netkobietyWszystkie działy
Kultura

Reklamowanie książek przez wydawnictwa

11 odpowiedzi4 885 wyświetleńzałożony przez Eileen, 26.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

To będzie mało dyskusyjny temat, bo w sumie to mam tylko pytanie. Jak wydawnictwa reklamują książki? I czy wydanie ze współfinansowaniem autora (autorki!!!) ma tę reklamę gorszą, bo wydawnictwo chce tylko "wyciągnąć hajsy od debiutanta"?

Sytuacja wygląda tak, że jestem leniem, powieść zaczęłam pisać 100 lat temu i skończyć mi się nie chciało. W związku z tym wpadłam na jakże genialny pomysł, że wyślę fragment (niektóre/większość wydawnictw przyjmują również fragmenty) i jak ktoś będzie zainteresowany, to ja się zainteresuję ekspresowym tempem kończenia tego arcydzieła polskiej literatury (sic!). Jedno z wydawnictw odpisało. Wydają książki na koszt autora (prawie wszystkie), z różnej wielkości współfinansowaniem przez autora lub całkiem na swój koszt. Zaproponowali 25% - 30% wkładu mojego, 70% ich, bez przenoszenia praw autorskich, większy % zysku ze sprzedaży dla mnie niż przy finansowaniu całości przez nich, mniejszy niż przy finansowaniu całości przeze mnie. Do tego pełno ochów i achów na temat fragmentu.

  To właśnie wzbudziło mój niepokój. Skoro faktycznie tekst jest taki och i ach, to dlaczego nie chcą sfinansować całości i zgarnąć praw do tekstu? Z drugiej strony, jeśli jest tak naprawdę słaby, to dlaczego ryzykują 70%, a nie napiszą, żebym spadała, chyba że sama sobie zapłacę? No i druga sprawa - czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tym, jak wygląda reklamowanie książek w praktyce? Teoretycznie na stronie internetowej przedstawione to jest tak, że książki reklamowane są tak samo, niezależnie od metody wydania. Z drugiej strony napisać można jedno, zrobić drugie. Wiem, że dobra powieść obroni się sama, ale wbrew pozorom posiadam pewną dozę samokrytycyzmu. ;p No i jednak ciężko, żeby coś się samo broniło, jeśli nikt o tym nie będzie wiedział, a książka skończy w empikowym magazynie po wystawieniu na 3 dni w kącie.

Generalnie chciałam spytać ich, czy jest opcja, że wydadzą mi to na swój koszt już po zapoznaniu się z całością, jeśli przypadnie im do gustu, bo po fragmencie, to ja się niby nie dziwię... Nie chodzi nawet o mój wkład, bo raz w życiu z pieniędzy mogę wyskoczyć, po prostu byłabym spokojniejsza - im więcej oni włożą w to pieniędzy, tym bardziej się postarają, żeby książka się sprzedała, a tak chyba mogą mieć to w nosie. Chociaż zarabialiby na wyłudzaniu 30%, sami wykładając 70%? Może ja panikuję niepotrzebnie? big_smile Tak czy siak, w ostateczności mam radców prawnych w rodzinie, więc nie dadzą mi krzywdy zrobić, ale to już bardziej w kwestii samej umowy, a nie działania wydawnictwa.

2

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Wypowiem się na Twoje zapytania szerzej wieczorem. Na chwilę obecną mogę jedynie szczerze odradzić współfinansowanie w pierwszym wydawnictwie, które się odezwało.
Wydanie książki, to bardzo rozległy proces, na który składa się wiele czynników. Jeżeli, na którymś z etapów wydawnictwo da plamę, to baty dostanie i tak autor.
Co do reklamy, to zazwyczaj ogranicza się ona kilku recenzji u zaprzyjaźnionych blogerów, jakiejś wzmiance w lokalnej prasie (jak dobrze), promocji w bibliotece publicznej zgodnej z miejscem zamieszkania autora, z udziałem kogoś z wydawnictwa, ale z inicjatywy autora.
Ogólnie współfinansowanie przeważnie jest tylko z nazwy. Zazwyczaj kwota współfinansowania pokrywa koszt wydania i nijak nie można liczyć na zwrot poniesionych wydatków. Jeżeli książka okaże się bestsellerem, to z dodruków można liczyć na jakiś zysk.
Jeżeli się decydujemy na wydanie własnym kosztem, to warto poszukać dobre, renomowane wydawnictwo.

