Krótko o sytuacji: byliśmy w związku rok (była przerwa, którą ona bardzo przeżywała, potem wróciliśmy), na początku wakacji zerwała.
Mówiła, że dalej mnie kocha ale zawsze marzyła o chłopaku z którym może planować przyszłość, który będzie się o nią troszczył i poświęcał dużo uwagi.
Nie angażowałem się zbytnio co zniszczyło nasz związek, nie chciało mi się z nią spotykać itp, mam dosyć specyficzny charakter ale z tym walcze i jestem pewien, że gdyby jeszcze było nam dane to bym to wykorzystał maksymalnie dobrze.
Gdy dowiedziałem się że ma chłopaka zdałem sobie sprawe co straciłem, zawsze zależało mi tylko w momentach kiedy czułem że ją trace, sama mi dosłownie to wytknęła. Dzisiaj nienawidze siebie za to.
Potem próbowałem to naprawić. Od ok 2,5 miesiąca jest z nowym chłopakiem (mówiła, że chce być wobec niego lojalna). Byłem 2 razy z różą i z listem potem jej domem.
Było to w środku wakacji.
Byłem czasem zablokowany na messengerze, później odblokowany, potem znowu zablokowany ale ja nic nie pisałem przez ten czas odblokowania by nie nakładać presji.
Miałem kilka chwil fizycznej bliskości gdy rozmawiałem u niej pod domem(trzymanie za ręce, poczochranie włosów), ale ogólnie ona stawia granice, jednak wtedy były wyjątkowo poluzowane.
Od 1 września spotykamy się codziennie w szkole. Ona często unika dłuższego kontaktu wzrokowego, przywitania są niezręczne i inicjowane z mojej strony, krótkie hej i żółwik.
jej przyjaciółka też trzyma się przy niej i to ona podsunęła nowego chłopaka, jej mama też to wspiera bo widziała, jak źle się czuła gdy nasz zwiazek się kruszył.
Nowy chłopak poświęca jej dużo uwagi i daje atencji czyli tego co mi brakowało.
Możliwe że to plaster, ale raczej nie do końca, prawdopodobnie zalokowała swoje uczucia w nim.
Nie chcę więcej rozpisywać ale w skrócie dawała jakieś naprawde drobne sygnały, ale jednocześnie stawia granice gdy rozmawiamy, nie chce rozmawiać i nie inicjuje tego, gdy chce zacząć rozmowę przeważnie wyjeżdża z tym że ma chłopaka i jest bardzo o mnie zazdrosny.
Kilka dni temu z okazji jej 18 urodzin kupiłem drobny prezent na urodziny (miś + papierowy bukiecik + krótka kartka) i dałem jej go w szkole. Na początku wachała się, ale powiedziałem jej że myślałem że rozstaliśmy się w zgodzie itp, przyjęła go i podziękowała, powiedziała że się nie spodziewała że jej cokolwiek dam. I że naprawde docenia ten gest
Kilka dni potem dałem jej długi, szczery list, w którym opisałem błędy, co czuję i że pracuję nad sobą. Wysyłałem wcześniej jego wersje "beta" i spytałem o poprawki tutaj na forum jednak bardzo dużo w nim zmieniłem do momentu finalnej wersji, dałem jej go kilka dni potem i też była miła i pierwszy raz nie wspomniała że ma chłopaka.
Dzisiaj była idealna okazja żeby zagadać, usiadłem obok niej, powiedziałem że od dłuższego czasu i wsm przez te tygodnie szkoły nawet nie rozmawialiśmy co u ciebie słychać, jednak ona była znowu zdystansowana jak wcześniej. Minął tydzień od dania tego listu, dosłownie gdy to powiedziałem to ona wstała, i niby gadała ze mną ale to bardzo pokazało jej granice. Znowu wspomniała że ma chłopaka, znowu powiedziała że możemy się tylko witać, po jej mowie ciała widziałem że nie miała ochoty ze mną rozmawiać, szybko od niej poszedłem a kiedy ja wstałem i zacząłem iść ona usiadła znowu tam gdzie siedziała.
Na razie myślę, że powinienem zakończyć rytułał witania się z nią, jeżeli ona to zrobi pierwsza (do czego raczej nie dojdzie) to okej, ale ja nie mogę robić tego pierwszy.
Myślę, że od jutra w szkole powinienem zachować dystans, ewentualnie jak na nią spojrze to zrobić minę w stylu
, tak aby zrozumiała że dla mnie widywanie jej codziennie też nie jest komfortowe.
Teraz pytanie głównie do dziewczyn, spróbujcie postawić się w jej sytuacji, co bym musiał zrobić, aby ją odzyskać i aby znowu zatęskniła?
Myślicie, że są jakieś szanse?