Podzielcie się, co usłyszałyście od rodziny/znajomych/obcych ludzi ![]()
Podobne tematy
oj jak wyszłam z małym gdy się urodził na dwór gdzie mały miał tydzień,obce baby powiedziały że jestem głupia,że gdzie takie malutkie dziecko w zimie na dwór wyprowadzać,jednak na dobre mu to wyszło,bo jest zahartowany ![]()
Ja nie mam dzieci, ale smieszy mnie powiedzenie "na to jeszcze ma czas"... Ma sie to do roznych rzeczy...siusiania do nocniczka, spania w swoim lozku, uczenia czegos... Moim zdaniem niektorych rzeczy trzeba uczyc jak najwczesniej, bo potem moze byc albo trudniej albo za pozno...
Nerwowo reagowałam na dobre rady w stylu "jeśli dziecko czegoś nie chce jeść, to jak go porządnie wygłodzisz, to nauczy się pokory dla jedzenia". Brrr... Moje dziecko jadło naprawdę ładnie i niemal wszystko, choćby dlatego, że miało doskonały apetyt, więc wychodziłam z założenia, że jeśli czegoś nie chce, to widocznie rzeczywiście nie jest głodne lub mu zwyczajnie nie smakuje (przecież nie musi), a nie, że wybrzydza. Na szczęście poza jednym, notabene niezbyt rozgarniętym, wujkiem, nikt nie miał dla mnie równie "mądrych" rad.
W gruncie rzeczy muszę przyznać, że raczej udało mi się uniknąć cudzego wymądrzania się na temat opieki i wychowywania mojego dziecka. Raz, że chyba radziłam sobie całkiem nieźle, więc moje najbliższe otoczenie widziało, że sama wiem co mam robić, a dwa - czymś innym jest faktyczna chęć pomocy (tę zawsze ceniłam), a czymś innym natarczywe pokazywanie "znam się lepiej, bo wychowałam troje dzieci/jestem starsza/za moich czasów..." (niepotrzebne skreślić), które to szybko i stanowczo ucinałam.
Ubierz dzieci ciepło, bo marzną - kiedy w domu jest 21-22stC
Dziecko trzeba pokarmić - efektem jest latanie za dzieckiem z jedzeniem po całym mieszkaniu - ja wyrodna sadzam przy stole i mają jeść - jeśli nie chcą siedzieć to nie jedzą - no i jestem wyrodna zła matka.
Dziecko powinno mieć zawsze czapkę na głowie i zakryte uszy - zakładam w upały, żeby ochronić przed słońcem, nigdy nie zakrywam uszu jeśli jest ciepło.
Dziecko powinno pic zawsze ciepłą herbatkę - ja podaję wodę mineralną z sokiem w temperaturze pokojowej - znów wyrodna
Dziecko powinno słuchać starszych i nie może się denerwować - też najgłupsze co słyszałam
Dziecko starsze powinno ustępować młodszemu - kolejny idiotyzm
Nie kąpiemy dziecka chorego.......bo jest chore.......
W ogóle wszystko robię nie tak, źle karmię, źle gotuję ........aż się dziwię, że dzieci jeszcze żyją!
Jestem na bieżąco bo właśnie zaliczam wizytę mojej mamy ....i mam ochotę się powiesić ![]()
,,jeśli dziecko czegoś nie chce jeść, to jak mu przez trzy dni nie dasz nic, to nauczy się pokory dla jedzenia".
Jako dorosły już niejadek sprostuję tę teorię, jak to wygląda naprawdę
: "jeśli przez trzy dni będziesz odmawiać jedzenia, to rodzic prędko uczy się pokory i zaczyna podsuwać co smaczniejsze smakołyki". Przetestowane przez całe dzieciństwo ![]()
Nie kąpiemy dziecka chorego.......bo jest chore.......
Ale rada... lepiej, żeby leżało takie np. przepocone z powodu gorączki??
Och, nie było tego wiele, bo Mama i Babcia, które mnie wychowywały, były bardzo mądrymi kobietami.
Zaczęło się od chwili, kiedy stwierdziłam ( raczej usłużne mamy od rówieśniczek mojej małej ), że córka w wieku dwóch lat powinna więcej mówić, niż mówi.
Jedna z mam przypisywała to domowej huśtawce, którą mieliśmy zawieszoną w drzwiach:
_ Zdejmij ją, a zobaczysz, że dziecko od razu będzie mówiło.
I byłam gotowa się tej nieszczęsnej huśtawki pozbyć, gdyby nie Mama, która orzekła, że jedne dzieci mówią wcześniej, inne później.
A córka? Do dzisiaj usta się jej nie zamykają.
Mnie śmieszą wszystkie zabobony odnośnie dzieci. Typu: czerwona kokardka przyczepiona w wózku.
Babcia też mi opowiadała, że jak dziecko płacze i nie wiadomo o co chodzi to trzeba swoją ślina posmarować czoło. Masakra jakaś, śmieszy mnie to okropnie.
