netkobietyWszystkie działy
W kręgu domowego ogniska

Kleszcz u naszych zwierząt

11 odpowiedzi3 553 wyświetleniazałożony przez Małpa69, 12.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Kleszcz u naszych zwierząt

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Kleszcz u naszych zwierząt

Temat na czasie, bo kleszcze szaleją, a ja wczoraj miałam "przyjemność" jednego znaleźć, okoliczności były dość zabawne bo spadł mi na podłogę kawałek czekolady, jako że pies już się czaił schyliłam się by go podnieść, a obok czekolady, patrzę coś szarozielonego, jak groszek, nasionko, podniosłam i radośnie turlam po ręce patrząc co to jest, pokazałam Mojemu, a on zaświecił na ten niby niewinny groszek latarką, a groszek począł ruszać nóżkami... Stwór był tak opity że nie był w stanie się ruszać i musiał się sam odczepić. Od razu obejrzeliśmy psa, znaleźliśmy miejsce w którym wstręciuch siedział, zaropiałe, na sierści zakrzepła krew. Teraz panikuję, chociaż psina póki co czuje się dobrze. Zagrożenie jednak jest i to nie byle jakie, bolerioza, babeszjoza inne zakażenia które mogą doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia, dlatego ku przestrodze postanowiłam napisać co nieco na ten temat. Tyle tytułem wstępu, atmosfera grozy już jest... wink


O kim mowa? Kleszcz, małe stworzonka, powszechnie występujące, psa może ugryźć i kleszcz pospolity jak i kleszcz zwany kleszczem psim. Jak wygląda pewnie większość z Was wie, ale dla przypomnienia:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Szczególną uwagę na ten problem powinny zwrócić uwagę osoby, które chodzą z psem po terenach takich jak łąki, lasy, mają swoje ogródki, jednak kleszcze mogą trafić się także w miastach, błędnym założeniem jest że kleszcz nie grozi psu który mieszka w mieście.

Powinniśmy więc często psa oglądać, przeczesywać i sprawdzać czy nie siedzi na nim żaden kleszcz, im dłużej pozostaje on na psie tym większe jest ryzyko powikłań. Problem kleszczy dotyczy także kotów które wychodzą z domu.

CO ZROBIĆ JEŚLI KLESZCZ JUŻ JEST?

- Jeżeli nie mamy doświadczenia w tej materii, to lepiej nie ruszać go samemu, możemy bowiem usunąć go nieprawidłowo i tym samym psu czy kotu zaszkodzić, lepiej wtedy udać się do weterynarza. Kleszcza tak jak w przypadku ludzi, nie smarujemy ani tłuszczem, ani nie polewamy alkoholem, bo to powoduje że kleszcz wyrzuca swoją zawartość do naszego zwierzaka. Kleszcza delikatnie wyjmujemy możemy też użyć specjalnych przyrządów lub igły którą wbijamy pod kleszcza i w ten sposób go wyjmujemy (to wymaga jednak wprawy).

- Dokładnie obserwujemy miejsce ugryzienia ponieważ objawy chorobowe mogą wystąpić po wielu dniach.
Niepokoić powinien powiększający się odczyn, gorączka, brak apetytu, osowiałość i wszystko inne co odbiega od norm zachowania naszego pupila

CO ZROBIĆ KIEDY Z PSEM DZIEJE SIĘ COŚ ZŁEGO?

- Oczywiście należy jak najszybciej udać się do weterynarza, jeśli pojawiła się gorączka, nudności, wymioty, brak apetytu to z dużym prawdopodobieństwem zwierzęciu grozi poważne niebezpieczeństwo, a nawet śmierć.

CO ZROBIĆ ABY ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO UGRYZIENIA I POWIKŁAŃ?

- W Polsce dostępna jest jedynie szczepionka na boleriozę, niestety nie ma u nas szczepienia na babeszjozę (jest taka szczepionka ale we Francji). Możemy psu podać specjalne tabletki lub krople, działają około miesiąca, nie powodują jednak tego że kleszcz się nie pojawi, preparaty te mają za zadanie zabić delikwenta jeśli ugryzie nasze zwierze, co nie daje mu zbyt wiele czasu na wpuszczenie w organizm zwierzęcia patogenów. Dobrym rozwiązaniem są też śmierdzące obroże które kleszcza odstraszą (warto kupić dobrą, te za kilka zł nie działają).


