Wiosna sprawia, że mamy coraz większy apetyt na świeże warzywa i owoce. Często zapominamy, jak ważne są odpowiednie warunki ich przechowywania. Niektóre z nich należy od razu umieścić w lodówce, a są też takie, które lepiej znoszą temperaturę pokojową. Chłód lodówki nie sprzyja wszystkim owocom egzotycznym, a także ziemniakom, cebuli, ogórkom i pomidorom. Co ciekawe, zielonych warzyw (sałata, brokuły itp.) nie należy umieszczać z takimi, które wydzielają etylen, ponieważ etylen przyśpiesza ich dojrzewanie, a co za tym idzie psucie się. Etylen obecny jest w papryce, bananach, jabłkach, gruszkach i pomidorach. (Teraz wiem, skąd się wzięło przekonanie niełączenia w surówkach pomidorów i ogórków). W lodówce warzywa powinniśmy umieszczać w dolnych szufladach wyłożone papierowymi ręcznikami, aby chłonęły wilgoć. Warzywa najlepiej przechowywać nieoczyszczone. I co najważniejsze, nie powinno się warzyw zamykać w foliowych woreczkach.(źródło:http://www.interia.tv/wideo-sekrety-przechowywania-warzyw-i-owocow,vId,1755771)
Zerknęłam na swoje ostatnie zakupy. Nabyłam mix sałat w foliowej torebce oraz zafoliowanego kalafiora. Czy to znaczy, że zamiast spodziewanych witamin, mogę oczekiwać trucizn w postaci azotanów?
Czy przestrzegacie zasad przechowywania takich produktów? Przechowujecie warzywa w papierowych ręcznikach? A może znacie sprytniejsze sposoby na przedłużenie trwałości warzyw i owoców?
Podobne tematy
W lodówce warzywa powinniśmy umieszczać w dolnych szufladach wyłożone papierowymi ręcznikami, aby chłonęły wilgoć. Warzywa najlepiej przechowywać nieoczyszczone.
Warzywa w lodówce zawsze przechowuję w szufladach na dole i zawsze leżą na papierowych ręcznikach, nigdy w folii. Sama już dawno zauważyłam, że dzięki temu przechowują się znacznie lepiej. Jeśli mam ich więcej i różne, to dodatkowo wspomagam się plastikowymi koszyczkami, przy czym staram się podzielić je gatunkami. Jednak wszystkie warzywa myję przed włożeniem ich do lodówki. Robię to z czystej wygody - jeśli chcę ich do czegoś użyć, to już tylko wyciągam i kroję, szatkuję, trę albo po prostu zjadam
.
Nigdy nie wkładam do lodówki bananów, choć poza zwykłym przyzwyczajeniem nie jest to u mnie niczym podytowane, niemniej wydaje mi się, że lodówka nie jest dla nich dobrym miejscem, bo szybciej ciemnieją (?).
Tak się jakoś złożyło, że często mam obok siebie pomidory i paprykę, czyli jedno i drugie wydzielające wspomniany etylen. Teraz zastanawiam się czy wzajemnie sobie w ten sposób nie szkodzą?
Z drugiej strony w moim domu zjadamy bardzo dużo warzyw, właściwie ile bym ich nie kupiła, to znikają do trzech dni, co znaczy, że żadne pomidory czy papryka raczej nie zdążą się zepsuć.
Summerko, wspomniałaś o kalafiorze w folii. Mam w tej chwili w swojej lodówce kapustę pekińską, którą również kupiłam zafoliowaną, ale wyjęłam ją z woreczka, owinęłam w ręcznik papierowy i luźno włożyłam do innego, przy czym bez szczelnego zamknięcia. Zwykle tak robię, bo dzięki temu kapusta, nawet dłużej przechowywana, nie obsycha, ale też nic się z nią nie dzieje z powodu wilgoci.
Są warzywa i owoce, których nie przechowuje się w lodówce, np. wyżej wspomniane banany i pomidory.
Pozostałe najlepiej trzymać w lodówce na najniższej półce, na papierowym ręczniku bądź bawełnianej ściereczce.
