Powrot??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez niezdecydowana27 (2015-04-26 01:38:50)

Temat: Powrot???

Witam Kochani . w skrocie opowiem wam moja historie otoz wyglada to nastepujaco: Bylam z chlopakiem 3 lata zdecydowalismy sie na kredyt na mieszkanie , otrzymalismy go , w czasie przeprowadzki do nowego mieszkania poznalam kogos nowego mlodszego odemnie zafascynowal mnie bardzo pokazal to czego brakowalo mi w moim obecnym zwiazku . My i tetaz obecnie moj byly partner ten z ktorym mialam mieszkanie oddalilismy sie od siebie w zapedzeniu za pieniedzmi teraz widze ze robil to wszystko zeby bylo mi jak najlepiej ale wtedy tego nie dostrzegalam . Rozstalismy sie z tego powodu ze stalam przy tym ze milosc juz wygasla ze kocham tego drugiego i tak poszlo mieszkam z tym drugim wiem ze bardzo skrzywidzilam mojego bylego i przez to cala rodzina w rozsypce ten obecny potrafil mniw pocieszyc i byc w zlych chwilach ale teraz dostrzegam to wszystko czego tak naprawde brakuje mi w obecnym zwiazku a co mialam w poprzednim ... Wiem ze moze pisze w takiej rozsypce ale mam nadzieje ze zrozumiecie to wszyscy . Rozstalismy sie bylo wiele klotni przez to lez , nie przespanych nocy jednakze ja mimo wszystko nie potrafie zapomniec o tym wszystkim mimo tych zlych chwil ktore byly miedzy nami i to przezemnie bo to ja poznalam innego i doprowadzilam do tego co sie stalo , w glebi duszy czuje ze chcialabym powrocic tam do mojego bylego . ostatnio spotkalismy sie i wiele sobie wyjasnilismy i on nadal chce byc ze mna mimo tego jaka mu wyrzadzilam krzywde ... W tym czasie naszwj rozlaki spotykal sie z dziewczyna i sypial z nia a ja udawalam ze mnie to nie rusza , ale szczeze boli mnie to bardzo bardzo mnie to boli , chociaz nie powinno poniewaz nie jestesmy ze soba . W obecnym zwiazku brakuje mi troche stabilizacji zauwazam to zw w tamtym zwiazku naprawde nie bylo zle , to ja zapatrzylam sie w kogos innego widzac w nim same plusy nie zauwazalam minusow teraz wszystko wychodzi na wierzch inne podejscie do zycia ja chce stabilizacji rodziny i nie takiego zycia z dnia na dzien ... A on mi mowi ze z tym wszystkim mozna poczekac gdzies okolo 3 lat tylko ze kiedys byla inna rozmowa i mialo byc inaczej a jest inaczej i to nie tylko z tego wzgledu zastanawiam sie czy powrocic do bylego ale tez czuje w srodku ze jednak nie jest mi obojetny jak udawalam ze jednak we mnie jest dalej to uczucie ale poprostu moze boje sie do tego przyznac ??? Rozmyslam nad wyprowadzka do rodzicow wiem wiem mam 27 lat powinnam miwc ulozone zycie ale bylo juz ulozone dopoki nie zaczelam innej historii ktora zaczelam bo cos mi nie pasowalo . Teraz jest mi wstyd za to co zrobilam naprawde , ale chce wrocic naprawde chce naprawic wszystko . Jednak nie wiem czy sie uda ? Boje sie reakcji obecnego partnera na moja wyprowadzke wiem , ze beda kolejne klotnie przez to , ale wole tak zrobic niz zyc w rozsypce i w tym czasie podjac decyzje co dalej . chyba dobrze zrobie ?? Moj byly mowi ze chce ze mna byc mimo wszystko chce dalej ze mna byc juz nawet szuka obraczek bo chce slubu mimo tego co sie wydarzylo nie chce pamietac o tym co bylo , chce ulozyc od nowa odbudowac . Ja w glebi czuje ze tez tego chce .... Czy myslicie ze moze sie udac czy takie decyzje beda dobre ...? Lecz najpierw wroce do rodzicow , aby nie wskakiwac z jednego w drugie wszystko powoli ... Czy to ma sens ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Powrot???

