Cala prawda o rozstaniu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Cala prawda o rozstaniu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Cala prawda o rozstaniu...

Witam
Jak większość z was, przezylem to czego nikomu się nie życzy tzn rozstanie. Cierpialem jak cholera. Wydawało mi sie, ze byłem idealnym facetem, aralem się, dbalem, kochalem, oddawalem całego siebie. Czasami zdarzala się zazdrość. Było to jak dla mnie normalne, bo kto nie jest zazdrosny o kogoś kogo się kocha. Zdarzyło się parę kłótni z tego powodu ale nic  sobie z tego nie robilem. Myslelm kocha, to będzie zawsze obok mnie. Otóż nic bardziej mylnego. Po 4 latach związku, niby idealnego według znajomych, rodziny wszystko się z dnia na dzień skończyło. Jeden SMS odwrócił moje życie do gory nogami. ,,nie chce z Toba być, kocham Cie ale dla  dobra nas rozstajemy się.". Wspólne mieszkanie, plany na przyszłość, wszystko padło. Byłem załamany, blagalem, prosilem by wróciła, nic to nie dało. Nie mogłem sobie z tym poradzic, plakalem, cierpialem. Po 2 miesiacach poszedlem na terapie. Byłem szczery, co mi siedziało wszystko mówiłem. Pomogło mi. Po niecałym roku wyleczylem się. Była mi obojętna, wybaczylem jej. Teraz po tym czasie widzę swoje błędy, co robilem źle, jaki byłem. Wzielem się za siebie. Poprawilem to i poszukuje partnerki na cale życie. Nie zawsze jesteśmy idealni chocisz się tak wydaje a zerwanie to porzadna lekcja i nauka na przyszłość. Dzięki temu stajemy się silniejsi i madrzejsi dostrzrgajac swoje błędy po czasie. Głową do gory. Nie zalamujcie się i idźcie do przodu. Mam 28 lat. Pozdrawiam wszystkie złamane serca.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Tak to czasami w życiu bywa.. ale życie toczy się dalej .. pamiętaj. Czasami kończy się coś żeby coś nowego piękniejszego  mogło się zacząć.  Chociaż teraz w to nie wierzymy to na pewno tak jest.  Trzymaj się !:) i również pozdrawiam smile!

3

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Toczy smile Ten post jest dla osob, ktore sie zalamały. Niech wiedza, ze zycie toczy sie dalej i teraz moze byc tylko lepiej. Zycie nie raz splata nam jeszcze figla i nie raz sie zakochamy. Mozliwe, ze juz na zawsze smile

4

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Nie życzy się śmierci , kalectwa , śmierci najbliższych , rozstanie to na prawdę nie koniec świata więc nie ma o co beczeć. Wybudzanie ze złudzeń nigdy nie jest wesołe ale najważniejsze to żeby brać z tego lekcje. Cieszę się że kolejna osoba wychodzi fajnie na prostą. Dużo dobrego życzę, trzymaj sie. smile

5

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Najwazniejsze to poradzic sobie z tym. Jezeli nie samemu to szukac pomocy z zewnatrz. Przyjaciele, rodzina a nawet psychoterapeuta potrafia zdzialac cuda. Wazne jest rowniez dostrzec bledy, ktore na swiezo sie nie widzialo. Poprawic je i przyszlosc wejsc z nowym JA. A napewno jakas piekna Dama to doceni smile

6

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

To wszystko prawda. Nie ma co sie zalamywac tylko isc do przodu!!

7

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Super, że macie takie podejście! Też tak sobie mówię codziennie a mimo to chodzę załamana! Nie pomaga!
Pozdrawiam tongue

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

8

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Eni
Ile juz po rozstaniu? Co z przyjaciolmi? Rodzina?

9

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Dariusz83 napisał/a:

Eni
Ile juz po rozstaniu? Co z przyjaciolmi? Rodzina?

Miesiąc będzie.
Wiadomo wspierają mnie ale jak zostaję sama ze swoimi myślami jest strasznie.
Taka kolej rzeczy  tongue

Pozdrawiam i miłej nocki big_smile

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

10

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Enii napisał/a:
Dariusz83 napisał/a:

Eni
Ile juz po rozstaniu? Co z przyjaciolmi? Rodzina?

Miesiąc będzie.
Wiadomo wspierają mnie ale jak zostaję sama ze swoimi myślami jest strasznie.
Taka kolej rzeczy  tongue

Pozdrawiam i miłej nocki big_smile

Teraz to juz tylko z gorki smile Przeczytam dzis Twoja historie o ile tu jest. Pamietaj, ze gdy zostajesz z myslami sama masz jeszcze nas tutaj smile

11

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Dziękuję za Twoje słowa. Dają nadzieję i faktycznie, trzeba przejść przez pewien etap po rozstaniu i później znów zaczyna się żyć. U mnie jeszcze czasami nawroty, jeszcze nie jest obojętnie, nie umiem jeszcze wybaczyć,ale codziennie małymi kroczkami idę do przodu smile Życzę tego i Wam wszystkim smile

I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
I'm gonna fly like a bird through the night,
Feel my tears as they dry....

12

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Dariusz83 napisał/a:
Enii napisał/a:
Dariusz83 napisał/a:

Eni
Ile juz po rozstaniu? Co z przyjaciolmi? Rodzina?

