kryzys trzydziestolatki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » kryzys trzydziestolatki

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 64 ]

1

Temat: kryzys trzydziestolatki

Witam. Trafiłam dzisiaj no to forum szukając pomocy, rozwiązania mojego problemu... nie wiem czy popadam w depresję, czy nerwicę i nie wiem jak sobie z tym radzić.... do tej pory żyłam sobie spokojnie, realizując się w pracy i jak myślałam w roli żony, do czasu... w lutym zaczęły nawiedzać mnie koszmary związane z moim mężem. Zaczęło się z niczego, budziłam się w nocy zlana potem, drżąc wewnętrznie, czując niepokój. To powtarzało się co noc. Porozmawiałam z mężem niby nic się nie działo ale coś wspomniał o koleżance w pracy, nic go z nią nie łączyło ale że mu się śniła. Uznałam że mam intuicję i mi przejdzie, ale nie... zaczęło się dziać coraz gorzej. Zaczęło mnie boleć serce. Poszłam do lekarza, zlecił ekg i  nic nie wykazało. Przepisał leki na niepokój, jak się potem okazało antydepresanty. Bałam się je brać ale działo się ze mną coraz gorzej, nie mogłam spać, jeść, ciągle chciało mi się płakać i najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Ale bałam się opinii innych więc wstawałam i szłam do pracy. Funkcjonowałam, jednak ciągły stres odbił się na mnie i wszyscy pytali co mi jest. Schudłam, zbladłam i pytali o moje smutne oczy... i Zaczęło się!!!! Zaczęłam się sobie przyglądać w lusterku i się przeraziłam!!! Przez kilka miesięcy postarzałam się o parę ładnych lat! Nie poznaję mojej buzi! Zmarszczki pod oczami, worki, zapadnięcia (chyba dolina łez)... Przeraziłam się! Nie chcę się rozpisywać ale ostatnio mam obsesję na punkcie swojego wyglądu. Codziennie siedzę z lusterkiem i płaczę nad tym jak wyglądam! Przyglądam sie wszystkim i nawet dużo starsze osoby ode mnie nie wyglądają tak tragicznie jak ja! Mam napady lęku! Wstydzę się pokazywać ludziom, szczególnie jak spotkam znajomych to wydaje mi się że mi się przyglądaja i myślą "jak ona się postarzała". Może dla niektórych to nie jest problem ale ja popadam w obłęd, jest mi ŻAL tego, że jeszcze kilka miesięcy temu wyglądałam normalnie, nikt nie dawał mi 30 lat a teraz... Obwiniam się o to że sama do tego doprowadziłam swoim niepotrzebnym zamartwianie się, a teraz też się zamartwiam o to jak wyglądam i wydaje mi się że przez to szybciej się starzeję! Codziennie przeglądam strony o chirurgii plastycznej i zabiegach, poprawia mi to nastrój ale na krótko. Do tego doszedł lęk o moje małżeństwo. Zaczęłam mówić mężowi że zbrzydłam i napewno mnie zostawi...Wiem, głupio robię ale nie mogę inaczej... Do tej pory tworzyliśmy ładną parę, a teraz, on po 30 wyprzystojniał a ja się posypałam... Odczuwam zazdrość o każdą napotkaną kobietę, a jak się na niego spojrzy jakaś to aż mnie skręca w środku i nie jest to zwykła zazdrość, to jest panika!!! Boję się z nim wychodzić i wydaje mi się że każdy się przygląda i myśli że taki przystojny facet ma taką brzydką/starą żonę! Proszę pomóżcie mi jak mam sobie z tym poradzić? Jak zdusić w sobie te negatywne uczucia? Jak się na nowo zaakceptować już z tymi zmarszczkami i tym "nowym" wyglądem. Ja juz nie daję rady psychicznie! Boję się uśmiechać żeby nowe zmarszczki się nie pojawiły, czuję się jak po sześćdziesiątce! Mam wrażenie że też tak wyglądam. Jest mi szkoda mojego męża że tak mu się zestarzałam, o on powinien mieć przy sobie ładną kobietę...  Jak się nie zadręczać, jak nabrać chęci do życia? Czasem nachodzą mnie myśli samobójcze bo mam wrażenie że nic mnie już w życiu nie czeka... Uzależniłam mój świat od mojego wyglądu...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: kryzys trzydziestolatki

Proponuję wizytę u dobrego psychologa.
Czy tylko ten wygląd Cię dręczy czy jest jakieś bardziej złożone podłoże?

Mniemam, że masz 31 lat, przecież to najlepsze lata, daleko jeszcze do "starości".