3

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

No tak, jakby mi odpisali, że mam sobie sama sfinansować, to bym olała całkiem. tongue Zastanowiło mnie to 30% - 70%. Bo to chyba mogliby jakoś przedstawić/udowodnić (tu już bym ściągnęła ciotkę prawniczkę big_smile), a skoro włożą w to swoją kasę, to chyba będzie im zależało na tym, żeby to się sprzedało?

Co do reklamy, to jakoś smutno to wygląda. :c Może jakiś skandal wywołam, biegając na golasa pod pałacem kultury, to jakoś łatwiej pójdzie. ;_;

4

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa
Eileen napisał/a:

No tak, jakby mi odpisali, że mam sobie sama sfinansować, to bym olała całkiem. tongue Zastanowiło mnie to 30% - 70%. Bo to chyba mogliby jakoś przedstawić/udowodnić (tu już bym ściągnęła ciotkę prawniczkę big_smile), a skoro włożą w to swoją kasę, to chyba będzie im zależało na tym, żeby to się sprzedało?

Powinno im zależeć, teoretycznie...

Nie twierdzę, że wszystkie wydawnictwa, które proponują autorowi współfinansowanie, kombinują.
Te uczciwe rozpoznasz po cenie. W sieci jest sporo stron wydawnictw, które mają funkcję kalkulatorów. Za pomocą takiego narzędzia bez trudu się dowiesz, ile dany wydawca życzy sobie za wydanie Twojego dzieła. Cena zależy od okładki, ilości arkuszy wydawniczych, a przede wszystkim redakcji. Redaktor często żąda horrendalnych sum, ceny wahają się od 4,5 zł do 12 zł, za znormalizowaną stronę, czyli 1800 znaków ze spacjami. Ceny korekty wahają się od 500 do 1000 zł.
Mogłabym jeszcze wymienić Ci ceny łamania druku i okładek, ale podejrzewam, że te wyżej już oddają obraz kosztów wydania.
Współfinansowanie 70% do 30% oznacza, że autor pokrywa siedemdziesiąt i w przyszłości tyle procent zysku otrzymuje. Należy też pamiętać o prowizji hurtowników i księgarni, a te są niemałe.
Z tego, co się orientuję, to przeciętna cena za wydanie przy współfinansowaniu dla autora wynosi 7 tys. zł. za 300 egzemplarzy. (Powala, prawda?)
Pomysł z poradą prawną przed podpisaniem umowy jest bardzo trafiony. Wydawnictwa mają, a jak nie, to korzystają z usług prawników i głupotą byłoby rzucać się na "rekiny" z procą.

Eileen napisał/a:

Co do reklamy, to jakoś smutno to wygląda. :c Może jakiś skandal wywołam, biegając na golasa pod pałacem kultury, to jakoś łatwiej pójdzie. ;_;

Tu uważam, że pomysł dość kontrowersyjny, ale z pewnością zadziała. Po takich ekscesach książka sprzedawałaby się jak ciepłe bułki, bo każdy chciałby się dowiedzieć, o czym pisze tak "wyzwolona" autorka.

