Cześć
Niezbyt rozumiem, co masz na myśli pisząc, że się poniżyłaś. To on się musiał "poniżyć" prosząc o pieniądze. Chociaż uważam, że nie można tego nazywać poniżeniem. Po prostu zaufał Ci i w potrzebie poprosił o pomoc... Napisałaś "nie jest moim bratem, rodziną", ale jest Ci najbliższą osobą. I Ty dla niego też jesteś najbliższa skoro do Ciebie się zwrócił o pomoc
Myślę, że w związku nie ma nic złego w pożyczaniu od siebie pieniędzy. Samemu czasami zdarza mi się pożyczyć. Jednak nie są to sytuacje, gdy brakuje do 10tego... Tylko np takie, że rano idąc do pracy nie mam kasy w portfelu a do bankomatu nie po drodze. Wtedy bez żadnego skrępowania czy "poniżania się", proszę o np 20 zł. które oczywiście oddaje tego samego dnia wypłacając pieniądze po pracy. Inna sytuacja, dosłownie z przed 2tygodni. Zrobiliśmy sobie spacerek, miałbyś to krótki spacerek więc nie brałem pieniędzy ze sobą. W pewnym momencie zadzwonił do mnie kolega z propozycją czy idziemy (ja i moja A.) z nim i jego dziewczyną na piwko i pizze. Wtedy zapytałem dziewczyny czy pożyczy mi 50 zł. oddałem dnia następnego
Tak więc uważam, że pożyczanie pieniędzy to nic złego, jeśli się je terminowo oddaje. Ja się nie krępuję zapytać o kasę swojej dziewczyny tymbardziej, że w tym związku (nie wypominając, bo taki jest mój obowiązek) to ja pokrywam koszty wszystkich wyjść, wyjazdów itp....
Różnica pomiędzy mną a Twoim chłopakiem jest niestety taka, że ja pożyczam pieniądze wtedy gdy ich nie mam przy sobie, a na następny dzień wypłacam je z bankomatu. Niestety Twój chłopak jest chyba mało zaradny skoro mu brakuje często do 10tego. W tym wypadku niech znajdzie dodatkowe żródło dochodu, lepszą pracę lub po prostu się racjonalniej gospodaruje tak aby starczyło mu na cały miesiąc. Z jednej strony źle świadczy o kobiecie, któa patrzy na pieniądze, ale z drugiej powinnaś się zastnowić czy taki ktoś jak Twój chłopak, będzie w stanie zapewnić finansowe minimum Tobie i dzieciom (jeśli oczywiście masz względem niego takie plany)