Nie wolno pod żadnym pozorem pozostawiać kleszczy na zwierzęciu i nie interweniować gdy te się pojawią, to grozi śmiercią zwierzęcia i wieloma innymi chorobami w tym anemią. Nie trzeba jednak też panikować (łatwo powiedzieć) pojawienie się kleszcza nie oznacza że zwierze zachoruje.


Zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami na temat tego "sympatycznego gościa" smile Mam nadzieję że nikt nie ma przykrych doświadczeń związanych ze śmiercią pupila z powodu kleszcza.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

brrr... na szczęście nie wszystkie kleszcze są zakażone.
Dobre są obroże przeciw kleszczom i pchłą, ale te droższe (działają dłużej i są skuteczniejsze).

Trzeba uważać na siebie chodząc z psem po lesie, parku - jesteśmy tak samo narażeni. Dobrze jest utrzymywać higienę i oglądać się zwłaszcza w takich miękkich, ciepłych fałdach skóry jak pępek, pachwiny, itp. Można zostać zarażonym boreliozą przez kleszcza, choroba może objawić się nawet wiele lat później, może dawać objawy tak ogólne, że nie zostanie rozpoznana, poza tym testy też nie zawsze dają jednoznaczny wynik, bo bakterie mogą otoczyć się cystą i test może nie wykryć zakażenia, dlatego zaleca się robienie dwóch różnych testów na boreliozę.

3

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

Wstrętny jest kleszcz i zdarzyło mi się,  właśnie takiego wypasionego (jak na zdjęciu)  znaleźć  na podłodze - po odpadnięciu bbbrrrrrr  od psa.
Zawsze używałam kropli wcieranych w skórę i kudełki psie, których działanie miało trwać miesiąc. Krople nic nie dawały, kleszcze nadal wczepiały się w psią skórę z tym, że łatwiej było je wyciągnąć.
Jak zbliżała się wiosna, przychodził stres związany z przeszukiwaniem psiej skóry a było to okropne bo mój piesek jest bardzo kudłaty. Po wyciągnięciu kleszcza zawsze dezynfekuję to miejsce spirytusem, później ładnie się goi i na szczęście nigdy nie doszło do zakażenia.
W tym roku zainwestowałam w obrożę Foresto. Podchodziłam do tych wszystkich reklam z pewnym niedowierzaniem ale piesek nosi tą obróżkę ponad miesiąc i ani jeden kleszcz się nie wczepił. Wreszcie odzyskałam spokój i swobodnie chodzę z pieskiem na łąki a nawet do lasu.
Zdarza się, że spaceruje kleszcz po głowie, taki niemrawy, ale wtedy łatwo się go ściągnie.

4

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

Noo.. nasza Coma przyniosła do domu w tym roku już ze dwa kleszczuchy, jeden opity jak bela, drugiego wyczaiłam po "przeglądzie". Kleszcze usuwa się ruchem przeciwnym do wskazówek zegara, bo tak się wkręcają w psią skórę..i muszę przyznać, że za każdym razem udawało się gnojka wyciągnąć w całości.
Nam bardzo pomogły krople Ektopar,ani pcheł, ani kleszczy odkąd są stosowane.

Przeraża mnie ta inwazja, spotkałam wczoraj jeża u nas na ogródku, miał pod oczami całą gromadę tych świństw hmm Czy to w ogóle odgrywa jakąś pożyteczną role w przyrodzie? hmm

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-05-20 08:24:33)

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

Borelioza występuje u psów niezwykle rzadko.
Co do babeszjozy,nie wiem czy wiecie,że są rasy bardziej narażone na tę chorobę? Najbardziej narażone są greyhoundy i Pitbulle.No i szczeniaki przed ósmymi miesiącem życia.
Żaden z moich psów nie zmarł nigdy na babeszjozę ale wokół mam sporo znajomych mieszkających pod lasem,u których to się zdarzyło.
Brat mego męża ma ONka,który przeżył ale do pełnego zdrowia nigdy już nie wróci.

Ja kupuję już drugi rok obroże Sabunol.Jest tania ale u nas działa.Zauważyłam,że nawet jak na moją jamnicę kleszcze spadnie to w okolicy obroży nie może się wczepić w skórę i zasycha.Nie stosuję bardzo silnych specyfików bo moje dziecko jest alergikiem.
Oczywiście sprawdzam ją dokładnie po każdym "leśnym" weekendzie i nieraz zdarzy się znaleźć kleszcze.
Ona jest długa i najczęściej kleszcze znajduję u niej na brzuchu,w pachwinach i w uszach.
Kleszczor u Twej psiny musiał parę dni siedzieć skoro taki napity.Niestety,w niektórych miejscach trudno je zauważyć.