Ooo... Nie wychodź z dzieckiem z domu zanim zostanie ochrzczone - to tekst mojej sąsiadki. Dziecko miało licho porwać czy jakoś tak
.
"Urzeknietemu dziecku" trzeba pieluszka buzke przetrzec zeby przestalo plakac ![]()
Ja córce miałam założyć na przedramiona kartonowe rolki po papierze toaletowym, żeby nie mogła zginać rączek, a dzięki temu ssać kciuka. Dodam, że córka właśnie uczyła się chodzić... ![]()
Och, nie było tego wiele, bo Mama i Babcia, które mnie wychowywały, były bardzo mądrymi kobietami.
Zaczęło się od chwili, kiedy stwierdziłam ( raczej usłużne mamy od rówieśniczek mojej małej ), że córka w wieku dwóch lat powinna więcej mówić, niż mówi.
Jedna z mam przypisywała to domowej huśtawce, którą mieliśmy zawieszoną w drzwiach:_ Zdejmij ją, a zobaczysz, że dziecko od razu będzie mówiło.
I byłam gotowa się tej nieszczęsnej huśtawki pozbyć, gdyby nie Mama, która orzekła, że jedne dzieci mówią wcześniej, inne później.
A córka? Do dzisiaj usta się jej nie zamykają.
heheh! No rzeczywiście - nie mówić przez huśtawkę:) Fajnie:)
Dla mnie bez sensu sa te wszytkie sprawy związane z przegrzaniem... czapka nieodłacznym przyjacielem dziecka, 30 stopni w domu:) Ale hustawka mnie rozbawiła:)
14 2013-01-25 15:35:36 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-01-25 16:04:58)
U mnie było mnóstwo takich mądrości.I to od osób,których o to bym nie posądzała.
Kiedy moje dziecko miało okropne kolki i przeraźliwie krzyczało a ja popadałam w depresję moja przyjaciółka poradziła bym pojechała do jakiejś babki w okolicy ze śpioszkami córki- ona tam poodprawia cuda wianki,modły i przejdzie.Potem moja kolejna koleżanka widząc jak córka siada po turecku stwierdziła,że dziecko absolutnie nie może tak siadać bo będzie miało krzywe nogi.
Moja teściowa do tej pory popada w panikę gdy córka płacze i robi wszystko by przestała.Gdy była młodsza teściowa tak ja kołysała w wózku,że ledwo nie wypadła,kiedy trzymała ją na rękach to dysząc i sapiąc huśtała ją tak wysoko,że kiedy zobaczyłam przerażoną minę dziecka opierdzieliłam i zabroniłam tak uspokajać dziecko.Teraz gdy córka płacze teściowa próbuje ją przekrzyczeć,szarpie ją i próbuje kretyńsko odwracać uwagę,krzycząc: Ale ty nie możesz tak płakać! Heh a niby dlaczego? Dziecko też potrzebuje uzewnętrznić emocje;byłabym zaskoczona gdyby moja córka nie płakała.
Do szału doprowadzają mnie rady by osłaniać dziecku głowę od słońca gdy są ponad 40 stopniowe upały a dziecko bawi się w cieniu.Potem gdy zdejmie czapkę ma mokre od potu włosy.
Rady sąsiadek: a czy nie za cienko ubrana? Nie zmarznie?
A i teksty: kiedy dziecko idzie do szkoły kończy się jego dzieciństwo.Generalnie nauka czegokolwiek to dzieciństwo dziecku odbiera.:)
15 2013-01-25 15:45:27 Ostatnio edytowany przez Bardolka (2013-01-25 16:02:30)
Taaa... dziecko nieochrzczone nie może wyściubić nosa poza dom
skąd ja to znam
dlatego u siostry mojego męża dzieci były chrzczone jak miały 2 tygodnie, bo tak bardzo im się spieszyło, żeby z domu wyjść całą rodziną, a wierzyli w ten zabobon jakby to była najświętsza prawda ...
Kolejny hit - dziecko nie chce pić? trzeba mu dac wody z cukrem, bo mu lepiej będzie smakować... ![]()
Uczenie dziecka czegokolwiek to zabieranie mu dziecinstwa - gojka swiete słowa ![]()
A to tej mądrości z nie wychodzeniem z domu niechrzczonego dziecka nie słyszałam:)Moje dziecko chrzczone było w wieku ośmiu miesięcy:)
Ale mądry ksiądz obserwując jak przez cała mszę ja,mąz,babcie próbowały wrzeszczące ( bo śpiące i zmęczone) dziecko uspokoić stwierdził,że "ciężko było z niej diabła wygonić"- czyli jak dziecko krzyczy podczas mszy chrzcielnej to znaczy,że wychodzi z niego diabeł- wrrr...
