Witam wszystkie Panie,
Od razu chcę przeprosić za to, że jakiś facet wkracza tutaj w wasze sprawy i tematy, ale jestem w kropce oraz za ten tytuł tematu, ale chciałem nieco nakreślić charakter mojego problemu do którego z własnej głupoty doprowadziłem i mam nadzieję, że Wy, kobiety w jakiś zrozumiecie to i od razu mówię, że biorę na klatę wszystkie obelgi jakie wam tylko przyjdą do głowy. Zacznę więc może od początku...
Od 22 stycznia przebywam w Szkole Policji w Katowicach na kursie, który przygotowuje mnie do bycia pełnoprawnym, wyspecjalizowanym Policjantem. Kurs trwa pół roku, czyli nie trudno obliczyć, że do 22 lipca. Wraz z moją (byłą już, ale mam nadzieję, że pomożecie) kobieta byliśmy razem od 6-ciu lat (rocznica minęła 7-ego maja). Około 2-3 tygodnie temu napisała do mnie pewna dziewczyna (Paulina), która chciała się dowiedzieć co nieco o Szkole: jak to wygląda, jak wyglądają wstępne testy i tak dalej i tak dalej. Tak pisaliśmy od czasu do czasu z tematów o Szkole przechodząc do takich spraw codziennych w stylu "Co tam słychać". Tutaj już muszę zauważyć, że moja głupota i nie wiem... Strach pokierowały mną, że moja kobieta (zazdrosna i nieufna - ale bardzo to w niej kochałem i odpowiadało mi to) dowie się, że pisze do mnie jakaś dziewczyna i będziemy się o to kłócić, więc z chęci uniknięcia tegoż faktu zapisałem ową Paulinę w telefonie męskim imieniem - po prostu "Irek" (co mnie podkusiło do tego...).
Od razu chciałbym tutaj w międzyczasie nadmienić, iż w moim związku czułem się genialnie - wręcz cudownie. Dawała mi wszystko czego potrzebowałem w miłości. Mieszkaliśmy razem od prawie dwóch lat i myślę, że pomimo sprzeczek w stylu "Ty nie sprzątasz po sobie" było super i się dogadywaliśmy.
Ale wracając... Tydzień temu gdy siedziałem w domu przyszedł mi od tej Pauliny sms gdy brałem prysznic, więc moja kobieta odczytała sobie tego sms'a, który był o treści "I co koniec znajomości?" - ja zdębiałem próbując wytłumaczyć, że kolega się pomylił, bo to kolega ze szkoły i pewnie coś mu się powaliło i źle napisał. Pod moją nieobecność moja (była, ale mam nadzieję, że nie jeszcze raz wspomnę) ukochana spisała numer do tego "Irka" (czyli Pauliny). Zadzwoniła tam no i odebrała dziewczyna... Odbyło się to wtedy gdy nie przebywaliśmy razem w mieszkaniu tylko gdy wróciła na weekend do rodziców (studentka). Zadzwoniła do mnie, że to koniec i chce się rozmówić. Ja niestety od poniedziałku do piątku siedzę w Szkole i nie mogę po prostu być z Nią na co dzień. Okłamałem ją i oszukałem, że to na pewno odebrała dziewczyna tego "Irka" i to zbieg okoliczności, które są na naszą niekorzyść. Tak w ciągu tego tygodnia kiedy przebywałem w Szkole i nasz kontakt ograniczał się do telefonów i wiadomości tekstowych jakoś to się działo, że byliśmy razem - napięta sytuacja ale stabilna.
Kończąc zajęcia w piątek jednocześnie jadąc od razu do swej lubej umówiłem się z tą Pauliną, że dostarczę jej testy które mogą jej pomóc i na tym ta znajomość miała się zakończyć. Od razu też mówię - żadnych podtekstów, czy myślenia ku***em - mam u swojej (niestety już, ale jak dwa razy wspomniałem mam nadzieję, że nie byłej) kobiety wszystko co mi trzeba. Ale Ona napisała mi sms, że nie da rady bo wylądowała w szpitalu bo coś tam się przetrenowała na głodniaka i straciła przytomność (bardzo szczegółowo mi to opisała, a mnie to na prawdę nie obchodziły szczegóły, bo od tego ma swojego chłopaka/narzeczonego - nie pamiętam). Nie usunąłem tego sms'a, bo sądziłem, że wizyta u mej lubej ograniczy się do siedzenia z rodzicami, a też na śmierć zapomniałem, aby to zrobić. Głupi jestem, że ją oszukiwałem - wiem, ale kierowała mną chęć siania dobra w związku i chęć zapobiegnięcia kłótnią. Jednak w jakiś sposób przeczytała to i wyrzuciła mnie dosyć energicznie i stanowczo z domu - jestem dość postawny więc miała trudność, bo jak to każdy kochający na zabój facet błagał i przepraszał, że jej nie zdradzam, bo jest dla mnie całym światem - taka prawda. Ciężko to opisać przez forum, ale na prawdę ją Kocham i musiałbym chyba z każdą z was porozmawiać na żywo żebyście mogły zobaczyć mój ból i brak chęci do życia przez własną głupotę.
