Jestem z moim chłopakiem od pół roku. Poznaliśmy się przypadkiem, przez znajomych. Zaczęło się od pisania na Facebooku. Pisało nam się świetnie, jak z nikim innym. Wszystko potoczyło się szybko, bo po zaledwie 4 dniach znajomości byliśmy parą. Na początku wszystko było cudowne, jak to w zakochaniu. Wszyscy cieszyli się naszym szczęściem, mówili, że żadnego z nas nie widzieli nigdy tak szczęśliwych i to była prawda. Zaczęliśmy się poznawać, strasznie dużo rozmawialiśmy i pisaliśmy. Znam go o wiele lepiej niż innych. A on mnie. Uwielbiam to, że tyle o sobie wiemy. Po pewnym czasie, emocje opadły, nie było już fajerwerków. Zaczęłam dostrzegać w nim wady. Chyba myślałam, że tak cudownie jak na początku będzie zawsze, bo strasznie szybko się do wszystkiego przyzwyczajam. Coraz częściej mnie denerwował, była smutna, głównie dlatego, że strasznie mało śpię. Mama i przyjaciółki mówiły mi, że to właśnie dlatego mam te wahania nastroju, a miłość przyjdzie z czasem. Ale dalej nie wiem czy przyszła Właśnie prze nie zaczęłam się zastanawiać czy go kocham. Czasem myślę, że tak, czasem, że nie. Gdy spędzamy dużo czasu razem to wtedy jest dobrze, jesteśmy prawie jak świeżo upieczona para. Niestety mamy dla siebie czas praktycznie tylko w soboty bo w tygodniu jest nauka oboje też mamy treningi, niestety inne, a niedziel musimy spędzać z rodzinami. Mieszkamy też spory kawałek od siebie, ale widujemy się w szkole. Nie wiem skąd się biorą moje wahania. Mój chłopak jest też bardzo dobrze zbudowany, jednak ja chyba nie umiem tego docenić. Bo dla mnie są ważniejsze rzeczy niż wygląd, jednak w jego charakterze też nie wszystko jest idealne. Często patrzę na niego i też chce spędzać z nim dużo czasu by się upewnić co czuje. Jako chłopak jest idealny, zazdroszczą mi go wszystkie koleżanki. Ja jednak nie mogę oddać się temu całkowicie, nie umiem. Bardzo mi na nim zależy, martwię się o niego, troszczę. Nikt nigdy nie dał mi tyle szczęścia co on. tak nie wspierał, nie pomagał. Daje mi wiele radości ale też dużo smutku, ale tylko wtedy gdy nie ma go obok, ale gdy ja mam zły humor. Wiem, że on mnie bardzo kocha i bardzo mu zależy bo mieliśmy parę problemów i wtedy strasznie mi zależało na nim. A on zawsze udowadnia, że mu zależy. Nie wiem co zrobić, jest w nim coś co nie pozwala mi odejść, bo nie umiem go skrzywdzić ale też nie chce. Ale też nie chce go okłamywać. Nie wiem czy go kocham. Wyleczył mnie z wielu kompleksów, pokazał jak cieszyć się życiem. Dał mi wszystko o czym zawsze marzyłam, a jednak głupie myśli są. Może zupełnie niepotrzebnie co? Czasem porównuje to uczucie do tego co czułam do mojego byłego, wydaje mi się, ze teraz więcej jednak wtedy nigdy się nie wahałam. Może dlatego, że było moją pierwszą miłością, ale bardzo mnie skrzywdził. Jak myślicie? Czy to, jak jest dla mnie ważny i jak często jest cudownie wystarczy do stworzenia długiego związku? Jestem z nim bardz szczęśliwa, ale też przez to, że bardzo przywiązana to gdy jeden dzień go nie widzę albo popołudniu mało piszemy, rozmawiamy to od razu jestem smutna i trochę zła na niego. Myślę, że chciałabym z nim spędzić resztę życia, jednak boję się tego, że zawsze będą te wahania, że nie będziemy do końca szczęśliwi. Dać nam czas? Może w końcu zrozumiem co czuje. Tylko co?
1 2015-04-21 23:26:45 Ostatnio edytowany przez tuśka713 (2015-04-21 23:47:22)
Podobne tematy
Witam.
A może tak naprawdę przeszkadza Ci to, że nie spędzacie ze sobą non stop czasu.
Bo na moje oko to wmawiasz sobie, że Go nie kochasz jak nie jesteście razem, wtedy występuje u Ciebie też frustracja, że Go nie ma.
Musisz wiedzieć że nie ma związków idealnych, że będzie idealnie zawsze bo jesteśmy tylko ludźmi.
Musisz umieć coś od siebie dać w gorszych momentach. Nie myśl, że ciągle będziesz w super nastroju. To nie chłopak ma ci go dawać, także wtedy gdy go przy tobie nie ma. To nie cudotwórca. To są zbyt wielkie oczekiwania jak na człowieka. Skończyłas choć 18 lat? Bo chyba nadal czekasz na księcia z bajki, ktory nie istnieje.
Piszesz o wadach, by zaraz napisać, że jest taki idealny i jesteś z nim taka szczęśliwa. Szukasz chyba dziury w całym.
4 2015-04-22 06:38:17 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-22 06:39:09)
Nieco po macoszemu potraktowałaś, Autorko, wady, które zaczęłaś zauważać u chłopaka.
W zestawieniu z opisem raju zabrzmiało to zdanie jak wsypanie cukru do zbiornika paliwa samochodu, by zatarł się silnik.
Może w nich tkwi Twój problem?
Możesz to rozwinąć?