Ale mądry ksiądz obserwując jak przez cała mszę ja,mąz,babcie próbowały wrzeszczące ( bo śpiące i zmęczone) dziecko uspokoić stwierdził,że "ciężko było z niej diabła wygonić"- czyli jak dziecko krzyczy podczas mszy chrzcielnej to znaczy,że wychodzi z niego diabeł- wrrr...
O ja pitolę... ![]()
A to tej mądrości z nie wychodzeniem z domu niechrzczonego dziecka nie słyszałam:)Moje dziecko chrzczone było w wieku ośmiu miesięcy:)
Ja niestety słyszałam, powtarzane zresztą wielokrotnie, że powinnam dziecko ochrzcić j a k n a j s z y b c i e j, ochrzciłam... za pół roku
, oczywiście hurtowo zaliczając po drodze spacery. A czy maleństwu coś się stało? Tak. Zahartowało się
.
Ale mądry ksiądz obserwując jak przez cała mszę ja,mąz,babcie próbowały wrzeszczące ( bo śpiące i zmęczone) dziecko uspokoić stwierdził,że "ciężko było z niej diabła wygonić"- czyli jak dziecko krzyczy podczas mszy chrzcielnej to znaczy,że wychodzi z niego diabeł- wrrr...
Pozostawię bez komentarza... Albo nie - dam wymowną emotkę ![]()
''Madrosci'' bylo sporo.Pierwsza, zaraz po powrocie ze szpitala:
-Dziecko ma w czapce byc, bo .......ma byc.A po kapieli(po co codziennie?) to juz obowiazkowo do rana.Tesciowa mi doslownie po kilkanascie razy dziennie przygadywala o czapce.Bo ona tak chowala i jej matka tez.A my, mlodzi, to nic nie wiemy, nie sluchamy, a potem po lekarzach.Czasy dawne, komputerow nie bylo...przyszla polozna na wizyte i zapytalam.Oczywiscie zadnej czapki, dziecko zdrowe, waga urodzeniowa prawidlowa....tesciowa spalila buraka, ale sasiadkom nadawala, ze jak to, bez czapki?O losie.....
-Dzien chrzcin.Mala w kosciele wyjatkowo spokojna......widac diabla sie bala, ze az zaniemowila.Po Kosciele mielismy jechac do fotografa, musialam po cos zajechac do domu.W domu okazalo sie, ze z kolderki odpadl kawalek zielonego przybrania.Polozylam Mloda na lozko, razem z kolderka, chcac''zalapac'' nitka to zielone.......no i wojna-bo co ja robie, nie mozna w dniu chrztu szyc NA DZIECKU, bo mu sie rozum zaszyje.......co ciekawe, juz w poniedzialek mozna;
-jak ssie paluszki-ubierac skarpetki na raczki, a do buzi.........pieluche umoczona w wodzie z cukrem;
-w nocy nie dawac jesc(dziecko kilkudniowe)tylko przepajac...oczywiscie woda z cukrem.Jak zglodnieje to rano bedzie lepiej jadlo;
-jak placze,a najedzone i sucho ma, to rozwiesic na lozeczku zasikana pieluche.Po co?Niech nie pyta, tylko wiesza-to do mnie;
-no i oczywiscie czerwone kokardki przy wozku, zadnych niebieskich rzeczy, bo sie ''na chlopaka zrobi''(nawet nie pytajcie o co chodzi, bo nie mam fioletowego pojecia, nie drazylam tematu.
Powalilo mnie na kolana jedno, nie dotyczylo wprawdzie dziecka, tylko mnie, matki karmiacej.Pokarm mialam, ale chyba niezbyt dobrej jakosci, bo Mloda byla wiecznie glodna, tak mocno ''ciagnela''az poranila mi sutki.Byly w stanie oplakanym, porobily sie strupy,polozna kazala odciagac pokarm,przemywac, a Mala przez kilka dni pokarmic butelka.Skutek byl taki, ze za nic potem nie chciala cycka.Ani mleka ''cyckowego''tez.Pokarmu przybywalo, odciagalam, Mloda na butelce,''mleczarnia'' na pelnych obrotach, ja ciagle z plamami na bluzkach.Wchodzi tesciowa:
-niech no da pieluche
-????
-niech da, pokarm bedziemy spedzac
W garnku gotuje denaturat, wrzuca pieluche, chwilke to trwa, zanim sie wszystko razem nie zagotuje.Potem wyciaga pieluche z ukropu, czeka az obcieknie nad zlewem(wisi na kranie),przynosi bandaze elastyczne........kuracja jest taka-nalozyc goraca pieluche na cieknace, obolale piersi, obwiazac sie scislo bandazami i dwa dni tak chodzic.Potem pokarm ''wyjdzie''....nie odzywala sie z tydzien chyba, jak odmowilam.Do meza tez.....bo powiedzial jej kilka slow...