Miesiąc będzie.
Wiadomo wspierają mnie ale jak zostaję sama ze swoimi myślami jest strasznie.
Taka kolej rzeczy  tongue

Pozdrawiam i miłej nocki big_smile

Teraz to juz tylko z gorki smile Przeczytam dzis Twoja historie o ile tu jest. Pamietaj, ze gdy zostajesz z myslami sama masz jeszcze nas tutaj smile

Dziękuję, dziękuję, dziękuję big_smile

Nie ma tu historii o moim wielkim rozstaniu

Czy z górki nie wiem na razie idę ciągle pod górkę. Czasami jest lepiej czasami fatalnie ale trzeba sobie radzić.
Cieszę się, że powstał taki wątek bo pokazuje, że ludzie się podnoszą jeszcze silniejsi i jeszcze lepsi tongue
Wiadomo na razie w to sama nie wierzę ale przeszedłeś długą drogę a ja jestem na jej początku.

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

13

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

A może warto ja tu opisać? Chwila przypomnienia ale potem będzie Ci lżej. Wysluchasz zewnetrznej opinii na ten temat. Może ktoś naprawdę Ci dobrze na ten temat doradzi. Decyzja będzie do Ciebie należała co z tym zrobisz smile Do niczego nie zmuszam, jeżeli nie chcesz to nie opisuj. Rob tak aby Tobie było dobrze smile pozdrawiam smile

14

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Dariusz83 napisał/a:

A może warto ja tu opisać? Chwila przypomnienia ale potem będzie Ci lżej. Wysluchasz zewnetrznej opinii na ten temat. Może ktoś naprawdę Ci dobrze na ten temat doradzi. Decyzja będzie do Ciebie należała co z tym zrobisz smile Do niczego nie zmuszam, jeżeli nie chcesz to nie opisuj. Rob tak aby Tobie było dobrze smile pozdrawiam smile

Na razie staram się czytać Was i dojść do jakiegoś wniosku. Podejrzewam co ludzie by mi doradzili.. jak w każdym temacie, zapomnij o nim, przejdzie Ci, zajdziesz innego. Nie chce takich rad bo nikt mnie nie zna na tyle żeby mógł sobie wyobrazić co czuję. Nigdy też nie opiszę tej sytuacji na tyle szczegółowo, żeby ktoś mógł wczuć się w to chyba, że bym napisałabym książkę. Nie wszystko jest w życiu czarne albo białe. Każda historia jest wyjątkowa i każda osoba inaczej przeżywa rozstanie tongue
Po prostu muszę jakoś z tym żyć dalej i czekać aż czas wyleczy mnie z niego smile

Dzięki za chęć pomocy!
Pozdrawiam również big_smile

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

15 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-01 17:50:43)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

To i ja sobie pozwole na krotki wywod... dochodziles do siebie rok czasu, cholera jaki kawal czasu... u mnie juz niby 2 miesiac mija a ja w jakiej stagnacji...a nawet czuje,ze sie cofam. Krok w przod zeby za chwile cofnac sie o 2... duzy chlop a czasem tak sie rosklejam i wyje jak bobr i nie umiem tego powstrzymac.
Pierwsza milosc, tak dlugo na nia czekalem, specjalnie czekalem az trafie w koncu na nia i... z nienacka bum! Co za trauma... Poltora roku mialem chwilowe zerwanie (tez z nia) + kilka innych problemow = depresja (a poznej proba samobojcza) z ktorej wychodzilem prawie rok. Teraz jest jakby lepiej, ale to dlatego ze od tej depresji zyje ciagle w takim zawieszeniu i przyzwyczailem sie do cierpienia. Cholera, kto by pomyslal... wierzyc sie nie chce, ze mnie to spotyka, a bylem kiedys takim twardzielem.

Nie bede sie rozpisywal bo to duzo nie zmieni, ale bede sie udzielal bo nie mam nawet z kim o tym otwarcie pogadac, chociaz chwilo mi ulzy...

Zycze wam wytrwalosci, nowej milosci i wyciagniecia wnioskow na przyszlosc by moc na nowo stworzyc udany, tym razem, dojrzaly zwiazek...jak najpredzej.

16

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Co oznacza krok w przód by za chwile cofnąć się o dwa? Utrzymujesz kontakt z była?  Jaki podała powód rozstania?

17 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-01 20:16:42)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

To jest strasznie zagmatwane, mysle czy nie opisac tego w osobnym temacie,ale na sama mysl o tym odechciewa sie zyc...

Utrzymujemy kontakt, ale jest taki nijaki... dziwne to, serce peka bo przez to mam jakas nadzieje a jednoczesnie musze sie godzic z tym, ze to koniec... zabrzmi banalne i standardowo, ale naprawde przezylismy tyle, spotkalismy sie w takich okolicznosciach i tak sie dobrze znamy (a teraz czujemy sie sobie obcy) ze to zabija i jest niewyobrazalne, nigdy nie sadzilem, ze to mnie spotka. Problemem jest tez jej niedojrzalosc, sama chyba nie wie czego juz chce... chce ze mna byc "ale nie teraz", co to znaczy? Nigdy od niej czegos podobnego nie slyszalem. Zapewnia, ze nie chodzi tu o kogos innego... Nie jest mnie pewna, ale w emocjach mowi, ze "bede sie z nia meczyl i tak pewnie do konca zycia". Boje sie bo to strasznie dziwnie brzmi.

