Witam wszystich urzytkownikow.Otorz postanowilam opisac moja historie gdyz nie mam z kim porozmawiac o tym co czuje;( Jak wiekszosc Pan ktore to przechodzily ,wiedza jak sie czuje...Otorz po 11 latach zwiazu i malzenstwa nastapil koniec ,..a doslownwie brak zrozumienia,obwinianie,brak rozmow,skakanie sobie do oczow ........Otorz moj maz dal mi do zrozumienia a wlasciwie obwinia mnie ze zatrowam mu zycie kazdego dnia,ze jestem wiecznie nie zadowolona,ze nie mam czestej ochoty na seks o kazdej porze dnia....Ostanio mielismy kryzys kilka miesiecy temu i on powiedzial ze nie bedzie wiecej ustepowal a 2 dni temu powiedzial mi dosc ,bo zwrocilam mu uwage zeby za soba zacza sprzatac ,bo zostawia wszedzie chlew ....noi zaczela sie wojna........zaczal mi wytykac wszystkie bledy sprzed lat ....i mowic ze ma dosc ze powinnam wrocic do PL bo obecnie mieszkam za granica...ze nasz zwiazek to jak RAK ktory niszczy od srodka,ostatnio mnie pocalowal po tej rozmowie przed wyjsciem do pracy ,pozniej zadzeonil jak gdyby nigdy nic..to mu powiedzialam zeby sie zdecydowal czy konczy zwiazek czy caluje czy co...to mi powiedzial ze to z " przyzwyczajenia" powiem wam ze jeszcze nikt nigdy mnie tak nie zranil....poczulam sie jak zero ktoremu robi sie laske ,,,powiedzialam mu ze jej niechce ani jego litoscici....ze wzgeldu na to ze nie pracuje od dluzszego czasu ...bo tu gdzie mieszkam to strasznie ciezko o prace..nie mamy dzieci,,,,ale czuje sie strasznie....wszystko zwala na mnie,ja nadal go Kocham ale nie dam soba pomiatac ...! tylko dlatego ze ma mnie za nic! mowi ze nie jestem pepkiem swiata,daje mi do zrozumienia wielokrotnie ze nie pracuje to mam siedziec cicho...jest pewny ze nie odejde..bo nie mam ani zlotowki.Ale ja wole wrocic do domu rodzinnego nie majac nic i zaczac wszystko od nowa..mam 27 lat a czuje sie na 100...jestem zalamana jeszcze 2 lata temu zmarl mi tata strasznie to przezylam i przezywam,oprocz tego ,brak pracy mam depresje...co mam robic poradzcie
Podobne tematy
Jesteś przygnębiona i rozemocjonowana po kolejnej kłótni. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo zbyt mało napisałaś, ale może powinnaś zastanowić się nad jego zarzutami wobec Ciebie. Z pewnością potrzeba Wam rozmowy a nie kłótni, gdzie jeden drugiego atakuje.
Masz 27 lat i jak piszesz od dłuższego czasu nie pracujesz, nie rozumiem tego, nie usprawiedliwiaj się brakiem pracy. Myślisz, że jak wrócisz do kraju, to od razu ją znajdziesz, kto Cię będzie utrzymywał?
Stań na wysokości zadania, znajdź wreszcie tę pracę, wyrwiesz się z domu, a przede wszystkim rozmawiaj z mężem, spokojnie, zastanów się też nad sobą, bo z pewnością nie chcesz tego rozstania.
Jesteś przygnębiona i rozemocjonowana po kolejnej kłótni. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo zbyt mało napisałaś, ale może powinnaś zastanowić się nad jego zarzutami wobec Ciebie. Z pewnością potrzeba Wam rozmowy a nie kłótni, gdzie jeden drugiego atakuje.
Masz 27 lat i jak piszesz od dłuższego czasu nie pracujesz, nie rozumiem tego, nie usprawiedliwiaj się brakiem pracy. Myślisz, że jak wrócisz do kraju, to od razu ją znajdziesz, kto Cię będzie utrzymywał?
Stań na wysokości zadania, znajdź wreszcie tę pracę, wyrwiesz się z domu, a przede wszystkim rozmawiaj z mężem, spokojnie, zastanów się też nad sobą, bo z pewnością nie chcesz tego rozstania.