Powalilo mnie na kolana jedno, nie dotyczylo wprawdzie dziecka, tylko mnie, matki karmiacej.Pokarm mialam, ale chyba niezbyt dobrej jakosci, bo Mloda byla wiecznie glodna, tak mocno ''ciagnela''az poranila mi sutki.Byly w stanie oplakanym, porobily sie strupy,polozna kazala odciagac pokarm,przemywac, a Mala przez kilka dni pokarmic butelka.Skutek byl taki, ze za nic potem nie chciala cycka.Ani mleka ''cyckowego''tez.Pokarmu przybywalo, odciagalam, Mloda na butelce,''mleczarnia'' na pelnych obrotach, ja ciagle z plamami na bluzkach.Wchodzi tesciowa:
-niech no da pieluche
-????
-niech da, pokarm bedziemy spedzac
W garnku gotuje denaturat, wrzuca pieluche, chwilke to trwa, zanim sie wszystko razem nie zagotuje.Potem wyciaga pieluche z ukropu, czeka az obcieknie nad zlewem(wisi na kranie),przynosi bandaze elastyczne........kuracja jest taka-nalozyc goraca pieluche na cieknace, obolale piersi, obwiazac sie scislo bandazami i dwa dni tak chodzic.Potem pokarm ''wyjdzie''....nie odzywala sie z tydzien chyba, jak odmowilam.Do meza tez.....bo powiedzial jej kilka slow...
Rany boskie, Ty znachora jakiegos masz w domu
Jakby rzekla elokwentna mlodziez "nie ogarniam" Twojej tesciowej ![]()
Bubus.......Ty nie ogarniasz, a ja musialam z nia mieszkac.A tego typu, jak wyzej, ''kwiatuszki'' to tak mi spowszednialy, ze z biegiem czasu nawet juz nie bylo ???????????, tylko .......taaaaaaak ,jutro, pojutrze, za rok ,ale nie dzis, Mamo
i ![]()
"Niech da pieluchę":););):)
Ja bym odparła "Niech się odp...":)
No dziewczyny, to się jakaś komedia z tego tematu robi
jakby tak nakręcić film z takimi radami i młodą matką w roli głównej Oscar murowany! denaturat, cycki, mleko niech da
aż się kawą udławiłam ![]()
Jezu....ciemnogrod w XXI wieku...
Ja tu dopiero w ciąży jestem a już się przeraziłam potencjalnymi radami hahaha
![]()
26 2013-01-26 20:48:28 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2013-01-26 20:49:16)
Macie racje-film mozna nakrecic, Oscar murowany...zastanawia mnie jedno, manowicie -jaka kategoria filmu?Znamiona komedii ma, ale.......momentami horror, dramat, thiller, dla ludzi o mocnych nerwach i mocnych zwieraczach, co by nie popuscic.....ze smiechu.
''Uroku'' dodawalo zwracanie sie do mnie w 3 osobie.
Rano, ciemno, gotuje mleko, wchodzi tesciowa:
-O, a ona mleko juz gotuje.
-Kto?
-No Ty, a kto?
Teraz sama sie smieje, ale wtedy i dlugo potem jeszcze doprowadzalo mnie to do szalu.Nie pyskowalam, nie przeklinalam.....ale w myslach .....oj dzialo sie
![]()
Macie racje-film mozna nakrecic, Oscar murowany...zastanawia mnie jedno, manowicie -jaka kategoria filmu?Znamiona komedii ma, ale.......momentami horror, dramat, thiller, dla ludzi o mocnych nerwach i mocnych zwieraczach, co by nie popuscic.....ze smiechu.
Moim zdaniem dokumentalny:)
Jezu, moja mama na bank będzie taką właśnie "ciocią dobra rada" jak będę już kiedyś miała dziecko. Do tej pory mnie upomina, że mam się cieplej ubrać, nie siedzieć przy oknie, bo się zaziębię albo założyć kapcie (o tych kapciach całe życie słyszę i ona nie przyjmuje do wiadomości, że ja kapci zwyczajnie nie lubię nosić...). Naprawdę się z tego względu cieszę, że mieszkam jednak w sporej odległości od mamy, więc nie będę miała codziennego dramatu. A na dodatek przyszła teściowa jest lekarzem, więc jak już to tylko cenne i fachowe porady mi da ![]()
Tak mi się jeszcze przypomniał taki przesąd: ponoć nie powinno się przystrajać pokoiku dla dziecka zanim się narodzi, bo to przynosi pecha.
