netkobietyWszystkie działy
Samotność

Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

22 odpowiedzi4 211 wyświetleńzałożony przez PaniRedaktor, 18.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Cześć. Może kogoś zainteresuje mój wpis. Może dla mnie będzie początkiem czegoś fajnego, zaryzykuję.

Mam 32 lata, 33 metrową kawalerkę kupioną przez rodziców i od 7-8 lat tego samego faceta. Mam dwa koty, nie mam za to instynktu macierzyńskiego ani parcia na ślub. Pracuję w telewizji jako "pani redaktor". Zapieprzam 7 dni w tygodniu niemal od rana do wieczora, żeby związać koniec z końcem, bo wbrew temu, co się wszystkim wydaje, w szołbizie nie zarabia się kokosów, jeśli się nie jest- dajmy na to- megagwiazdą pierwszego sortu. Ja jestem tylko trybikiem w maszynce, więc żyję z dnia na dzień, na umowach śmieciowych w wiecznym stresie, czy w danym miesiącu wyrobię minimum na rachunki. Podobnie większość moich znajomych. I mój facet, który od roku prowadzi własną firmę, jest na dorobku, też zapieprza jak dziki osioł, aby spłacić kredyt i wyjść na prostą.

Z natury jestem raczej smutasem, więc czasem nachodzi mnie refleksja, że moje życie nie wygląda tak, jak bym chciała. Uwielbiam swoją pracę, zawsze chciałam być dziennikarką, ale dobija mnie ta wieczna niepewność i strach o przyszłość. Kiepskie zarobki sprawiają, że boję się o to, że nigdy w życiu do niczego nie dojdę- np. choćby dwupokojowego mieszkania czy własnego samochodu (jakiegokolwiek, nie mówię o Porshe). Nieustannie muszę kalkulować budżet i odmawiać sobie rzeczy, których de facto potrzebuję. Nie mam zdolności kredytowej i raczej mieć nie będe, bo w mojej branży umowy o pracę to rzadkość.

Mam wrażenie, że facet mnie kompletnie nie rozumie. I chyba nie bardzo się stara. Twierdzi, że on nie potrzebuje niczyjego wsparcia, bo zawsze radził sobie sam. Nie łączy nas chyba żadne głębsze uczucie, może kiedyś łączyło, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już dawno i nieprawda. Właściwie to jestem przekonana, że to wszystko wcześniej czy później w końcu się rozlezie.

Nie mam z kim o swoim życiu porozmawiać, nie mam za bardzo znajomych, nie mówiąc o przyjaciółce/przyjacielu, choć od czasów przedszkolnych marzyłam o kimś takim. Sama byłam gotowa być na kazde zawołanie osób, które chciałam mieć za przyjaciół, ale zawsze bez wzajemności. Po ukończeniu szkoły i studiów szanse na zbudowanie trwałej relacji przyjacielskiej jeszcze spadła. W momencie, kiedy czuję, że rzeczywistość mnie przerasta (a to ostatnio zdarza się coraz częściej), to naprawdę brak mi kogoś, do kogo mogłabym usta otworzyć i kto potrafiłby chociaż poudawać, że interesują go moje sprawy.

Może znajdzie się tu ktoś, kto myśli podobnie, kto odnajduje w moich doświadczeniach część swojej historii. Wydaje mi się, że w dużych miastach młodzi ludzie robiący karierę często mają podobne przemyślenia. Może jakoś wspólnymi siłami damy sobie trochę wsparcia... Choć nie mam na to zbyt wielkich nadziei, bo Internet to takie fajne medium, że niby łatwo się z drugim człowiekiem skontaktować, ale trudno tej relacji nadać głębię.

No nic, kończę, bo jak się zacznę bardziej nakręcać, to nigdy nie skończę. Jest tu ktoś, kto chciałby odpowiedzieć?