6

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

No ja sobie tego do tej pory nie mogę darować "jak mogłam tego nie zauważyć?" ale przecież ją myłam, czesałam, nawet podcinałam jej włosy w okolicy gdzie był ten kleszcz sad Na szczęście wygląda na to że nic się nie stało, bo póki co wszystko w porządku, psina jak zawsze radosna i pełna energii smile

7

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt
Małpa69 napisał/a:

No ja sobie tego do tej pory nie mogę darować "jak mogłam tego nie zauważyć?"

Często jest tak, że się nie zauważy, zwłaszcza jeśli psiak ma gęstą sierść. Dlatego lepiej solidnie zabezpieczać. Teraz są też dostępne ciasteczka doustne, które chronią przed kleszczami i pchłami.

8

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

Widzę, że większość komentujących skarży się na kleszcze u psich pupili. Ja natomiast znalazłam ostatnio kleszcza u mojej kotki. Pojechałam z nią do weta, bo stwierdziłam, że wolę mieć pewność, że wszystko będzie wykonane prawidłowo. smile Była wyjątkowo grzeczna, następnym razem też pójdziemy do tego pana, skoro jej się tak spodobał. lol

9

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt
McMiodek napisał/a:

Noo.. nasza Coma przyniosła do domu w tym roku już ze dwa kleszczuchy, jeden opity jak bela, drugiego wyczaiłam po "przeglądzie". Kleszcze usuwa się ruchem przeciwnym do wskazówek zegara, bo tak się wkręcają w psią skórę..i muszę przyznać, że za każdym razem udawało się gnojka wyciągnąć w całości.
Nam bardzo pomogły krople Ektopar,ani pcheł, ani kleszczy odkąd są stosowane.

Przeraża mnie ta inwazja, spotkałam wczoraj jeża u nas na ogródku, miał pod oczami całą gromadę tych świństw hmm Czy to w ogóle odgrywa jakąś pożyteczną role w przyrodzie? hmm

Stanowią niezbędny element łańcucha troficznego smile

10

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

niestety mimo obroży z bayera, nie taniej kleszcze i tak na moich psach są, ale od obroży  same szybko zdychają, niestety z kotem mam gorzej bo obrożę boję mu się zalożyć bo wychodzi sam na dwór, i boje się że się zawiesi i udusi, a krople nie są aż tak skuteczne, najgorzej że on sobie próbuje te kleszcze wydrapywać, i robi sobie rany....moje psy miała dziesiątki kleszczy (chyba taki region, po każdym spacerze zdejmuje po kilka spacerujących po sierści) ale nigdy nic im nie było. ale mojej przyjaciółki pies mieszkający w bloku,  w mieście już 3 razy chorował...niestety znam też przypadki śmierci, więc TRZEBA OBSERWOWAĆ i nie oszczędzać na kropelkach i obrożach. znam pana który wydał pare tys na psa z hodowli ale na krople było szkoda i niespełna roczny pies odszedł przez kleszcza...przez kleszcza i zaniedbanie, bo raz żadnej ochrony, dwa olanie objawów

11

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
McMiodek napisał/a:

Noo.. nasza Coma przyniosła do domu w tym roku już ze dwa kleszczuchy, jeden opity jak bela, drugiego wyczaiłam po "przeglądzie". Kleszcze usuwa się ruchem przeciwnym do wskazówek zegara, bo tak się wkręcają w psią skórę..i muszę przyznać, że za każdym razem udawało się gnojka wyciągnąć w całości.
Nam bardzo pomogły krople Ektopar,ani pcheł, ani kleszczy odkąd są stosowane.

Przeraża mnie ta inwazja, spotkałam wczoraj jeża u nas na ogródku, miał pod oczami całą gromadę tych świństw hmm Czy to w ogóle odgrywa jakąś pożyteczną role w przyrodzie? hmm

Stanowią niezbędny element łańcucha troficznego smile

Myślę, że znalazłoby się kilka milszych substytutów big_smile

12

Odp: Kleszcz u naszych zwierząt

U moje suni krople nie sprawdziły sie wcale, chodzimy często na staw i sunia przynosiła codziennie po 1, 2 kleszcze, udawało się nawet wyciągać w całości, jeden maluch nie wyszedł w całości ale weterynarz sobie z tym poradził. Zakupiliśmy obroże z bayera i jak zaranie działa, od momentu założenia o brozy zero kleszcza

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Kleszcz u naszych zwierząt

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026