale ... nic poza tym. Ani przytulania ani całowania (nie ważne czy w miejscach publicznych czy na osobności). Dla mnie jak komuś tak poważnie zależy na drugiej osobie to te czułości powinny nie dość, że przychodzić naturalnie to jeszcze dodatkowo powinno się ich wręcz niecierpliwie wyczekiwać ! Tak samo nagła zmiana dotycząca wspólnego zamieszkania. Uprzedzając wszystkie pytania, tak rozmawialiśmy o tych sprawach. Tłumaczy się, że to wszystko to dla niej nowość, że za przytulaniem się i całowaniem nie przepada, nie jest przyzwyczajona. Odnośnie wspólnego mieszkania była zaskoczona, że mi tak zależało, że to żaden problem bo tylko odkładamy w czasie sam fakt a nie z niego rezygnujemy. Tłumaczy, że postara się zmienić. Bardziej na mniej otworzyć. Tylko, że ... te jej próby wyglądają bardziej na próby zadowolenia mnie a nie wynikają z jej chęci. W zasadzie powiedziała mi to wprost.

Niestety to jest jedyna kwestia, której mi u niej brakuje. Tej całej czułości. Bliskości. Kontaktu fizycznego. Cała reszta albo jest tą moją wymarzoną albo jestem w stanie zaakceptować to czego nie toleruję (tego jestem pewien). Dla niej wszystko jest w porządku. Dla mnie bardzo mile spędzony czas w jej towarzystwie, trzymanie się za ręce, okazjonalne pocałunki w usta (bez języczka), wymienianie się SMSami czy też dzwonienie do siebie w miarę możliwości, to zdecydowanie za mało. To nie jest coś na czym można budować tak poważny związek o jakim sobie marzy.
Dodam jeszcze, że byliśmy wspólnie na 3 dniowym wyjeździe. Wówczas wszystko było super. Nie przeszkadzało jej przytulanie się, całowanie, nocami dochodziło do wielu pieszczot, widać było, że jest napalona, chętna, sama była tym zaskoczona bo to dla mniej pierwszy raz taka sytuacja była. Była zachwycona. Ale to wszystko prysło jak wróciliśmy do zwykłych spotkań. I niestety poza wyjazdami ewentualnymi nie mamy żadnych szans na chwile intymności. Ona sama zresztą mówi, że czuje, że jak byliśmy wspólnie to było zupełnie inaczej.


Tu jest właśnie pytanie do Was. Czy po 4 miesiącach znajomości, kiedy są problemy z tymi czułościami, kiedy brakuje tego czegoś, tego uczucia - czy jest możliwe "wypracowanie" tego wszystkiego z czasem ? Tak wiem, że to co napisałem ukazuje Wam osobę pełną sprzeczności. Bo taka ona właśnie jest. Ostatnio mam coraz większe wątpliwości odnośnie tego wszystkiego. Powiedziałem jej to co tu napisałem. Obiecuje poprawę, obiecuje, że sobie przemyśli wszystko i się otworzy. Ale ... ale mi to sprawia wrażenie zmuszenia się do pewnych rzeczy których nie lubi, których nie chce. A ja litości nie potrzebuję. Mam wrażenie, że ona żyje iluzją mojej osoby. Bo gdyby faktycznie jej zalezało aż tak bardzo to by tego problemu nie było, a ja bym na tę stronę nie trafił. Jestem przekonany, że powinna znaleźć sobie kogoś z kim będzie chciała to wszystko przed czym się teraz wzbrania, ona jednak uważa, że to ja jestem tym jedynym ...


Coraz mniej mi zależy, coraz większe mam wątpliwości. Chciałem już nawet zerwać ale przekonała mnie, że jej zależy, że spróbuje coś zmienić. Ale ja ciągle o tym myślę. To boli. Bo jest wspaniała. "Tylko" ta jedna kwestia ... jakże istotna dla mnie.

2 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-05-24 16:51:32)

Odp: zależy czy nie ?

Są osoby zamknięte w sobie, z dystansem do ludzi, którym naprawdę trudno jest zdobyć się na otwartość, wylewność.  To nie oznacza, że nie kochają, wręcz przeciwnie. Jeśli tak twierdzą, to prawda, bo takie osoby są stabilne i pewne swoich  uczuć. Tylko mają problem z ich okazaniem.
Jeśli ona stara się zmienić, to na pewno nie z litości, tylko z miłości. Będzie to sprawiało wrażenie wymuszonego, bo jest niezgodne z jej naturą. Ale szczere. Wypracowanie luzu jest możliwe, ale chyba nie aż do tego stopnia, na jakim Ci zależy. Decyzja należy do Ciebie, docenisz tyle, ile daje, godzisz się na to, albo znajdź kobietę-bluszcz, wieszającą Ci się na szyi przy każdej okazji.
Szkoda tylko, że tak wartościowej dziewczynie trafił się facet, dla którego otoczka jest ważniejsza niż wnętrze.