3

Odp: kryzys trzydziestolatki

Chyba Cię nerwica złapała. Jak dostałaś leki trzeba było je przyjąć, wrócić do siebie i nabrać dystansu. Na razie jesteś na karuzeli emocjonalnej, strach przed odrzuceniem manipuluje Tobą.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/
Reklama

4

Odp: kryzys trzydziestolatki

Dziękuję za odpowiedzi smile Byłam u psychologa jak tylko zaczęłam mieć te stany lękowe, była to jedna wizyta jednak jeszcze wtedy nie miałam problemów z moim wyglądem. Poważnie zastanawiam się nad kolejną wizytą a nawet terapią bo każdy dzień jest dla mnie męczarnią! Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze a jednak obsesyjnie to robię i się coraz bardziej zadręczam. Leki biorę, na początku nie brałam ale zaczęłam bo już nie dawałam sobie ze sobą rady. Tak, mam prawie 31 lat i czytam na różnych forach że to najlepszy wiek a ja już zamartwiam się o przyszłość, a szczególnie jak będę wyglądać za parę lat...

5

Odp: kryzys trzydziestolatki

Muszę tu napisać bo zwariuję! Wczoraj przepłakałam cały wieczór z powodu wesela... dzisiaj idziemy na wesele, bardzo się boję tego wyjścia! Zawsze byłam chętna na takie imprezy a teraz już się boję że każdy będzie się na mnie patrzył i mnie oceniał.... Już widzę siebie jak siedzę zgarbiona przy stole, albo cały czas latam do łazienki sprawdzić jak wyglądam, chociaż i tak będę wiedziała że źle!!! I już wiem że ogarnie mnie ten lęk i panika i znowu zacznie mnie boleć głowa i spać będzie mi się chciało... tak ostatnio reaguje mój organizm, oczywiście jeszcze ataki płaczu.... Co ja mam robić??? Jak sobie pomóc???? Tam będzie tyle pięknych kobiet, mój mąż kupił nowy garnitur i super wygląda, a ja??? Czasem myślę o rozwodzie żeby znalazł kogoś lepszego ode mnie...

Reklama

6

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

Muszę tu napisać bo zwariuję! Wczoraj przepłakałam cały wieczór z powodu wesela... dzisiaj idziemy na wesele, bardzo się boję tego wyjścia! Zawsze byłam chętna na takie imprezy a teraz już się boję że każdy będzie się na mnie patrzył i mnie oceniał.... Już widzę siebie jak siedzę zgarbiona przy stole, albo cały czas latam do łazienki sprawdzić jak wyglądam, chociaż i tak będę wiedziała że źle!!! I już wiem że ogarnie mnie ten lęk i panika i znowu zacznie mnie boleć głowa i spać będzie mi się chciało... tak ostatnio reaguje mój organizm, oczywiście jeszcze ataki płaczu.... Co ja mam robić??? Jak sobie pomóc???? Tam będzie tyle pięknych kobiet, mój mąż kupił nowy garnitur i super wygląda, a ja??? Czasem myślę o rozwodzie żeby znalazł kogoś lepszego ode mnie...

DziewczynoTy oszalejesz od tego albo sama doprowadzisz do tego, że Twój mąż będzie miał dość.
Szybciutko szukaj pomocy u specjalisty.
Nie wierzę, że tak strasznie wyglądasz. Nakręcasz się. Spróbuj zmienić myślenie. Popatrz na siebie racjonalnie. Z boku.

Mam 35 lat, był krótki okres, że zaczęłam myśleć, że nagle zrobiłąm się strasznie stara. 4 lata temu nagle zmarł mój ojciec, przeżyłam to strasznie. co zapewne trochę odbiło się na moim wyglądzie, ale wiesz co, dostałam jakiegoś kopa, pozbierałam się i zrozumiałam, że to wszystko jest w mojej głowie.
Dbam o siebie i jestem w miarę zadowolona, wiele osób daje mi ok.28 lat, jest to budujące. To co mamy w sobie, przebija się i na zewnątrz i tak też jesteśmy trochę postrzegani.
A od złego myśenia jeszcze się nikomu dobrze nie zrobiło.

7

Odp: kryzys trzydziestolatki

Dziewczyno, ty nie masz większych problemów? Ciesz się, że zdrowa jesteś, że nie masz raka ani żadnego innego paskudztwa, a nie takimi pierdołami się przejmujesz... Zadbaj troszkę o siebie i znajdź sobie kochanka, to ci przejdzie, podwyższy twoją samoocenę, bo to o nią tu chodzi...

8

Odp: kryzys trzydziestolatki

Wyglądam naprawdę źle, bo oprócz worków, zmarszczek i sińców pod oczami moja twarz pokryta jest przebarwieniami słonecznymi. Nawet makijaż mi nie pomaga... Mój mąż ma już napewno dosyć takiej mojej huśtawki nastrojów, ale po części on do tego doprowadził bo jakiś czas temu powiedział mi że mój zegar biologiczny się spieszy... zabolał mnie to strasznie i wtedy bardziej zaczęłam doszukiwać się tych oznak starości... no i znajduję ich coraz więcej. Wiem, że moje samoocena jest teraz zaburzona, równa zeru albo i mniej. Nie mogę się z tym pogodzić bo jeszcze parę miesięcy temu akceptowałam siebie całkowicie. Miałam oczywiście jakieś drobne zmarszczki mimiczne i przebarwienia, ale bez tych cholernych worów i wgłębień!!! Żyło mi się dobrze a teraz czasem czuję się jakbym nie była w mojej skórze! Chcę znowu być tą samą dziewczyną, którą byłam nie tak dawno! I naprawdę z moim wyglądem nie przesadzam bo inni też zauważają że się zmieniłam na niekorzyść... Przecież długotrwały stres może zmienić człowieka.... Wiem, że powinnam cieszyć się z tego że jestem zdrowa, mam pracę itp, ale nie potrafię. Odechciewa mi się żyć jak patrzę w lusterko...