Na początek: Mówiąc krótko to ten twój były to lać nad laciami jak Cię przyjmie z powrotem.
W związku z byłym czegość Ci nie pasowało, tu nie pasuje stabilizacji. Sama nie wiesz czego chcesz albo robisz sie wyrafinowana i latasz tam, gdzie ci wygodnie.
Jak będzie coś źle, to poszukasz sobie inny obiekt zainteresowań ponownie.
Jest Ci wstyd, to dobre, najpierw poszłaś do innego i to nazywasz wstydem. Przestałaś kochać swojego byłego, a teraz co, miłość wraca. Nie, po prostu jakaś pomyłka.
Kupiliście mieszkanie razem, on miał plany wobec ciebie, założyć rodzinę, zburzyłaś to.
Powinnaś byłego zostawić w spokoju, a nie mu w głowie mieszać,  jaka ty jesteś kochająca.
Proponuje rozstać się z obecnym, wrócić do domu, poznać nowego, który ma obie cechy a napewno zastanowić czego ty chcesz.
Dość spokojnie napisałem, bo należało by cię troche zmieszać.

3

Odp: Powrot???

Witam.

Zgadzam się z Paulo w 100 %!

Zakończ obecny związek, wróć do Rodziców i nie wracaj do Ex.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Odp: Powrot???

Paulo71 wyjątkowo delikatnie ujał to, co chyba kazdy pomyślał czytajac Twoje, Autorko słowa... Mnie zabrakłoby taktu smile
I podpisuję się pod jego słowami obiema rękami.
Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, ze - o ile wiesz, Autorko co to "kochać" - to zywisz to uczucie do wygody i stabilizacji... Nie do człowieka.
Ale wiesz, "wyjdziesz na ludzi" - wykazujesz cechę, jaka pozwoli Ci na dobre i wygodne życie, bez wzgledu na wszystko...

Odp: Powrot???

Paulo71 . Szczeze to nie zycze Tobie abys znalazl sie w takiej sytuacji jak ja , ale pewnie napiszesz ze Ty taki nie jestes oczywiscie ,, nie mow Hop poki nie przeskoczysz ´´ otorz tak zabraklo czegos w moim bylym zwiazku przez to , ze oboje pedzilismy za pieniedzmi mielismy wielki kryzys a ten obecny pokazal sie akurat w tym momencie w ktorym ten kryzys byl ... I tyle powiem na ten temat . A nie napisalam ze nie kochalam mojego bylego tego nie powiedzialam , to wszystko tak sie potoczylo szybko ze kazdy z nas podjal decyzje ktorych teraz troche zaluje ...i tu nie chodzi o jakas wygode bo troche w zyciu przeszlam i nie jestem Pania wygodnisia . I oczywiscie przez to , ze jestes mezczyzna ktory byc moze zostal skrzywdzony piszesz ze powinnam byc zmieszana... Minelo troche czasu i przemyslen pewnych spraw i teraz wychodzi na to , ze jednak moze chcielibysmy wrocic do siebie . Ale nie wiem czy po tym wszystkim bedziemy potrafili odbudowac wszystko .

6

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

Paulo71 . Szczeze to nie zycze Tobie abys znalazl sie w takiej sytuacji jak ja , ale pewnie napiszesz ze Ty taki nie jestes oczywiscie ,, nie mow Hop poki nie przeskoczysz ´´ otorz tak zabraklo czegos w moim bylym zwiazku przez to , ze oboje pedzilismy za pieniedzmi mielismy wielki kryzys a ten obecny pokazal sie akurat w tym momencie w ktorym ten kryzys byl ... I tyle powiem na ten temat . A nie napisalam ze nie kochalam mojego bylego tego nie powiedzialam , to wszystko tak sie potoczylo szybko ze kazdy z nas podjal decyzje ktorych teraz troche zaluje ...i tu nie chodzi o jakas wygode bo troche w zyciu przeszlam i nie jestem Pania wygodnisia . I oczywiscie przez to , ze jestes mezczyzna ktory byc moze zostal skrzywdzony piszesz ze powinnam byc zmieszana... Minelo troche czasu i przemyslen pewnych spraw i teraz wychodzi na to , ze jednak moze chcielibysmy wrocic do siebie . Ale nie wiem czy po tym wszystkim bedziemy potrafili odbudowac wszystko .