3

Odp: zależy czy nie ?

Chyba masz rację. Faktycznie na nią nie zasługuję i powinna znaleźć kogoś innego. Też jej to mówiłem już.
Dla mnie zawsze czyny były ważniejsze niż słowa, wręcz nigdy nie patrzyłem na to co ktoś mówi, lecz tylko jak się zachowuje. Jeżeli przez to jestem tym złym to cóż trudno.

4

Odp: zależy czy nie ?

skoro brakuje Ci tylko tego, żeby Cię całowała i przytulała, to zastanów się czy ją kochasz, czy jesteś zauroczony/zakochany. Bo może za rok Ci przejdzie, ale będziesz z ręką w nocniku, wspólnie z nią mieszkał i z planami na życie

5

Odp: zależy czy nie ?

A ja wcale nie uważam, żeby to był błahy problem, a autor powinien go zignorować w imię filozofii, że nie aspekt fizyczny jest najważniejszy. Wybaczcie, ale właśnie tym się różni związek od relacji kumpelsko-przyjacielskiej, że ludzie okazują sobie bliskość fizycznie. Ta dziewczyna tego nie robi. Dobrze, rozumiem, że jest zamknięta w sobie czy tam nieśmiała - ale autor jest zupełnie inny i jemu tej otwartości brakuje. A jeśli czuje braki w tak ważnej sferze to raczej nie uda mu się zbudować z tą dziewczyną szczęśliwego związku, gdzie latami będzie w nim narastała frustracja i świadomość, że jeśli z nią będzie, to nigdy nie zazna prawdziwej bliskości.

Na tym polega początkowa faza związku, że ludzie sprawdzają czy do siebie pasują. Tu, niestety, nie za bardzo. Obdarzyliście dziewczynę epitetami w stylu "wartościowa", ale właściwie skąd to wiecie? Że jest 24-letnią dziewicą? Biorąc pod uwagę jej niechęć do intymniejszych pieszczot to jej dziewictwo nie jest wynikiem "wartościowości", ale może być oznaką poważnych zaburzeń emocjonalnych.

Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam, że osoba, która stroni od pocałunków i przytulania zamieni się w wampa w łóżku. Z olbrzymim prawdopodobieństwem seksu też będzie unikać, bo "nie lubi tego i nie jest przyzwyczajona". Potrzeba bliskości to jedna z najbardziej naturalnych potrzeb człowieka - i, jeśli ktoś jej nie posiada to albo coś z nim nie tak, albo jest z niewłaściwą osobą. Żadne z tych wytłumaczeń nie jest dla autora dobre.

Oczywiście - można żyć latami razem i usiłować sobie tłumaczyć swoją frustrację, że "nie zasługuję na tak wartościową dziewczynę" czy "jestem świanią i zalezy mi tylko na jednym". Ale to głupie wytłumaczenie. Nie odbieram prawa do szczęścia osobom z awersją do seksu, aseksualnym czy o niskim libido. Ale one powinny się wiązać z osobami podobnymi sobie. Bo, w przeciwnym wypadku, jest to odbieranie prawa do szczęścia osobie z większymi potrzebami. I jeszcze z presją, że to wina osoby, która pragnie bliskości. Absurd.

I, choćby nie wiem jak szczytne wydawało się wyrzeczenie potrzeb fizycznych i czułości - ono się nie sprawdza. Trudno jest przeżyć całe życie, ze świadomością, że się zrezygnowało z czegoś tak ważnego. A jeśli pojawią się dodatkowe problemy (normalne przecież w związkach z dłuższym stażem) to frustracja będzie tylko rosła. I poczucie straty. I żal do partnerki.

Edit:
z wrażenia zapomniałam o małomówności dziewczyny. To chyba jeszcze gorsze niż unikanie przytulania. Związek dwóch osób o tak odmiennym podejściu do komunikacji może się udać tylko wtedy, kiedy druga strona jest zafascynowana małomównością pierwszej. Autor zafascynowany tym nie jest, więc pojawia się kolejna rysa na ideale. A brak umiejętności rozmowy w związku zabije każdą relację. Zawsze.