Ja od 2 tyg w ogole go nie inicjuje,ona raz na dzien czy czasem co 2,3 dni zapyta co slychac ale ja zbywam poprostu i jakos jej to nie przeszkadza. Traktuje jak przyjaciela? Moze tak jej latwiej sie oswoic z sytuacja?

18

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Lasolitude napisał/a:

To jest strasznie zagmatwane, mysle czy nie opisac tego w osobnym temacie,ale na sama mysl o tym odechciewa sie zyc...

Utrzymujemy kontakt, ale jest taki nijaki... dziwne to, serce peka bo przez to mam jakas nadzieje a jednoczesnie musze sie godzic z tym, ze to koniec... zabrzmi banalne i standardowo, ale naprawde przezylismy tyle, spotkalismy sie w takich okolicznosciach i tak sie dobrze znamy (a teraz czujemy sie sobie obcy) ze to zabija i jest niewyobrazalne, nigdy nie sadzilem, ze to mnie spotka. Problemem jest tez jej niedojrzalosc, sama chyba nie wie czego juz chce... chce ze mna byc "ale nie teraz", co to znaczy? Nigdy od niej czegos podobnego nie slyszalem. Zapewnia, ze nie chodzi tu o kogos innego... Nie jest mnie pewna, ale w emocjach mowi, ze "bede sie z nia meczyl i tak pewnie do konca zycia". Boje sie bo to strasznie dziwnie brzmi.

Ja od 2 tyg w ogole go nie inicjuje,ona raz na dzien czy czasem co 2,3 dni zapyta co slychac ale ja zbywam poprostu i jakos jej to nie przeszkadza. Traktuje jak przyjaciela? Moze tak jej latwiej sie oswoic z sytuacja?

Nie utrzymuj tego kontaktu. Miałam to samo. Chłopak powiedział, że będę się z nim męczyła potem pisał kilka smsów dziennie od niechcenia aż powiedziałam dość bo się męczyłam. Nie robiłam żadnego kroku do przodu przez ten kontakt. Teraz już nie rozmawiamy i tęsknię cholernie...każdego dnia ciężko mi się wstaje bo serio uważałam go za miłość mojego życia. Robiliśmy razem wszystko i znaliśmy się na pamięć, coś pięknego ale trzeba w końcu dojść do siebie. Jest to bardzo długa droga ale pomóż sobie i postaraj się z nią nie kontaktować. Skoro podjęła taka decyzje nic nie zrobisz... tak ja i ja.

Również życzę Ci wytrwałość i dużo siły bo na pewno nie jest łatwo.
Pozdrawiam smile

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

19

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Jakie to cholernie ciezkie... zawsze robilem nam setki zdjec,filmow (zmontowalem nawet piekny film sumujacy nasze 2 lata od 1wszego dnia spotkania po ktorym plakala ona i jej mama...a dzis ja) i nic to dla niej nie znaczy, jak mozna byc tak obojetnym, niesentymentalnym, wyrachownaym... zawsze powtarzalem, ze musimy rozmawiac o nas kiedy jest zle, jednak ona zawsze sie tych rozmow bala. Zawsze ja musialem je prowokowac. Nosz ku**... nie pozbieram sie po tym predko a o znalezieniu nowej ktora mnie soba zauroczy nawet nie marze... jestem zalosny, wiem.

Co robicie z pamiatkami, ubraniami ktore od ex dostawaliscie, zdjeciami...? Kosz czy zakopac i za 5 lat odkopac i wspominac?

20

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Lasolitude napisał/a:

Jakie to cholernie ciezkie... zawsze robilem nam setki zdjec,filmow (zmontowalem nawet piekny film sumujacy nasze 2 lata od 1wszego dnia spotkania po ktorym plakala ona i jej mama...a dzis ja) i nic to dla niej nie znaczy, jak mozna byc tak obojetnym, niesentymentalnym, wyrachownaym... zawsze powtarzalem, ze musimy rozmawiac o nas kiedy jest zle, jednak ona zawsze sie tych rozmow bala. Zawsze ja musialem je prowokowac. Nosz ku**... nie pozbieram sie po tym predko a o znalezieniu nowej ktora mnie soba zauroczy nawet nie marze... jestem zalosny, wiem.

Co robicie z pamiatkami, ubraniami ktore od ex dostawaliscie, zdjeciami...? Kosz czy zakopac i za 5 lat odkopac i wspominac?

Wiem jakie to ciężkie mam to samo! Mówiliśmy, że razem damy rade, że jesteśmy na dobre i na złe... takie plany były wielkie a nagle on ucieka i jak to zrozumieć? Nie da się niestety.
Prędko się nie pozbieramy ale jak już usłyszałam tutaj masz nas i też to powtarzam pisz dużo na forum mi to bardzo pomaga smile

Pamiątki mam nadal ale nie oglądam ich nawet. Staram się nie słuchać muzyki, która mi go przypomina, nie oglądać zdjęć.. zupełnie nic.
Na razie nie mam sentymentu nic wyrzucić.
Zobaczymy jak będzie z czasem aktualnie myślę tylko o tym, żeby w miarę zacząć funkcjonować bo kiepsko ze mną.

Trzymaj się!