Prosiłaś o opinie, więc Paulo Ci tylko napisał swoją... .
Jasne, że nie wiadomo, co każdy z nas by zrobił będąc na Twoim miejscu, ale my na szczęście nie jesteśmy na Twoim miejscu i tylko opisujemy to, jak "to widzimy z boku", a niektórzy przeżyli to co Ty.


Widzisz życie to nie jest bajka i w każdym związku są kryzysy i to nawet nie jeden, a Ty rzuciłaś Faceta (pomimo,że Go niby kochałaś) bo na horyzoncie podczas kryzysu pojawił się Inny.
Ok. przypuśćmy, że wrócicie do siebie, znowu będzie super, ale po jakimś czasie, monotonia, możliwy kolejny kryzys i co , znowu inny pocieszyciel ?
I znowu odejdziesz do innego, po jakimś czasie znowu zatęsknisz za Byłym. I tak w kółko Macieja... .

U Was nie musi być taki scenariusz, ale jest wielce prawdopodobny, dlatego, że pierwszego egzaminu w związku nie zdałaś.

Ale oczywiście, życzę Ci, żeby Ci się udało!

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Odp: Powrot???

Krejzolka82. Powiem Ci tak , ze po ostatniej rozmowie z bylym zauwazylam ze naprawde sie zmienil ma inne podejscie do wszystkiego to co sie stalo dalo mu popalic . I wiesz ten kryzys nie byl moja wina tylko on tez popelnil wiele bledow ktorych zaluje i teraz mimo wszystko powiedzial , ze jesli wrocilibysmy do siebie to obiecuje mi ze juz nigdy nie popelni tych bledow ktore popelnil bo gdyby wiedzial , ze tak to sie skonczy to w zyciu tak by sie nie dzialo ... A znam go troche i naprawde wiem kiedy mowi szczeze... Serce mowi Tak a rozum troche sie boi ale to wiadomo bo to nie jest kokorowe.

8

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

Krejzolka82. Powiem Ci tak , ze po ostatniej rozmowie z bylym zauwazylam ze naprawde sie zmienil ma inne podejscie do wszystkiego to co sie stalo dalo mu popalic . I wiesz ten kryzys nie byl moja wina tylko on tez popelnil wiele bledow ktorych zaluje i teraz mimo wszystko powiedzial , ze jesli wrocilibysmy do siebie to obiecuje mi ze juz nigdy nie popelni tych bledow ktore popelnil bo gdyby wiedzial , ze tak to sie skonczy to w zyciu tak by sie nie dzialo ... A znam go troche i naprawde wiem kiedy mowi szczeze... Serce mowi Tak a rozum troche sie boi ale to wiadomo bo to nie jest kokorowe.

To jest Wasze życie.
Mam nadzieję, że naprawdę obydwoje zrozumieliście czym jest prawdziwy związek.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

...zauwazylam ze naprawde sie zmienil...kryzys nie byl moja wina tylko on tez popelnil wiele bledow...Serce mowi Tak a rozum troche sie boi...

Wybacz Autorko, ale widzę, że masz wyjątkowo wysoko rozwinietą umiejetność tzw. "wyparcia". Cokolwiek by nie zrobił, czegokolwiek złego (był agresywnym wobec Ciebie? Pił, ćpał, zdradzał, nie pracował?) - w tamtym zwiazku - były partner, Ty popełniłaś coś nagannego: odeszłas do innego, porzuciłaś związek, w pewnym sensie zdradziłaś własnego chłopaka, bo spodobało Ci sie nowe, "lepsze" mięsko. Tak to wyglada. Teraz piszesz w takim tonie, jakby przyczyną rozpadu tamtego związku (jak Wasze rozstanie tak naprawdę wyglądało?) było naganne zachowanie, postępowanie partnera (może przyblizysz nam szczegóły?) i konsekwencja tego było Twoje pójście w ramiona innego. Wiesz, do wszystkiego, nawet najgorszego swiństwa mozna dorobić usprawiedliwiającą teorię. Tyle tylko, ze taką teorię "łykną" ci, co nie znają sie na rzeczy... Sorry, ale Krejzolka bardzo słusznie zauważyła, ze piszący tu maja podobne często, a może gorsze doswiadczenia w życiu, wiec pisząc mało miłe słowa do Ciebie, niekoniecznie piszą bezpodstawne kalumnie... Często to nazywanie po imieniu czegoś, co Ty chciałabyć tylko przypudrować.

