Czesc. Wiem,ze to forum dla was, ale potrzebuje bardzo waszej opinii. Mam problemy z pewnoscia siebie zwiazanie z okresem dojrzewania. Zawsze gdy dziewczyna sie do mnie usmiecha czy stara sie mnie poznac potrafie znajdywac milion powodow dlaczego to robi, pomijajac ten najprosciejszy - ze po prostu jej sie podobam. Wymyslam sobie ze sie ze mnie smieje, ze po prostu jest mila, itd itd a po czasie dochodzi do mnie ze sie jej podobalem. Widze jak inni faceci podrywaja dziewczyny nawet jesli te ewidentnie nie sa nimi zainteresowane a ja nie potrafie sie nawet odezwac do tych ktore daja mi sygnaly. I tutaj przejde do sprawy. Dodam ze jestem jeszcze mlody, mam 19 lat ( koncze LO w tym roku ). Byla sobie wiec dziewczyna, mlodsza o 2 lata ( 1 klasa LO, ale to nie jest typowa nastolatka jaka sobie za pewne wyobrazacie, dojrzala jak na swoj wiek i choc jej nie znam jestem tego pewny na 100% ). Dziewczyna na ktora zwyczajnie nie zwracalem uwagi, do mojej szkoly chodzi kolo 1000 osob, wiec zwyczajnie swiecie nie byl bym wstanie wszystkich kojarzyc. Lecz pewnego listopadowego dnia idac pod klase i czekajac na lekcje dostrzegam ja, wpatrzona i usmiechnieta od ucha do ucha do mnie. Oczywiscie robie to co zawsze w takich sytuacjach, wzrokiem gdzie indziej i udaje ze nie widze bo pewnie sie ze mnie nabija albo cos w tym stylu. Oczywiscie w glebi duszy wiedzialem ze to bylo zaproszenie do rozmowy, ale zaczalem swoja tradycjna gre czyli unikanie kontaktu wzrokowego i totalne ignorowanie. No i zeby was nie zanudzac bo troche tego jest dalej bylo tak ze byly z jej strony spojrzenia, usmiechy i gesty ktore ewidentnie znaczyly ze jej sie podobam. Ale ja to skutecznie ignorowalem, nie wiem co we mnie wstapilo, nie jestem w stanie tego opisac, jak bym byl w jakims letargu i nie wiedzialem co robic. Teraz jak na to patrze to byly doslownie ksiazkowe przyklady oznaki zainteresowania. I tak przez kilka miesiecy, przechodzac do koncowki marca. Nagle jakbym sie ocknal z tego letargu, dotarlo do mnie ze jej sie podobalem i ze ona podoba sie mi. Wstapila we mnie energia i jakas niespotykana wczesniej pewnosc siebie. Zaczalem probowac lapac z nia kontakt wzrokowy zeby zobaczyc czy nadal tego chce, ale ona nic. Szla przez korytarz z usmiechem i wpatrzona przed siebie jak w skale, chociaz dobrze wiedziala ze ide i nie mogla nie czuc tego ze sie w nia wpatruje jak glupi. Na szczescie byla jej koleznka, ktora to zauwazyla ( ciezko bylo nie zauwazyc ) i chyba jej powiedziala bo jeszcze w ten sam dzien doslownie dala mi okazje zebym ja poznal ale ja to perfekcyjnie schrzanilem. I to byl praktycznie koniec, potem juz bylo kompletne ignorowanie z jej strony, gdy przechodzilem wpatrzony w nia ona robila wszystko zeby sie na mnie nie spojrzec. Nastaly swieta wielkanocne, dluga przerwa, postanowilem ze zrobie wszystko i ze byc moze da mi jeszcze jedna szanse. No, ale po swietach gdzies doszly mnie sluchy ze ta dziewczyna z kims tam gdzies krecila i takie tam.. i pierwsze mysli jakie mnie naszly to