Jeżeli chciałabyś wydać swoją książkę i nie dopukasz się do żadnego wydawnictwa, które byłoby skłonne zaryzykować i wyłożyć pieniądze, to zawsze możesz spróbować z konkursami literackimi. Jest to długa i żmudna droga, ale pozwala na wyrobienie "nazwiska". Wydawnictwa chętniej inwestują w znanych pisarzy, którzy już coś osiągnęli. Osobiści na konkursy polecam krótkie formy - mniejsza strata nakładu pracy w przypadku, gdy trzeba się zrzec praw do utworu.

Uważam, że sukcesem jest wydać książkę i nie ponieść nawet złotówki kosztów. Na zyski bym nie liczyła.

Stary amerykański dowcip brzmi:
- Czym się zajmujesz?
- Jestem pisarzem.
- Pytam z czego żyjesz?

Jeżeli będziesz miała jakieś pytania, to w miarę możliwości i wiedzy odpowiem.

No i powodzenia. Próbuj. Rozsyłaj do wydawnictw, na konkursy i gdzie się da. Ogromną rolę w sukcesie odgrywa szczęście, ale warto mu pomóc.

5

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Znam dwie osoby, które wydały własną książkę, obydwie ze współfinansowaniem. Jedna z nich w ramach promocji (powieść obyczajowa) miała swój tytuł wystawiony na stronie wydawnictwa, na której dodatkowo można było zostawić własną recenzję, co potencjalnie inne osoby mogło zachęcić do zakupu. Miała też kilka spotkań promocyjnych w bibliotekach, przy czym jest tak, jak napisała Ewka - sama musiała się o nie postarać.
Z kolei druga osoba wydała pozycję popularno-naukową, pooza możliwością zakupu na stronie wydawnictwa można ją znaleźć na stronach tematycznych (branżowych) i blogach. To by było w zasadzie tyle.

Z tego co wiem żadna z tych osób nie była zadowolona z zaangażowania wydawnictwa w sprzedaż, żadna też na tym nie zarobiła, jednak pierwsza już samo wydanie powieści potraktowała jak osobisty sukces, co w jej przypadku miało pełnić również rolę terapeutyczną.

6

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Ewka, Olinka, dzięki za uwagi. smile

A, i to nie tak, że ja 70%, a oni 30%. Odwrotnie. big_smile Oni mi zaproponowali, że ja 25% - 30%, ale to po zapoznaniu się jedynie z fragmentem.

7 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-04-27 18:49:44)

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa
Eileen napisał/a:

Ewka, Olinka, dzięki za uwagi. smile

A, i to nie tak, że ja 70%, a oni 30%. Odwrotnie. big_smile Oni mi zaproponowali, że ja 25% - 30%, ale to po zapoznaniu się jedynie z fragmentem.

Czytałam, podałam tylko przykładowe dane, żeby zobrazować, co oznacza współfinansowanie.

Nie zrozum mnie źle, nie próbuję Cię zniechęcić, ani ostudzić zapału. Rynek wydawniczy rządzi się tymi samymi prawami, co każdy inny i jest nastawiony na zysk. Nie trudno się rozczarować.

Ja się zbieram do dziś po wyróżnieniu w konkursie na bajkę, za której publikację miałam w rezultacie zapłacić.

Jeżeli Twoja część współfinansowania ma być znacznie niższa niż ich, to wydaje mi się, że warto rozważyć ich propozycję, ale dokładnie sprawdź kwoty.

Co do reklamy, to o ile autor, jeżeli oczekuje jakiegoś poziomu, powinien sam o nią zadbać, o tyle mamy dużo możliwości. Fragmenty na portalach literackich, forach, FB, czasami zaprzyjaźniony dziennikarz, który "szepnie" słówko w prasie (no i oczywiście wspomniany striptiz przed domem kultury;).
O czytelnika trzeba zawalczyć, jednak internet daje dużo możliwości.