9

Odp: kryzys trzydziestolatki

Uwierz ze wiele osob chcialo by miec takie tylko takie zmartwienia. Za duza uwage przykladasz do wygladu..wyglad to nie wszystko.  Opanuj sie bo popadniesz w obled.

10

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

Wyglądam naprawdę źle...Odechciewa mi się żyć jak patrzę w lusterko...

Ewa, to lusterko schowaj póki co do szafy, zamiast tego szukaj pomocy na zewnątrz. Psycholog, psychoterapeuta, psychiatra- polecam ten kierunek. Ktoś profesjonalnie spojrzy na Twoją sytuację z boku i pomoże w określeniu dalszych działań.
Szkoda się pogrążać, lepiej działać.
Jeśli nie wiesz jak się zabrać do szukania pomocy, to napisz, pomogę.

11

Odp: kryzys trzydziestolatki

Wiem, że wygląd to nie wszystko ale dla tak jeszcze młodej osoby jak ja jest bardzo ważny... W każdym wieku kobieta chce się czuć atrakcyjna, a ja mam dopiero 31 lat! Jestem załamana! Czasem mam chwilę, że czuję się jak dawniej, śmieję się, żartuję ze znajomymi ale później przypominam sobie jak wyglądam i wszystkiego mi się odechciewa... mam takie głupie myśli, że skoro już jestem taka brzydka to już nic mi się nie należy, że wszystko zarezerwowane jest dla młodszych i ładniejszych... wiem, to głupie! Wczoraj jakoś przeżyłam to wesele, bo byłam u makijażystki i dzięki jej trikom makijażowym jako tako wyglądałam, ale oczywiście przyjrzałam się wszystkim kobietom na sali i nawet te po 40 nie miały takiej skóry pod oczami jak ja!!!! Nie widzę sposobu żebym mogła sobie pomóc i poczuć się znowu sobą, ciągle myślę o operacji plastycznej ale wiem że jej nie zrobię i pozostaje mi męczyć się ze sobą... Poważnie myślę nad wizytą u psychologa. Boję się o moje małżeństwo, mąż niby nie zauważa że zbrzydłam ale czasami widzę jak mi się przygląda... Nie widzę dla siebie nadzieji... Żyję z dnia na dzień, ale co to za życie???

12 Ostatnio edytowany przez ewa84 (2015-05-24 19:07:22)

Odp: kryzys trzydziestolatki

Incognit9 chętnie skorzystam z twojej pomocy. Boże, ja chcę zacząć znowu normalnie żyć!!!! Mieć plany, cele, teraz to jest wegetacja!!!!

13

Odp: kryzys trzydziestolatki

Pociesze Cie ze ja tez juz zblizam sie do 30 .tki. I czasem. lapie.mnie chandra z te powodu.Kazda kobieta chciala by byc wiecznie mloda ale tak niestety sie nie da.Czas biegnie i nie mamy na to wplywu. Pozostaje tylko bardzej dbac o siebie i pogodzic sie z losem????

14

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ale ja oczywiście zdaję sobie z tego sprawę że czas leci, że się zmieniamy, ale u mnie nastąpiło to lawinowo, za szybko! Przyjrzałam się wczoraj mojej mamie, która jest sporo po 50 i wyglądam gorzej niż ona... Mama ma worki pod oczami ale nie ma takich zmarszczek, ja mam takie dziwne zmarszczki pod oczami, takie które jakby okalają moje worki i przez to je uwydatniają...Moje oczy wyglądają na wiecznie smutne, podkrążone a skóra tak...wisi. Ale najgorsze są te "lima". Zrobiły mi się na policzkach pod oczami, moja mama też takie ma, ale jak już pisałam ona jest po 50!!!! Łudziłam się że to jakiś stan zapalny, brałam antybiotyk ale nic to nie dało, przeraża mnie myśl że już tak mi zostanie... Wczoraj znowu się popłakałam, mój mąż powiedział że ma już dosyć bo ciągle go obwiniam że to przez niego bo dał mi powody do zmartwień... Powiedział że starał się bardzo, ale już nie będzie bo ja i tak tego nie doceniam! Widzę że się stara, naprawdę to doceniam ale nie potrafię się opanować. To nie jest zwykłe przygnębienie, ja odczuwam coś jakby BÓL DUSZY, nie umiem inaczej tego nazwać. Nie wiem co się ze mną dzieje! Czuję pustkę, beznadziejność mojego życia, brak celu...Myślę po co mężowi taka żona, wiecznie zapłakana, narzekająca bez chęci do życia??? Boję się że dłużej tego nie wytrzyma i odejdzie, a ja zostanę sama, zgorzkniała, stara i brzydka...

