widze, ze moja rodzina sie rozpada a ja czuje sie bezradna. Moj ojciec jest juz po 50 i dowiedzialam sie , ze znalazl sobie kochanke. Caly swiat mi sie zawalil. Najbardziej boje sie o moja mamae ktora nigdy nie pracowala tylko byla sluzaca dla mojego ojca. Ona cale swoje zycie poswiecila dla niego dla mnie i dla mojego niepelnosprawnego brata. Wiem, ze ona bez niego sobie nie poradzi bo nie ma pracy, przyjaciol i na dodatek ma duze problemy ze zdrowiem. Gdy bylam mala to ojciec nas zostawil na bardzo dlugo i mieszkalismy u dziadkow ale mama wrociala do niego bo bardzo go kochala. Na poczatku czulam do niego nienawisc ale widzialam ze sie stara i ze zalezy mu na naszej rodzinie... z czasem pokochalam go na nowo i cieszylam sie, ze w koncu jestesmy wszyscy razem. a teraz on dalej to wszystko niszczy. Myslicie, ze powinnam porozmawiac z ta kobieta? mam jej numer tel. napewno nie powiem o tym mamaie poniewaz ona jest chora i nie przezyje drugi raz takiego rozpadu. moj brat tez. przepraszam za brak ladu i skaldu ale pisze wszystko przez lzy...
Podobne tematy
Współczuje. Bądz wsparciem teraz dla Twojej mamy ! Dacie radę- będzie cięzko , ale dacie radę. Po rozowdzie Twoja mama dostanie alimenty, mieszkanie, więc nie będzie tak zle.
Zakładam opcję, że masz całkowitą pewność, że w Twoją rodzinę wlazła boczna, ze nie są to tylko Twoje domysły.
W takim razie posłuchaj mnie uważnie.
Zanim pójdziesz do boczniaczki musisz najpierw porządnie się zastanowić czy w ogóle warto ruszać to gówno. Nie wiesz co to za baba, ta boczna i z jakiego właściwie powodu wdała się w romans z żonatym i dzieciatym facetem. Przeszłość Twojego ojca ukazuje tego człowieka w bardzo nieciekawym świetle- domyślam się, że wcześniej też była jakaś boczniaczka, ale z jakiegos powodu tamten układ zakończył się. Twoja mama wróciła do Twojego ojca, bo go kochała- Ty miałaś dystans do tego człowieka, ale z czasem przekonałaś się do niego. Niestety, czas pokazał, że ludzie jednak się nie zmieniają.
Dzisiaj masz dylemat- pogadać z boczną czy czekać na to, co bedzie dalej.
Jednym słowem męczysz się strasznie i jako młodziutka jeszcze osoba Ty już musisz dźwigać na swoich barkach takie troski i taka odpowiedzialność za dalsze być albo nie być Waszej rodziny.
Jakoś po kolei spróbuję odnieść się do tego, co napisałaś.
Sytuacja Twojej mamy nie jest ciekawa, bo najprawdopodobniej jest to kobieta "kochająca za bardzo", czyli mocno zaburzona w postrzeganiu rzeczywistości, a szczególnie tego, jak powinien wyglądać normalny związek. Twoja mama wróciła do twojego ojca, chociaż on zostawił Was wtedy dla innej. No cóż- ona nie powinna była tego robić, ale ok. to już się stało i czasu nikt nie cofnie. Niestety ona wróciła, ale nie wyciągnęła żadnych wniosków z tego, co się stało. Przyjęła męża i jakby tego było mało, jeszcze bardziej uzależniła się od niego i to praktycznie pod każdym względem (bo i mentalnie, i uczuciowo i bytowo)- to było z jej strony bardzo głupie zachowanie. Ona powinna wiedzieć, że facet, który zafundował rodzinie boczniaczkę jest gówno warty i że tylko kwestią czasu będzie pojawienie się kolejnej chętnej na żonatego. Takie rzeczy są oczywiste dla każdej zdrowo i myślącej przytomnie kobiety- Twoja mama natomiast jakby zapomniała na jakim świecie zyje. Nie starała się usamodzielnić, lecz jeszcze bardziej pogrążyła się w bagienku. Do tego wszystkiego musiała ona zajmować się chorym dzieckiem i przyjęła rolę służącej pana męża. Ona zrobiła więc wszystko, by temu człowiekowi popierdoliło sie we łbie- dlatego dzisiaj macie na karku kolejną napaloną.