2

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

hej wink
Też nie mam przyjaciółki..więc jeśli chcesz to napisz..tyle, że nie jestem z Warszawy wink

3

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach
PaniRedaktor napisał/a:

...?

smile masz jedną, podstawową "wyższość" nad innymi Tobie podobnymi malkontentami - masz przynajmniej własne mieszkanie, nie musisz prócz bieżących opłat "uiszczać" jeszcze wysokiej doli za wynajem. A to jest już coś. Dlaczego nie spojrzysz na swoją sytuację ...troszkę pozytywniej? Chata to podstawa. Dalej: praca. Jest jaka jest, zawsze mozesz szukać nadal innej, zatem tą  - traktując jako tymczasową - nie będziesz postrzegać jako katorgę za "miskę ryżu". Masz faceta. Może i Twoje odczucia są prawidłowe i coś się między Wami sypie, a może Twoje nastawienie tak wypacza nawet odbiór jego osoby, ze inaczej Waszych relacji ocenić nie jesteś w stanie. Dopuszczasz taką ewentualność? Ogólnie sceptycyzm, "czarnowidztwo" dotyczy całości pola widzenia, zatem i u Ciebie to chyba występuje... A czy miałaś czasem takie chwile, dni, ze niczym nie motywowana, ot tak, sama z siebie miałaś power, energię, wszystko Cię cieszyuło i wydawało się właściwe, proste, takie ...pozytywne? Zawsze tak masz, jak w opisie? To druzgocące, bo w taki sposób to nic tylko palnąć sobie smile A przecież wystarczy dostrzec parę maleńkich pozytywów...

4

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

nie musisz prócz bieżących opłat "uiszczać" jeszcze wysokiej doli za wynajem.

To żart jakiś smile? Albo może moje niedopatrzenie- otóż mam mieszkanie w TBS, płacę 800 zł czynszu miesięcznie + prąd (sporo, bo wszystko mam na prąd) itd. Sama się nie utrzymam w tym mieszkaniu, jeśli się rozstanę z facetem, będę musiała wrócić do rodziców. Czasem dopada mnie strach, że to właśnie finansowe powiązania trzymają nas przy sobie najmocniej.


A czy miałaś czasem takie chwile, dni, ze niczym nie motywowana, ot tak, sama z siebie miałaś power, energię, wszystko Cię cieszyuło i wydawało się właściwe, proste, takie ...pozytywne? Zawsze tak masz, jak w opisie? To druzgocące, bo w taki sposób to nic tylko palnąć sobie smile A przecież wystarczy dostrzec parę maleńkich pozytywów...


Tak, mam takie momenty, że mam power i gęba mi się sama śmieje. Szczególnie po udanym dniu w pracy, bo jak już wspomniałam, uwielbiam być dziennikarzem. Ale zdarza mi się też dołek, kiedy do mnie dociera, że praca to tylko praca i poza nią wiele mi do szczęścia brakuje. Głównie mówię tu o relacjach międzyludzkich, a nie o dobrach materialnych.
Mam hobby, interesuję się wieloma rzeczami, uprawiam dużo sportu blablabla.
Brakuje mi bliskości drugiego człowieka, poczucia, że komuś naprawdę na mnie zależy i przeświadczenia, że gdzieś tam jest człowiek, dla którego jestem kimś ważnym. Mało tego, sama chętnie również będę kimś takim dla kogoś...

5 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-05-19 00:48:25)

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Praca to nie tylko praca. Praca bez perspektyw to tylko praca.
Czy dziennikarstwo to jedyna rzecz, która Ci odpowiada? A produkcja? Z czasem będziesz musiała oddać pola młodszym. A dobra producentka jest na wagę złota. Niezależnie od wieku. I czasem jest też fajnie trochę przeorientować swoje zawodowe plany. Trochę nowego, inne perspektywy.

Gdzieś tam pewnie ktoś jest. Czasem myślimy o związkach jak o wybawieniu. Tymczasem to jest coś,  co dostajemy w bonusie, od święta. I rzadko kiedy trwa wiecznie (w naszych kategoriach).

Jaki uprawiasz sport?