Dziekuje za odpowiedz.Szukalam i jedyne co znalazlam to dorywcza i na taka tez chodzialam ale to za malo.mam wieksze ambicje...nie wystarcza mi sprzatanie ....tutaj gdzie mieszkam b.ciezko o stala prace,nie mam zamiaru byc utrzymywana w PL ,mam swoja godnosc.A co do mojgo partnera to to jest taki typ raczej samotnika ktoremu bbyloby na reke byc samemu....wina jest po obu stronach ...wiadomo ale tutaj juz nie da sie rozmawiac,probowalam i nic nie dalo..
prosze o porady......
josz napisał/a:Jesteś przygnębiona i rozemocjonowana po kolejnej kłótni. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo zbyt mało napisałaś, ale może powinnaś zastanowić się nad jego zarzutami wobec Ciebie. Z pewnością potrzeba Wam rozmowy a nie kłótni, gdzie jeden drugiego atakuje.
Masz 27 lat i jak piszesz od dłuższego czasu nie pracujesz, nie rozumiem tego, nie usprawiedliwiaj się brakiem pracy. Myślisz, że jak wrócisz do kraju, to od razu ją znajdziesz, kto Cię będzie utrzymywał?
Stań na wysokości zadania, znajdź wreszcie tę pracę, wyrwiesz się z domu, a przede wszystkim rozmawiaj z mężem, spokojnie, zastanów się też nad sobą, bo z pewnością nie chcesz tego rozstania.Dziekuje za odpowiedz.Szukalam i jedyne co znalazlam to dorywcza i na taka tez chodzialam ale to za malo.mam wieksze ambicje...nie wystarcza mi sprzatanie ....tutaj gdzie mieszkam b.ciezko o stala prace,nie mam zamiaru byc utrzymywana w PL ,mam swoja godnosc.A co do mojgo partnera to to jest taki typ raczej samotnika ktoremu bbyloby na reke byc samemu....wina jest po obu stronach ...wiadomo ale tutaj juz nie da sie rozmawiac,probowalam i nic nie dalo..
Moze zaczac od rozmowy ale poza mieszkaniem? Moze umowcie sie gdzie na kawe i tam spokojnie porozmawiajcie. Trzeba jednak zachowac spokoj.
anka2 napisał/a:josz napisał/a:Jesteś przygnębiona i rozemocjonowana po kolejnej kłótni. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo zbyt mało napisałaś, ale może powinnaś zastanowić się nad jego zarzutami wobec Ciebie. Z pewnością potrzeba Wam rozmowy a nie kłótni, gdzie jeden drugiego atakuje.
Masz 27 lat i jak piszesz od dłuższego czasu nie pracujesz, nie rozumiem tego, nie usprawiedliwiaj się brakiem pracy. Myślisz, że jak wrócisz do kraju, to od razu ją znajdziesz, kto Cię będzie utrzymywał?
Stań na wysokości zadania, znajdź wreszcie tę pracę, wyrwiesz się z domu, a przede wszystkim rozmawiaj z mężem, spokojnie, zastanów się też nad sobą, bo z pewnością nie chcesz tego rozstania.Dziekuje za odpowiedz.Szukalam i jedyne co znalazlam to dorywcza i na taka tez chodzialam ale to za malo.mam wieksze ambicje...nie wystarcza mi sprzatanie ....tutaj gdzie mieszkam b.ciezko o stala prace,nie mam zamiaru byc utrzymywana w PL ,mam swoja godnosc.A co do mojgo partnera to to jest taki typ raczej samotnika ktoremu bbyloby na reke byc samemu....wina jest po obu stronach ...wiadomo ale tutaj juz nie da sie rozmawiac,probowalam i nic nie dalo..
Moze zaczac od rozmowy ale poza mieszkaniem? Moze umowcie sie gdzie na kawe i tam spokojnie porozmawiajcie. Trzeba jednak zachowac spokoj.