15

Odp: kryzys trzydziestolatki

Bierzesz jakieś leki np.antydepresanty?

16

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ewa, napisz do mnie.
Inc9gnit9@gmail.com
Coś pomyślimy.

17

Odp: kryzys trzydziestolatki

Wszystko widzisz w czarnych barwach.. Nie chce Ci dokladac zmartwien ale mi to wyglada na poczatki depresji ..musisz cos z tym zrobic. To depresja sprwia ze postrzegasz w ten sposob swiat.  Zacznij brac antydepresyjne leki a spojrzysz na wszysto z dystansem. Wiem co mowie.

18

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ja biorę antydepresanty... są chwile kiedy czuję się normalnie, ale to nie wpływa na mój wygląd... Wiem, że wyglądam tragicznie! Wstydzę się ludziom pokazywać! Moja twarz wygląda jak staruszki, nic sama z tym nie mogę zrobić, jestem załamana!!!! we wtorek mam wizytę u terapeuty, zapisała mnie przyjaciółka która wie o wszystkim, bo komuś muszę się wyżalić. Ona wie co się ze mną dzieje, narazie staram się ukrywać to przed wszystkimi ale nie wiem jak dalej dam radę... Boję się że w końcu wyląduję w psychiatryku... Poważnie rozmyślam nad wizytą u jakiegoś chirurga plastycznego... Starałam się zadbać o siebie, zaczęłam ćwiczyć, pić więcej wody itp... byłam na paru zabiegach w klinice medycyny estetycznej ale to nic nie dało... Nie poznaję się kiedy patrzę w lustro, moja twarz się zapada... Boję się że psycholog też mi dużo nie pomoże bo to jest kwestia mojego wyglądu.... Do tego pogłębiają się moje problemy małżeńskie... Czasem chciałabym się nie obudzić....

19

Odp: kryzys trzydziestolatki

Inc9gnit9 napiszę do ciebie jak znajdę trochę siły... teraz czuję się wypalona, nic mi sie nie chce... ugotowanie obiadu sprawia mi wielką trudność nie mówiąc już o obowiązkach domowych... A jeszcze niedawno byłam taką szczęśliwą żoną, pełną energii i chęci do wszystkiego! Brakuje mi tego! Najgorsze jest to, że utraciłam poczucie bezpieczeństwa w związku! Mąż był bardzo we mnie zakochany, zawsze mogłam na niego liczyć, a teraz ... po kilku rozmowach dowiedziałam się że już wcześniej myślał o rozstaniu, kiedy ja myślałam że układa nam się wspaniale! dowiedziałam się że żyłam w świecie iluzji, ale nigdy mi tego nie okazał, zawsze mnie szanował, byłam dla niego najważniejsza, czułam się piękna, pożądana i akceptowana. Wszyscy nam zazdrościli takiego związku patrząc z boku.  A teraz to straciłam... nawet jak mnie przytula to już mam w głowie zakodowane że robi to niechętnie, zmusza się... Czasem mówię mu że może odejść jak chce, mówi że nie chce, ale tylko dlatego że widzi w jakim jestem stanie... Jestem wrakiem człowieka. nawet teraz nie potrafię powstrzymać łez, co ze mną będzie???

20

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ewa, a jakich używasz kremów.Być może zbyt silnie nawilżających typu emolienty? Tego typu kremy powodują, że robią się wory pod oczami czy na policzkach a to postarza bardzo.Dodatkowo zastanowiły mnie te jak je nazwałaś -lima.To wszystko może być spowodowane uczuleniem albo zbyt silnym nawodnieniem skóry.Idź z tym do kosmetyczki i powiedz, że wcześniej tego nie było.Na pewno dojdziecie jaka jest przyczyna.I uwierz mi, że 31 lat to jeszcze żaden wiek smile

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

21

Odp: kryzys trzydziestolatki

Nie używam jakiś silnych kremów, do twarzy krem przeciwzmarszczkowy 30+ i pod oczy nawilżający biolic 25+, a na noc przeciwzmarszczkowy pietruszkowy... zaczęłam ich używać dopiero jak zauważyłam te zmarszczki bo wcześniej tylko nawilżający. Naprawdę ja wcześniej nie miałam tych zmarszczek, one pojawiły mi się z dnia na dzień jak żyłam w ciągłym stresie i niepokoju i boję się co mi się jeszcze na twarzy zadzieje bo ciągle tak żyję... A te "lima" to jest napewno dolina łez, już poczytałam w necie na ten temat i niestety z tym nic sama nie zrobię!!! Takie doliny pojawiają się u starszych osób!!! Mam taką "rynienkę" od wewnętrznego kącika oka przez pół policzka! Wyczytałam że to zanik tłuszczu... a patrząc z boku wygląda jak limo...jeszcze żeby to było płytsze, a to jest baaaardzo głębokie!