6

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Nie wiem na ile tylko narzekasz, bo chcesz się wygadać, a na ile rzeczywiście czujesz potrzebę i chęć do zmian. Trochę mnie dziwi przede wszystkim, że płacisz aż 800 zł czynszu za tak małe mieszkanie. Nie płacimy tyle w żadnym z mieszkań mimo, że wszystkie są w dobrej lokalizacji, są nowe i około 100 zł z czynszu idzie na ochronę. Ja bym przede wszystkim nie kupowała mieszkania z tak dużym czynszem.

Co w ogóle robisz, by zmienić swoją sytuację? Szukasz ciągle lepszej pracy? Wychodzisz do ludzi i próbujesz ich poznawać? Faceta zostawiłabym na Twoim miejscu. Po pierwsze, to nieuczciwe w stosunku do Was samych, skoro niewiele Was łączy. Po drugie, tkwiąc w takim związku zamykasz sobie szansę  na poznanie kogoś nowego i bycie szczęśliwą. Wolałabym współlokatorce wynająć pół pokoju, to zawsze jakaś szansa na przyjaźń. No a jeśli już wiążesz przyszłość z tym konkretnym facetem, to we dwoje zawsze jest łatwiej kupić większe mieszkanie. Ty swoje dostałaś za darmo, więc zawsze możesz je sprzedać i mieć na swoją połowę.

Dla mnie praca to tylko praca. Pytanie jest o to, jakie masz konkretnie priorytety. Czy ważniejsza jest dla Ciebie stresująca praca jako dziennikarka, czy poczucie szczęścia i stabilność finansowa? Chociaż uważam, że gdybyś naprawdę się ruszyła i cały czas sumiennie szukała pracy w zawodzie, to w końcu trafiłabyś na lepszą ofertę, bo Warszawa to nie jest wieś, gdzie masz 2-3 opcje.

7 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-05-19 08:46:43)

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

mój znajomy pod Wawą płaci samego czynszu za 40 metrów 700 zł. bez ochrony. do tego prąd, woda, gaz, internet, etc.
i to jego mieszkanie. blok z lat 90tych.

takie są realia w Wawce i okolicy.

8

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach
Clint Jones napisał/a:

mój znajomy pod Wawą płaci samego czynszu za 40 metrów 700 zł. bez ochrony. do tego prąd, woda, gaz, internet, etc.
i to jego mieszkanie. blok z lat 90tych.

takie są realia w Wawce i okolicy.

Hmm to nawet nie wiedziałam, że jest tak drogo. Ja mam 70 m2 na Mokotowie u bram Mordoru (mieszkanie z 2005 roku) i płacę tylko 500 zł czynszu (wliczona ochrona), no i dodatkowo rachunki. Gdybym wykupiła miejsce na parkingu podziemnym, to chyba też chcieli wtedy coś doliczać do czynszu. Jeszcze kiedy tam mieszkaliśmy, to z internetem oraz wszelkimi rachunkami płaciliśmy łącznie ok. 700-750 zł. No w sumie to nie jest jakoś bardzo dużo mniej. Ale dziwią mnie tak wysokie czynsze za malutkie mieszkania. Myślałam zawsze, że w kawalerkach jest lepiej pod tym względem.

9

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Znawcy sie znalezli. Lepsza prace znajdz, malkontent, inni placa wiecej...dzizas, litosci.

Rozumiem Cie PaniRedaktor, bo sama czesto mysle podobnie, a nie mam nic z narzekacza czy miekkiej kluchy. To chyba kwestia wrazliwosci. Jedni hejtuja, inni zatracaja sie w materializmie, inni narzekaja. Ja w Twoim poscie nie zauwazylam narzekactwa, tylko raczej chwilowa slabosc i potrzebe porozmawiania z kims, kto widzi wiecej niz czubek wlasnego nosa, potrzebe wsparcia, wysluchania. A czlowiek, ktory umie sluchac i do tego slyszec, to doprawdy rzadkosc w dzisiejszym swiecie. Smutne.