Dzisiaj ,wzielam od niego telefon aby zarezerwowac sobie wyjazd do PL ,to jak slyszal jak rozmawialam przez tel to ,pozniej zaczal naraz ze mna rozmawiac....ale nie o tym by mnie zatrzymac ....wogole to na niego nie zrobilo wrazenia...czysta obojetnosc.......tak jak by chcial na prawde tego ....a nie mial odwagi powiedziec w prost.....placze caly czas ,...to tak boli .....ta obojetnosc...
maniek_z_maniek napisał/a:anka2 napisał/a:Dziekuje za odpowiedz.Szukalam i jedyne co znalazlam to dorywcza i na taka tez chodzialam ale to za malo.mam wieksze ambicje...nie wystarcza mi sprzatanie ....tutaj gdzie mieszkam b.ciezko o stala prace,nie mam zamiaru byc utrzymywana w PL ,mam swoja godnosc.A co do mojgo partnera to to jest taki typ raczej samotnika ktoremu bbyloby na reke byc samemu....wina jest po obu stronach ...wiadomo ale tutaj juz nie da sie rozmawiac,probowalam i nic nie dalo..
Moze zaczac od rozmowy ale poza mieszkaniem? Moze umowcie sie gdzie na kawe i tam spokojnie porozmawiajcie. Trzeba jednak zachowac spokoj.
Dzisiaj ,wzielam od niego telefon aby zarezerwowac sobie wyjazd do PL ,to jak slyszal jak rozmawialam przez tel to ,pozniej zaczal naraz ze mna rozmawiac....ale nie o tym by mnie zatrzymac ....wogole to na niego nie zrobilo wrazenia...czysta obojetnosc.......tak jak by chcial na prawde tego ....a nie mial odwagi powiedziec w prost.....placze caly czas ,...to tak boli .....ta obojetnosc...
Współczuje, ale działaj Dziewczyno!!!! Pomyśl o sobie i tym czy warto.. jesteście małżeństwem i jesli się kochacie i przysięga coś znaczyła dla Was to będziecie ze sobą. Moze potrzeba tego abyście byli chwilę osobno. Ty zadbaj o siebie, swój rozwój , stań sie niezależna.. Według mnie nie ma nic gorszego niż uzależnienie również finansowe od partnera... Niektórzy owszem nie mają problemu z tym , ale jest taka część , która przestaje szanować parnerki traktując je jak bezużyteczny / zbędny sprzęt, który trzeba wyrzucić..
Wiem ,że obojętność i oziębłość rani niesamowicie , ale zastanów się jak długo chcesz na to patrzeć i to przechodzić? Niszczysz tylko siebie i swoje wnętrze..
anka2 napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Moze zaczac od rozmowy ale poza mieszkaniem? Moze umowcie sie gdzie na kawe i tam spokojnie porozmawiajcie. Trzeba jednak zachowac spokoj.
Dzisiaj ,wzielam od niego telefon aby zarezerwowac sobie wyjazd do PL ,to jak slyszal jak rozmawialam przez tel to ,pozniej zaczal naraz ze mna rozmawiac....ale nie o tym by mnie zatrzymac ....wogole to na niego nie zrobilo wrazenia...czysta obojetnosc.......tak jak by chcial na prawde tego ....a nie mial odwagi powiedziec w prost.....placze caly czas ,...to tak boli .....ta obojetnosc...
Współczuje, ale działaj Dziewczyno!!!! Pomyśl o sobie i tym czy warto.. jesteście małżeństwem i jesli się kochacie i przysięga coś znaczyła dla Was to będziecie ze sobą. Moze potrzeba tego abyście byli chwilę osobno. Ty zadbaj o siebie, swój rozwój , stań sie niezależna.. Według mnie nie ma nic gorszego niż uzależnienie również finansowe od partnera... Niektórzy owszem nie mają problemu z tym , ale jest taka część , która przestaje szanować parnerki traktując je jak bezużyteczny / zbędny sprzęt, który trzeba wyrzucić..
Wiem ,że obojętność i oziębłość rani niesamowicie , ale zastanów się jak długo chcesz na to patrzeć i to przechodzić? Niszczysz tylko siebie i swoje wnętrze..
