Niedawno odbyła się inauguracja wystawy Justyny Neyman. Artystka, która prowadzi także w sieci swój blog, zaprezentowała obrazy inspirowane zapachem wraz ze źródłem inspiracji czyli próbkami perfum. Duftarty malarki, bo o nich mowa, znalazły się w Centre Cívic Drassanes w Barcelonie. Oprócz malowideł można było obejrzeć i powąchać ułożone przy nich wonności oraz skonfrontować wizję artystki z odpowiednim pachnidłem. Wybrane perfumy zostały przedstawione głównie w postaci kobiet.
Kiedyś będąc w jednej z galerii artystycznych, zastanawiałam się czy niedługo nie przyjdzie nam w niej kupować voucherów przy okazji zachwycania się krajobrazami Grecji czy Włoch. Jak się okazuje nie jest to całkiem nierealne. Voucherów jak do tej pory chyba na wystawach artystycznych nie spotkałam. Jednak wszystko przed nami. Może pojawią się perfumy? Ogólnie w sztuce można zauważyć trend poszukiwania inspiracji tym, co nas, tkwiących głęboko w cywilizacji, otacza.
Co sądzicie o takich obrazach? Czy ten powiązany z przemysłem perfumeryjnym nurt artystyczny, waszym zadaniem, ma przyszłość?
Podobne tematy
Wyjątkowe dla mnie przeżycia nieodłącznie, oczywiście oprócz emocji, wiążą się z obrazami, dźwiękami, zapachami - dopiero wówczas odczuwam pełnię. Mało tego, jeśli po latach poczuję określony zapach albo usłyszę konkretne dźwięki, to niemal automatycznie wracam do przeżyć, które w pamięci wspólnie z nimi zostały powiązane.
Myślę, że to właśnie tutaj tkwi sekret Justyny Neyman. Dla niej obraz to nie tylko farby na płótnie, ale też zapach. I dopiero kiedy może widzowi łącznie przekazać zarówno jedno, jak i drugie, pozwala mu wierniej odebrać jej własne przeżycia oraz artystyczną wizję.
Czy ten powiązany z przemysłem perfumeryjnym nurt artystyczny, waszym zadaniem, ma przyszłość?
Tak, jak najbardziej. Na dobrą sprawę w sztuce to już się dzieje. Weźmy pod uwagę choćby kino - dziś do filmu dodaje się coraz więcej dodatkowych elementów (chłód wiatru, wilgoć deszczu, zapach lasu), których zadaniem jest pomoc w przeniesieniu się w świat przedstawiony na ekranie.
Twórcy poszukują coraz to nowych rozwiązań, to dobrze, bo im jest ciekawiej, tym sztuka lepiej się sprzedaje - w sensie dosłownym, ale i w kategorii odbioru.
Chciałabym kiedyś pójść na taką wystawę, żeby się o tym przekonać. Wrażenia dźwiękowe też zagwarantowane, bo wernisażom podobno towarzyszy muzyka jazzowa, która zdaniem artystki najlepiej pasuje do płócien.
(...) wernisażom podobno towarzyszy muzyka jazzowa, która zdaniem artystki najlepiej pasuje do płócien.
I tu mamy kolejny element przekazu artystki. Ktoś inny być może dokonałby zupełnie innego wyboru - może muzykę klasyczną, może coś z dźwięków natury, może coś zupełnie innego, a Pani Justyna postawiła na jazz, który najwyraźniej w jej wizji tworzył pełnię zarówno z obrazem, jak i zapachem.
Kiedy oglądałam w internecie kolekcję "zapachów na sztalugach", moją uwagę zwrócił duftart Eau du Soir Sisley. Porwał mnie nastrojowością i tajemniczością. Obraz jest czarno-biały. Domyślam się, że artystka kocha perfumy i doskonale się na nich zna. Inaczej nie oddałaby tej subtelności zapachu. Niestety zapach też znam tylko z opisu. Ciekawe czy inny artysta namalowałby go podobnie czy miałby całkiem inną wizję?