10

Odp: Powrot???

Powroty są nie zdrowe...
Z drugiej strony jest to bardzo kruche..... takie polepienie.

Co do mnie, to niechciałbym abś była w mojej sytuacji.... bo nie wiem, czy dałababyś radę to przeżyć.....

A kryzys, można razem przejść, tylko trzeba tego wspólnie chcieć.

Większość osbób woli ucieczkę od problemów, od szukania rozwiązań itd.
Związek to nie tylko motylki, to życie codzienne z przeciwnościami, trudami jak i cudownymi dniami pełnych miłości, radości....

Ja jestem facetem..... i podchodzę to tego jak facet, kobieta odchodzi, to znaczy mnie nie kocha, a więc żeganaj na zawsze....  Rozumiesz.

Odp: Powrot???

Dlaczego odeszlam ? Nigdy mnie nie bil nie cpal ni pil itp . Ale pewnego dnia jak wyszla bardzo wielka klotnia o to wszystko puscily nam nerwy i zrobil to czego nigdy nie robil uderzyl mnie wiem wiele slow ktore kierowal do mnie byly prawda nalezalo mi sie . uderzyl mnie i kazal mi sie wyprowadzic to on kazal mi sie wyprowadzic sama sobie nie poszlam , a pozniej dzwonil pisal ze mam wrocic a ja w tych emocjach zlych bo wiadomo ze po takiej akcji jest wiele mieszanych uczuc nie odzywalam sie ale wiele nocy przeplakalam ... I nie wiem czy powinnam powrocic po tym wszystkim nie mam pojecia wiem ze on szczeze zaluje tego co zrobil ale nie wiem . nie mam pojecia jest to dla mnis bardzo ciezkie . i tyle

12

Odp: Powrot???

Przede wszystkim dojrzej!
Podobnie jak inni, uważam, że Twój "były" to miękki facecik, zaślepiony uczuciem do Ciebie, mimo wszystko.
Na Twoim miejscu, nie liczyłabym na szczęśliwą przyszłość w przypadku ewentualnego Waszego zejścia się.
W pewnym momencie emocje opadną i do Twojego odzyskanego byłego zacznie docierać, to co zrobiłaś. Wątpię, że będzie miał do Ciebie zaufanie, Twoja zdrada zawsze będzie odbijać się czkawką na Waszym związku/małżeństwie.
Zresztą, jaką masz pewność, że Twoja miłość do niego rozkwitnie na nowo. Przecież nawet nie jesteś pewna, czy go kochasz; nie wszystko wygasło - to trochę mało,  akurat tyle żeby po raz kolejny zrujnować komuś życie.
Twoje rozterki wynikają raczej z egoizmu i rozsądku, w którym związku będzie Ci się wygodniej umościć.
Powtórzę po przedmówcach; zostaw obydwu, daj im szansę na związek z dojrzałą emocjonalnie kobietą.
Wróć tymczasem do rodziców i zejdź z piedestału.

13

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

uderzyl mnie i kazal mi sie wyprowadzic to on kazal mi sie wyprowadzic sama sobie nie poszlam , a pozniej dzwonil pisal ze mam wrocic

Skoro uderzył, to wiele zmienia, ale w pierwszym poście napisałaś, że zdradzałaś go już wczesniej - "w czasie przeprowadzki do nowego mieszkania poznalam kogos nowego mlodszego odemnie zafascynowal mnie".

Nie zmienia to faktu, że skaczesz z kwiatka na kwiatek, powtarzam więc - dojrzej.

Odp: Powrot???