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

21 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-02 14:02:52)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

W ogole przestalem sluchac muzyki bo wiele artystow mi sie z nia kojarzy...nawet bylismy razem na koncercie mojej ulubionej grupy ktora ja z reszta zarazilem...akurat wypadlo w nasza 3cia rocznice. Tyle miejsc, zapachow...z reszta sami wiecie.

Wczoraj zdazylo sie cos, co sprawilo ze poczulem sie jak w dniu jej oswiadczyn o niepewnosci uczuc.. co za lament (a coz za ironia, bylismy na koncercie grupy ktora promowala album pod takim wlasnie tytulem)...cala noc nie przespana, czuje sie znowu w rozsypce, nie dam rady spac, ale znam juz ten stan i podswiadomosc tez, ktora sobie z tym sama poradzi w ciagu kilku dni. Kiedys przez kilka miesiecy musialem sie ratowac lekami nasennymi.

Same porazki, fatum czy sila przyciagania? Spadlem z bardzo wysoka, kiedys moj przyjaciel mnie przed tym ostrzegal a myslalem , ze robi mi na zlosc.. przebicie banki iluzji potrafi czasem zabic.
Praca zycia przeszla przed nosem, wiele okazji nawet do poznania nowych ludzi tez, tyle konfliktow z rodzina i znajomymi, staconych kontaktow, pasji... dla kogos kto mnie najwyczajniej olal. Tylko sie cieszyc, ze spotyka mnie to we wzglednie mlodym wieku, a moglo wczesniej gdyby nie wyczekiwanie na te jedyna...
Teraz sam, bez pracy, bez wsparcia... ale dziekuje za o forum, naprawde podnosi na duchu, nawet swiadomosc, ze nie jest sie w taiej sytuacji samemu.


Enii wydajesz sie byc bardzo silna babeczka. Az glupio sie czuje, widac jak kobiety sa sobie w stanie radzic...chociaz oceniajac po mojej ukochanej, to gonitwa za checia akceptacji i adoracji przez przyjaciolki i obcych ludzi ja napedza i pewnie pomaga. Kiedys byla taka pokorna i skromna... studia swoje zrobily.
Kazdy wie, ze nikt nie jest w stanie nam samym pomoc, wszystko zalezy tylko od nas. Czasem uzewnetrznienie tych naszych wewnetrznych konfliktow i cieprien moze pomoc gdy poznamy obcy punkt widzenia naszych mysli, samej sytuacji.

Jak to kiedys czesto jej pisalem... Damy rade. Musimy.

Trzymaj sie mocno, jak i reszta z was!

22

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Lasolitude niestety wiem co czujesz i o czym piszesz smile muzyki nie słuchałam już bardzo długi czas a kiedyś nie mogłam bez niej żyć... filmów nie oglądam bo zawsze to robiłam z nim. Poświęciłam sporo znajomości tak samo jak Ty... jedynie nikt mnie nie ostrzegał wręcz przeciwnie jeszcze mnie na to namawiali z racji tego, że jestem bardzo nieufna.
I wcale nie jestem silna. Wmawiam sobie, że z każdym dniem będzie lepiej... nie prawda... nie jest w ogóle lepiej! ale staram się jakoś z tym żyć i czekam na dzień kiedy o nim zapomnę.
Też zawsze mu powtarzałam ''Damy rade'' a teraz to powtarzam sobie z jego powodu i Wam... cóż za ironia losu....

Powodzenia i głowa do góry!

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

23

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Dziś sobota, może warto gdzieś wyjść? Nie mówie o imprezie ale o np spacerze? Może pobiegac? Zawsze to jakąś odskocznia i wbrew pozorom może pomoc. A nóż widelec przez przypadek spotkany zraniona duszyczke z która nawiazemy kontakt?

24

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Nie dam dzis rady, leze caly dzien w lozku i czuje sie fatalnie...  moze jutro sie zmusze.

25

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Lasolitude napisał/a:

Nie dam dzis rady, leze caly dzien w lozku i czuje sie fatalnie...  moze jutro sie zmusze.

mam to samo... nawet się nie ubrałam masakra!  tongue

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

26 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-02 17:55:57)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Czytalem w temacie Psxu, ze tez z Toba dzisiaj zle... to jest nas kilku chyba, jakas koszmarna sobota a jeszcze zostala niedziela.

Cholerne zycie... zycie w iluzji milosci, kochania, pojednania i "polowek". To jak kochamy i czym jest dla nas milosc, zalezy chyba tylko od naszej przeszlosci, doswiadczen i pogladow. To przeszlosc przeciez nas przed wszystkim blokuje,ona ksztaltuje, ona zapewnia strefe komfortu i na niej projektujemy przyszlosc. Idealizacja i chec podtrzymania tej mgielki milosci... przeciez kazdy niby tego chce? A moze jestem (jestesmy) wlasnie naiwni... niedojrzali? Jak dzieci, bo milosci i skowronki to takie dziecinne... jaka cala kultura wschodu okiem kapitalistycznego zachodu.
Przywiazanie, macki ego, bez mysli nie ma emocji tak latwo dac sie im omamic... normlanie voodoo. Strach przez strata, odrzucenie i to poczucie beznadziejnosci, bo przeciez nas chcieli,cenili i pragneli... a teraz porzucaja. Ego to skaza ludzkosci.