6 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-05-24 19:42:34)

Odp: zależy czy nie ?

vinnga, masz rację. Niepotrzebnie mi się wyrwało. Wyobraziłam sobie tylko, jak bardzo rozstanie zrani tę dziewczynę, której musi na nim zależeć, skoro stara się przełamać ten swój charakter na jego życzenie.
Temat jest mi bliski, bo mój mąż jest też zamknięty w sobie. Długie lata było to dla mnie problemem, teraz dopiero wiem, jak bardzo byłam głupia i ślepa. Bo liczy się uczucie, to, że kocha, jest bardzo ważne. I niewątpliwe. Nie potrafi okazać? To nic, ja  mogę. To też działa ośmielająco i zachęcająco. Najgorzej jest mieć do takiego człowieka pretensje, bo to go jeszcze bardziej dystansuje i zraża. To wrażliwcy.
A do libido autor nie miał przecież pretensji. I wampem może nie być, ale w atmosferze miłości i akceptacji daje radę smile
Chyba faktycznie nie pasują do siebie, ona potrzebuje kogoś, kto doceni wierność, stałość uczuć, stabilność charakteru. Do tego trzeba dojrzeć.
A małomówność? Znam takich mężczyzn, którzy wiele by dali, by ich żony się takie stały. I się nie dziwię. Lubię mówić, ale są katarynki, 24 godziny na dobę nawijające, na dodatek tematy ich gadek  są po prostu ...płytkie i nieciekawe. Mnie by to dobiło, a co dopiero konkretnych i racjonalnych facetów.

7

Odp: zależy czy nie ?
starlet007 napisał/a:

Są osoby zamknięte w sobie, z dystansem do ludzi, którym naprawdę trudno jest zdobyć się na otwartość, wylewność.  To nie oznacza, że nie kochają, wręcz przeciwnie. Jeśli tak twierdzą, to prawda, bo takie osoby są stabilne i pewne swoich  uczuć. Tylko mają problem z ich okazaniem.
Jeśli ona stara się zmienić, to na pewno nie z litości, tylko z miłości. Będzie to sprawiało wrażenie wymuszonego, bo jest niezgodne z jej naturą. Ale szczere. Wypracowanie luzu jest możliwe, ale chyba nie aż do tego stopnia, na jakim Ci zależy. Decyzja należy do Ciebie, docenisz tyle, ile daje, godzisz się na to, albo znajdź kobietę-bluszcz, wieszającą Ci się na szyi przy każdej okazji.
Szkoda tylko, że tak wartościowej dziewczynie trafił się facet, dla którego otoczka jest ważniejsza niż wnętrze.

...zgadzam się w 100%.... słabe to jest jeśli związek ma zaspokoić dojmująco aktualnie przeżywane potrzeby: akceptacji, bliskości, zdobycia drugiego człowieka na własność, ale tylko dopóki ?ja ciebie chcę mieć?....to główna przyczyna późniejszego wycofywania się z tych relacji....jeszcze jedno mam wrażenie że głównym wyznacznikiem tego wyboru często bywają walory estetyczne, łatwość nawiązania kontaktu i zdobycia drugiej osoby, a przecież te elementy w najmniejszym stopniu gwarantują trwałość związku....aha nie piszę tutaj o ćwiczeniu cierpliwości w nadziei, że zostanie to docenione bo nie tędy droga...

8 Ostatnio edytowany przez czekaccierpliwie (2015-05-24 20:02:14)

Odp: zależy czy nie ?

Może nieco uzupełnię swoją "historię". Raczej nie obawiam się tego, że będzie unikała seksu, nic na to nie wskazuje, nie jest tak również, że nic zupełnie nie mówi. Da się z nią porozmawiać i tak lekko i na nieco poważniejsze tematy.

Problemem jest fakt, że o sobie nie mówi prawie nic, po kilkunastu dniach dowiaduję się, że coś jej dolegało, coś się stało (nie aż takiego aby nie móc  o tym powiedzieć). Rozmawialiśmy o tym. Pytałem się ją czy tak według niej powinien wyglądać związek, jak by się czuła gdybym to ja w taki sposób się zachowywał. Mówiła, że widzi iż nie jest to dobre ale ona taka jest po prostu, postara się jednak zmienić. O ile o większą otwartość z jej strony po jakimś czasie się raczej nie obawiam o tyle ... o tyle co to tego kontaktu fizycznego ... tak brakuje mi tego i też nie uważam, że to jest takie straszne powierzchowne podejście. Mnie miłość platoniczna nie interesuje. Tak samo jak zostawienie wszelkiej fizyczności i czułości fizycznej w sypialni (ale z drugiej strony nie jestem z osób które chciałyby się afiszować tym ... po prostu chciałbym móc ją przytulić jak siedzimy razem na ławce w parku, czy to takie złe ?). No więc moje obawy są takie czy jak do tej pory jej to przeszkadza, nie ma na to ochoty to czy Waszym zdaniem później jest na to szansa ? Czy to będzie, tak jak się obawiam, gest tylko dla mnie, coś w rodzaju właśnie "litości", na odwal się ... nie chcę tego sad

