Witajcie, piszę tutaj bo jestem załamana i muszę zaczerpnąć waszej opinii.
Sprawa wygląda tak. Byłam z pewnym Panem krótko, ale on po czasie stwierdził, że to nie jest to i nic do mnie nie czuje. Pragnę dodać, że na początku szalał za mną i wiele już mi obiecywał na samym starcie. Szczerze mówiąc już wtedy się zaangażowałam i było mi przykro, że nie wyszło, ale nic na siłę. Po rozstaniu chciałam iść w swoją stronę lecz mój ex ciągle do mnie wydzwaniał po rozstaniu. Telefon dzwonił co godzinę, jeśli nie częściej.Odwiedzał mnie nadal. Ja głupia mając ciągle nadzieję, że coś z tego będzie pozwalałam mu zostawać na noc i utrzymywałam z nim nadal kontakt. Pewnego dnia przyszedł do mnie wystrojony i przyznał mi się, że spotkał się z dziewczyną z którą kiedyś się spotykał (był w niej ponoć zakochany) i stwierdził, że to kobieta jego życia. Pachniał nawet perfumami, które dostał ode mnie w prezencie. Powiedziałam mu na złość, że wcześniej rozmawiałam przez telefon ze swoim dawnym chłopakiem. Mój ex zaczął na mnie krzyczeć, że kontaktowałam się ze swoim dawniejszym facetem itp. Po czym odwróciłam się do niego plecami i rozryczałam się jak dziecko. Rano oczywiście mnie przeprosił za słowa wypowiedziane ostatniej nocy, ale ja miałam już serdecznie dość. Sprawa przycichła. Pewnego dnia zapytałam mojego ex czy chce iść ze mną na spacer, ale mu się nie chciało, więc poszłam na spacer z niedawno poznanym kolegą. Spacer bez podtekstów, nie była to randka. Gdy wracaliśmy wraz z moim kolegą ze spaceru spotkaliśmy mojego ex z kumplami, który był bardzo zraniony faktem iż poszłam na spacer z tym kolegą. Oczywiście głupia poleciałam za moim ex i zaczęłam się mu tłumaczyć. Z czasem kolega, z którym poszłam na spacer zaczął się do mnie przystawiać i nie powiem początkowo to odwzajemniałam, ale potem stwierdziłam, że jeszcze nie przebolałam poprzedniego związku i nie chce się pakować w nowy. Po incydencie ze spacerem mój ex robił mi straszne sceny zazdrości do tego stopnia, że krzyczał na mnie, kłamał wśród naszych znajomych, a nawet chciał się posunąć do tego, aby powiedzieć temu koledze, że jestem jego byłą dziewczyną i że sobie nie życzy abyśmy się spotykali (oczywiście kolega dowiedział się ode mnie, że ten oto to mój były chłopak). Telefon dalej dzwonił, mój ex dalej mnie odwiedzał. Było jeszcze wiele scen zazdrości, których nie opiszę, bo brakowałoby czasu. Oczywiście odwzajemniałam kontakt, bo myślałam, że skoro jest zazdrosny to być może coś jeszcze czuje do mnie. Pewnego dnia kolega mojego ex chciał ratować nasz związek i poprosił mnie,żebym pogadała z nim i zapytała na wprost go czy coś do mnie czuje i etc. Oczywiście zrobiłam to. Ex stwierdził, że mu zależy na mnie, ale że na miłość jest jeszcze za wcześnie, zrozumiałam. Po tym wszystkim stwierdziłam, że to nie ma kompletnie sensu, ale nadal mnie coś do niego ciągnęło. Kontaktu nie urwaliśmy. Potem mój ex zaczął zmieniać do mnie stosunek zaczął mnie nienawidzić i był strasznie zazdrosny o kolegę ze spaceru, co notorycznie podkreślał. Mieszał mi niesamowicie w głowie i manipulował mną. Potem mój ex się wyprowadził,ale odwiedzał nas wszystkich. Totalnie mnie ignorował przy naszych znajomych, przykładowo rozmawiał ze wszystkimi nawet z moją koleżanką którą widział może z 3 razy w życiu, a ze mną nie. Postanowiłam to wyjaśnić, bo chciałam z nim być na gruncie koleżeńskim. Spotkaliśmy się i zachowywał się jakby był w gorącej wodzie kąpany. Chciał natychmiast wiedzieć co będzie tematem naszej rozmowy. Kiedy powiedziałam mu, że zaraz porozmawiamy w ustronnym miejscu na spokojnie powiedział coś bardzo dziwnego "Powiedz wreszcie z kim się związałaś". Oczywiście odpowiedziałam zgodnie z prawdą, czyli że z nikim. Na spotkaniu chciałam wyjaśnić wszystko to co się stało wcześniej (łącznie ze spacerem). Powiedziałam, że między mną a tym kolegą ze spaceru do niczego nie doszło i że to tylko kolega. On niby uwierzył, ale nie chciał dłużej rozmawiać na ten temat. Po spotkaniu myślałam, że wszystko się ułoży i że chociaż będziemy mogli ze sobą rozmawiać. Myliłam się. Po tym spotkaniu zaczął okazywać swoją nienawiść w stosunku do mnie. Jego zachowania były strasznie skrajne. Raz udawał, że wszystko jest ok, a innym razem nienawidził mnie. Nie rozumiem czemu on mnie tak nienawidzi? Co ja złego zrobiłam? W ogóle nie rozumiem o co mu chodzi? W dodatku ostatnio, kiedy był podpity powiedział naszemu wspólnemu znajomemu, że mam nie podchodzić do niego, bo nie chce mnie wiedzieć, a do niego powiedział "Spier***". Czuję się ciągle winna całej tej sytuacji, mimo że logika podpowiada mi, że nie powinnam. Co Wy o tym sądzicie? Ten człowiek prawie wykończył mnie swoim zachowaniem...