Bez sensu, zycze wam i Tobie Enii spokojnego, obojetnego wieczoru (takie najbardziej lubie) smile

27

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Lasolitude tak dzisiaj czuję się fatalnie. Leżę na ziemi i nie wstaję ;p bardzo często tak mam w weekend kiedy nie jestem w pracy i zmęczenie mnie nie pokonuje. Od razu nabiera się w głowie milion myśli o nim. I mogłabym gdzieś wyjść ale nie mam sił się podnieść. Straszne uczucie.

Też uważam, że to naiwność. Marzyło mi się mieć kochającego męża na zawsze i jeden dzień dłużej...  już tak sobie myślałam, że z nim mnie właśnie to czeka... przecież mnie kocha, wspiera, szanuje i co? i właśnie wszystko prysnęło jak bańka mydlana. Moje marzenia, plany, nadzieje, wszystko to poszło w zapomnienie a ja jak dziecko wiernie wierzyłam, że to właśnie ja mam to szczęście i to mnie spotkała prawdziwa miłość. Śmieszne, co? tongue Pisząc to kiwam głową i sama z siebie się śmieję jaka była naiwna.
Bardzo dobrze napisałeś, że to jak kochamy zależy od tego co przeszliśmy jakie mamy doświadczenia i poglądy dlatego wiem, że będzie mi się ciężko pozbierać bo dla mnie miłość to rzecz święta. Bardzo trudno mi jest kogoś pokochać ale jak już to zrobię nie ma odwrotu.

Widać, że masz poukładane w głowie i bardzo dobrze! Nie daj się zwariować
Również spokojnej i obojętnej nocy smile i lepszego dnia jutro!

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

28

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Tez strasznie mi jest ciezko komus zaufac... a jak pokocham, to dozywotnio, jak pies. Szkoda, ze takie wlasnie osoby rzadko sie odnajduja a nawet jesli, to nic z tego nie wynika, bo sa nieufne. Fajnie jest miec swiadomosc, ze sa i kobiety ktorym zalezy na zwiazkach na solidnych fundamentach.
Tez sie cieszylem, ze jako jedyny z paczki ktora zyje frywolnie i sie odurza i gra nadal w gierki i zalicza panienki, znalazlem te prawdziwa milosc. A ta sie rozmyslila, przeszlo jej bo posmakowala hajpu zycia i studiow (smiech) big_smile

Cos trzeba zjesc i powoli popijac herbatke na sen, akurat do 24 sie wkreci smile

O, i ostatni odcinek serialu mi zostal! (True detective, polecam!)

29

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Super, że polecasz ten serial smile właśnie szukałam jakiegoś, żeby oglądać sobie i zając czas tongue na pewno na niego zerknę.

Kurcze nie rozumiem tego szału studia. Sama jestem po studiach i nie zmieniły jakoś mojego życia tongue Ja to bym oddała te całe 5 lat studiowania za kochającego mężczyznę i silny związek na resztę życia.
Widzisz dość, że jesteśmy tacy nieufni to i tak daliśmy się wkręcić jak małe dzieci.. czyżby kolejna lekcja od życia?

Miłej nocki raz jeszcze wink

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

30

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Bo ci nieufni, gdy juz zaufaja to kop od zycia zwany zerwaniem boli pierdyliard razy bardziej...
A jesli sie zdarzy, ze oni wlasnie sa niemal zmuszeni do zerwania to z pierdyliarda robi sie jakas blizej nieokreslona liczba...

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

31

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Bullinka napisał/a:

Bo ci nieufni, gdy juz zaufaja to kop od zycia zwany zerwaniem boli pierdyliard razy bardziej...
A jesli sie zdarzy, ze oni wlasnie sa niemal zmuszeni do zerwania to z pierdyliarda robi sie jakas blizej nieokreslona liczba...

Idealnie opisane smile Brawo smile

32

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Enii napisał/a:
Dariusz83 napisał/a:

A może warto ja tu opisać? Chwila przypomnienia ale potem będzie Ci lżej. Wysluchasz zewnetrznej opinii na ten temat. Może ktoś naprawdę Ci dobrze na ten temat doradzi. Decyzja będzie do Ciebie należała co z tym zrobisz smile Do niczego nie zmuszam, jeżeli nie chcesz to nie opisuj. Rob tak aby Tobie było dobrze smile pozdrawiam smile

Na razie staram się czytać Was i dojść do jakiegoś wniosku. Podejrzewam co ludzie by mi doradzili.. jak w każdym temacie, zapomnij o nim, przejdzie Ci, zajdziesz innego. Nie chce takich rad bo nikt mnie nie zna na tyle żeby mógł sobie wyobrazić co czuję. Nigdy też nie opiszę tej sytuacji na tyle szczegółowo, żeby ktoś mógł wczuć się w to chyba, że bym napisałabym książkę. Nie wszystko jest w życiu czarne albo białe. Każda historia jest wyjątkowa i każda osoba inaczej przeżywa rozstanie tongue
Po prostu muszę jakoś z tym żyć dalej i czekać aż czas wyleczy mnie z niego smile

Dzięki za chęć pomocy!
Pozdrawiam również big_smile

Kochana,
Ja jestem tu swieza I swiezo zraniona. Opisalam swoja historie, pewnie, ze nikt mnie nie zna, pewnie, ze historia nie jest opisana szczegolowo itd. ale w moim przypadku chodzilo o wylanie tego z siebie, o szukanie ramienia do wyplakania, a podobno nikomu tak latwo sie nie zwierza jak obcym... dla mnie wazne bylo to, ze jak mysle o plakaniu przy bliskich to wiem, ze to zostanie juz z nami na zawsze, a ja jeszcze nie wiem co bedzie dalej. Nie chce chwilowo zamykac sobie zadnej furtki zwlaszcza, ze wiem, ze chwilowo nie mysle jasno I kieruja mna silne emocje. Opisanie tu mojej sytuacji bylo troche spuszczeniem pary. pomysl o tym w ten sposob. Moze ci to pomoze, a na pewno nie zaszkodzi. wszystkim nam tu ciezko.

