Hej!
Chciałabym się poradzić - moja sytuacja wygląda następująco:
Mam leukopenię, czyli za mało leukocytów (norma: 3.8-10 tys., mój wynik: 3,4). Nie jest to tragedia, aczkolwiek białe krwinki pełnią rolę swego rodzaju "policji" w organizmie i zapobiegają chorobom.
U mnie to nie działa - bardzo często "łapię" wszelkiego rodzaju wirusy, bakterie, przeziębiam się, mimo że uważam. Stosuję się do wszystkich zaleceń lekarza - przestrzegam zasad zdrowego żywienia, odstawiłam wegetarianizm (tak, jak kazał lekarz), codziennie przyjmuję tabletkę z witaminami i w ramach poprawiania odporności piję Actimel (to też było konsultowane z lekarzem).
Mimo to choruję zdecydowanie zbyt często, w tym roku poważniejszych chorób (takich powyżej tygodnia leżenia plackiem w łóżku) było 4, drobniejszych przeziębień 10-15 (już nie liczę, nawet teraz jestem przeziębiona). Jest to męczące, w wakacje jeszcze pół biedy, ale zacznie się rok akademicki, a ja nie wyobrażam sobie, że mogłaby mi się przytrafić choroba np. w środku sesji, więc szukam sposobu, jak temu zapobiec.
Pytanie do Was - może która z Was się z tym spotkała? Jak poprawiałyście swoją odporność przy leukopenii, kiedy podstawowe metody nie działały?
Z góry dziękuję za odpowiedzi!
P.S. Jestem pod stałą opieką lekarza.