Z tym tematem od razu kojarzy mi się zjawisko synestezji, które co prawda ma wiele odmian, ale przypuszczam, że jedna z nich może dotyczyć Justyny Neyman oraz jej podobnych artystów.
Synestezja (w psychologii) określa stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia charakterystyczne dla innych zmysłów, na przykład odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp. (w wyjaśnieniu zjawiska pomogłam sobie definicją Wikipedii).
Sądzę, że podobnie może być z zapachami, które pociągają za sobą "widzenie" obrazów.
Już jako ciekawostkę dodam, że jest też coś takiego, jak barwne słyszenie. Polega ono na tym, że określone dźwięki u danej osoby wywołują określone wrażenia barwne albo tak zwane barwy - dźwięki. Te skojarzenia są jednak z zasady różne u różnych osób.
Dla przykładu: skojarzenia Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, rosyjskiego kompozytora, podobno były takie: C-dur: biały, G-dur: brązowozłoty, jasny, D-dur: żółty, słoneczny, A-dur: jasnoróżowy, E-dur: szafirowy, błyszczący, H-dur: granatowy, ponury i tak dalej.
Spróbowałam zamknąć oczy i wyobrazić sobie zapach róż. Gdybym miała go namalować, to byłby to nasłoneczniony ogród z pergolami i rzeźbami z wymyślna fontanną. Widziałam kiedyś taki ogród i zapach róż trwale łączy mi się z tym miejscem.
Podobnie malowanie kolorów czy dźwięków. Wydaje mi się, że łączymy je z doświadczeniami i osobistymi skojarzeniami. Określony odcień zieleni kojarzy mi się z zielonymi gruszkami letnią porą. Jeśli zaś chodzi o dźwięki, to zgadzam się , że odczuwanie są bardzo różnie.
Byłam ciekawa jak to może wyglądać i w internecie znalazłam takie zdjęcie:
I generalnie o ile podoba mi sie idea zapachu jako inspiracji, o tyle fakt, że tu artystka malowała perfumy i przedstawila je do tego w taki... hm... cosmopolitanowy? sposób, kojarzy mi sie bardziej z promocją perfumerii niż z wernisażem artystycznym.
Byłam ciekawa jak to może wyglądać i w internecie znalazłam takie zdjęcie:
http://www.olfaktoria.pl/uploads/images … u-soir.JPG
I generalnie o ile podoba mi sie idea zapachu jako inspiracji, o tyle fakt, że tu artystka malowała perfumy i przedstawila je do tego w taki... hm... cosmopolitanowy? sposób, kojarzy mi sie bardziej z promocją perfumerii niż z wernisażem artystycznym.
Nie zgodziłabym się z tym. Gdyby tak było, to wręczano by każdemu do ręki próbki perfum. A tu na pierwszym miejscu znalazły się obrazy. Zresztą słyszałam, że artystka zastanawiała się nad formą zaprezentowania także nieperfumeryjnych zapachów.
Summerko, przecież w perfumerii też Ci do ręki próbek nie wręczają, jest tester i jak chcesz to sobie psiknij, tu jest tak samo. No i szczerze mówiąc nie widzę za bardzo tego obrazu na pierwszym planie. Dla mnie, subiektywnie, to wygląda jak reklama danego zapachu.
Natomiast samą ideę uważam za ciekawą, tylko w wersji niekomercyjnej.
Summerko, przecież w perfumerii też Ci do ręki próbek nie wręczają, jest tester i jak chcesz to sobie psiknij, tu jest tak samo. No i szczerze mówiąc nie widzę za bardzo tego obrazu na pierwszym planie. Dla mnie, subiektywnie, to wygląda jak reklama danego zapachu.
Natomiast samą ideę uważam za ciekawą, tylko w wersji niekomercyjnej.
Nie będę się spierać. Nie byłam na takiej wystawie. W necie wyglądało to tak, że na pierwszym planie znalazły się obrazy.Można było sięgnąć do zapachu albo nie. Widoczny był sam obraz. A zapakowane próbki umieszczono poniżej. Można było obejrzeć obrazy ozdobione pachnącymi gadżetami. Dlatego wyglądało mi to na nowy nurt artystyczny.