Witam
Ostatnio z moją narzeczona dzieje się coś nie tak... Zaczynamy się kłócić, okłamuje mnie, oszukuję a nawet wystawia na zazdrość...
Bardzo jest to irytujące z jej strony, początkowo myślałem, że to tylko chwilowy taki stan, ale problem zaczął się pogłębiać... Ona zaczęła mi w głupi sposób mówić
,że będzie nosiła krótkie obcisłe spodenki (takie, że widać prawie, że pośladki), sukienki z odkrytym dekoltem, żebrami i plecami.. Zupełnie nie rozumiem jej po co z jej strony takie głupie zagrywki? Przecież ma ona pojęcie, że mi się nie podoba coś takiego. I robi to coraz częściej... Druga sprawa, mnie nie pozwala się bawić chodzić na imprezy i rozmawiać z innymi kobietami, podkreślam, że takie rozmowy mają charakter czysto koleżeński. Więc skoro mi zabroniła się bawić, więc ja też jej to uniemożliwiłem, żeby było sprawiedliwie... Ja dotrzymałem należytego słowa, z kolei ona wychodzi na takie imprezy, ba jeszcze mnie oszukuje... Przecież, gdyby powiedziała mi prawdę to by nic się nie stało... A ona mimo wszystko mnie oszukuje.. Doszło do tego, że gdy już jestem poirytowany jej zachowaniem zaczynam mówić częściej o rozstaniu, ponieważ już nie mam siły ciągnąć tego samego... Jest zazdrosna o moją byłą dziewczynę, z którą nie rozmawiałem od blisko 2 lat, żadnego kontaktu nawet nie mówię jej "cześć", więc nie mam pojęcia, skąd ma powody do zazdrości?? Mało tego, że zaczyna kłótnie, które te przeobrażają się w awanturę. Zaczyna się jej coś co się nie podoba np. to, że zamiast spędzić z nią czas to przez moment rozmawiałem z jej mamą albo tatą i zaczyna się fochać, jak małe dziecko a potem robi się nie przyjemna atmosfera i zaczynamy się kłócić. Potrafi nawet się fochać za to, że przez chwilę zamieniłem słowo z jej siostrą. Ostatnio spotykamy się mniej i więcej rozmawialiśmy przez telefon. Na początku było spoko, ale potem zaczynały się awantury, ja czasami nie mogłem już wytrzymać to się rozłączałem, teraz jest to zupełnie na odwrót, bo to ona zaczyna się rozłączać pierwsza mimo, że to nie ja szukałem powodu do kłótni, tylko ona. Od soboty, kiedy wracałem do domu od niej znowu się pokłóciliśmy i jak zwykle o bzdurę, czyli o to, że poszedłem porozmawiać z jej siostrą... I nie odzywałem się do niej przez jeden dzień, tylko dlatego, że zagroziła mi samobójstwem jak się nie odezwę do niej, już raz po chwilowej rozłące pocięła się... Zupełnie nie wiem jak do niej docierać? Bo zawsze wychodzi na to, że to moja wina, że się kłócimy... W zasadzie jestem uwiązany, bo zna moje hasła do Fb i ciągle przegląda mój telefon czy ,aby na pewno nie piszę z jakąś dziewczyną? Czy ciągłe pierdolenie o tym, że ją nie kocham mimo, że tak nie jest.... Proszę was o jakieś porady, pomoc, bo sam nie wiem co począć, żeby było dobrze...