2100 zł? Kiedy? Przecież taka gospodyni domowa robi mniej więcej tyle, ile kobieta pracująca (z wyjątkiem mnie, bo ja nie robię nic, o ile dam radę przejść przez pokój i takie tam), tylko w innym czasie. Tzn. chodzi mi o to, jaki wyszedł ten czas pracy gospodyń domowych i co dokładnie się na to składało. Bo albo stawkę za godzinę mają kosmiczną, albo robią mnóstwo rzeczy bezsensownie.
Chodzi mi o to, że pani A, która zajmuje się wyłącznie domem, ma szansę wyrobić tyle godzin, żebym uznała, że 2100 zł jest tego warte. Tyle że wtedy uważam, że wiele rzeczy - podczas tych jej godzin pracy - było zrobione bez powodu. Albo inaczej - godzin nie wychodzi tak dużo, panie robią tylko to, co uzasadnione, ale wtedy stawka mocno zawyżona - bo jednak bycie gospodynią domową to nie jest specjalistyczne stanowisko zasługujące na nie wiadomo jak wysoką stawkę.
Nie wiem, na przykładzie mojej mamy, w tygodniu: 1-2x mycie podłóg, 3x odkurzanie, 1-2x prasowanie, 4-5x pranie, wieszanie, 7-10x mycie naczyń, 1x ścieranie kurzu, 1x "bliżej nieokreślone porządkowe większe coś", 1/2x mycie klatki schodowej, 1-2x podlewanie kwiatków, 1-2x wielkie sprzątanie kuchni i łazienki, 5-6x zakupy, 3-4x zajrzenie do lekcji mojego brata, do tego gotowanie, mycie okien, pranie firanek, zmienianie pościeli itp. itd. I jak na to nie spojrzę, to nie wychodzi mi to 40h w tygodniu. Jasne, np. prasowanie robiła raz czy dwa w tygodniu, na weekend najczęściej, ale za to górę, więc jak to podzielić na mniejsze części, to wyjdzie to samo. I gdyby z tego miał wyjść etat warty 2100 zł, to doba mojej mamy musiałaby mieć ze 30 godzin.
A moja babcia-pedantka, u której jeść można z podłogi, która nie pracowała, robiła właściwie to samo, tylko że w innych godzinach - rano, a nie po pracy. Więc to nie tak, że tylko dom niepracującej kobiety jest czysty i lśniący. Poza tym mam ciotkę, która nie pracowała większość życia. Dom ładny, zadbany, ale tak samo, jak u pozostałych członków rodziny, gdzie wszyscy pracowali. I wiem, jak ona "pracowała" - wieeelkie wstawanie rano, taaak, śniadanie, kawunia, naczynia do zmywarki, serial, kawunia, telefon do koleżanki, odkurzanie, kawunia, kosmetyczka, obiadek, ooo, pozostali wrócili, jaaak ona się nie napracowała.
Jak kiedyś u nas była na ferie z córką, moja mama normalnie do pracy chodziła, ciotka miała zrobić nam coś na obiad, bo planowaliśmy gdzieś jechać. Moja mama wraca o 15:00, ja wtedy może 12-, kuzynka 7-letnia, bawimy się, ciotka przed serialem. Mama pyta, czy jadłyśmy już. No nie, bo ona wyszła z nami na spacer i była zmęczona, musiała odpocząć. Zanim ciotka się z kanapy zwlokła, to moja mama już nam zrobiła dawno naleśniki na szybko. Więc no... ;] Chciałabym wiedzieć, jaką stawkę im się liczyło albo dokładnie co one robią i przez ile czasu, że 2100 zł.