Wybaczcie durne pytanie, które za chwilę zadam, ale dawno w ten sposób nie byłam chora i nie potrafię odczytać symptomów
W tamten weekend (nie dwa dni temu, tylko jeszcze poprzedni) bardzo mnie przewiało - pojechałam sobie rowerem za miasto i było tak pięknie, ze zdjęłam bluzę i jechałam w samej koszulce. Z tym, ze pod wiatr. Dopiero jak dojechałam do domu to zdałam sobie sprawę, ze choć plecy mam mokre od potu (wiadomo jak się jeździ pod wiatr) to resztę ciała mam totalnie wyziębione od tego wiatru. Wanna z gorącą wodą nic nie pomogła i mi wlazło coś na oskrzela. To słowem wstępu (jeżeli to miało jakieś znaczenie
)
Zwykle i grypa i przeziębienia przebiegają u mnie tak, że zaczynam kichać, robi mi się katar, dostaję gorączki, łamie mnie w gnatach, nasila się to przez 3 dni, potem zwala mnie na jedna noc z nóg, następuje przesilenie i z dnia na dzień jest lepiej. Tak wygladają u mnie przeziębienia od jakichś 10 lat ![]()
A teraz do sedna: Tym razem jest inaczej - na początku objawy miałam takie jak przy grypie ale lżejsze - trochę mnie stawy pobolewały, trochę się gorzej czułam i powoli nasilał mi się kaszel. Taki suchy, upierdliwy, nasilający się. W weekend już mnie bolała od niego cała przepona i doszła gorączka (38,5 do 39). Masakra była. dziś jest lepiej, gorączki nie mam, ledwie 37 z groszem, nie bolą mnie już stawy, ale za to kaszel się nasilił i stał się taki jakby mokry, jak by mi się tam płuca odrywały i na dodatek weszło mi na gardło i mam chrypę ![]()
I teraz pytanie : czy fakt, ze słabnie mi gorączka oznacza, ze dochodzę do siebie i zignorować fakt, ze kaszlę jakby bardziej, i wypluwam płuca, i tę chrypę, czy zignorować fakt, ze przestałam gorączkować a ten odrywający się kaszel i chrypa oznacza, ze jest gorzej?
Oczywiście MOGĘ iść do lekarza, ale to oznacza stracony dzień w pracy, receptę na paracetamol i jak się nie poprawi za tydzień to kolejną wizytę
- tak się w UK leczy przeziębienia ![]()
A problem polega na tym, że POWINNAM być w tym tygodniu w pracy, ale mnie ten kaszel przeraża, bo nie pamiętam żebym taki kiedyś miała
ja smarkam, a nie kaszlę i się na kaszlu nie znam
z drugiej strony nie chcę ryzykować jakiegoś zapalenia oskrzeli czy cuś, bo obiecałam w pracy coś tam komuś...
Więc... co oznacza ten kaszel - jest lepiej, czy mi się to rozłazi bardziej i pogarsza?
Ostrzegałam, ze to durne pytanie, ale przynajmniej nie mam dylematu, czy w ciąży jestem...
![]()