zdenerwowanie, bylem pewny ze sobie wszystko wkrecilem i bylem na nia wkurzony. I oczywiscie z planow nici, zaczalem ja ignorowac, a ona w tym czasie dawala mi kolejna szanse i czulem za kazdym razem jej wzrok, igorujac go w swoim genialnym stylu. W koncu jednak poukladalem sobie w glowie to co uslyszalem o niej, porozmawialem z kim trzeba i doszlo do mnie ze gdyby jej chodzilo o tamtego chlopaka to juz dawno by ze soba byli, bo on byl zainteresowany nia dluzszy czas a ona go olewala, dopiero zaczela sie kolo niego krecic przez to za ja olewalem ja ( skutecznie przez kilka miesiecy... ). Zaczalem wiec na nowo probowac, ale daremnie bo znow spotykalo mnie ignorowanie, takie chlodne, jak bym w ogole nie istnial. A ostatnio gdy szedlem korytarzem, ona siedziala z kolezanka ktora jej powiedziala ze ide, no i dostalem jedno, sekundowe puste spojrzenie, spojrzala sie na chwile i odwrocila wzrok. Pierwszy raz takie cos u niej ujrzalem w stosunku do mnie, choc sam dawalem jej tysiace takich spojrzen..Wiem ze to co przeczytalyscie wyglada co najmniej smiesznie, wiem ze dla was to "zalosne" problemy nastolatkow i w zyciu beda czekaly mnie znacznie wieksze problemy. Sam za pewne jak to przeczytam za pare lat bede sie smial, ale teraz mi nie jest do smiechu, jak na zlosc akurat teraz za nia oszalalem, nie wiem czemu, ale nie dostaje nawet polowy tego spojrzenia co kiedys. Ciagle o tym mysle i nie moge sie skupic na nauce a za 2 tygodnie mam mature.Wiem jak bardzo to schrzanilem, tak bardzo mi z tym zle ze glupio mi teraz w ogole przechodzic kolo niej i kolo jej kolezanek. Zreszta widze jak te jej kolezanki na mnie patrza, jak na jakiegos totalnego frajera i zreszta im sie nie dziwie. Nie rozumiem dlaczego to zrobilem i co mna kierowalo, kompletnie nie wiem jak mozna bylo to zawalic.. ale postanowilem sie zmienic, zaczalem porzadkowac swoje zycie tak zeby takich sytuacji nie bylo. Za tydzien koncze szkole, byc moze zobacze ja jeszcze pare razy.. chce sprobowac ostatni raz. Teraz jestem pewien ze nic nie moze mi przeszkodzic, ale no wlasnie.. teraz pytanie do was.. czy jest sens ? Co ona moze teraz czuc ? Wczesniej mialem wszystko podane na tacy, spojrzenia, usmiechy, mozliowosci zeby podejsc i sie odezwac. A teraz kompletnie nic, mam odpuscic i dac jej spokoj ? Nawet juz jej nie spotykam w tych samych miejsach co wczesniej, nie wiem czy ona juz tego na prawde nie chce czy moze jednak gdzies w srodku niej jeszcze cos sie iskrzy ? Jak to wyglada wedlug was? Czy to mozliwe ze cos co bylo przez 5-6 miesiecy tak nagle zniknelo ?
Podobne tematy
Witaj,
widzę, że cierpisz na ten sam problem co ja, tj. nieśmiałość. Też jestem/byłem w podobnej sytuacji, dlatego Ci dobrze radzę, jeśli Ci na niej zależy to zaryzykuj (ja nie zaryzykowałem i teraz żałuję), zagadaj do niej i powiedz co czujesz. Wiem jak się czujesz. Mi zabrakło odwagi i wyszło jak wyszło. Albo się uda albo przynajmniej nie będziesz się gryzł z myślami, jak ja teraz. Pokaż jej co czujesz a na pewno to odwzajemni albo oleje.