Jesli chcesz, to pisz na maila i trzymaj sie! smile

10

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

A mnie sie wydaje, ze to kwestia zwyklego egoizmu. Ludzie zadaja pytanie "co u ciebie", zeby tylko moc opowiadac o sobie, nie czekaja nawet na odpowiedz, bo ich to po prostu nie interesuje.
Wkurzaja mnie rady z d... (jak powyzej), bo wydaje mi sie, ze bardziej chodzilo Ci o szukanie zrozumienia niz rozwiazania Twoich problemow (ktore nota bene sama rozwiazesz, kiedy bedziesz na to gotowa i beda sprzyjajace okolicznosci, lacznie z odpowiednim wsparciem).
Tez jestem smutasem, ale wiem, ze smutasy i tak bardziej realistycznie widza rzeczywistosc niz cala rzesza optymistow. Potrafie sluchac, mam wrecz wrazenie, ze ludzie lgna do mnie tylko po to, zeby sie wygadac, co mnie od nich odstrecza. Moglby ktos czasem zapytac, co u mnie i faktycznie byc zainteresowany odpowiedzia.
Moze nie do konca jestem samotna, ale tak sie czuje. Potrzebuje kogos, kto razem sie posmuci, ale tez posmieje. Bywam zlosliwa, ale zawsze jestem szczera. Mam 35 lat, dobra prace, skonczone studia, meza, malenkie dziecko, dach nad glowa... a czuje sie, jakbym byla sama jak palec na tym swiecie. Byloby milo czasem z kims sie spotkac i porozmawiac. Oby to tylko nie byla jednostronna rozmowa...

11

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Hej nie wiem czy jeszcze przeczytasz ta wiadomość ale jak byś się odezwała było by fajnie. Mam na imię Justyna mam 26 lat od 2 miesięcy mieszkam w Warszawie dostałam pracę w wydawnictwie cieszyłam się jak małe dziecko ale fakt faktem kokosów tez nie zarabiam????  mieszkam z facetem dostaliśmy mieszkanie od jego rodziców ogólnie jesteśmy w związku id 3 lat mamy 2 koty i ogólnie żyje nam si nawet dobrze jako para jesteśmy szczęśliwi ale jedno co mnie dobija ro samotność nie mam żadnej koleżanki z która bym mogła pogadać wyjść na kawę czy siłownię albo robić calkiem inne rzeczy chodzi o to ze mój facet pracuję praktycznie cały dzień ja jestem w domu juz o 16 i dalej nie mam co ze sobą zrobić. Wydaje mi się ze jednak facet koleżanki nie może ci zastąpić. Zapraszam na maila lub jakąkolwiek odpowiedź. Pozdrawiam

12

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach
PaniRedaktor napisał/a:

Nie mam z kim o swoim życiu porozmawiać, nie mam za bardzo znajomych, nie mówiąc o przyjaciółce/przyjacielu, choć od czasów przedszkolnych marzyłam o kimś takim. Sama byłam gotowa być na kazde zawołanie osób, które chciałam mieć za przyjaciół, ale zawsze bez wzajemności. Po ukończeniu szkoły i studiów szanse na zbudowanie trwałej relacji przyjacielskiej jeszcze spadła. W momencie, kiedy czuję, że rzeczywistość mnie przerasta (a to ostatnio zdarza się coraz częściej), to naprawdę brak mi kogoś, do kogo mogłabym usta otworzyć i kto potrafiłby chociaż poudawać, że interesują go moje sprawy.
...
No nic, kończę, bo jak się zacznę bardziej nakręcać, to nigdy nie skończę. Jest tu ktoś, kto chciałby odpowiedzieć?

"Pani redaktor" smile rozumiem że pracujesz z ludźmi i "na ludziach". Tak się zastanawiam, jak osoba która wydawało by się ma duży kontakt z wieloma osobami może mieć problem z znajomymi ? Nie jesteś chyba zamknięta na nowe znajomości. Niestety z przyjaciółmi teraz jest problem, bo mieć kogoś tak samo zaangażowanego jak sami jesteśmy jest ciężko. Może wy macie więcej szczęścia ale mnie wiele osób nazywa swoim "przyjacielem" chodź ja nie mogę powiedzieć tego o nich. Dochodzi do tego, że czasem zastanawiam się czy to słowo ma obecnie jakiś sens i wartość bo większość kontaktów polega na jakimś układzie. Nie jesteś w tym sama bo ja już bardziej w necie znajduję bezinteresowne osoby niż w swoim otoczeniu, a też mam bardzo duży kontakt z ludźmi z racji swojego zawodu smile

13

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Kochani! Dawno tu nie zaglądałam, bo i też poczta nie dawała mi znać na bieżąco o odpowiedziach w wątku.