33 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-05-04 13:30:31)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...

Fajnie, że się z tym uporałeś, szacunek, ja niestety na dzień dzisiejszy nie potrafię. Rozstanie na początku grudnia, ostatni sms tuż przed sylwestrem.. (razem 2,5 roku). Napisała, że CHYBA zaczyna żałować swojej decyzji o rozstaniu, gdy jej odpisałem, co to oznacza...ona milczała..napisałem, że jeśli ma co jakiś czas do mnie pisać i się potem nie odzywać, to żeby o mnie zapomniała, usunęła numer tel..no i tak też zrobiła, niestety..nie zawalczyła..ja nie potrafię się do niej odezwać pierwszy.. Powód rozstania oklepany - nie czuła tego, co wcześniej..coś wygasło. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby to uratować, ona nic. Też były obietnice, że miłość na całe życie, niedługo miałem się zaręczać.. Wiadomo, popełniłem sporo błędów, rzadko się widywaliśmy, więcej czasu spędzałem w pracy, niż z nią, a nie mieszkaliśmy razem.. I tak sobie teraz żyję, każdego dnia o niej myśląc, choć nie chcę.. Byłem pewny, że po jakimś czasie sama będzie szukać kontaktu, ale niestety się przeliczyłem.. Podobno pracuje w sklepie obok mnie..często chodzę tylko po to, aby ją ZOBACZYĆ..niestety nie jest mi to dane..może już z resztą tam nie pracuje..tego nie wiem. Tak, więc..minęły 4 miesiące, a ja tak naprawdę stoję w miejscu. Były chwile, że nie myślałem o niej, ale za chwile wracają.. Poznałem nawet w sieci dziewczynę, z którą się spotykam..ale to nie pomaga.. traktuję ją raczej jak koleżankę, nawet nie jest do końca w moim typie.. Co raz częściej zaczynam się zastanawiać, czy to kiedyś się skończy?? Czy nastanie taka chwila, że nie będę o niej myślał w ogóle? Choć przez moment? Jak na razie jestem pesymistą pod tym względem....

34

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Theo napisał/a:

Fajnie, że się z tym uporałeś, szacunek, ja niestety na dzień dzisiejszy nie potrafię. Rozstanie na początku grudnia, ostatni sms tuż przed sylwestrem.. (razem 2,5 roku). Napisała, że CHYBA zaczyna żałować swojej decyzji o rozstaniu, gdy jej odpisałem, co to oznacza...ona milczała..napisałem, że jeśli ma co jakiś czas do mnie pisać i się potem nie odzywać, to żeby o mnie zapomniała, usunęła numer tel..no i tak też zrobiła, niestety..nie zawalczyła..ja nie potrafię się do niej odezwać pierwszy.. Powód rozstania oklepany - nie czuła tego, co wcześniej..coś wygasło. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby to uratować, ona nic. Też były obietnice, że miłość na całe życie, niedługo miałem się zaręczać.. Wiadomo, popełniłem sporo błędów, rzadko się widywaliśmy, więcej czasu spędzałem w pracy, niż z nią, a nie mieszkaliśmy razem.. I tak sobie teraz żyję, każdego dnia o niej myśląc, choć nie chcę.. Byłem pewny, że po jakimś czasie sama będzie szukać kontaktu, ale niestety się przeliczyłem.. Podobno pracuje w sklepie obok mnie..często chodzę tylko po to, aby ją ZOBACZYĆ..niestety nie jest mi to dane..może już z resztą tam nie pracuje..tego nie wiem. Tak, więc..minęły 4 miesiące, a ja tak naprawdę stoję w miejscu. Były chwile, że nie myślałem o niej, ale za chwile wracają.. Poznałem nawet w sieci dziewczynę, z którą się spotykam..ale to nie pomaga.. traktuję ją raczej jak koleżankę, nawet nie jest do końca w moim typie.. Co raz częściej zaczynam się zastanawiać, czy to kiedyś się skończy?? Czy nastanie taka chwila, że nie będę o niej myślał w ogóle? Choć przez moment? Jak na razie jestem pesymistą pod tym względem....

Widocznie potrzebujesz dużo więcej czasu... każdy to przechodzi indywidualnie niestety. Jedno jest pewne tak samo cierpi każdy kto ma złamane serducho. Jeśli zrobiłeś wszystko, żeby to uratować to możesz spać spokojnie, że Ty się starałeś... chociaż tyle.
Póki się nie wyleczysz ze swojej byłej na nową nie masz co liczyć. Każda będzie niedostatecznie dobra i w każdej znajdziesz jakiś minus wiem bo mam to samo. Jeszcze na domiar złego każdego z nim porównuje i każdy nie jest tak dobry jak on.