Ogórka z pomidorem nie powinno się łączyć w sałatce, surówce dlatego, że ogórek zawiera enzym, który niszczy wit. C z pomidora. Sam ogórek wit.C nie posiada zbyt wiele. Jeśli nastawiamy się na to, że wit. C organizm dostanie z pomidora to unikamy w trakcie jedzenia dodawania ogórka. Jeśli nam nie zależy na wit.C z pomidora bo dostarczymy ją z innych owoców i warzyw to można jeść, na zdrowie to nie szkodzi. Ja np. bardzo lubię mieszankę ogórek, pomidor, cebula, śmietana, sól.
Ja właściwie nie przechowuję żadnych warzyw w lodówce bo mam ogródek i rwę tuż przed spożyciem a zimą też jeśli coś kupuję to staram się wykorzystać od razu ale jeśli zdarzy się taka konieczność to do lodówki wkładam czyste, umyte, korzeniowe obrane, wszystko gotowe do spożycia. Bo nie wyobrażam sobie wkładać z ziemią czy z opryskami.
Czasem jeśli jakiegoś warzywa nie wykorzystam w całości do zupy bo za duże na raz np. seler, ogromna pietrucha czy por to kroję w kostkę czy plasterki i zamrażam w zamykanych pudełeczkach po lodach. I następnego razu gdy potrzebuję to wyjmuję i gotowe. I nic się nie marnuje.
Przez zimę to warzywa korzeniowe przechowuję w piwnicy ziemnej, mam idealną, wytrzymują bez problemu do nowych zbiorów. A cebulę to na strychu. Ta niestety już od jakiegoś czasu puszcza szczypior ale mi to nie przeszkadza w zasadzie, część wysadzam do skrzynek i doniczek aby jeszcze większy szczypior był.
Ogórek niszczy każdą wit. C, a w pomidorze akurat jest jej niewiele, bez sensu jest tracić ulubiony smak dla kilku miligramów witaminy.
Jeżeli już, to ogórka nie powinno się łączyć z papryką albo natką pietruszki bo wtedy starty witaminy są o wiele większe.
Pomidory nie wydzielają etyłenu, a jeżeli już to w minimalnych ilościach. U nich etylen przyspiesza dojrzewanie więc trzymanie jabłek i pomidorów szklarniowych to dobry pomysł. Natomiast tych dojrzewających na słońcu - nie.
W lodowce, w ciemności, nie powinno się przetrzymywać liści i warzyw korzennych w całości, które wciąż mogą rosnąć. Od korzeni trzeba odciąć tzw "dupki", czyli gniazda z których wyrastają liście.
Każde warzywo, które nie jest przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji lepiej pokroić, zblanszować i zamrozić.
Albo od razu kupić gotową mrożonkę. Warzywa przetrzymywane w lodówce mają znacznie gorszą jakość od tych z mrozonek.
Rzadko trzymam warzywa w lodówce bo mam wrażenie że ich smak się zmienia, pomidorów na pewno są wtedy bez smaku.
Summerka napisał/a:W lodówce warzywa powinniśmy umieszczać w dolnych szufladach wyłożone papierowymi ręcznikami, aby chłonęły wilgoć. Warzywa najlepiej przechowywać nieoczyszczone.
Warzywa w lodówce zawsze przechowuję w szufladach na dole i zawsze leżą na papierowych ręcznikach, nigdy w folii. Sama już dawno zauważyłam, że dzięki temu przechowują się znacznie lepiej. Jeśli mam ich więcej i różne, to dodatkowo wspomagam się plastikowymi koszyczkami, przy czym staram się podzielić je gatunkami. Jednak wszystkie warzywa myję przed włożeniem ich do lodówki. Robię to z czystej wygody - jeśli chcę ich do czegoś użyć, to już tylko wyciągam i kroję, szatkuję, trę albo po prostu zjadam
.
Nigdy nie wkładam do lodówki bananów, choć poza zwykłym przyzwyczajeniem nie jest to u mnie niczym podytowane, niemniej wydaje mi się, że lodówka nie jest dla nich dobrym miejscem, bo szybciej ciemnieją (?).
Tak się jakoś złożyło, że często mam obok siebie pomidory i paprykę, czyli jedno i drugie wydzielające wspomniany etylen. Teraz zastanawiam się czy wzajemnie sobie w ten sposób nie szkodzą?