1 2015-05-13 03:09:17 Ostatnio edytowany przez koko_12345 (2015-05-13 03:15:00)
Podobne tematy
2 2015-05-13 08:25:28 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-05-13 08:34:00)
.. Byłam z pewnym Panem krótko, ale on po czasie stwierdził, że to nie jest to i nic do mnie nie czuje. Pragnę dodać, że na początku szalał za mną i wiele już mi obiecywał na samym starcie. Szczerze mówiąc już wtedy się zaangażowałam i było mi przykro, że nie wyszło, ale nic na siłę. .....W ogóle nie rozumiem o co mu chodzi? W dodatku ostatnio, kiedy był podpity powiedział naszemu wspólnemu znajomemu, że mam nie podchodzić do niego, bo nie chce mnie wiedzieć, a do niego powiedział "Spier***". Czuję się ciągle winna całej tej sytuacji, mimo że logika podpowiada mi, że nie powinnam. Co Wy o tym sądzicie? Ten człowiek prawie wykończył mnie swoim zachowaniem...
Gdy mu zależało na zdobyciu Ciebie to się starał, gonił króliczka. Gdy dogonił, poczuł się pewnie i stwierdził, ze jesteś jego, nawet gdyby on miał inną. Nie akceptuje nikogo koło Ciebie, jeśli się z tym nie zgadzasz będzie się wściekał, poniżał Ciebie, budował w Tobie poczucie winy ... co jak widać częściowo się mu udało.
Powinnaś NATYCHMIAST spuścić go z wodą w klozecie, ew. napisać mu dosadnie by dał Ci wreszcie spokój np. "czy nadal nie zrozumiałeś, że nie mamy ze sobą nic wspólnego ? Zakończ tę dziecinną zabawę i odczep się wreszcie ode mnie bo psami poszczuję". I na tym temat uciąć, nie spotykać, nie pisać, pousuwać/poblokować kontakty, telefon itp. I cieszyć się wolnością
ale jest problem .... Ty nie chcesz tego
koko, pytasz co złego zrobiłaś, ano wiele. Życie to nie bajka, która Cie rozpieszczać będzie tylko dla tego, że ty starasz się być miła. Właśnie to, że jesteś miła i wrażliwa wykorzystują inni, co sprawia że cierpisz. Zobacz w każdej sytuacji - strałaś się jak najlepiej i co? Zawsze dostawałaś po uczuciach. Po pierwsze zacznij myśleć o sobie, a nie o innych. Nie zabiegaj o względy innych, a szczególnie tych którym tak naprawdę nie zależy na Tobie. Nie wdawaj sie z nimi w rozmowy. A z tymi co tylko chcą krzyczeć po prostu nie gadaj - dosłownie bez słowa odwracaj sie o idź w swoją stornę. Jak zaczną Cię wyzywać - to tylko będzie potwierdzało że nie zależy im na tobi - i olej ich bo z takich znajomości jedyne co dostaniesz to stracone nerwy. Zacznij ich olewać - wtedy, Ci którym naprawdę bedzie na Tobie zależeć i tak znajdą droge do rozmowy i cierpliwości. Im bardziej kogoś ignorujesz tym bardziej się Tobą zainteresuje, albo jeśli mu nie zalezy na Tobie, to tym szybciej odpuści.
Dziękuje i macie całkowitą rację. Byłam głupia, że dałam się w to wszystko wciągnąć. Teraz on odwraca kota ogonem i próbuje mi uzmysłowić, że to ja jestem zła i ja go wciągnęłam w to wszystko. Miałam zawsze taką obawę, że być może zrobiłam coś co mogło go "zranić", a ja o tym nie wiedziałam, bo często możemy coś zrobić co może zranić, a my to odbieramy jako normalne zachowanie. Wiem jedno już nigdy sobie nie pozwole wejść tak na głowę. Wykorzystał też to co mówiłam mu o poprzednim związku. Dlatego łatwo mną manipulował. Dziękuję za rady ![]()