Dla mnie problem jest taki, ze jezeli jakas grupa jest obrazona bilbordem, to powinna napisac do firmy, ktora go zamowila. Proste. W ten sposob sie rozwiazuje problemy w demokratycznym panstwie. Nie chcecie kupowac, nie kupujcie. Natomist lobbowanie na poziomie agencji rzadowych jest wyrazem niejakiego nazizmu swiatopogladowego.
Ta reklama nie jest niezgodna z prawem, nie podzega do nienawisci przeciw grubszym osobom, w sumie jest kompletnie niewinna. Jezeli bysmy szli tym tokiem rozumowania, to rzadowo powinno sie zakazac reklam silowni, szamponow, kosmetykow...itp, bo nie daj boze obraza jakiegos grubasa, kobiete z cienkimi wlosami albo kogos ze szczegolnie niefajna cera.
Problem jaki mam z zakazem tej reklamy lezy w osobistej odpowiedzialnosci. Jezeli ktos nie ma figury trenerki fitness i jest z siebie zadowolony, to zaden bilbord nie wplynie na jego samoocene; natomiast jezeli jest kobieta, ktora ma niska samoocene i czuje sie krytykowana na kazdym kroku, to nie jest to wina reklam, ale jej wlasnego nastawienia. Ten ban przenosi prywatna odpowiedzialnosc za wlasne cialo i stan emocjonalny na reszte spoleczenstwa, przy tym zmuszajac innych do przyjecia tej samej perspektywy.