Tak to prawda ze w czasie przeprowadzki poznalam nowego faceta jeszcze nie doszlo do zdrady dokladnie poznawalismy sie ...kiedy doszlo do tej zdrady uderzyl mnie i kazal sie wyprowadzic . Wiec spakowalam sie i poszlam to byly tak wielkie emocje ze nie potrafilismy tego opanowac wiem ze oboje sie zawiedlismy w pewnych kwestiach ... Teraz gdy emocje opadly zrozumielismy pewne kwestie zyciowe i zastanawiamy sie nad tym czy dalibysmy rade po tym wszystkim....?

15

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

Krejzolka82. Powiem Ci tak , ze po ostatniej rozmowie z bylym zauwazylam ze naprawde sie zmienil ma inne podejscie do wszystkiego to co sie stalo dalo mu popalic . I wiesz ten kryzys nie byl moja wina tylko on tez popelnil wiele bledow ktorych zaluje i teraz mimo wszystko powiedzial , ze jesli wrocilibysmy do siebie to obiecuje mi ze juz nigdy nie popelni tych bledow ktore popelnil bo gdyby wiedzial , ze tak to sie skonczy to w zyciu tak by sie nie dzialo ... A znam go troche i naprawde wiem kiedy mowi szczeze... Serce mowi Tak a rozum troche sie boi ale to wiadomo bo to nie jest kokorowe.

Wtrącę swoje 3 grosze, bo podobnych przypadków już się trochę naoglądałem. Daj spokój swojemu Exowi. Z Twoich wypowiedzi widzę, że odsuwasz od siebe odpowiedzialność za cokolwiek, co było wadliwe. Co to ma znaczyć, że Twój ex zrozumiał błędy? A Ty? Zrozumiałaś swoje? Wyciągnęłaś z nich lekcję? Pokorę? Nie widzę u Ciebie pokory. Nie widzę u Ciebie dojrzałości. I nie widzę Twojego Ex u Twojego boku, z całą sympatią dla niego. A należy mu się odrobina sympatii za to, co mu zrobiłaś. Prawda zawsze leży pośrodku, ale nie jest centralnie rozłożona. Ty zdaje się nie chcesz tego zaakceptować. Odpowiedzialność jest obustronna. Ale jeśli Ty zawinęłaś mandżur w momencie kryzysu ( nawet nie jakiegoś dużego kryzysu ), to daj święty spokój swojemu Ex, bo już przez Ciebie się chłopina nacierpiał. Nie myśl samolubnie. Jeżeli go szanujesz, to dasz mu spokój.

16

Odp: Powrot???

Autorko, nie wiem co Ci doradzic. Na pewno przemysl wszystko. Zrobilas, co zrobilas. Z jakiegos powodu doszlo do klotni. Poszlas do innego, a on tez szybko sie pocieszyl. Oboje popelniliscie blad. On nie jest bez winy i na pewno o tym wie, skoro liczy ze mozecie jeszcze byc razem. Pewnie mozecie. Pytanie co dalej..  Ktos tu napisal, ze mozliwe ze to sie znow powtorzy. Latwo radzic. Sa tu, na forum, opinie osob zdradzonych i zdradzanych, zranionych i raniacych. Kazdy powie cos innego. Moze oboje wyciagneliscie z tego lekcje dla siebie i zbudujecie cos pieknego. A moze poprawa jest tylko chwilowa i wkrotce znow przezyjecie cos podobnego. Najgorsze, ze Cie uderzyl, a Ty zdradzilas. Nie wiem... Nie jestem pewna, czy zmiana jest na stale, czy zawsze uczymy sie na bledach, czy mozna sie zmienic na lepsze i czy tak latwo mozna zapomniec... Decyzje musisz podjac sama. Wyprowadzka do rodzicow mozw Ci pomoze. Czas dla Ciebie na przeanalizowanie wszystkiwgo i odnalezienie siebie w tym wszystkim. Powodzenia!

smile

17

Odp: Powrot???
koni napisał/a:

Autorko, nie wiem co Ci doradzic. Na pewno przemysl wszystko. Zrobilas, co zrobilas. Z jakiegos powodu doszlo do klotni. Poszlas do innego, a on tez szybko sie pocieszyl. Oboje popelniliscie blad. On nie jest bez winy i na pewno o tym wie, skoro liczy ze mozecie jeszcze byc razem. Pewnie mozecie. Pytanie co dalej..  Ktos tu napisal, ze mozliwe ze to sie znow powtorzy. Latwo radzic. Sa tu, na forum, opinie osob zdradzonych i zdradzanych, zranionych i raniacych. Kazdy powie cos innego. Moze oboje wyciagneliscie z tego lekcje dla siebie i zbudujecie cos pieknego. A moze poprawa jest tylko chwilowa i wkrotce znow przezyjecie cos podobnego. Najgorsze, ze Cie uderzyl, a Ty zdradzilas. Nie wiem... Nie jestem pewna, czy zmiana jest na stale, czy zawsze uczymy sie na bledach, czy mozna sie zmienic na lepsze i czy tak latwo mozna zapomniec... Decyzje musisz podjac sama. Wyprowadzka do rodzicow mozw Ci pomoze. Czas dla Ciebie na przeanalizowanie wszystkiwgo i odnalezienie siebie w tym wszystkim. Powodzenia!

Dlatego Koni ja właśnie nie radzę, tylko piszę jak ja to widzę.
Ja się jakiś czas temu nauczyłam, żeby nie oceniać ludzi,nie krytykować ani nie mówić im jak mają postępować, dlatego, że nigdy nie wiadomo jak ja bym się zachowała w danej sytuacji. Ja tylko piszę, jak ja to odbieram "patrząc na to z boku". Nawet staram się nie używać słowa "rada" Jasne, że czasami coś napiszę dosłownie, bo czasami to "krew człowieka zalewa", ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie i nie każę się tak zachować jak ja bym chciała.
Zgadzam się z Twoim postem!

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

18

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

Dlaczego odeszlam ? Nigdy mnie nie bil nie cpal ni pil itp . Ale pewnego dnia jak wyszla bardzo wielka klotnia o to wszystko puscily nam nerwy i zrobil to czego nigdy nie robil uderzyl mnie wiem wiele slow ktore kierowal do mnie byly prawda nalezalo mi sie . uderzyl mnie i kazal mi sie wyprowadzic to on kazal mi sie wyprowadzic sama sobie nie poszlam , a pozniej dzwonil pisal ze mam wrocic a ja w tych emocjach zlych bo wiadomo ze po takiej akcji jest wiele mieszanych uczuc nie odzywalam sie ale wiele nocy przeplakalam ... I nie wiem czy powinnam powrocic po tym wszystkim nie mam pojecia wiem ze on szczeze zaluje tego co zrobil ale nie wiem . nie mam pojecia jest to dla mnis bardzo ciezkie . i tyle

Obojętnie co byś nie zrobiła on nie miał prawa cię uderzyć.
Uderzył cię raz to uderzy drugi, a późnie jakoś poleci z biciem i brakiem szacunku.
Wracać nie ma co do takiego człowieka.

Pamiętam, jak kiedyś moja dziewczyna na początku naszego związku podniosła rączkę, było to pierwszy i ostatni raz. Nie oddałem jej, ale stanowczo powiedziałem.
Więcej tego nie zrobiła.... zrozumiała, iż podnoszenie rękie to brak szacunku....
a ponadto brak argumentów do rozmowy.

19

Odp: Powrot???
niezdecydowana27 napisał/a:

Tak to prawda ze w czasie przeprowadzki poznalam nowego faceta jeszcze nie doszlo do zdrady dokladnie poznawalismy sie ...kiedy doszlo do tej zdrady uderzyl mnie i kazal sie wyprowadzic . Wiec spakowalam sie i poszlam to byly tak wielkie emocje ze nie potrafilismy tego opanowac wiem ze oboje sie zawiedlismy w pewnych kwestiach ... Teraz gdy emocje opadly zrozumielismy pewne kwestie zyciowe i zastanawiamy sie nad tym czy dalibysmy rade po tym wszystkim....?

Nawet jak go zdradziłaś, nie miał prawa cię uderzyć.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018