22

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

Inc9gnit9 napiszę do ciebie jak znajdę trochę siły... teraz czuję się wypalona, nic mi sie nie chce... ugotowanie obiadu sprawia mi wielką trudność nie mówiąc już o obowiązkach domowych... A jeszcze niedawno byłam taką szczęśliwą żoną, pełną energii i chęci do wszystkiego! Brakuje mi tego! Najgorsze jest to, że utraciłam poczucie bezpieczeństwa w związku! Mąż był bardzo we mnie zakochany, zawsze mogłam na niego liczyć, a teraz ... po kilku rozmowach dowiedziałam się że już wcześniej myślał o rozstaniu, kiedy ja myślałam że układa nam się wspaniale! dowiedziałam się że żyłam w świecie iluzji, ale nigdy mi tego nie okazał, zawsze mnie szanował, byłam dla niego najważniejsza, czułam się piękna, pożądana i akceptowana. Wszyscy nam zazdrościli takiego związku patrząc z boku.  A teraz to straciłam... nawet jak mnie przytula to już mam w głowie zakodowane że robi to niechętnie, zmusza się... Czasem mówię mu że może odejść jak chce, mówi że nie chce, ale tylko dlatego że widzi w jakim jestem stanie... Jestem wrakiem człowieka. nawet teraz nie potrafię powstrzymać łez, co ze mną będzie???

Spokojnie i powoli. To przede wszystkim.
A łez sobie nie zabraniaj, skoro płyną, to znaczy że jest taka potrzeba.
Fajnie, że się zapisałaś do terapeuty- o to mi chodziło. To już pierwszy krok do przodu. Czy pomoże, czy nie, to się okaże. Raczej nie zaszkodzi.
I bierz te leki, które masz.

23 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-05-27 05:03:27)

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

i Zaczęło się!!!!

Zaczęłam się sobie przyglądać w lusterku i się przeraziłam!!! Przez kilka miesięcy postarzałam się o parę ładnych lat! Nie poznaję mojej buzi! Zmarszczki pod oczami, worki, zapadnięcia (chyba dolina łez)...

Przeraziłam się!

Nie chcę się rozpisywać ale ostatnio mam obsesję na punkcie swojego wyglądu. Codziennie siedzę z lusterkiem i płaczę nad tym jak wyglądam! Przyglądam sie wszystkim i nawet dużo starsze osoby ode mnie nie wyglądają tak tragicznie jak ja!
Mam napady lęku!
Wstydzę się pokazywać ludziom,

szczególnie jak spotkam znajomych to wydaje mi się że mi się przyglądaja i myślą "jak ona się postarzała". Może dla niektórych to nie jest problem ale ja popadam w obłęd, jest mi ŻAL tego, że jeszcze kilka miesięcy temu wyglądałam normalnie, nikt nie dawał mi 30 lat a teraz... Obwiniam się o to że sama do tego doprowadziłam swoim niepotrzebnym zamartwianie się, a teraz też się zamartwiam o to jak wyglądam i wydaje mi się że przez to szybciej się starzeję!

Codziennie przeglądam strony o chirurgii plastycznej i zabiegach, poprawia mi to nastrój ale na krótko. Do tego doszedł lęk o moje małżeństwo.

Zaczęłam mówić mężowi że zbrzydłam i napewno mnie zostawi...

Wiem, głupio robię ale nie mogę inaczej... Do tej pory tworzyliśmy ładną parę, a teraz, on po 30 wyprzystojniał a ja się posypałam... Odczuwam zazdrość o każdą napotkaną kobietę, a jak się na niego spojrzy jakaś to aż mnie skręca w środku i nie jest to zwykła zazdrość, to jest panika!!!

Boję się z nim wychodzić i wydaje mi się że każdy się przygląda

i myśli że taki przystojny facet ma taką brzydką/starą żonę! Proszę pomóżcie mi jak mam sobie z tym poradzić? Jak zdusić w sobie te negatywne uczucia?

Jak się na nowo zaakceptować już z tymi zmarszczkami i tym "nowym" wyglądem.

Ja juz nie daję rady psychicznie! Boję się uśmiechać żeby nowe zmarszczki się nie pojawiły, czuję się jak po sześćdziesiątce! Mam wrażenie że też tak wyglądam. Jest mi szkoda mojego męża że tak mu się zestarzałam, o on powinien mieć przy sobie ładną kobietę...  Jak się nie zadręczać, jak nabrać chęci do życia? Czasem nachodzą mnie myśli samobójcze bo mam wrażenie że nic mnie już w życiu nie czeka... Uzależniłam mój świat od mojego wyglądu...