Nie wiadomo, jaka dokładnie osobą jest ta kobieta, bo kochanki bywają różne- fakt, że poszła z żonatym w moich oczach i tak ją przekreśla, jako człowieka i jako kobietę, ale ok. załóżmy, że ja jestem sztywniaczką, takim betonem, do którego nic nie dociera, bo mam klapki na oczach, więc pewnie inni zaraz rozbiorą tę boczniaczkę na cześci pierwsze i bedą potrafili doszukać się w niej przyzwoitej kobiety. Wobec tego i ja na sekundę zapomnę o swoich sztywnych poglądach i podpowiem Ci tak- jesli to jest w miarę porządna kobieta, a przez Twojego ojca została ona jedynie otumaniona, czyli wprowadzona w błąd, to ja radziłabym Ci spotkać się z tą panią i powiedzieć jej dokładnie, jaki facetem jest Twój ojciec, co zrobił w przeszłości i zapytac tę kobietę o jej dalsze zamiary wobec Twojego ojca. Jeśli będziesz z nia rozmawiała, to absolutnie nie rób z siebie jakiejś żałosnej żebraczki, która przyszła, by prosić obcą babę, by wylazła z twojej rodziny ze względu na Twoją biedną matkę, bo ona sobie nie poradzi albo cóś w tym stylu. Wprost przeciwnie- bądź dumna i spokojna, bo to nie Ty jesteś szmatą, która wlazła w rodzinę, lecz ona jest dziadówką- nie poniżaj sie więc przed boczniaczką.
Jeśli natomiast baba ta, to wyrachowana hiena polująca na chłopa, to odpuść sobie spotkanie z nią i rozmawianie o czymkolwiek, bo to i tak niczego nie zmieni. Takie boczne nie odczepiają się tylko dlatego, że dzieci ich nie chcą- wprost przeciwnie- takich bocznych nawet pogrzebaczem nie odpędzisz od żonatego kochanka. One jeszcze bardziej będą się starały o cudzego chłopa- te sprytniejsze odsuną go od siebie na jakiś czas, że to niby mają dylematy, wątpliwości i w ogóle, wtedy chłop calą swoją uwage kieruje na humory bocznej, zaczyna trząść portkami, że ja straci i odchodzi od rodziny.
Nie wiem czy dasz sobie radę z dorosłą, cwaną i zepsutą babą. Taka zrobi z Ciebie idiotkę w pięć sekund.
Myślę, że najlepiej byłoby, gdybyś pogadała z ojcem. Zaproś go na spacer i porozmawiaj z tym człowiekiem. Jeśli boczna jest tylko do używania, to za jakis czas facet ten znowu niby wróci do rodziny, a ta druga zniknie. Być może, że dla tego człowieka, to takie ostatnie podrygi zwiędłej ostrygi.
Jeśli natomiast on wielce zakochał się w tej babie, to prędzej czy później on i tak zostawi Twoją mamę, a Ty na nic nie będziesz miała wpływu.
Nie ma dobrego rozwiązania dla Ciebie, bo przede wszystkim, Ty jako córka tych ludzi nie jesteś w stanie uratować rodziny.
Czy Twoja mama wie o boczniaczce?
Przede wszystkim nie nalezy wtracac sie w sprawy rodzicow ale swoje zdanie wobec ojca mozesz wyrazic czy wsparcie wobec matki okazywac. Czasami, ale zadko pod wplywem takiego zdania, rozmowy, rodzic moze sie zreflektowac. Kontakt z kochanka nie ma sensu ale jak pisze przedmowczyni jest to kwestia okreslonej sytuacji. Na pewno takie cos w niczym by Ci nie uwlaczalo, ale raczej tamtej kobiecie. Jednak kwestia rodzicow, tego co jest miedzy nimi, to jest ich kwestia osobista, ich relacji i dziecko nie powinno sie do tego wtracac. Jednak wasza sytuacja jest wyjatkowa poniewaz:
- matka sprawuje opieke nad niepelnosprawnym bratem
- matka jest czesciowo? uzalezniona materialnie od wsparcia meza
Kwestia taka ze matka jest tez uzalezniona emocjonalnie niestestety nic tu nie znaczy w tym sensie ze nie bedzie znaczylo dla Twojego ojca. Jedynie osoby bliskie i zyczliwe moga te luke wypelnic.
Pomimo wiec tej trudnej dla matki sytuacji powinna ona porozmawiac z mezem w kwestiach egzystencjalnych, opowiedzialnosci ojca za rodzine i brata, oraz utrzymanie. Jesli sie w tej kwestii nie dogadaja to instrumentem regulujacym te sprawy sa alimenty.
Wyglada tez na to ze matka nie wie. Byc moze w tej sytuacji powinno tak pozostac?
Porozmawiaj z ojcem i od tego bym uzaleznial dalszy ciag zdarzen.
Pamietaj tez ze to sa Twoi rodzicie. Nie wprowadzacj postawy nienawisci wobec ojca, czy uzalania sie nad matka. To najgorsze rozwiazania. Kiedys jako osoba dorosla mozesz sama byc uwiklana w takei sytuacje i wtedy dopiero mozna odczuc ze nienawisc ze strony dziecka to cos na co zaden rodzic nie zasluguje. Ojcu powinna wyjasnic mozliwe skutki jego postepowania. Pamietaj jednak ze wiele wynika z relacji miedzy rodzicami. Nie bedac nimi nigdy sie tego do konca nie zrozumie.