8

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Nie no, wbrew pozorom ja nie tryskam entuzjazmem, więc nie odbieram tego jako brutalne podcięcie skrzydeł. Po prostu pytam - bo zawsze byłam na nie, jeśli chodzi o finansowanie wydania, równie dobrze mogę sobie sama znaleźć redakcję, korektę, drukarnię... Nawet mam zaprzyjaźnionych grafików i rysowników, co by mi i za darmo machnęli okładkę i co tam trzeba. big_smile Więc nie musiałabym się użerać. Tylko minus - reklama. Tego się najbardziej boję. Więc ten podział, że 70% po ich stronie po prostu mnie no... zastanowił. tongue

A co do mojej własnej reklamy, no to jasne, social media opanowane do perfekcji, mogę sobie machnąć stronę (ach, ci moi graficy <3), wypozycjonuję sobie sama, wszystkie fanpejdże, srejdże, instagramy i tłitery moje, z tym sobie poradzę. Fora też mogę za...kupkać ;] sobą w ostateczności. Bardziej mi chodzi o taką no... reklamę no... fajną. big_smile W sensie, nie wiem, recenzja w jakimś czasopiśmie, to nie mam pojęcia, skąd to wziąć. Muszę mieć tam ciocię, wujka i prababkę, czy wystarczy, że za to zapłacę, czy wydawnictwo właśnie spróbuje, czy co. big_smile

9

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa
Eileen napisał/a:

Więc ten podział, że 70% po ich stronie po prostu mnie no... zastanowił. tongue

Nie dam sobie ręki uciąć, ale z tego co pamiętam, u mojej znajomej proporcje współfinansowania rozkładały się dokładnie odwrotnie - ona 70%, wydawnictwo pozostałe 30%. Być może było to 60 do 40, ale na pewno to ona pokrywała większą część kosztów.

10

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa
Eileen napisał/a:

Nie no, wbrew pozorom ja nie tryskam entuzjazmem, więc nie odbieram tego jako brutalne podcięcie skrzydeł. Po prostu pytam - bo zawsze byłam na nie, jeśli chodzi o finansowanie wydania, równie dobrze mogę sobie sama znaleźć redakcję, korektę, drukarnię... Nawet mam zaprzyjaźnionych grafików i rysowników, co by mi i za darmo machnęli okładkę i co tam trzeba. big_smile Więc nie musiałabym się użerać. Tylko minus - reklama. Tego się najbardziej boję. Więc ten podział, że 70% po ich stronie po prostu mnie no... zastanowił. tongue

A co do mojej własnej reklamy, no to jasne, social media opanowane do perfekcji, mogę sobie machnąć stronę (ach, ci moi graficy <3), wypozycjonuję sobie sama, wszystkie fanpejdże, srejdże, instagramy i tłitery moje, z tym sobie poradzę. Fora też mogę za...kupkać ;] sobą w ostateczności. Bardziej mi chodzi o taką no... reklamę no... fajną. big_smile W sensie, nie wiem, recenzja w jakimś czasopiśmie, to nie mam pojęcia, skąd to wziąć. Muszę mieć tam ciocię, wujka i prababkę, czy wystarczy, że za to zapłacę, czy wydawnictwo właśnie spróbuje, czy co. big_smile

W moim przypadku również jestem w stanie większość spraw załatwić wspólnymi siłami z rodziną i przyjaciółmi. Jeśli chodzi o reklamę, to młodzież zapewnia mnie, że ta internetowa jest skuteczniejsza. Organizację bezpośredniej, czyli ulotki, spotkania autorskie, można samemu zorganizować. Moja młodzież się upiera, że jeśli w internecie będzie głośno, to prasę nie trudno zachęcić. W sumie, gdy się mówi o procesie wydania i promocji, to wydaje się on nie być trudny i jako tako można go samemu przeprowadzić, bez pośrednictwa wydawnictw. Nie mam pojęcia, jak miałyby wyglądać rozmowy, negocjacje z hurtownikami i księgarniami. Sprzedaż na własną rękę uważam, za coś na mikro skalę, czyli zginie w oceanie rynku. Poza tym nie uśmiecha mi się bieganie i wciskanie komuś swoje książki na zasadzie "kup pan cegłę".