Od mojego 1 posta trochę się zmieniło- rozstałam się z facetem, już blisko 2 mc nie mieszkamy razem.Doszłam do wniosku, że nie można tak dalej, że chyba oboje zasługujemy na coś więcej. Nie rozstaliśmy się w gniewie, mamy kontakt, bo też nie mamy do siebie nawzajem o nic pretensji. Generalnie czuję się OK, choć bywają wieczory, w których jest mi bardziej ciężko. Chciałabym się przytulić do kogoś, o kim wiedziałabym, ze naprawdę mu na mnie zależy. Ale gdy nachodzi mnie taka nostalgia powtarzam sobie, że jestem silna, dam radę, a taki "ktoś" opisany wyżej jeszcze się znajdzie.

W międzyczasie spotkałam się też parę razy z ludźmi z tego forum. Regularnie albo zakładam wątki dotyczące spotkań w Warszawie, albo dopisuję się do już istniejących. Szkoda, że odzew nie jest tak duży, jak bym oczekiwała. Udało się poznać parę miłych osób, ale czy nawiąże się z tego głębsza znajomość- trudno powiedzieć.

Tak czy siak- przyjaciółki/przyjaciela nadal nie mam i raczej sie nie zanosi, żebym w najbliższej przyszłości zdobyła. Gdy rozstawałam się z facetem, pisałam do paru starych koleżanek, że potrzebuję jakiegoś spotkania i babskiego wsparcia. Wszystkie solidarnie zapewniły o dobrych chęciach i na tym się skończyło. Żadna się nawet nie zapytała, o co chodzi.

To prawda, w pracy spotykam mnóstwo nowych osób. No i co z tego- chciałoby sie powiedzieć smile. Nawet jeśli ktoś wydawał mi się fajny, to nigdy nie udało mi się z nim ponownie spotkać na płaszczyźnie niezawodowej. Regularnie próbuję wyciągnąć kilka osób z mojej pracy na jakies piwo. W deklaracjach słownych wszyscy są na "tak", ale jak proponuję konkretny dzien i godzinę- wszyscy się wykruszają. Właściwie to stanowimy quasi- team tylko na kolegiach i ewentualnie będąc na 1 kwadracie w biurze. Z chwilą wyjścia z niego- każdy jest wolnym elektronem, który ma już swój świat i do niego czuje przynależność.

Aktualnie, jako singielka z odzysku, będe miała jeszcze mniejsze szanse na przyjaźnie, bo wielu z moich znajomych ma już swoja parę, a takich ludzi niezwykle trudno wyciągnąć gdziekolwiek. W ogóle trudno się teraz z kimkolwiek umówić, nie wiem, czy to kwestia Warszawy, czy tak po prostu jest. Piszę do koleżanki, żebyśmy poszły na kawę, ona się zgadza, następnie przez najbliższe 2 tygodnie ustalamy termin i przekładamy go nieustannie...

14

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach
PaniRedaktor napisał/a:

To prawda, w pracy spotykam mnóstwo nowych osób. No i co z tego- chciałoby sie powiedzieć smile. Nawet jeśli ktoś wydawał mi się fajny, to nigdy nie udało mi się z nim ponownie spotkać na płaszczyźnie niezawodowej. Regularnie próbuję wyciągnąć kilka osób z mojej pracy na jakies piwo. W deklaracjach słownych wszyscy są na "tak", ale jak proponuję konkretny dzien i godzinę- wszyscy się wykruszają. Właściwie to stanowimy quasi- team tylko na kolegiach i ewentualnie będąc na 1 kwadracie w biurze. Z chwilą wyjścia z niego- każdy jest wolnym elektronem, który ma już swój świat i do niego czuje przynależność.