Dziekuje za odpowiedz.tak wlasnie sie czuje ....jak bezuzyteczny przedmiot ....on jest pewny ze nie odejde ...bo wie ze nie mam nic...ale wroce do domu rodzinnego i caly swoj czas zainwestuje w siebie i swoj rozwoj tutaj gdzie jestem nie moge sie rozwijac tak jak bym tego chciala....nie czuje sie wazna,nie czuje sie potrzebana,czuje sie obca....jak to mozliwe ze tak wielkie uczucie tak sie zakonczylo...ja go kocham! ale jak mam walczyc sama...sokro jemu juz chyba wszystko jedno...mowi tylko ze jestem wiecznie zadowolona,....ciekawe jaki on bylby gdyby nie spelnial sie zawodowo ,tylko mial jakies dorywcze prace bez zadnej przyszlosci...chcialabym zobaczyc caly swiat i budzic sie kazdego dnia wiedzac ze zrobilam wszystko by kiedys nie zalowac straconych lat...od 16 roku zycia jestem z nim... a tu zero zrozumienia...w piatek mam wyjazd i jestem pewna ze mnie nie zatrzyma...lzy mi sie cisna do oczu...bo to oznacza ze juz mu kompletnie nie zalezy ...on jest przekonany ze po 2 tyg wroce do niego z placzem ...ale sie myli ...za duzo mnie to wszystko kosztuje .....chce w zyciu byc kochana i szanowana a on mowi ze nie jestem pepkiem swiata i ze nie wszystko sie kreci wokol mnie .....
Nowa0983 napisał/a:anka2 napisał/a:Dzisiaj ,wzielam od niego telefon aby zarezerwowac sobie wyjazd do PL ,to jak slyszal jak rozmawialam przez tel to ,pozniej zaczal naraz ze mna rozmawiac....ale nie o tym by mnie zatrzymac ....wogole to na niego nie zrobilo wrazenia...czysta obojetnosc.......tak jak by chcial na prawde tego ....a nie mial odwagi powiedziec w prost.....placze caly czas ,...to tak boli .....ta obojetnosc...
Współczuje, ale działaj Dziewczyno!!!! Pomyśl o sobie i tym czy warto.. jesteście małżeństwem i jesli się kochacie i przysięga coś znaczyła dla Was to będziecie ze sobą. Moze potrzeba tego abyście byli chwilę osobno. Ty zadbaj o siebie, swój rozwój , stań sie niezależna.. Według mnie nie ma nic gorszego niż uzależnienie również finansowe od partnera... Niektórzy owszem nie mają problemu z tym , ale jest taka część , która przestaje szanować parnerki traktując je jak bezużyteczny / zbędny sprzęt, który trzeba wyrzucić..
Wiem ,że obojętność i oziębłość rani niesamowicie , ale zastanów się jak długo chcesz na to patrzeć i to przechodzić? Niszczysz tylko siebie i swoje wnętrze..Dziekuje za odpowiedz.tak wlasnie sie czuje ....jak bezuzyteczny przedmiot ....on jest pewny ze nie odejde ...bo wie ze nie mam nic...ale wroce do domu rodzinnego i caly swoj czas zainwestuje w siebie i swoj rozwoj tutaj gdzie jestem nie moge sie rozwijac tak jak bym tego chciala....nie czuje sie wazna,nie czuje sie potrzebana,czuje sie obca....jak to mozliwe ze tak wielkie uczucie tak sie zakonczylo...ja go kocham! ale jak mam walczyc sama...sokro jemu juz chyba wszystko jedno...mowi tylko ze jestem wiecznie zadowolona,....ciekawe jaki on bylby gdyby nie spelnial sie zawodowo ,tylko mial jakies dorywcze prace bez zadnej przyszlosci...chcialabym zobaczyc caly swiat i budzic sie kazdego dnia wiedzac ze zrobilam wszystko by kiedys nie zalowac straconych lat...od 16 roku zycia jestem z nim... a tu zero zrozumienia...w piatek mam wyjazd i jestem pewna ze mnie nie zatrzyma...lzy mi sie cisna do oczu...bo to oznacza ze juz mu kompletnie nie zalezy ...on jest przekonany ze po 2 tyg wroce do niego z placzem ...ale sie myli ...za duzo mnie to wszystko kosztuje .....chce w zyciu byc kochana i szanowana a on mowi ze nie jestem pepkiem swiata i ze nie wszystko sie kreci wokol mnie .....
Nie odbierz tego co napisze negatywnie . Ale może mąż też jest zmęczony ?
Skoro Ty nie pracujesz on Was utrzymuje , Ty jesteś w domu a mimo to wymagasz od niego sprzątania .
To nie jego wina że nie masz pracy i nie spełniasz się zawodowo .. Chcesz być szanowana i kochana .. a czy Ty szanujesz męża , okazujesz mu miłość czy tylko niezadowolenie ?