Wasze odpowiedzi otworzyły mi nieco oczy. Fakt, że ja również źle się zachowałem w tej sytuacji. Za bardzo skupiłem się na sobie, nie doceniłem jej. Z całą pewnością w najbliższym czasie ją przeproszę za to. Problem jednak dalej jest.

9 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-05-24 21:00:16)

Odp: zależy czy nie ?
czekaccierpliwie napisał/a:

Mówiła, że widzi iż nie jest to dobre ale ona taka jest po prostu, postara się jednak zmienić. O ile o większą otwartość z jej strony po jakimś czasie się raczej nie obawiam o tyle ... o tyle co to tego kontaktu fizycznego ... tak brakuje mi tego i też nie uważam, że to jest takie straszne powierzchowne podejście.

Nie jest powierzchowne, to prawda. Może tylko bardzo bezkompromisowe. Nie jesteś całkiem fair, bo wymagasz od niej zmiany, samemu niczego nie odpuszczając. Ma być wyłącznie po Twojemu, w 100%. I ona się stara.

... po prostu chciałbym móc ją przytulić jak siedzimy razem na ławce w parku, czy to takie złe ?).
No więc moje obawy są takie czy jak do tej pory jej to przeszkadza, nie ma na to ochoty to czy Waszym zdaniem później jest na to szansa ? Czy to będzie, tak jak się obawiam, gest tylko dla mnie, coś w rodzaju właśnie "litości", na odwal się ... nie chcę tego sad

Pewnie, że nie jest złe. A jak Ty ją przytulasz, ma pretensje? Odsuwa się? Bo może nie jest inicjatorką, ale nie sprawia jej to przykrości.
Nadal twierdzę, że to nie litość, ale DOBRE CHĘCI, tylko z trudnościami.
Szansa na jej otwarcie się jest zawsze, zwłaszcza, gdybyś zaakceptował ją całkowicie i nie robił jej wyrzutów z tego powodu. Pogodził się z takim charakterem za cenę zalet.  Ale szczerze, nie wierzę w takie Twoje podejście. Nie dopasowaliście się. I nie ma się co zmuszać. To niczyja wina, tylko szkoda, że jest to już zaangażowane i będzie przykro. Ale lepiej teraz niż później.

10

Odp: zależy czy nie ?

Właśnie w ogóle nie chce. Wiem, że nie czuje się dobrze z okazywaniem uczuć w miejscach publicznych to nawet nie próbuję, ale jak jesteśmy np. w parku, nikogo w okolicy nie ma i jak ją obejmę ramieniem i słyszę coś w stylu "ehm ramię" to nie jest fajnie.

Ja sam w wielu miejscach się zmieniłem, ona o tym wie i to widzi. Nie w każdym przypadku jednak można iść na kompromis, nie ze wszystkiego można zrezygnować dla wyższego dobra.

Mi taki charakter nie przeszkadza. Pisałem, że wiem iż w końcu się przede mną otworzy, dla mnie to jest pewne i jak najbardziej czekam cierpliwie. Sprawa rozbija się o tę fizyczność ... z tego co rozmawialiśmy raczej wynika, że nawet jak się zmieni to tylko na zasadzie "będę to robiła ale nie dlatego, że chcę/lubię ale tylko dlatego, że Ty tego chcesz". Staram się być wobec niej jak najbardziej w porządku rozmawiamy o tym, wbrew pozorom staram się za bardzo nie naciskać, wręcz mówię jej wprost, że nie chcę jej do niczego zmuszać, że chciałbym aby sama wszystko dokładnie przemyślała, czego chce od związków w ogóle, czego ode mnie oczekuje, co by zrobiła gdybym to ja się tak zachowywał a nie ona, czy naprawdę to ja jestem tym jedynym, czy nie jest po prostu chwilowo zaślepiona, zauroczona, że mam swoje wady i aby o nich zaczęła myśleć. Może po prostu nie spotkała jeszcze tego jedynego dlatego nie ma na to ochoty. Nie robię jej pretensji, wyrzutów. Staram się być delikatny na ile to możliwe.

