Dzisiaj ból krzyża dał mi do wiwatu.Jestem przeziębiona a to wzmaga odczuwanie bolesności przynajmniej u mnie.Boli jak długo stoję, siedzę, leżę.Czasem mam dość. Oczywiście mam zdiagnozowany ale naprawić chory kręgosłup to gorsza sprawa. Kto ma podobne problemy?Pozdrawiam!
Podobne tematy
Wiesz co, mnie też czasem tak łupie, ale wtedy robię taki patent, że przewiązuję w pasie bluzę dresową, tak, żeby zasłaniała krzyż i to po pierwsze odciąża kręgosłup, a po drugie dogrzewa mocno to osłabione miejsce i naprawdę pomaga.
Witam.Jestem po badaniu rezonansem magnetycznym i mam stwierdzone dość duże zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa na odcinku ledzwiowym. Czy ktoś ma podobne problemy z kręgosłupem? Czy mogę podjąć każda prace fizyczną? Mam zalecone cwiczenia i rehabilitację. Czy mogę bez przeszkód jeździć na rowerze? Bo bieganie chyba nie wchodzi w grę...piszcie proszę
Czesc wszystkim.
Moj temat-z bolami mecze sie juz pol roku.Bylo RTG, rezonans, ortopeda, neurochirurg.Zmiany zwyrodnieniowe, ''wypadniete'' 2 dyski,przepuklina, zniesienie naturalnej lordozy ledzwiowej, osteofity-cuda na kiju, wszystko w ledzwiach.Mialam okropny bol posladka, promieniujacy przez udo do stopy, silne mrowienie w lydce i w stopie.Nie moglam lezec, siedziec, stac, chodzic, kaszlec, smiac sie-nic, tylko umierac.Tabletki pomagaly, ale ilosci byly hurtowe,
Neurochirurg powiedzial, ze predzej czy pozniej czeka mnie zabieg.Jest nieciekawie, bo kazdy z dyskow wysunal sie w inna strone-jeden do wewnatrz, drugi na zewnatrz.
Przeszlam przez rehabilitacje-cwiczenia z rehabilitantem, prady Tens, mrozenie, laser, masaze(tylko przez rehabilitanta, po uprzednim obejrzeniu plytki rezonansu).
Teraz cwicze 3 razy dziennie w domu, zestaw cwiczen specjalnie dobranych do mojego stanu.Jest lepiej, wspomagam sie jeszcze srodkami przeciwbolowymi, ale nie w takich ilosciach jak wczesniej.
Co do trybu zycia-musialam nauczyc sie na nowo wykonywac prozaiczne czynnosci.Tak-bo okazalo sie, ze na wet na sedes zle siadam.Czyli, ze sie garbie.
Spie na zupelnie plaskiej powierzchni, najczesciej na boku, z walkiem miedzy nogami.Kolana zgiete, ale najwyzej do linii bioder, wiecej nie mozna, bo to zle dla kregoslupa.Musialam podwyzszyc lozko sypialniane, bo jak wstawalam mialam straszne uderzenia bolowe.Teraz mam 20 cm wyzej i jest znosnie.
Siedze wyprostowana jak struna,mam taki walek(samorobka)-potrzebe sa rajstopy welniane.Jedna nogawke trzeba obciac, zwinac recznik w rulon i wlozyc w tube od rajstop.Ma wyjsc pas z pogrubieniem na srodku, a koncowkami mozna sie obwiazac w pasie.Jak siedze dluzej to tylko z tym pasem-dociska dyski-naprawde zdaje egzamin.
Zalecono mi kupic pas stabilizujacy odcinek ledzwiwy.Jesli mam wiecej pracy albo duzo chodzenia to zawsze w pasie.Ale nie caly dzien.
No i podstawa-cwiczenia na miesnie brzucha i posladkow.Mocne miesnie pozwalaja kregoslupowi sie trzymac.
Na rowerze jezdze.Pytalam rehabilitanta-moge.Jedyny warunek-musze siedziec wyprostowana, wiec zaden typu''goral''nie wchodzi w gre,Na szczescie mam taki typowy damski rower i moge sobie pojezdzic.Po pierwszej wycieczce umieralam, ale z wlasnej glupoty-za dlugo.Teraz, jak pogoda pozwala, jezdze codziennie od 30min do godzinki.I jest niezle.
Lemoni, dorota-to co ja robie to sa dopasowane cwiczenia pod moje schorzenie.W zadnym wypadku nie moge Wam doradzac, bo moge tylko zaszkodzic.Przekonalam sie na wlasnej skorze....a wlasciwie na wlasnym kregoslupie.Nie mieszkam w kraju, poszlam tu do lekarza a pani doktor bez zdjecia mnie zdiagnozowala.Trafila, jak najbardziej.Dostalam tone prochow i cwiczenia.I bylo coraz gorzej.Poszlam raz jeszcze-powtorka.Dopiero w kraju porobilam wszystko, pochodzilam po lekarzach, rehabilitantach, terapiach, dowiedzialam sie, ze owszem, cwiczenia dobre, ale nie na to co mam ja.
Kregoslup to powazna sprawa.I bolesna.Ja mam czasami dosyc.Bo juz mi sie wydaje, ze nie bedzie bolalo, wstaje i sruuuu.
Ale sie nie poddaje.Dopoki mam czucie w nodze i nie mam problemow z fizjologia bede sie ratowac rehabilitacja.Pokroic mnie jeszcze zdaza.
Pozdrawiam