Rozumiem Twoją sytuację , waszą - ale ja również nie lubię osób które się użalają nad sobą .. a mało robią .
Chcesz skończyć związek , małżeństwo bo macie problemy i mąż nie użala się nad Tobą ? nie gładzi po głowie bo nie masz pracy ??
Zastanów się , czy na pewno chcesz rozstania , czy to może urażone ego i foch Toba kieruje...
Piszesz że nie czujesz się ważna - a co takiego mąż zrobił że tak się poczułaś ??
myślę że Twoje samopoczucie jest najmniej związane z mężem, ale z trudnością w znalezieniu pracy i tak naprawdę to Cię dołuje , ale swoje frustracje przelewasz na związek. Zastanów się .
My ludzie często atakujemy bezbronnych i nawet samych siebie emocjami , które biorą się z innych nie widocznych dal nas powodów.
Większość co piszesz to ok, ale popatrz na druga stronę - całość utrzymania rodziny jest na mężu , czy on narzeka ??? że nie macie kasy bo Ty nie pracujesz ?
Mało piszesz o innych sprawach, ale małżeństwo jest na dobre i złe .. teraz jest ten zły okres... próba związku... i obietnic.
Odetnij się na trochę od swoich uczuć i popatrz na męża.... o ile chcesz i potrafisz.
11 lat to kawał życia , szkoda marnować dla złych odczuć.
taka jest moja subiektywna opinia..
powodzenia .
anka2 napisał/a:Nowa0983 napisał/a:Współczuje, ale działaj Dziewczyno!!!! Pomyśl o sobie i tym czy warto.. jesteście małżeństwem i jesli się kochacie i przysięga coś znaczyła dla Was to będziecie ze sobą. Moze potrzeba tego abyście byli chwilę osobno. Ty zadbaj o siebie, swój rozwój , stań sie niezależna.. Według mnie nie ma nic gorszego niż uzależnienie również finansowe od partnera... Niektórzy owszem nie mają problemu z tym , ale jest taka część , która przestaje szanować parnerki traktując je jak bezużyteczny / zbędny sprzęt, który trzeba wyrzucić..
Wiem ,że obojętność i oziębłość rani niesamowicie , ale zastanów się jak długo chcesz na to patrzeć i to przechodzić? Niszczysz tylko siebie i swoje wnętrze..Dziekuje za odpowiedz.tak wlasnie sie czuje ....jak bezuzyteczny przedmiot ....on jest pewny ze nie odejde ...bo wie ze nie mam nic...ale wroce do domu rodzinnego i caly swoj czas zainwestuje w siebie i swoj rozwoj tutaj gdzie jestem nie moge sie rozwijac tak jak bym tego chciala....nie czuje sie wazna,nie czuje sie potrzebana,czuje sie obca....jak to mozliwe ze tak wielkie uczucie tak sie zakonczylo...ja go kocham! ale jak mam walczyc sama...sokro jemu juz chyba wszystko jedno...mowi tylko ze jestem wiecznie zadowolona,....ciekawe jaki on bylby gdyby nie spelnial sie zawodowo ,tylko mial jakies dorywcze prace bez zadnej przyszlosci...chcialabym zobaczyc caly swiat i budzic sie kazdego dnia wiedzac ze zrobilam wszystko by kiedys nie zalowac straconych lat...od 16 roku zycia jestem z nim... a tu zero zrozumienia...w piatek mam wyjazd i jestem pewna ze mnie nie zatrzyma...lzy mi sie cisna do oczu...bo to oznacza ze juz mu kompletnie nie zalezy ...on jest przekonany ze po 2 tyg wroce do niego z placzem ...ale sie myli ...za duzo mnie to wszystko kosztuje .....chce w zyciu byc kochana i szanowana a on mowi ze nie jestem pepkiem swiata i ze nie wszystko sie kreci wokol mnie .....
Nie odbierz tego co napisze negatywnie . Ale może mąż też jest zmęczony ?
Skoro Ty nie pracujesz on Was utrzymuje , Ty jesteś w domu a mimo to wymagasz od niego sprzątania .
To nie jego wina że nie masz pracy i nie spełniasz się zawodowo .. Chcesz być szanowana i kochana .. a czy Ty szanujesz męża , okazujesz mu miłość czy tylko niezadowolenie ?