11 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-05-24 21:37:16)

Odp: zależy czy nie ?

Aż mi głupio, że tylko ja się tu wymądrzam, ale tak jakoś chcę do końca wyjaśnić swoje podejście smile
Charakter, zasady, temperament to coś mało zmiennego. Albo zaakceptujemy człowieka "z dobrodziejstwem" wszystkich zalet i wad, albo nie. Stąd termin "niedopasowania". I jednocześnie brużdżące nam, bardzo wkurzające, ale tak częste "przyciąganie przeciwieństw". Skąd u nas tak autodestrukcyjny pociąg, szlag wie. Ale jest. Czy ona się zmieni przy kimś innym? Wątpię. Ale skoro Ty w to wierzysz, nie jesteś pewien jej uczucia?
Dla mnie w pewnym wieku i po przejściach jedynym kryterium wyboru stała się miłość. Dojrzała, świadoma, dająca gwarancję polegania na sobie i wzajemnej dbałości.  Z nią pokona się dużo trudności, skrzywdzenie kochanej osoby jest trudne, a pomaganie jej proste i przyjemne. 
Jeśli ona Cię szczerze kocha, a Ty zerwiesz z nią z powodu nieumiejętności okazywania uczuć, nie zrozumiem, bo to słabe, ale uszanuję, bo bez przekonania choćby jednej ze stron żaden związek nie będzie szczęśliwy. Każdemu według potrzeb. Życie mamy jedno i układajmy je w zgodzie ze sobą.

12

Odp: zależy czy nie ?

Tylko widzisz ... właśnie w tym problem, że ja nie wiem czy jej faktycznie na mnie zależy, czy ona mnie będzie kochać. Poza słowami nie mam nic. W ogromnej ilości rzeczy jestem dla niej tym pierwszym, w zasadzie nie miała poważnego związku, kontaktu z facetami, nikt jej nie podrywał wcześniej itp. Boję się, że jej się tylko wydaje, że ma jakieś uczucia wobec mnie, że jest to tylko jej iluzja. Boję się, że z czasem znajdzie kogoś z kim okazywanie tych czułości nie będzie dla niej żadnym problemem, wręcz sama będzie tego pożądała.

13

Odp: zależy czy nie ?

Wydaje mi sie, że ona po prostu taka jest, jest introwertyczna i z czasem może by się trochę bardziej otworzyła, ale na jakieś diamteralne zmiany bym nie liczyła. Poza tym to Twoje wylewanie do niej swoich żali, że ona Ci nie chce okazywać czułości a potem wylewanie żali, że ona się zmusza... No śmieszne. Przestań jej tym truć dupę, bo na zmuszaniu jej nic nie ugrasz. Albo zaakceptujesz ją taka, jaka jest, albo szukaj innej.

14 Ostatnio edytowany przez sarenka4 (2015-06-07 21:48:18)

Odp: zależy czy nie ?

Zaciekawiła mnie wasza historia. Całkiem możliwe iż twoja dziewczyna żyje pewną iluzja. W pewien sposób utworzyła wymyśliła w swojej wyobraźni ładny obrazek waszej znajomości.
Uważam że pojawiłeś się za wcześnie w jej życiu. Nie jest gotowa a przynajmniej emocjonalnie na relacje innego typu czy choćby częstsze okazywanie sobie czułości. To jeszcze nie ten czas. Możliwe także że wciąż jest w kim innym zakochana może w tym poprzednim chłopaku, którego znała. Wciąż marzy właśnie o nim i to z nim chciałaby być przeżyć bliższe relacje. Twoja obecność w jej życiu może być wyłącznie przypadkowa. Chciała po prostu z kimś być samotność ciężko się znosi. To nie znaczy że nie czuje się w twoim towarzystwie dobrze. Prawdopodobnie darzy cię sympatią i lubi przebywać w twoim towarzystwie.
Kolejna rzecz wspomniałeś iż się waha ona się zastanawia czy oby na pewno to masz być ty i jest inny a może jeszcze pojawi się w jej życiu facet dla którego straci głowę. Przypuszczam także że wcale możesz nie być pierwszym mężczyzną przed którym się rozebrała. Bo skoro znała kogoś wcześnie choćby sporadycznie mogła pozwolić sobie z nim na coś więcej . Nie kwestionuję jej wcześniejszych działań ale mężczyźni są raczej zaborcze i mógł jej nie odpuścić choćby najdelikatniejszej bliskości.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026