Z drugiej strony w moim domu zjadamy bardzo dużo warzyw, właściwie ile bym ich nie kupiła, to znikają do trzech dni, co znaczy, że żadne pomidory czy papryka raczej nie zdążą się zepsuć.
Summerko, wspomniałaś o kalafiorze w folii. Mam w tej chwili w swojej lodówce kapustę pekińską, którą również kupiłam zafoliowaną, ale wyjęłam ją z woreczka, owinęłam w ręcznik papierowy i luźno włożyłam do innego, przy czym bez szczelnego zamknięcia. Zwykle tak robię, bo dzięki temu kapusta, nawet dłużej przechowywana, nie obsycha, ale też nic się z nią nie dzieje z powodu wilgoci.
Ciekawy sposób. Będę tak robić z sałatą i rzodkiewką. Dziękuję. Pomidory i paprykę łączy się przecież w surówkach. Może one zgromadzone w dużych ilościach wydzielają etylen? Jeśli chodzi o marchew, to kupuję nieoczyszczoną, bo wydaje mi się, że po późniejszym umyciu jest bardziej soczysta. Myślę, że trzeba ją przechowywać tak, jak ziemniaki, które też się kupuje nieoczyszczone. Tylko nie trzeba wkładać do lodówki.
Znalazłam w internecie ciekawostkę nt. sałaty
Co zrobić, żeby zachowała świeżość i żebyśmy częściej po nią sięgali? Zaraz po zakupieniu należy rozczepić liście i wrzucić do zlewu z wodą na ok 3 minuty. Po tym czasie dokładnie opłukać liście z osobna pod bieżącą wodą i rozłożyć na papierowym ręczniku. Przygotować większy plastikowy pojemnik i położyć na jego dnie warstwę papierowego ręcznika. Przykryć warstwą sałaty, następnie znów warstwą papieru, znów salaty i tak na zmianę. Zamknąć pojemnik. Tak przygotowana sałata może przetrwać w lodówce nawet tydzień i nadal pozostanie chrupka i pyszna. A nam będzie o wiele łatwiej po nią sięgać za każdym razem kiedy robimy kanapki bądź sałatki
Ja osobiście sałatę wkładam głąbem do miski z zimną wodą i taką chowam do lodówki. Jest długo świeża, chrupka i wykorzystujemy ją do ostatniego listeczka
tak samo robię z ziołami ciętymi- do wazonika z wodą i do lodówki. Na wyższą półkę, gdzie jest cieplej.
Pomidory czasami trzymam w lodówce, ale przed podaniem, wyjmuję je na 2 h, żeby się ogrzały.
A co do przechowywania- oprócz tego standardowego w lodówce to też korzystam z zamrażarki. Własnie jak pisała Kleoma najczęściej jest to seler, bo to prawdziwe mutanty wśród warzyw ![]()
No i jeśli są to sezonowe warzywa i owoce, to oprócz mrożenia, robię przetwory lub suszę. Też jakiś sposób przechowywania.
Ja osobiście sałatę wkładam głąbem do miski z zimną wodą i taką chowam do lodówki. Jest długo świeża, chrupka i wykorzystujemy ją do ostatniego listeczka
tak samo robię z ziołami ciętymi- do wazonika z wodą i do lodówki.
Robię dokładnie jak Ty, czyli płuczę sałatę albo zioła w zlewie, a potem odsączone wkładam do naczynia z zimną wodą i do lodówki. W ten sposób przechowują się znacznie dłużej.
Muszę jednak, choćby z ciekawości, wypróbować podany przez Ciebie sposób, choć wydaje mi się nieco kłopotliwy i z racji ilości zużytych ręczników jednak mało ekonomiczny.