Uffff..ile ja sie tych zlotch rad od dzieciatych kobiet naslucham to az glowa mala, nie tylko w kwesti zywieniowej, ale i wychowania jak nieraz cos sie zapytam, to czasami szybko żałuje ,że cokolwiek sie radziłam
A pamietam jak męza córa nie chciala wypic szklanki mleka,mama mojej kolezanki ( tak z 68 lat) powiedzial, aby dawac jej kinder chocolade ,bo w reklamie mówili,ze jeden batonik zawiera calą szklanke mleka ![]()
po pierwsze rodzice mają pierwsze skrzypce czyli mają swój sposób na wychowywanie dziecka. nie mogą pozwalać swoim rodzicom na wtrącanie jak maja wychowywać młodzi rodzice . zwłaszcza mieszkają u swoich rodziców to dziadkowie maja uszanować zdanie innych . mam przerąbane mieszkam z osobami które już odchowały swoje wymądrzają się . niech mi dadzą święty spokój urodziłam swoje dziecko muszę swoimi ścieżkami i rozumem wychowywać.
znajomi przebierają swoją córeczkę chyba z 20 razy dziennie
wchodzą do samochodu - rozbierają z zimowych ciuszków - to akurat zrozumiałe
ale potem podjeżdżają pod samą klatkę schodową i zanim wyjdą to dziecku szalik, czapkę, rękawiczki i jeszcze kocyk zarzucą po to aby zrobić 3 kroki do domu i znów je rozebrać. Chyba po prostu to lubią ![]()
mam wrażenie że myślą że wystarczy jeden podmuch wiatru na rączki aby dziecko im na zapalenie płuc zeszło.
dziwne że twarz ma na wierzchu zimą ![]()
do tego dziecko nawet przez 5 minut nie jest brudne bo jak tylko się lekko ciapnie to zaraz zostaje przebrane. higiena na najwyższym stopniu ![]()
Ja najbardziej lubię teoretyzowanie bezdzietnych, mają jakieś wyobrażenie o rodzicielstwie z książek i własnych marzeń wzięte, które ma się nijak do rzeczywistości i udzielają złotych rad z wielkim zacięciem.
Mój znajomy, strzelił przemowę do mojej 1,5 rocznej córki, bo kiedy nas odwiedził córka akurat się mocno cieszyła i radość przeszła w pisk
oj nasłuchało się dziecię, że piszczeć nie wolno i że to niegrzeczne........takie gadanie srutututu
do tego dziecko nawet przez 5 minut nie jest brudne bo jak tylko się lekko ciapnie to zaraz zostaje przebrane. higiena na najwyższym stopniu
Z takiej nadmiernej troski nie tylko biorą się alergie, ale też dziecko nie ma możliwości nabrać wszelkiego rodzaju odporności. Moja szwagierka z racji wykonywanego zawodu (pielęgniarka) była wręcz chora na punkcie higieny, do tego przy łóżeczku syna stał nawilżacz powietrza, on co chwilę przebierany, myty, podcierany, smarowany, natłuszczany, wokół żadnych pyłków, zasłon i tkanin, w których standardowo znajdują się roztocza - efektem tego jej syn ma dziś 27 lat i alergię prawie na wszystko, nie wspominając już, że co chwilę łapie kolejne przeziębienia, zapalenia płuc i różnego rodzaju infekcje.
Dlatego, gdy słyszałam od niej, że dziecku po narodzinach należy stworzyć sterylne warunki, to nie wiedziałam czy mam śmiać się, czy płakać. Rozumiem ostrożność, czystość, ale to wszystko naprawdę musi odbywać się w granicach zdrowego rozsądku.
a tam moje nieraz i cały dzień chodzi w przybrudzonej bluzeczce i jakoś mu to nie szkodzi
zawsze mówiłam że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko ![]()
nigdy nie biegłam myć każdej zabawki która spadła na podłogę czy nawet na ziemię
"Niech da pieluchę":););):)
Ja bym odparła "Niech się odp...":)
Ł=dobre!!!!
"Niech da pieluchę":););):)
Ja bym odparła "Niech się odp...":)
Rozbroil mnie post ![]()
Kiedy moj syn byl malenki i bardzo mocno plakal, moja matka stwierdzila, ze na pewno ktos go przeuroczyl. Lekarstwem na jego placz mialo byc polizanie policzkow i czola. Tak marudzila, tak smecila az dla swietego spokoju polizalam go. Czy to dzieki temu to czy tez nie, plakac przestal po chwili. Nie zaglebialam sie jednak w historie tego zabobonu...
Z kolei u mojej znajomej to byly jazdy. Babka tej dziewczyny kazala jej kapac dzieci w koperku, i jakichs innych ziolach. Nie mam pojecia dlaczego. Pieluchy zas tetrowe, kazala sciagac ze sznurkow przed polnoca, bo inaczej jakies ciemne moce na nie przejda.
Moja tesciowa uwaza, ze goraczkujacego dziecka nie powinno sie kapac. Kiedy powiedzialam jej, ze jest wrecz odwrotnie, bulwers byl taki ze myslalam ze padnie, bo jak to? Dziecko chore, przepocone a tu jeszcze kapanie? ![]()
simpleKarolina- a propos takich "cudów wianków".Po ciąży przez ponad rok ropiał mi paznokieć na dużym palcu u stopy,który uszkodziłam w szpitalu.Cudowałam,przemywałam rivanolami,smarowałam maściami z antybiotykami,wysuszajacymi. Nic. Wstyd mi było latem z takim paluchem chodzić więc zaklejałam go plastrem.Mama dostała od koleżanki wodę ze "świętego" źródełka i poradziła bym ją piła i przemywała palec.Oczywiście wyśmiałam ją. Nie piłam ale zaczęłam przemywać palec. Wygoiło się i do tej pory nie mam problemu:)))
Moze wiec cos w tym jest?