Wiele kobiet  szczegolnie po 30tce przechodzi  to..  sad Wszystko sie zmienia,nic nam nie jest dane  na  zawsze..Im wiecej zmartwien smutku ,zadreczania,tym  gorzej  wplywa  na  wyglad..

ewa84 napisał/a:

Żyło mi się dobrze a teraz czasem czuję się jakbym nie była w mojej skórze! Chcę znowu być tą samą dziewczyną, którą byłam nie tak dawno! I naprawdę z moim wyglądem nie przesadzam bo inni też zauważają że się zmieniłam na niekorzyść... Przecież długotrwały stres może zmienić człowieka.... Wiem, że powinnam cieszyć się z tego że jestem zdrowa, mam pracę itp, ale nie potrafię. Odechciewa mi się żyć jak patrzę w lusterko...

Ewa a co maja powiedziec  kobiety ktore  prawie od zawsze  byly  odrzucane,wysiewane za wyglad..nikt  ich nie chcial..

"Los każdego ciała jest taki sam. Czy stary czy młody, gruby, chudy, brzydki czy piękny, sprawny czy niepełnosprawny zostawi swoją powłokę cielesną w ziemi.Sztuką jest się do ciała nie przywiązywać i nie podporządkowywać mu całego swojego życia. "

24

Odp: kryzys trzydziestolatki

Wiedziałam że będę się zmieniać, ale mam żal do losu że w takim tempie... w tym wieku nie powinnam tak wyglądać, najchętniej bym wam wrzuciła fotkę byście sami zobaczyli ale się wstydzę... ludzie w moim wieku nie wyglądają tak... wiem że im bardziej sie zadręczam tym bardziej się to pogłębia i to jest zamknięty krąg... w pracy ledwo wytrzymuję tylko czekam żeby wrócić do domu i poprzeglądać strony o zabiegach na dolinę łez itp...  boję się zrobić jakiś zabieg żeby nie było gorzej ale tak też nie umiem żyć... codziennie myślę sobie że to nie moja twarz!!!!! wczoraj nawet mówiłam mężowi żebyśmy sie wybrali na konsultację do jakiegoś chirurga plastycznego, powiedział że on w tym nie będzie brał udziału... twierdzi że kocha mnie taką jaką jestem, ale wiem że już mu się nie podobam... może gdybym zawsze tak wyglądała byłoby inaczej a ja naprawdę byłam ładna jeszcze parę miesięcy temu...wszystko bym dała żeby cofnąć czas, chociaż wiem że się nie da, ale te myśli mnie zadręczają

25

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

Ja biorę antydepresanty... są chwile kiedy czuję się normalnie, ale to nie wpływa na mój wygląd... Wiem, że wyglądam tragicznie! Wstydzę się ludziom pokazywać! Moja twarz wygląda jak staruszki, nic sama z tym nie mogę zrobić, jestem załamana!!!! we wtorek mam wizytę u terapeuty, zapisała mnie przyjaciółka która wie o wszystkim, bo komuś muszę się wyżalić. Ona wie co się ze mną dzieje, narazie staram się ukrywać to przed wszystkimi ale nie wiem jak dalej dam radę... Boję się że w końcu wyląduję w psychiatryku... Poważnie rozmyślam nad wizytą u jakiegoś chirurga plastycznego... Starałam się zadbać o siebie, zaczęłam ćwiczyć, pić więcej wody itp... byłam na paru zabiegach w klinice medycyny estetycznej ale to nic nie dało... Nie poznaję się kiedy patrzę w lustro, moja twarz się zapada... Boję się że psycholog też mi dużo nie pomoże bo to jest kwestia mojego wyglądu.... Do tego pogłębiają się moje problemy małżeńskie... Czasem chciałabym się nie obudzić....

czasami są to także rezultaty brania jakiś leków,np.właśnie antydepresantów, wiem sama po sobie ma się podpuchnięte oczy,sińce pod oczami,skóra wygląda blado i ogólnie nie możemy doprowadzić się do porządku,nawet makijaż nie pomaga,do tego złe samopoczucie sprawia że czujemy się po prostu strasznie,aż nie chcę się patrzyć w lustro.

26

Odp: kryzys trzydziestolatki

Makijaż naprawdę już nie pomaga... Kiedyś jak się umalowałam czułam się pewna siebie i wiedziałam że dobrze wyglądam, a teraz... szkoda gadać. Wydaje mi się że im  częściej o tym myślę tym gorzej wyglądam... Ale jak mam o tym nie myśleć, z nadzieją czekam na wizytę u terapeuty ciekawe co mi powie, mam nadzieję że mi pomoże.... Czasami boli mnie twarz i mam wrażenie, że czuję jak się starzeję... Wiem, to chore, ale podobno jak się o czymś myśli cały czas to tak się robi, może powinnam sobie wmawiać że jestem ładna, młoda??? A co sądzicie o zabiegach medycyny estetycznej? Czy powinnam sobie coś wstrzyknąć? Zrobić jakiś zabieg? Może wtedy będę lepiej wyglądała i się lepiej poczuję? Ale z drugiej strony co jak coś się nie uda i będzie gorzej? Sama już nie wiem... Chciałabym się znowu poczuć sama dobrze ze sobą, zaakceptować się i nie wstydzić się swojego wyglądu

27

Odp: kryzys trzydziestolatki

Cześć.
Jestem tu nowa. Ewa, chyba jesteśmy w tym samym wieku? Jeśli chciałabyś zasięgnąć porady co do poprawienia urody, to zapraszam. Zajmuję się branżą kosmetyczną. Poza tym, zdarzają mi się podobne myśli. Może pogadamy?