To nie koniec historii... Wracając już do domu samochodem od Niej, oczywiście w maksymalnym dole biłem się z myślami kiedy nagle zadzwoniła i zapytała czy mogę wrócić jeszcze porozmawiać - logiczne, że zaciągnąłem ręczny i na środki drogi zrobiłem zawrót o 180 stopni piszcząc oponami na pół miasta. Wyszliśmy na spacer i zapytała "Ja czy Ona" - mnie zamurowało - "No proste, że tylko Ty" - zero wahania. I mówi, że dzwoniła do tej Paulina, która powiedziała jej, że to trwa między mną a Nią bardzo długo i że cieszy się, że jestem już singlem, bo może się w końcu za mnie brać... Ja zdębiałem, bo wiedziałem, że to nie prawda jest i czemu próbuje mnie podpuszczać, żebym się przyznał do zdrady, której nie popełniłem NIGDY I NIGDY TEGO NIE ZROBIĘ JEŚLI DO SIEBIE TYLKO WRÓCIMY! Tak chodząc i tłumacząc jej jak ją kocham i tak dalej kazała mi zadzwonić i powiedzieć, że ode mnie pomocy nie dostanie i żeby spier**lała z mojego życia, bo kocham tylko Swoją kobietę i chcę z Nią być już zawsze - prawda to więc nie zastanawiając się wyjąłem telefon i dzwonię i mówię podaną regułkę. Wszystko tak jak trzeba. Pożegnaliśmy się w bramce bez żadnego "Pa", "Cześć" ani nic. Pojechałem do domu, w którym pakowałem się do Szkoły. Dzwoni do mnie, że przemyślała sprawę i nie chce ze mną być...
Dziś będąc w Szkole na "Technikach Interwencji" na hali sportowej dzwoniła do mnie, ale miałem telefon w szatni więc nie mogłem odebrać - logiczne. Potem oddzwoniłem pytając co chciała ode mnie, to powiedziała, że już nie ważne to jest i że nie ma czasu rozmawiać. Do tego pisała sms'a czy rozmawiałem z tą Pauliną po wczoraj jeszcze więc gdy rozmawialiśmy przez telefon to powiedziałem, że nigdy już więcej nie będę z Nią rozmawiał, bo kocham tylko moją kobietę i tylko na Niej mi zależy i jest całym moim światem, ale nie chce mnie słuchać i nie wierzy mi. Ja na prawdę byłem z Nią szczęśliwy i chcę nadal być! Daje mi wszystko czego potrzebuję i wszystko czego pragnę!
Wiem, że zachowałem się jak gnój, dupek i pieprzony ku**s, ale chcę ją odzyskać i co mam zrobić? Dać jej czas - nie odzywać się w ogóle? Kolega mi mówił, który był też w takim długim związku, że gdy zadzwoniła na kolejny dzień i kazała mi się wtedy wrócić to znaczy, że jest jakaś szansa - czy jest to możliwe z waszego punktu widzenia drogie Panie?
Kocham ją i proszę o radę i przepraszam za taki długi post, ale historia dość zawiła i skomplikowana. Przysięgam, ze już nigdy tak się nie zachowam...!
Podobne tematy
Jedyne, co spierniczyłeś to zapisywanie koleżanki pod męskim imieniem w telefonie i dalsze kłamstwa, chcąc iść w zaparte. Ja na miejscy Twojej dziewczyny nie czepiałabym się o samą znajomość z tą Pauliną (przecież koleżanki mieć chyba można, nie ma potrzeby tego ukrywać), a o kłamstwo. Wszak gdybyś faktycznie nie miał zamiaru nic z tą Pauliną "działać", nie chowałbyś tej znajomości przed swoją kobietą. Tu jej się nie dziwię, bo i ja po czymś takim straciłabym maksymalnie zaufanie. Powtarzam - nie chodzi o posiadanie koleżanki, tylko kłamstwa.
Co możesz zrobić? Nadal ją przekonywać i ew. pokazać ten założony przez siebie temat. Ale zapomnij, że - nawet gdy do siebie wrócicie - będzie w stanie szybko Ci zaufać. Ja bym nie była, bo się kłamstwem brzydzę, niezależnie od pobudek, jakimi się kłamca kieruje.
Ja też uważam, że to dziwne, że twoja dziewczyna szpera w twoim telefonie i czyta smsy! To niedopuszczalne
Szczerze w przyszłości, jeśli do siebie wrócicie może być jeszcze gorzej. Przemyśl tak na spokojnie czy na pewno chcesz z nią być, bo jej zaborczość jest chora i jeżeli już na tym etapie ty boisz się mieć zwykłe znajome to za kilka - kilkanaście lat jak powiesz dzień dobry sąsiadce to twoja dziewczyna zrobi ci jazdy... ![]()
Hmm... Najwidoczniej kiedyś coś było na rzeczy skoro panna nie ufa.
Osobiście nie grzebię w tel mailach itd... Ale... też miałam podobną sytuację kiedy jakaś panna wydzwaniała pisała itd... To bardzo wkurza...
Pomijam fakt że sprawa stanęła na ostrzu noża i było podobnie jak u Autora postu... Skończyłam znajomość... Fakt dałam szansę, ale po pół roku biegania za mną.
Pytanie z innej strony. Twoja dziewczyna zapisuje telefon jakiegoś faceta pod żeńskim imieniem i kasuje wszystkie SMSy z rozmów z nim - co Ty o tym sądzisz ?
Nikt normalny nie postępuje tak jak Ty. Ewidentnie czegoś nam nie mówisz. Skoro więc nawet na tym forum, będąc osobą anonimową szukającą rady, kłamiesz to czego oczekujesz ?