Ciekawe skad sie takie zabobony biorą...
Ja najwięcej rad słyszę od teściowej:-p
-Nie dawaj dziecku chleba,bo to niszczy żołądek!
-Dawaj mu do picia wodę z glukozą,bo glukoza ma dużo wartości odżywczych
-Dziecko powinno się karmić na siedząco(karmienie noworodka butelką)
-Żeby mały nie brał palców do buzi trzeba mu je posypac pieprzem!buhahahha:-D
-Jak płacze to trzeba go na rękach ponosić
-Nie dawajcie dziecku ziemniaków do jedzenia,bo to tylko szkodliwe zapełniacze!
I wiele wiele innych...
do roku czasu nie wieszaj ubranek na prawej stronie gdy suszysz,
nie całuj dziecka po tyłku,bo będzie głupie
z tym polizaniem policzków i czoła też słyszałam ,nawet zastosowałam w chwili bezradności,nie wiem czy akurat to pomogło ale dziecko przestało płakać ![]()
41 2013-02-20 20:22:35 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-20 20:28:18)
Czy go plecki bolą od leżenia(3miesieczne dziecko na leżaczku)
Taki mały, to szkoda(3miesieczny bobas, najedzony, wyspany chce na ręce i zaczyna płakać). Robi się z niego dobry manipulant.
Płacze?PALI SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Alarm!!!!Ratujta dzieciaka od wyrodnej matki!
(dookoła babcie i dziadki, w tym jedna 80letnia prababcia, dziecko ich zdaniem to mały cud, każdy radzi jak umie, dopieprzyc, dosolić i posłodzić, mniam) Matka zdezorientowana, przestraszona i młoda daje sobie wmówić czyjeś racje, buntuje się, ale nic nie wskóra-mieszka razem z rodzicami i dziadkami. Nawet od nocnego cyca nie może go odzwyczaić, bo mały płacze i zlatują się wnet w koszulach nocnych pomoce wnukowe. Mąż przyjeżdza z Anglii raz na 3 miesiace i wraca. Zostawia zonę pod dobrą opieką jak twierdzi i pracuje na rodzinę.
To nie moje sytuacje, ale koleżanki, usiąść i plakać.
Ojeej...to trzeba byłoby jakąś sagę napisać.
Świetne są rady cioć, babć, mam, tudziez koleżanek ![]()
5 miesięczne dziecko płaczace - trzeba je ignorowac bo "zobaczysz za rok to ci na łeb wejdzie i dupa nie matka bedziesz".
Młody nie je - nie dawaj mu jeśc,jak zgłodnieje to sam się upomni - a dziecko non stop na piersi.
Co do piersi - jak tam mozna on ma ponad dwa lata a Ty dalej cycka mu dajesz? Nie wstydzisz sie? Jak to wygląda? Opanuj sie!
Dziecku jest nudno trzeba postarać się o rodzenstwo...hmmm..
Do 2 lat nie wolno czesac dziecka zwykla szczotka, bo nie rozwinie się mu prawidlowo mozg - jak to uslyszalam to zdebialam.
Czesto wpada do mnie moj wujek i jak tylko zobaczy plamke na ubraniu syna, to histeryzuje ze dziecko pewnie zaraz jakas zaraze zlapie bo ono jest brudne!
I moje ulubione - dziecko kiedy spi musi miec przykryte plecy,nogi moga wystawac,natomiast gdy chodzi musi miec zalozone rajstopy z skarpetami,niekoniecznie koszulke...jebudut przy tym spadłam z krzesła.
Dla równowagi powiem jak moja Mama, kiedy przy pierwszym dziecku biegłam gdy tylko zapłakało, w czasie obiadu zerwałam się - bo płacze - złapała mnie za rękę i z naciskiem powiedziała, że nic się córce nie dzieje (widzieliśmy łóżeczko od stołu), a ja mam dokończyć obiad. Zresztą nieraz "prostowała" moją nadopiekuńczość.
"Złotych" rad to najwięcej od obcych nasłuchał się mój mąż kiedy chodził z dziećmi na spacery. Najczęściej- czemu pan nie założył dziecku skarpetek, czapeczki (dziecko w cieniu), etc? - lato, upał. Ale sobie radził, np. pytaniem: a dlaczego pani nie ma na nogach skarpetek?
Z "głupich" rad - syn ćwiczył kung-fu od 6 roku życia. Jedna z mam w klasie stwierdziła, że uprawianie sportu spowoduje, że nie urośnie i będzie głupi (mózg mu się nie rozwinie, tylko mięśnie). Dziś ma 18 lat i 1,80m, głupi też nie jest.
