Temat na czasie, bo kleszcze szaleją, a ja wczoraj miałam "przyjemność" jednego znaleźć, okoliczności były dość zabawne bo spadł mi na podłogę kawałek czekolady, jako że pies już się czaił schyliłam się by go podnieść, a obok czekolady, patrzę coś szarozielonego, jak groszek, nasionko, podniosłam i radośnie turlam po ręce patrząc co to jest, pokazałam Mojemu, a on zaświecił na ten niby niewinny groszek latarką, a groszek począł ruszać nóżkami... Stwór był tak opity że nie był w stanie się ruszać i musiał się sam odczepić. Od razu obejrzeliśmy psa, znaleźliśmy miejsce w którym wstręciuch siedział, zaropiałe, na sierści zakrzepła krew. Teraz panikuję, chociaż psina póki co czuje się dobrze. Zagrożenie jednak jest i to nie byle jakie, bolerioza, babeszjoza inne zakażenia które mogą doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia, dlatego ku przestrodze postanowiłam napisać co nieco na ten temat. Tyle tytułem wstępu, atmosfera grozy już jest... ![]()
O kim mowa? Kleszcz, małe stworzonka, powszechnie występujące, psa może ugryźć i kleszcz pospolity jak i kleszcz zwany kleszczem psim. Jak wygląda pewnie większość z Was wie, ale dla przypomnienia:
Szczególną uwagę na ten problem powinny zwrócić uwagę osoby, które chodzą z psem po terenach takich jak łąki, lasy, mają swoje ogródki, jednak kleszcze mogą trafić się także w miastach, błędnym założeniem jest że kleszcz nie grozi psu który mieszka w mieście.
Powinniśmy więc często psa oglądać, przeczesywać i sprawdzać czy nie siedzi na nim żaden kleszcz, im dłużej pozostaje on na psie tym większe jest ryzyko powikłań. Problem kleszczy dotyczy także kotów które wychodzą z domu.
CO ZROBIĆ JEŚLI KLESZCZ JUŻ JEST?
- Jeżeli nie mamy doświadczenia w tej materii, to lepiej nie ruszać go samemu, możemy bowiem usunąć go nieprawidłowo i tym samym psu czy kotu zaszkodzić, lepiej wtedy udać się do weterynarza. Kleszcza tak jak w przypadku ludzi, nie smarujemy ani tłuszczem, ani nie polewamy alkoholem, bo to powoduje że kleszcz wyrzuca swoją zawartość do naszego zwierzaka. Kleszcza delikatnie wyjmujemy możemy też użyć specjalnych przyrządów lub igły którą wbijamy pod kleszcza i w ten sposób go wyjmujemy (to wymaga jednak wprawy).
- Dokładnie obserwujemy miejsce ugryzienia ponieważ objawy chorobowe mogą wystąpić po wielu dniach.
Niepokoić powinien powiększający się odczyn, gorączka, brak apetytu, osowiałość i wszystko inne co odbiega od norm zachowania naszego pupila
CO ZROBIĆ KIEDY Z PSEM DZIEJE SIĘ COŚ ZŁEGO?
- Oczywiście należy jak najszybciej udać się do weterynarza, jeśli pojawiła się gorączka, nudności, wymioty, brak apetytu to z dużym prawdopodobieństwem zwierzęciu grozi poważne niebezpieczeństwo, a nawet śmierć.
CO ZROBIĆ ABY ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO UGRYZIENIA I POWIKŁAŃ?
- W Polsce dostępna jest jedynie szczepionka na boleriozę, niestety nie ma u nas szczepienia na babeszjozę (jest taka szczepionka ale we Francji). Możemy psu podać specjalne tabletki lub krople, działają około miesiąca, nie powodują jednak tego że kleszcz się nie pojawi, preparaty te mają za zadanie zabić delikwenta jeśli ugryzie nasze zwierze, co nie daje mu zbyt wiele czasu na wpuszczenie w organizm zwierzęcia patogenów. Dobrym rozwiązaniem są też śmierdzące obroże które kleszcza odstraszą (warto kupić dobrą, te za kilka zł nie działają).
Nie wolno pod żadnym pozorem pozostawiać kleszczy na zwierzęciu i nie interweniować gdy te się pojawią, to grozi śmiercią zwierzęcia i wieloma innymi chorobami w tym anemią. Nie trzeba jednak też panikować (łatwo powiedzieć) pojawienie się kleszcza nie oznacza że zwierze zachoruje.
Zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami na temat tego "sympatycznego gościa"
Mam nadzieję że nikt nie ma przykrych doświadczeń związanych ze śmiercią pupila z powodu kleszcza.