28

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ewa zaniepokoiło mnie to, że boli cię twarz.A może to infekcja wirusowa?Podobny temat już był niedawno na forum.Też dziewczyna rozpaczała, że strasznie się postarzała niemal z dnia na dzień.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

29

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ja bym odradzała leki. Lekarze teraz tacy szybcy i leniwi, tylko by leki przepisywali. Leki mogą pogorszyć sprawę - zmieniają one balans chemiczny mózgu, więc przepisane w ciemno, bez odpowiednich testów, bez sprawdzenia ile w mózgu jest serotoniny, noradrenaliny, bez zrobienia balansu hormonów, to może kompletnie Cię rozregulować. Lepiej pójść do dobrego psychologa.

30

Odp: kryzys trzydziestolatki

Zbytdelikatna, możesz mi podać namiary na ten post? Mnie naprawdę boli cała twarz! Bolą mnie kości policzkowe, skóra mrowi i piecze zwłaszcza w nocy, muszę wstawać i nakładam krem nawilżający bo mam wrażenie że mi pęknie... Teraz wyglądam jeszcze gorzej niż ostatnio jak pisałam, oczy mi się zapadły, policzki obwisły, wstydzę się z domu wychodzić. Znajomi pytają co mi jest... Ciągle płaczę, byłam na wizycie u terapeuty, potwierdziły się przypuszczenia że to depresja, jest źle... Terapeutka powiedziała że przechodzę jakby okres żałoby, tylko po czym??? Szukałam pomocy w necie i wyczytałam że na takie przedwczesne starzenie wpływa stres oksydacyjny... więc koło się zamyka, ja się stresuję że się starzeję i przez to się starzeję... Już się nie poznaję w lustrze...Zmarszczki już mam na policzkach, nie tylko pod oczami, ubytki tłuszczu na policzkach że prawie kości prześwitują, oczy malutkie, podkrążone aż do policzków... nie mogę się z tym pogodzić że z atrakcyjnej dziewczyny przez 4 miesiące zmieniłam się w staruszkę!!!!Terapia będzie długa i kosztowna, powiedziałam w końcu męzowi że mam depresję, obiecał mnie wspierać ale on chyba nie zdaje sobie sprawy co to naprawdę jest, co czuję ... myślał że to moje humory... żyć mi się odechciewa!!! Nie mogę się pogodzić z tym co się ze mną dzieje!!!!

31

Odp: kryzys trzydziestolatki

Ewa nie sadze by depresja i stres z nia zwiazany wplywal w tak znaczacy sposob na wyglad Twojej cery.. Ja choruje prawie 9lat, z przerwami i wygladam raczej jak przecietna kobieta w moim wieku a czasem nawet slysze ze na mniej.Problem lezy gdzie indzej..moze zle kosmetyki.

32 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-06-07 04:11:02)

Odp: kryzys trzydziestolatki
ewa84 napisał/a:

Makijaż naprawdę już nie pomaga... Kiedyś jak się umalowałam czułam się pewna siebie i wiedziałam że dobrze wyglądam, a teraz...

To naturalne ,ze nie bedziemy wygladac tak  jak sprzed5,10 lat ..

zauwaz ze 10,5 lat temu jak sie  nie wyspalas,bylas po imprezie  to  wygladalas ok,a  teraz 10 lat pozniej nie  wracamy  tak  szybko  do  formy,organizm dojrzalszy-bardziej styrany  wiecej stresu-a to  odbija  sie na  wygladzie..wygladamy gorzej ,taki naturalny proces mijania-przemijania.. KAZDEGO  TO  CZEKA  ,czy to facet  czy kobieta,nawet  MISS universe..  i te   dzisiejsze 16 latki beda mialy zmarszczki  urok minie,dobry wyglad  minie..

wiec  nie ma co sie dziwic...