Naprawdę zadziwiają mnie takie "dobre" rady.
45 2013-03-06 11:26:36 Ostatnio edytowany przez magdab (2013-03-06 11:28:06)
Ja się tyle "rad" nasłuchałam od mamy, teściowej, babci, że momentami miałam ochote wykrzyczeć im "odpie... się ode mnie raz na zawsze!!!!"
Przez pierwszy rok po urodzeniu mieszkaliśmy u moich rodziców. Marzyłam o wyprowadzce.
- wróciliśmy z dzieckiem ze szpitala: "czemu ona tak dziwnie w tym foteliku (samochodowym) siedzi? Kręgosłup sie jej wykrzywi, szyja bedzie boleć!"
- wieczorem, pierwsza kąpiel, kąpie mój mąż-radzi sobie świetnie, ja asystuję: "źle ją trzymasz, za zimna woda, nie zalej pępka, za długo ją już kąpiecie, po kąpieli koniecznie czapkę"
- po tygodniu zaczeliśmy chodzić codziennie na spacery i w ciągu jednego 2-3 godzinnego spaceru, 5-6 telefonów: "nie zimno jej? (był czerwiec), nie ma mokro, nie jest głodna, może już wracajcie?" jak juz nie wytrzymałam i przestałam odbierać od niej na spacerach, po powrocie do domu, oboje z tatą stali w drzwiach i z awanturą że telefonów nie odbieramy "a gdy by coś się stało?"
-po kilku dniach po porodzie straciłam pokarm, i się zaczęło " co za matka, sztuczne dziecku daje", " pewnie żeby nie mieć obwiśniętych cycków". Nie kur..., pokarmu nie mam, to butelki nie dawać bo to sztuczne, niech umrze z głodu!
- córka urodziła się w czerwcu, na cały sierpień (miała 2 miesiące) pojechaliśmy z nią nad jezioro. Domek z działką, ogrodzony, łazienka w pełni wyposażona, kuchnia też, zupełnie jak w domu. "Jak można z 2-miesięcznym dzieckiem do lasu jechać?!" "kleszcza złapie!", "komary ją zjedzą!" Jakoś nic jej nie ugryzło, nie miała nawet kataru przez rok.
I inne tego typu wpierdzielanie się w nie swoje sprawy.
A i jeszcze jedno co mi utkwiło w pamięci.
- Córka poszła do klubu malucha jak miała 2 latka, bo ja dostałam dobrą pracę. I telefony "jak można takie małe dziecko na cały dzień do obcych oddać?!" Telefony były codziennie, potem przestałam odbierać "zadzwoń tam i spytaj czy nie płacze!"
Ech, temat rzeka
zastanawia mnie i bardzo wkurza ta polska (chyba??) specyfika wpier....lania się w życie innych. Jak nie mam męża, to pytania: kiedy sobie życie ułożę? A jak mam męża i dziecko, to dopiero się zaczyna zabawa. Oczywiście sposobem jest dobitne powiedzenie, że to moje dziecko i ja decyduję w co jest ubrane, co je, jak je wychowuję itp - co oczywiście rzadko działa
A najlepiej to puszczać mimo uszu lub odpowiadać tak głupio, żeby delikwent zbaraniał.
Ostatnio np. padło pytanie, czy moje dziecko-alergik, 6 miesięcy, je wszystko? Cierpliwie wyjaśniłam, że je to, co może i co zaleca lekarz. Ale teraz po fakcie, przyszła mi na myśl cięta riposta, hahaha, jak to często bywa z opóźnieniem. Następnym razem na tak głupie pytanie powiem: tak, je wszystko, śledzia, w śmietanie, tatara, hamburgera a popija wódeczką!
W sumie myślałam,że takie wp.... się w cudzie życie i opiekę/wychowanie dziecka to domena kobiet.A ostatnio moja córka ciągnęła sanki a na sankach plecak ze szkoły.Przechodziłyśmy przez osiedlową uliczkę gdzie jest znak: strefa zamieszkania.Córka wywaliła się na śniegu tak niefortunnie,że podwinęła jej się noga i rozpłakała się.Schyliłam się do niej,pomogłam jej się podnieść a tu dwóch facetów się piłuje,jeden krzyczy: ty szybko zabieraj te sanki i plecak z drogi bo auto jedzie(auto wyjeżdżało z parkingu,było od nas z 80 metrów ale że parking na górce to było je widać) a drugi: jak tak można na drodze z sankami się wywalać! I idzie i coś tam pierdzieli do siebie pod nosem...
Dziecko mi płacze,kuśtyka auto zanim dojechało to zebrałam rzeczy i byłyśmy już pod domem.
Ale bez cennych instrukcji się nie obyło i opinii jak to ja dziecko narażam.A dziecko ma osiem lat i samo chodzi tą osiedlową dróżka do sklepu- o zgrozo.