Ogólnie można by wydać samemu, czego się nie wie, to się dowie.

Jak dla mnie pozostają dwa ale.
Pierwsze, to czy to co mam do zaoferowania, czyli swoją powieść, jest na tyle interesujące, że warto się szarpać i inwestować pieniądze?
O obiektywną ocenę trudno. Kilka pozytywnych opinii ze strony rodziny i znajomych to za mało. Umówmy się, że to kwestia jakości dzieła, której nie sposób sprawdzić dopóki się nie zmierzy z rynkiem i czytelnikiem. Nawet jeśli się zmierzy, bo zdecydujemy się wydać, to zawsze będzie niepewność, czy na jakimś etapie reklamy, sprzedaży zrobiliśmy wszystko, co było można. Czyli moim zdaniem za dużo niewiadomych, na które składa się popularność publikacji. Inwestowanie czasu, pieniędzy i energii w coś, co zależy od ogromu czynników.

Drugie ale, to po co mi wydanie? Skoro na książkach zwykły śmiertelnik nie zarabia (celebryci i owszem), to równie dobrze mogę puścić swoją pracę w sieć i niech żyje własnym życiem.
W drugim przypadku pozostaje coś takiego jak prawa autorskie. Tu niewiele się orientowałam. Wiem jak nadać numer ISBN, ale to wszystko.

Temat wydania własnej książki, to temat rzeka. Co autor, to inne doświadczenia.
Osobiście stawiam na niefinansowanie z własnej kieszeni. Jeżeli coś jest dobre, to samo się obroni i wypromuje, jeśli nie, to szkoda czasu.

11

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

No tak, ja też nie zamierzam wydawać książki sama, bo jednak zainteresowanie wydawnictwa jest dla mnie jakimś potwierdzeniem, że moje wypociny do czegoś się nadają. Jak sprzedać, to też bym nie wiedziała, stąd jęki o reklamę - zakładam, że jakbym waliła wszędzie, gdzie się da, po oczach, to i hurtownie/księgarnie łaskawiej spojrzą. Tak czy siak - ryzyko. Chodziło mi po prostu o to, że jeśli wydawnictwo by uznało, że wydać mogą, proszę bardzo, ale jak sama sfinansuję całość, to nie widzę żadnej różnicy między tym, a rzuceniem się w to samemu. Wtedy nie wiem, czy to to jest dobre, bo jakby było, to by sami zapłacili, a skoro mam płacić, to równie dobrze mogę sama poogarniać poszczególne etapy wydawania i mieć w nosie wszystkie wydawnictwa świata (tak jak oni mnie *chlip* big_smile).

No i wolałabym nie skończyć jak pani Monika Błądek, ale aż tak to ja chyba nie piszę... Swoją drogą, polecam, wrzućcie w google "NAGRODA SPECJALNA GOOD OMENS ZA ROK 2003" i poczytajcie. Zwłaszcza cytaty (trochę niżej). I powiedzcie, jak wrażenia. big_smile big_smile big_smile *mały szyderca*

12

Odp: Reklamowanie książek przez wydawnictwa

No, to się pani Monika nie popisała;) Ciekawa lektura, uczy jak nie pisać. Najbardziej podobała mi się definicja pisarza;)

Z tego, co piszesz, to rzeczywiści dużym wyróżnieniem jest propozycja współfinansowania z procentowo niskim dla Ciebie kosztem. Przemyśl, czy nie warto poczekać na odpowiedzi z wydawnictw, które ewentualnie będą zainteresowane zainwestowaniem w Twoją pracę, bez nakładu pieniężnego z Twojej strony.
Warto też, mailowo bądź telefonicznie, dowiedzieć się o szczegóły w wydawnictwie, które zaproponowało Ci współpracę. Kto pyta nie błądzi.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Reklamowanie książek przez wydawnictwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026