Życzę szybkiego powrotu do siebie! smile

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

35

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Aaakkk napisał/a:
Enii napisał/a:
Dariusz83 napisał/a:

A może warto ja tu opisać? Chwila przypomnienia ale potem będzie Ci lżej. Wysluchasz zewnetrznej opinii na ten temat. Może ktoś naprawdę Ci dobrze na ten temat doradzi. Decyzja będzie do Ciebie należała co z tym zrobisz smile Do niczego nie zmuszam, jeżeli nie chcesz to nie opisuj. Rob tak aby Tobie było dobrze smile pozdrawiam smile

Na razie staram się czytać Was i dojść do jakiegoś wniosku. Podejrzewam co ludzie by mi doradzili.. jak w każdym temacie, zapomnij o nim, przejdzie Ci, zajdziesz innego. Nie chce takich rad bo nikt mnie nie zna na tyle żeby mógł sobie wyobrazić co czuję. Nigdy też nie opiszę tej sytuacji na tyle szczegółowo, żeby ktoś mógł wczuć się w to chyba, że bym napisałabym książkę. Nie wszystko jest w życiu czarne albo białe. Każda historia jest wyjątkowa i każda osoba inaczej przeżywa rozstanie tongue
Po prostu muszę jakoś z tym żyć dalej i czekać aż czas wyleczy mnie z niego smile

Dzięki za chęć pomocy!
Pozdrawiam również big_smile

Kochana,
Ja jestem tu swieza I swiezo zraniona. Opisalam swoja historie, pewnie, ze nikt mnie nie zna, pewnie, ze historia nie jest opisana szczegolowo itd. ale w moim przypadku chodzilo o wylanie tego z siebie, o szukanie ramienia do wyplakania, a podobno nikomu tak latwo sie nie zwierza jak obcym... dla mnie wazne bylo to, ze jak mysle o plakaniu przy bliskich to wiem, ze to zostanie juz z nami na zawsze, a ja jeszcze nie wiem co bedzie dalej. Nie chce chwilowo zamykac sobie zadnej furtki zwlaszcza, ze wiem, ze chwilowo nie mysle jasno I kieruja mna silne emocje. Opisanie tu mojej sytuacji bylo troche spuszczeniem pary. pomysl o tym w ten sposob. Moze ci to pomoze, a na pewno nie zaszkodzi. wszystkim nam tu ciezko.

Zgadzam się ale nie jestem na to jeszcze gotowa bo boję się usłyszeć prawdy czyli, że mam o nim po prostu zapomnieć wink
Teraz targają nami emocje.. słyszałam, że dopiero po 2 tyg powoli się uspokajamy i zaczynamy patrzeć bardziej trzeźwym umysłem.. zobaczymy tongue

Dziękuję za odpowiedź i życzę dużo siły! smile

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

36 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-05-05 17:08:34)

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Enii napisał/a:
Theo napisał/a:

Fajnie, że się z tym uporałeś, szacunek, ja niestety na dzień dzisiejszy nie potrafię. Rozstanie na początku grudnia, ostatni sms tuż przed sylwestrem.. (razem 2,5 roku). Napisała, że CHYBA zaczyna żałować swojej decyzji o rozstaniu, gdy jej odpisałem, co to oznacza...ona milczała..napisałem, że jeśli ma co jakiś czas do mnie pisać i się potem nie odzywać, to żeby o mnie zapomniała, usunęła numer tel..no i tak też zrobiła, niestety..nie zawalczyła..ja nie potrafię się do niej odezwać pierwszy.. Powód rozstania oklepany - nie czuła tego, co wcześniej..coś wygasło. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby to uratować, ona nic. Też były obietnice, że miłość na całe życie, niedługo miałem się zaręczać.. Wiadomo, popełniłem sporo błędów, rzadko się widywaliśmy, więcej czasu spędzałem w pracy, niż z nią, a nie mieszkaliśmy razem.. I tak sobie teraz żyję, każdego dnia o niej myśląc, choć nie chcę.. Byłem pewny, że po jakimś czasie sama będzie szukać kontaktu, ale niestety się przeliczyłem.. Podobno pracuje w sklepie obok mnie..często chodzę tylko po to, aby ją ZOBACZYĆ..niestety nie jest mi to dane..może już z resztą tam nie pracuje..tego nie wiem. Tak, więc..minęły 4 miesiące, a ja tak naprawdę stoję w miejscu. Były chwile, że nie myślałem o niej, ale za chwile wracają.. Poznałem nawet w sieci dziewczynę, z którą się spotykam..ale to nie pomaga.. traktuję ją raczej jak koleżankę, nawet nie jest do końca w moim typie.. Co raz częściej zaczynam się zastanawiać, czy to kiedyś się skończy?? Czy nastanie taka chwila, że nie będę o niej myślał w ogóle? Choć przez moment? Jak na razie jestem pesymistą pod tym względem....

Widocznie potrzebujesz dużo więcej czasu... każdy to przechodzi indywidualnie niestety. Jedno jest pewne tak samo cierpi każdy kto ma złamane serducho. Jeśli zrobiłeś wszystko, żeby to uratować to możesz spać spokojnie, że Ty się starałeś... chociaż tyle.
Póki się nie wyleczysz ze swojej byłej na nową nie masz co liczyć. Każda będzie niedostatecznie dobra i w każdej znajdziesz jakiś minus wiem bo mam to samo. Jeszcze na domiar złego każdego z nim porównuje i każdy nie jest tak dobry jak on.