Rozumiem Twoją sytuację , waszą - ale ja również nie lubię osób które się użalają nad sobą .. a mało robią .Chcesz skończyć związek , małżeństwo bo macie problemy i mąż nie użala się nad Tobą ? nie gładzi po głowie bo nie masz pracy ??
Zastanów się , czy na pewno chcesz rozstania , czy to może urażone ego i foch Toba kieruje...Piszesz że nie czujesz się ważna - a co takiego mąż zrobił że tak się poczułaś ??
myślę że Twoje samopoczucie jest najmniej związane z mężem, ale z trudnością w znalezieniu pracy i tak naprawdę to Cię dołuje , ale swoje frustracje przelewasz na związek. Zastanów się .
My ludzie często atakujemy bezbronnych i nawet samych siebie emocjami , które biorą się z innych nie widocznych dal nas powodów.Większość co piszesz to ok, ale popatrz na druga stronę - całość utrzymania rodziny jest na mężu , czy on narzeka ??? że nie macie kasy bo Ty nie pracujesz ?
Mało piszesz o innych sprawach, ale małżeństwo jest na dobre i złe .. teraz jest ten zły okres... próba związku... i obietnic.
Odetnij się na trochę od swoich uczuć i popatrz na męża.... o ile chcesz i potrafisz.11 lat to kawał życia , szkoda marnować dla złych odczuć.
taka jest moja subiektywna opinia..
powodzenia .
Hej ,to nie jest tak ze ja nie docenaim go ,to nie jest tak ze kaze mu sprzatac mieszkanie,domem zajmuje sie zawsze ja ...ale 5 par butow porozalanych po mieszkaniu od kilku dni ze sie zabic mozna,ciuchy i torby ,prosilam zeby odstawial tylko na miejsce swoje rzeczy ? ! czy to tak ciezko zrozumiec? ja jak juz ide do dorwyczej pracy wtedy gdy juz pracuje...to sprzatam i gotuje nie prosze o nic ,jedynie o minimum porzadku....na pewno jest zmeczony narzekaniem ...to fakt,ale on tez nie jest swiety jak raz w miesiacu troche po narzekam to chyba normalka ,kazda z nas od czasu do czasu marudzi....
ratunku ;((((((( czemu rozstania tak strasznie bola,lzy same leca z oczu .....nie chce mi sie juz zyc ,naprawde a w piatek wyjazd:( i cale zycie od poczatku
ratunku ;((((((( czemu rozstania tak strasznie bola,lzy same leca z oczu .....nie chce mi sie juz zyc ,naprawde a w piatek wyjazd:( i cale zycie od poczatku
No cóż, gadasz głupoty. że ci sie żyć nie chce.....
Ból minie po jakimś czasie... tylko trzeba ruszyć do przodu nie oglądając się wstecz..
Witam wszystkich,dzisiaj wycofalam sie z wyjazdu ...to bylo silniejsze odemnie .........nie rozmawialismy ze soba na glebsze tematy ...tylko co tam w pracy itpd. ja wciaz czuje straszny zal do niego za to co powiedzial w klotni ostatniej.........pewnie zrobilam zle ..ale postanowilam poczekac chwile i zobaczyc czy sie cos polepszy....... tak czy inaczej trudno mi podjac jakies kroki ,,,,moze ten zal minie po kilku dniach....tygodniach...nie wiem ...jedyne co robimy od wczoraj to jemy razem obiad nic wiecej ...czasem sie cos odezwiemy ...ale nic na temat ktory sie klocilismy...obawiam sie ze on juz sobie dal ze mna spokuj ,i bylo mu obojetne jak to sie skonczy...czas pokarze....a ja nie bede miec do siebie zalu ze,nic nie zrobilam.
Aniu, to że wycofasz się z wyjazdu było do przewidzenia, bo wbrew temu co piszesz, nie jest Ci jeszcze za tak źle. To że Twój maż wie co zrobisz też nie jest dziwne, gdyż zna Cię od 11 lat.
Oczekujesz rady - dam Ci jedną. Stań się niezależną kobietą, która potrafi sama o siebie zadbać, to wtedy i mąż Cię doceni. Jeśli tego nie zrobisz, rozpad waszego małżeństwa jest pewny..
I jeszcze jedno, po zmianie Twojej decyzji o wyjeździe nie będzie lepiej.. będzie coraz gorzej..