"Los każdego ciała jest taki sam. Czy stary czy młody, gruby, chudy, brzydki czy piękny, sprawny czy niepełnosprawny zostawi swoją powłokę cielesną w ziemi.Sztuką jest się do ciała nie przywiązywać i nie podporządkowywać mu całego swojego życia. "

33

Odp: kryzys trzydziestolatki

Jak już pisałam wcześniej wiedziałam że będę się starzeć, nigdy mi to jakoś specjalnie nie spędzało snu z powiek, bo wiedziałam że każdy się starzeje... Myślałam, że będzie to tak jak u mojej starszej siostry czy koleżanek: pierwsze zmarszczki wokół oczu, przy ustach, które stopniowo się będą utrwalać, i ok, na to byłam przygotowana. Ale na to co się ze mną zadziało nie byłam!!! To nie wina kosmetyków, to wina ciągłego, chronicznego stresu! Nawet terapeutka mi powiedziała ze ten stres zżera mnie od środka! Ludzie chorują na depresje z różnych powodów a moja się wzięła właśnie chyba z mojego wyglądu, tego galopującego starzenia!!!! Codziennie budzę się i zasypiam z myślą jak to powstrzymać???? To już nie jestem ja! Jak już wcześniej pisałam ja fizycznie czuję jak starzeje mi się skóra: swędzi i piecze, cały czas!!! Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, gdzie mam szukać pomocy??? Czy pomoże mi terapeuta, robić jakieś badania, czy może chirurgia plastyczna???

34

Odp: kryzys trzydziestolatki

Polecam Q 10+ wit.E w tabletkach. Ma zbawienny wplyw na organizm obciazony stresem. neutralizuje wolne rodniki i ma wlasciwosci antyoksydacyjne. Cena tez nie jest jakas wygorowana .lepsze od kosmetykow. Sama od niedawna zazywam i wydaje mi sie ze juz czuje rezultaty.. Wrocil mi humor .energia i cere mam dobrze nawilzona od srodka.

35

Odp: kryzys trzydziestolatki

Dziękuję za porady i wsparcie. Staram się trochę ogarnąć, udało mi się od soboty nie płakać, jest sukces smile Kupiłam w aptece OEPAROL (mieszankę kwasów Omega3 i Omega 6), witaminę E. Kupiłam też maseczkę wyciszającą, może mi choć trochę ukoi ból skóry... Nie wyglądam lepiej bo chyba zaistniałych zmian już nie cofnę ale staram się jakoś ogarnąć... nie przyzwyczaję się do zmian zaszłych na mojej twarzy i w moim organizmie, mam nadzieję że terapia mi pomoże się z tym pogodzić... Nie wiem czy to dobry pomysł ale zapisałam się na lipiec na konsultację do kliniki medycyny estetycznej bo poważnie myślę o skorygowaniu tych moich zapadnięć, myślę ciągle o przeszczepie tłuszczu w zapadnięte miejsca...przyjaciółka mi odradza, bo mówi że znajdę inny defekt... ale ja się tego uczepiłam i tylko to pozwala mi przeżyć, że można coś z tym zrobić...

36

Odp: kryzys trzydziestolatki

Witam smile Postanowiłam się odezwać... Jak ostatnio pisałam myślałam że to koniec mojego życia, byłam naprawdę załamana.... a teraz jest już lepiej... chodzę na terapię raz w tygodniu, biorę inne antydepresanty i staram się żyć... nie jest to takie życie jak przed depresją ale funkcjonuje. Staram się nie myśleć o tym że mam depresję, choć czasem to nie jest łatwe, szczególnie gdy zacznę się sobie znowu przyglądać. Ale po rozmowach z terapeutką, które naprawdę na początku były ciężkie bo był płacz, żal, czasami nie mogłam słowa powiedzieć, staram się żyć dniem dzisiejszym i nie zamartwiać się... Powtarzam sobie codziennie "co ma być to będzie" i staram sobie tłumaczyć że zamartwianiem się i tak nic nie zmienię.... w gorszych chwilach, gdy bliska znowu jestem pogrążyć się w swoich czarnych myślach powtarzam sobie "WALCZ O SIEBIE", to jest moje życie, mam je tylko jedno i nie chcę go zmarnować.... Wiem, że przede mną jeszcze długa droga ale mam nadzieję że mi się uda... ciągle mam wątpliwości co do mojego małżeństwa, chociaż jak powiedziałam mężowi że mam depresję to mnie wspiera w walce z nią, ale zaczynam doceniać że są jeszcze inni ludzie, którzy mnie kochają, rodzina, przyjaciele... dla nich nie jest ważne jak wyglądam, po prostu mnie kochają bo jestem smile

37

Odp: kryzys trzydziestolatki

ewcia ciesze się że już trochę lepiej. Wiadomo wychodzenie z tego cholerstwa to długa droga, ale podjęłaś ją więc gratuluję i życzę samych sukcesów.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

38

Odp: kryzys trzydziestolatki

Dziękuję smile mam nadzieję że będzie coraz lepiej, chociaż są chwile zwątpienia i załamania... ale z całych sił staram się nie poddawać, chociaż czasem mnie przeraża że mam dopiero 31 lat a już mnie dopadła taka straszna choroba... ciągle się boję że nawet jak teraz będzie lepiej to w każdej chwili może mi to wrócić...

Posty [ 1 do 38 z 64 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » kryzys trzydziestolatki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018