Znalazłam w internecie ciekawostkę nt. sałaty
![]()
Co zrobić, żeby zachowała świeżość i żebyśmy częściej po nią sięgali? Zaraz po zakupieniu należy rozczepić liście i wrzucić do zlewu z wodą na ok 3 minuty. Po tym czasie dokładnie opłukać liście z osobna pod bieżącą wodą i rozłożyć na papierowym ręczniku. Przygotować większy plastikowy pojemnik i położyć na jego dnie warstwę papierowego ręcznika. Przykryć warstwą sałaty, następnie znów warstwą papieru, znów salaty i tak na zmianę. Zamknąć pojemnik. Tak przygotowana sałata może przetrwać w lodówce nawet tydzień i nadal pozostanie chrupka i pyszna. A nam będzie o wiele łatwiej po nią sięgać za każdym razem kiedy robimy kanapki bądź sałatki
Ja osobiście sałatę wkładam głąbem do miski z zimną wodą i taką chowam do lodówki. Jest długo świeża, chrupka i wykorzystujemy ją do ostatniego listeczka
tak samo robię z ziołami ciętymi- do wazonika z wodą i do lodówki. Na wyższą półkę, gdzie jest cieplej.
Pomidory czasami trzymam w lodówce, ale przed podaniem, wyjmuję je na 2 h, żeby się ogrzały.A co do przechowywania- oprócz tego standardowego w lodówce to też korzystam z zamrażarki. Własnie jak pisała Kleoma najczęściej jest to seler, bo to prawdziwe mutanty wśród warzyw
No i jeśli są to sezonowe warzywa i owoce, to oprócz mrożenia, robię przetwory lub suszę. Też jakiś sposób przechowywania.
W taki sam sposób podobno przechowuje się plastry mięsa z tym, że pojemniki są pakowane próżniowo. Ostatnio w markecie natknęłam się na sałatę w osłonce z ziemią. Ta chyba najdłużej zachowuje świeżość. W ogromnej główce sałaty nie wykorzystuję wszystkich liści, tylko zostawiam te najmniejsze ze środka i zewnętrzne, jeśli są zbyt grube i twarde. Niektórzy pociętą zieloną pietruszkę zamrażają podobnie jak koper.
A w ogóle to wiecie, jak poznać świeżą sałatę?
Ma jasny głąb
Ciemny oznacza, że już sobie poleżała trochę ![]()
A w ogóle to wiecie, jak poznać świeżą sałatę?
![]()
Ma jasny głąbCiemny oznacza, że już sobie poleżała trochę
Ale przecież są różne gatunki sałaty.Ja poznaję po tym, że ma jędrne liście.
McMiodek napisał/a:A w ogóle to wiecie, jak poznać świeżą sałatę?
![]()
Ma jasny głąbCiemny oznacza, że już sobie poleżała trochę
Ale przecież są różne gatunki sałaty.Ja poznaję po tym, że ma jędrne liście.
Każda sałata, jaką znam, posiada głąb...a przynajmniej miejsce, gdzie "spotykają" się wszystkie liście
I jak ją obrócisz do góry liśćmi, to widać ten koniuszek. Jeśli nie jest zdrewniały i w miarę jasny, to sałata jest świeża
A powiedzcie mi, moje miłe, jak przechowujecie cebulę? Zdarza mi się dostać od dziadka worek ziemniaków i cebuli i zazwyczaj mam zagwozdkę,czy trzymać te zapasy w temp. pokojowej, czy jak ziemniaki- w chłodnym, przewiewnym miejscu?
Summerka napisał/a:McMiodek napisał/a:A w ogóle to wiecie, jak poznać świeżą sałatę?
![]()
Ma jasny głąbCiemny oznacza, że już sobie poleżała trochę
Ale przecież są różne gatunki sałaty.Ja poznaję po tym, że ma jędrne liście.
Każda sałata, jaką znam, posiada głąb...a przynajmniej miejsce, gdzie "spotykają" się wszystkie liście
I jak ją obrócisz do góry liśćmi, to widać ten koniuszek. Jeśli nie jest zdrewniały i w miarę jasny, to sałata jest świeża
![]()
A powiedzcie mi, moje miłe, jak przechowujecie cebulę? Zdarza mi się dostać od dziadka worek ziemniaków i cebuli i zazwyczaj mam zagwozdkę,czy trzymać te zapasy w temp. pokojowej, czy jak ziemniaki- w chłodnym, przewiewnym miejscu?
Aaaa!, Nie spotkałam sałaty ze zdrewniałym koniuszkiem. Będę zwracać teraz uwagę:)
Cebulę przechowuję luzem w suchej szufladzie szafki kuchennej. W lodówce zdarza się, że pleśnieje.