Witam mam 17 lat i miałem dziewczynę od 2 lat. Nie bede sie rozpisywał o ostatnich dwóch latach tylko przejdę do sedna sprawy. Przez cały czas związku było cudownie. Spędzaliśmy ze sobą każda wolna chwile a gdy od siebie wracaliśmy to od razu tęskniliśmy. Byliśmy po prostu najlepsza drużyna. Sprawa zaczęła sie sypać jakieś pół roku temu kiedy poszliśmy do nowych szkół i spotykaliśmy sie średnio raz/ dwa razy na tydzien. Zacząłem odczuwać jej brak i więcej pisałem i dzwoniłem. Kiedy nie odbierała to zaczynałem sie denerwować i chyba stawałem sie uciążliwy ale tak bardzo tęskniłem ze chciałem ja słyszeć i chciałem dostawać od niej smsy. Zaczęła narzekać na to ze dzwonie i pisze a jak chciałem spotkać sie więcej razy w tygodniu to mówiła ze ma tez innych znajomych i ze nie możemy sie spotkać. Powiedziałem trudno i żyłem sobie dalej, tęskniłem i czekałem na koniec tygodnia jak na zbawienie. Jakiś czas temu oburzyła sie na mnie za kompletna głupotę i zablokowała mnie na wszystkie możliwe sposoby. To znaczy ze dodała mój numer do spamu i do blokowanych, na Facebooku, instagramie, snapchacie tak samo. Potem pojechała na oboz ale dzien przed po całym tygodniu bez kontaktu pojechałem sie pożegnać jednak nie wpuściła mnie do domu i odbiłem sie od drzwi. Po dwóch najgorszych tygodniach wróciła z obozu (nie odzywała sie przez cały czas). Pojechałem do niej i nie chciała ze mna wcale rozmawiać. Po godzinie przesiedzianej na klatce wpuściła mnie do domu i porozmawialiśmy. Płakałem jak małe dziecko a ona tylko patrzyła. Pojechaliśmy potem autobusem ja w stronę domu a ona do sklepu. Kazała chwycić za rękę i przytulic. Pocalowalismy sie na pożegnanie i powiedziała ze mam do niej pisać. Kiedy tylko napisałem otrzymałem odpowiedz ze nas juz nie ma i mam to zrozumieć. Na następny dzien zdenerwowany pojechałem do niej i chciałem wszystko wyjaśnić jednak Znowu przesiedziałem z godzinę na korytarzu zanim wszedłem do środka. Znowu płakałem i w koncu przytuliłem sie do niej mocno i coś w niej peklo. Powiedziała ze miała sporo problemów o których nikomu nie mówiła dlatego tak sie zachowała. Przeprosiła mnie i mieliśmy zacząć od nowa tym bardziej ze dwa dni pózniej mieliśmy 2 lata związku. Spędziliśmy rocznice razem i było wspaniałe. Obiecała mi ze to nowy pocZatek i ze będzie mi z nia jak w niebie i juz nigdy tak nie zrobi. Minął tydzien i kiedy napisałem ze chce sie spotkać to odpowiedziała ze nie jest moja niańka i ze mam sobie zorganizować czas. Posprzeczalismy sie i znowu wszędzie mnie zablokowała i nie mam z nia kontaktu. Pojechałem do niej ale juz nawet nie zostałem wpuszczony do środka bo od razu przy jej rodzicach zostałem wyrzucony z domu. A przecież pare dni wcześniej mówiła ze mnie kocha, ze nie zostawi i ze jest ze mna i mam sie o to nie martwić, ze juz nigdy tak nie będzie. Moze mi ktoś poradzić co najlepiej zrobic w takiej sytuacji? Strasznie ja kocham i tęsknie za nia, za jej dotykiem, głosem, zapachem i ogólnie za nia cała. Nie wiem co o tym wszystkim myśle. Upokorzyłem sie przed nia i jej rodzicami. Pisałem smsy i dzwoniłem Jednak to nic nie daje. Prosze o rady bo nie mam juz siły. Chciałbym zeby było jak kiedys i strasznie tęsknie za tymi cZasami.
Podobne tematy
A powiedziała ci co to za problemy? Może ma stany depresyjne i zachowuje się tak przez wahania nastroju.
A co do twojego płaczu i błagania to była najgorsza rzecz jaką mogłeś zrobić. Też miałam taką sytuację, że chłopak mi się wypłakiwał, żebym wróciła. To było żałosne. Powinieneś udawać że cię to aż tak bardzo nie ruszyło, poczekać aż jej przejdzie i wtedy na spokojnie porozmawiać.
A powiedziała ci co to za problemy? Może ma stany depresyjne i zachowuje się tak przez wahania nastroju.
A co do twojego płaczu i błagania to była najgorsza rzecz jaką mogłeś zrobić. Też miałam taką sytuację, że chłopak mi się wypłakiwał, żebym wróciła. To było żałosne. Powinieneś udawać że cię to aż tak bardzo nie ruszyło, poczekać aż jej przejdzie i wtedy na spokojnie porozmawiać.
Tylko mi bylo tak strasznie bez niej zle ze lzy same sie cisnely do oczu. Z reguły jestem twardy ale naprawde ją kocham i przez tą sytuację zrozumialem ze nie umiem bez niej zyc.