A nie można by zwyczajnie mi pomóc,zebrać te rzeczy?Nie jestem w stanie pojąć co w takich pustych łbach siedzi...
no niektóre z tych historii porażają. Tak sobie poczytuję co mnie czeka w niedalekiej przyszłości....bo za 3 miesiące się zacznie
Ale już jestem mentalnie przygotowana. Największą jazdę będę miała z chrztem...ehh
A tak w ogóle na razie nie mam swoich doświadczeń w temacie. Ale wspomnę o koleżance, która urodziła synka, dostała trochę ubrań od siostry która akurat miała córkę. Kiedyś ubrała małego w jakiś dresik z różowymi wstawkami. No fakt może było to ubranko ewidentnie dziewczęce ale stwierdziła, że po domu może mu ubrać. No i ktoś z jej rodziny jak przyszedł to zszokowany zarzucił tekstem "a nie boisz się że mały będzie gejem?" - masakra, nie wiem skąd ludzie biorą takie pomysły.
Dowiedziałam się, że nie powinnam dawać córce wody do picia. A co lepsze? Uwaga: czarna herbata z cukrem ![]()
Chciałabym odświeżyć wątek , bo niektóre rady rozśmieszyły mnie do łez, z kolei inne zdziwiły. Minęło 4 lata od ostatniego wpisu, więc może któraś z Was usłyszała coś nowego? ![]()
Moja Babcia była zszokowana, dlaczego moje dziecko pije wodę i to w temperaturze pokojowej. Nie należę do osób pozwalających się ciągle upominać, a robiła to po raz wtóry, więc w końcu zapytałam czy może powinnam mu colę podać skoro zimna woda taka niedobra? od tamtej pory już tego nie skomentowała.
Czapka - standard. Choćby nie wiem co było na dworze - czapka musi być. Moja szwagierka ma dzieci w wieku 5 i 7 lat i choćby na dworze było 35 stopni a one były w cieniu - zawsze muszą mieć chustki na uszy założone.. chore.
"Ma zimne ręce - marznie!!" - nie pomaga tłumaczenie, że u dzieci sprawdza się karczek , bo mają słabsze krążenie.
Dziecko nie może chodzić boso (mój zawsze chodzi boso, bo jest na etapie chodzenia przy meblach i tak jest po prostu bezpieczniej). Nie wspomnę już o tym, że jak jedziemy do teściowej to nie pozwala małemu stawać, poruszać się niemalże bo przecież może się przewrócić! Szwagierka dzwoniła do mnie z radami jak DOBRZE (czyli tak jak ona) rozszerzać dietę, bo ona przecież rozszerzała po 3 miesiącu, po 5 dawała zupy takie jak oni jedzą - nic to , że teraz pediatrzy zalecają marchewkę od 5 m- ca.
A i kocham to: "NIE BIEGAJ BO SIĘ SPOCISZ" .. to chyba nie wymaga komentarza. ![]()
Splakalam sie ze smiechu czytajac watek
Ja nie mam dzieci, ale smieszy mnie powiedzenie "na to jeszcze ma czas"... Ma sie to do roznych rzeczy...siusiania do nocniczka, spania w swoim lozku, uczenia czegos... Moim zdaniem niektorych rzeczy trzeba uczyc jak najwczesniej, bo potem moze byc albo trudniej albo za pozno...
Wypowiedz sie gdy juz bedziesz miala dzieci, please....
Splakalam sie ze smiechu czytajac watek
Ja tez a przeczytalam go dzieki tobie bo ponownie sie stal aktywny
Dziecko nie powinno się myć głowy aż do półroku po na rodzinach. Ciotkę z tym pomysłem dosłownie wyśmiała. Lubię kobietę, ale czasami mam wrażenie że żyje na innej planecie
Moja babcia zakładała małej czapkę w domu - po kryjomu, jak tylko na minutę wyszłam z pokoju
co zdjęłam i po coś poszłam, to po moim powrocie czapka była na głowie. Na moje pretensje dostałam odpowiedź: "ona MUSI mieć czapkę, bo się przeziębi przecież!!" (u dziadków w domu ok. 23-24 stopnie, zmniejszyć? Broń Boże)
Młoda raczkuje po panelach. Nagle mój tata krzyczy: "oesuuuu, ale ma zimne ręce!! Ubierz jej coś, zimno jej!!" Dotykam łapek i stwierdzam: "ma cieplejsze niż ja"
oczywiście nie przetłumaczysz, że sprawdza się kark.
A już na medal zasłużyła ciocia, kobieta nieco starej daty. Przyjechaliśmy do rodziców, jakieś 200 km w jedną stronę. Zbieramy się do odjazdu i zapinam córę (8 mies) w foteliku łupince. Ciocia bacznie obserwuje i nagle wypala: "a DŁUGO jeszcze będziecie ją wozić w foteliku? Przecież niewygodnie!" Ciociu, do osiemnastki się nie wywinie
Już nie miałam odwagi dodać, że następny też będzie tyłem ![]()