Życzę szybkiego powrotu do siebie! smile

Mój problem jest taki,że nawet jeśliby się odezwała i chciała spróbować jeszcze raz,to nie zgodzilbym się. Wiem,że to nie była dziewczyna dla mnie,różne charaktery,priorytety w życiu..Ale boli to,że tak bardzo niby kochała,często mówiła o zareczynach,ze jestem dla niej wszystkim..i po prostu odeszła. Kochała,chciała spędzać każdą wolną chwilę,a teraz mnie nie widzi 4 miesiąc (chyba,że gdzieś na mieście przez przypadek). Chciałbym Ja zobaczyć,porozmawiać,co czuje,ale wiem,że nie powinienem. Jest możliwość,że już jestem dla niej obojętny i może nawet nie odpisać,a wtedy bede miał jeszcze więcej myśli w glowie..Jestem rozczarowany tym,że się nie odezwała już,tu jest mój ból...podobno wyjeżdża do innego miasta szukać pracy,tak na fb napisała...więc szansa nawet na przypadkowe spotkanie jest marna..

37

Odp: Cala prawda o rozstaniu...
Theo napisał/a:
Enii napisał/a:
Theo napisał/a:

Fajnie, że się z tym uporałeś, szacunek, ja niestety na dzień dzisiejszy nie potrafię. Rozstanie na początku grudnia, ostatni sms tuż przed sylwestrem.. (razem 2,5 roku). Napisała, że CHYBA zaczyna żałować swojej decyzji o rozstaniu, gdy jej odpisałem, co to oznacza...ona milczała..napisałem, że jeśli ma co jakiś czas do mnie pisać i się potem nie odzywać, to żeby o mnie zapomniała, usunęła numer tel..no i tak też zrobiła, niestety..nie zawalczyła..ja nie potrafię się do niej odezwać pierwszy.. Powód rozstania oklepany - nie czuła tego, co wcześniej..coś wygasło. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby to uratować, ona nic. Też były obietnice, że miłość na całe życie, niedługo miałem się zaręczać.. Wiadomo, popełniłem sporo błędów, rzadko się widywaliśmy, więcej czasu spędzałem w pracy, niż z nią, a nie mieszkaliśmy razem.. I tak sobie teraz żyję, każdego dnia o niej myśląc, choć nie chcę.. Byłem pewny, że po jakimś czasie sama będzie szukać kontaktu, ale niestety się przeliczyłem.. Podobno pracuje w sklepie obok mnie..często chodzę tylko po to, aby ją ZOBACZYĆ..niestety nie jest mi to dane..może już z resztą tam nie pracuje..tego nie wiem. Tak, więc..minęły 4 miesiące, a ja tak naprawdę stoję w miejscu. Były chwile, że nie myślałem o niej, ale za chwile wracają.. Poznałem nawet w sieci dziewczynę, z którą się spotykam..ale to nie pomaga.. traktuję ją raczej jak koleżankę, nawet nie jest do końca w moim typie.. Co raz częściej zaczynam się zastanawiać, czy to kiedyś się skończy?? Czy nastanie taka chwila, że nie będę o niej myślał w ogóle? Choć przez moment? Jak na razie jestem pesymistą pod tym względem....

Widocznie potrzebujesz dużo więcej czasu... każdy to przechodzi indywidualnie niestety. Jedno jest pewne tak samo cierpi każdy kto ma złamane serducho. Jeśli zrobiłeś wszystko, żeby to uratować to możesz spać spokojnie, że Ty się starałeś... chociaż tyle.
Póki się nie wyleczysz ze swojej byłej na nową nie masz co liczyć. Każda będzie niedostatecznie dobra i w każdej znajdziesz jakiś minus wiem bo mam to samo. Jeszcze na domiar złego każdego z nim porównuje i każdy nie jest tak dobry jak on.

Życzę szybkiego powrotu do siebie! smile

Mój problem jest taki,że nawet jeśliby się odezwała i chciała spróbować jeszcze raz,to nie zgodzilbym się. Wiem,że to nie była dziewczyna dla mnie,różne charaktery,priorytety w życiu..Ale boli to,że tak bardzo niby kochała,często mówiła o zareczynach,ze jestem dla niej wszystkim..i po prostu odeszła. Kochała,chciała spędzać każdą wolną chwilę,a teraz mnie nie widzi 4 miesiąc (chyba,że gdzieś na mieście przez przypadek). Chciałbym Ja zobaczyć,porozmawiać,co czuje,ale wiem,że nie powinienem. Jest możliwość,że już jestem dla niej obojętny i może nawet nie odpisać,a wtedy bede miał jeszcze więcej myśli w glowie..Jestem rozczarowany tym,że się nie odezwała już,tu jest mój ból...podobno wyjeżdża do innego miasta szukać pracy,tak na fb napisała...więc szansa nawet na przypadkowe spotkanie jest marna..

Niestety to boli, że osoba dla nas bardzo ważna staje się nagle poza naszym zasięgiem... tak to już w życiu jest, że cierpimy przez innych... zawsze tak było i będzie... jedynie mogę Ci życzyć żebyś spotkał na swojej drodze osobę z którą będziesz szczęśliwy smile

Powodzenia

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Cala prawda o rozstaniu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018