Miala na instagramie zdjecia zwiazane ze mna i opis do jednego z nich "sprawia ze czuje sie wyjatkowa". Do dzisiaj ich nie usunęła mimo że korzysta z tych serwisów. To mnie troche pociesza bo z fotobloga tez nie usunela naszych zdjec. Jak się pogodzilismy to mowila ze zachowuje sie tak egoistycznie bo ona sama sobie radzi z jej problemami (mowilem o nich wczesniej, nikt nie wiedzial co to za problemy) i dlatego wydaje jej sie to normalne. Okej wybaczylem, zapomnialem.. mysle okej nowy start a tu nagle takie coś. Chciałbym żeby ktos obiektywnie z punktu widzenia osoby trzeciej ocenil jej zachowanie i cos wywnioskowal bo ja sam sie w tym wszystkim gubie. Od niedzieli się do niej nie odzywam, nie daje nawet oznak zycia. To dobrze? Co mam robic zeby przestac o niej myslec i skupic sie na sobie
Kobieta mowi takie rzeczy w emocjach, dlatego dzis kocha, jutro nie. Nie ma u kobiet stałości uczuć gdy chemia odejdzie (2-3 lata). Zachowywales sie tez jak ostatnia łajza. Musisz zrozumiec ze nie mozna komus wchodzic w tyłek na siłe, prosic o spotkania i zachowywać się jak ktos na posyłki. Jesli ktos odpuszcza to ty tez odpuszczasz, nie reagujesz emocjonalnie bo kobiety tego nienawidzą. Pytasz co i jak, zamykasz treściwie sprawę. Czekasz na werdykt, trzymasz zwiazek w ryzach. Odpuszczasz z godnością.
Prawdopodobnie jednak poznała kogoś, lub znudziłeś się jej. Nie wierz w milosc ze strony kobiety, jesli chodzi tylko o znudzenie osobą bo to wtedy nie milosc. Wiekszosc zwiazkow wypala sie do 2-3 lat, bo kobieta nie rozumie ze to tylko reakcje chemiczne ktore podtrzymują jej chęć na staranie się. Milosc to trud budowania kiedy jest źle i dobrze. Ona musi dorosnac, ale ty tez musisz z tego co opisales jak sie zachowujesz. Nie masz zycia, ona nie chce byc niańką. Mlody jestes, ucz sie czego potrzebują kobiety, rozwijaj sie, nie patrz w tył, spelniaj wlasne potrzeby. Badz egoistą by wspiac sie na wyżyny, dawaj tylko wtedy gdy ktos sobie na to zasłuży dobrocią wobec ciebie, a nie gdy cie kopie.
Kobieta mowi takie rzeczy w emocjach, dlatego dzis kocha, jutro nie. Nie ma u kobiet stałości uczuć gdy chemia odejdzie (2-3 lata). Zachowywales sie tez jak ostatnia łajza. Musisz zrozumiec ze nie mozna komus wchodzic w tyłek na siłe, prosic o spotkania i zachowywać się jak ktos na posyłki. Jesli ktos odpuszcza to ty tez odpuszczasz, nie reagujesz emocjonalnie bo kobiety tego nienawidzą. Pytasz co i jak, zamykasz treściwie sprawę. Czekasz na werdykt, trzymasz zwiazek w ryzach. Odpuszczasz z godnością.
Prawdopodobnie jednak poznała kogoś, lub znudziłeś się jej. Nie wierz w milosc ze strony kobiety, jesli chodzi tylko o znudzenie osobą bo to wtedy nie milosc. Wiekszosc zwiazkow wypala sie do 2-3 lat, bo kobieta nie rozumie ze to tylko reakcje chemiczne ktore podtrzymują jej chęć na staranie się. Milosc to trud budowania kiedy jest źle i dobrze. Ona musi dorosnac, ale ty tez musisz z tego co opisales jak sie zachowujesz. Nie masz zycia, ona nie chce byc niańką. Mlody jestes, ucz sie czego potrzebują kobiety, rozwijaj sie, nie patrz w tył, spelniaj wlasne potrzeby. Badz egoistą by wspiac sie na wyżyny, dawaj tylko wtedy gdy ktos sobie na to zasłuży dobrocią wobec ciebie, a nie gdy cie kopie.
Nie znalazła kogoś na 100% bo mowila ze bedzie albo moja albo niczyja i ostatnio ma trudny czs i najchetniej to z nikim by sie nie widziala i z nikim by nie wychodzila. zamknęłaby się w swoim pokoju i siedziala sama. Powiedziala ze radzi sobie sama z problemami i nie potrzebuje nikogo. Dziwne bo jakis czas temu mowila ze mnie kocha, nie zostawi i ze mam byc spokojny. Calkiem niedawno, jakies 2 tygodnie temu. Poza tym mialem wgląd do jej wiadomosci, facebooka i innych portali, nigdy nie mielismy przed soba tajemnic. Kiedy ktos probowal sie do niej przystawiac to od razu odchodzila mowiac ze ma chlopaka i ze z nim jest najszczesliwsza (czyt. ze mną)
" Nie znalazla kogos na 100% "
A w tej bajce byly smoki?
Jak nie ma teraz, bedzie miala za miesiac... Niczyja nie bedzie.
Szykuj sie! Uwierz daj czas, czasowi... Boli, wiem.