Aktualnie, jako singielka z odzysku, będe miała jeszcze mniejsze szanse na przyjaźnie, bo wielu z moich znajomych ma już swoja parę, a takich ludzi niezwykle trudno wyciągnąć gdziekolwiek. W ogóle trudno się teraz z kimkolwiek umówić, nie wiem, czy to kwestia Warszawy, czy tak po prostu jest. Piszę do koleżanki, żebyśmy poszły na kawę, ona się zgadza, następnie przez najbliższe 2 tygodnie ustalamy termin i przekładamy go nieustannie...

Jako równolatek i mężczyzna z odzysku - rozumiem Cię wink Jesteś z Warszawy, hmmm 2h drogi by napić się kawy? - da się ;p Jak co to jestem chętny ;p

Wydaje mi się że jesteś osobą która nie ma problemu z kontaktem i sama go nawiązuje, więc na pewno sama wiesz jak to wygląda wink To nie problem Warszawy, z ludźmi po prostu tak już jest. Chodź życie w dużych aglomeracjach jest pewnie czasem, jeszcze bardziej wyobcowane. Jeśli tylko ktoś ma stałych ludzi, bezpieczeństwo i regularność w życiu, przestaje się "starać". Jeśli mu naprawdę nie będzie też zależało to czym można ich zachęcić ? Każdy żyje swoimi problemami bo to najważniejsze ma już zapewnione. Skupia się na sobie. Co mają powiedzieć Twoje znajome gdy pytasz je o spotkanie - "Ok, na pewno się spotkamy" smile bo przecież nie stwierdzą "nie, wiesz co nie mam dla Ciebie czasu". Mimo wszystko każdy chce żyć w zgodzie z innymi wink

15

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

także jestem równolatkiem. także znam światek stolicy. także mam wielkie, jeśli nie olbrzymie problemy ze znalezieniem kogoś z kim mógłbym pogadać.
mam identycznie jak autorka: kiedy już się z kimś umawiam, to wiecznie nie pasuje termin, a to w ostatniej chwili coś ważniejszego wypadło.
do d*** jest życie w Wawie pod względem znajomych/przyjaciół jeśli się tu nie wychowałeś.

16

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Clint, ja się tu WYCHOWAŁAM właśnie...Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie tutaj wolą kontakty wirtualne. Że "lajkowanie" na "fejsie" zdjęć znajomych wystarczy im za interakcję z drugim człowiekiem. No cóż, mi nie wystarczy. Tym bardziej, że na co dzień w pracy sporo siedzę przed komputerem. W takim układzie z przyjemnością wychodzę na miasto i spotykam się w 4 oczy z drugim człowiekiem, jego mimiką, mową ciała itp.

17

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Bart.k- jeśli masz ochotę wyrwać się na kawę do stolycy w weekend- proszę bardzo! Ja, jako świeża singielka, muszę nadrobić czas spędzony we dwoje przy serialach i odświeżyć sobie lokalową mapę Warszawy, to będzie dobry pretekst smile. Dla mnie najlepsza byłaby niedziela.

18

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Hej ,

również wiem jak to jest kiedy wychodzisz ze związku a znajomi się wykruszają , każdy ma rodzinę albo lata za karierą - ale myślę że jest to też trochę nasza wina bo wiążąc się z kimś spychamy trochę znajomych na boczny tor a później nagle staramy się na niego wrócić.
Ja będe w W-wie w tą niedzielę albo następną, dawno nie byłem w stolicy a daleko nie mam i chętnie odwiedzę jakiś fajny lokal jeśli chciałabyś mnie trochę oprowadzić. Też mam sporo do nadrobienia w kwestiach lokalowych , nie wiem czy będę na dwóch czy czterech kołach ale przebrać się to nie problem. Jak coś to proszę daj znać może na email bo Ty masz chyba zablokowany.

19

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Z tymi mailami to jakiś problem jest na tym forum... W razie czego mój to babsy@gazeta.pl

Przez 8 lat związku narobiłam sobie zaległości, to fakt, i towarzystwa mi też aż tak bardzo nie brakowało. Teraz widzę, że to byl błąd. Staram się go naprawić, żeby nie tkwić wieczorami samotnie w domu. I żeby nie było- jestem na co dzień osobą bardzo aktywną, uprawiam dużo sportu, jeżdżę na wycieczki  rowerowe, czytam... To nie jest tak, że nie wiem, co ze sobą zrobić. Przeważnie mam aż za dużo do roboty. Tyle tylko, że siłownia czy bieganie to nie jest to samo, co kontakt z drugim człowiekiem.

20 Ostatnio edytowany przez abasaba (2015-07-16 13:20:22)

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Czy do końca jest tak jak piszesz, nie jestem przekonana. Tez szukam znajomych ale ja to nie ten target wiekowy.
Piszesz, że spotkałaś się z kilkoma dziewczynami z forum i co- dlaczego tylko raz, nie pasowały, nie chcecie się spotkać 2-gi raz gdzieś iść , cos zobaczyć- pytam z ludzkiej ciekawości, bo i mnie to w sumie dotyczy:)
Bo wydaje mi się, ze każdy czeka aż druga osoba zaproponuje mu cos niezwykłego i to musi być ta druga osoba która go wyciągnie a TY nie powinnaś się odzywać?
czy mam trochę racji, jak to jest?

Sorki za literówki pisze z pracy i nie mam zbytnio czasu na poprawki

21

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Gdybyś pośledził moje posty, to byś zobaczył, że właśnie to ja wychodzę z inicjatywą. Pierwszy raz próbowałam zorganizować spotkanie przez Netkobiety w trakcie długiego weekendu czerwcowego. Wątek miał ileśtam set odsłon, ale nikt nie wyraził ochoty na spotkanie, mimo że zaproponowałam kilka opcji- spacer, rower, piwo, kino. Też jestem zdania, że jeśli się czegoś chce, trzeba o to zawalczyć, dlatego walczyłam i w końcu udało nam się kilka razy spotkać. Z pewnymi osobami gadało się lepiej, z innymi gorzej, z niektórymi na pewno spotkam się po raz kolejny, ale to są osoby, z którymi mam jakiś kontakt, reszta się po prostu nie odzywa, więc zakładam, że nie bawili się najlepiej wink.

22

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

no właśnie śledziłam Twoje watki - i dlatego piszę - poznałaś kilka osób z którymi utrzymujesz kontakt. Nie rozumiem więc dlaczego toje rozgoryczenie w tym wątku, że nie masz znajomych? skoro utrzymujecie kontakty-masz znajomych. Trzeba ludzi dłużej znać a znajomość przerodzi się w przyjażń.
Chyba, że nikt Ci nie odpowiadał? i sa to na razie znajomości w stylu" zapchaj dziura" aż ktoś lepszy się trafi.

p.s. nie odbieraj przypadkiem tego negatywnie, po prostu ciekawi mnie problem przyjażni, której też poszukuję:)

23

Odp: Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Abasaba- spoko , nie jestem tak delikutaśna, żeby się o byle co obrażać wink.

Pierwszy post w tym wątku napisałam 18 maja wieczorem, kiedy miałam wyjątkową zniżkę formy. Od tamtej pory parę rzeczy się zmieniło- rozstałam się z facetem i siłą rzeczy zintensyfikowałam wysiłek na rzecz poznania nowych ludzi. Kilka spotkań miało miejsce, z ludzi, których w ten sposób poznałam, jedna najbardziej przypadła mi do gustu i z nią będę utrzymywać kontakt. Na razie nie jest to przyjaciółka, ale dziewczyna, z którą bardzo miło spędziłam czas, która wydaje sie podobna do mnie i której charakter mi odpowiada.

W tak krótkim czasie nie poznam przyjaciela na dobre i złe, nie ma się co czarować. Dlatego z pewnością będę ponawiać propozycje wyjścia gdzieś razem. Niestety, dopiero po 10.08, bo niedługo wyjeżdżam służbowo i wracam właśnie 10.08. Jeśli być miał ochotę... wink

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Warszawska samotność, czyli o życiu 30latki w ciężkich czasach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026