Witam wszystkie panie ,ja jestem już za granicą (z krótkimi przerwami )prawie 8 lat.
W tym czasie dzieci stały się pełnoletnie ,samodzielne i nawet powiem że troszkę obce. Niedawno ,bo po śmierci mojej mamy zrobiłam analizę mojego życia nie było mnie w domu, nie uczestniczyłam w życiu mojej rodziny i mieszkam za granicą i inaczej patrzę na pewne sprawy.Ten dom w Polsce jest obcy a małżonek niepracujący i oczekujący tylko na kasę tez . Co robić dalej ,jak rozwiązać te problemy ,rozwód czy ratowanie ???????
Podobne tematy
Rozwód czy ratowanie? To Twoja decyzja.. Musisz przeanalizować czy takie życie jakie prowadzisz dotychczas Ci odpowiada.. Czy nie tęsknisz za rodziną.. Czy lepsze życie za granicą w aspekcie materialnym jest tego warte... ? Na pewno sama potrafisz ocenić czego chcesz bardziej.. Ja bym wybrała coś pewnego czyli rodzinę. Myślę że z jednej strony chcesz wrócić, poprawić relacje z rodziną, na nowo nawiązać więź z dziećmi... a z drugiej strony przeraża Cię perspektywa życia w Polsce, budowania wszystkiego od początku... Pozdrawiam.
ek121, uważam, że popełniłaś błąd. I mówię to z perspektywy osoby, która dorastała z rodzicami pracującymi zagranicą. Nic tak nie zniszczyło i nie spłyciło mojej więzi z mamą, jak właśnie to "porzucenie" - bądź co bądź nie uczestniczyła w moim życiu i nigdy nikt jej tych lat nie przywróci. Obawiam się, że nawet, gdyby teraz wróciła, nie odzyska już tej mnie - ostatni raz znała mnie przed wyjazdem, teraz musiałaby poznać na nowo, a luka tych kilku lat jest nie do wypełnienia. To tyle w kwestii dzieci...
Zaś jeśli chodzi o męża, zastanów się dobrze, czego można się było spodziewać? Jak ma być Ci bliski mężczyzna, który przez osiem lat widywał Cię sporadycznie?
W mojej głowie rozwód jest ostatecznym posunięciem. Nie ma od niego później odwrotu. Więc jeżeli rozważasz rozwód, na Twoim miejscu najpierw zrobiłabym wszystko, żeby go uniknąć, ratować, próbować, sklejać... Na sądowe kroki zawsze przyjdzie czas.
Muszę z nutką goryczy zauważyć, że wielu emigrantów wyrabia sobie nawyk uciekania od problemów pozostawionych w Polsce... Nie bądź kolejna.
Moim zdaniem rowniez powinnas najpierw sprobowac ratowac rodzine,to jest najwazniejsze,nie podejmuj najpierw decyzji o rozstaniu,moja sasiadka tak zrobila i dzieci calkiem sie od niej odwrocily,bardzo to przezywaly,najbardziej dzieci potrzebuja matki,tym bardziej jak to corki,bo zawsze lepiej zwierzyc sie i isc z problemem do mamy niz taty.sprobuj sie z nimi zrzyc na nowo,to bardzo wazne.Moj maz wyjezdza do niemiec,jak przyjezdza to nie wie jak z synem postepowac ale widze ze probuje do niego dotrzec i ja mu w tym pomagam,chce zeby poczul ze to jego tata,i ty tez musisz dac to odczuc swoim dzieciom,ze jestes ich matka ze ci na nich zalezy i chcesz zeby byli z toba zawsze,bo ich bardzo kochasz
Jestem w takim związku, mój partner jest na wyjazdach od dwóch lat, jak wraca jest cudownie, euforia itd... ale jak jesteśmy osobno to są kłótnie i nerwówka, to nas wykańcza...
6 2010-02-27 19:18:07 Ostatnio edytowany przez Vera (2011-01-04 18:22:35)
jjjjjjjjjjj
cześć mam problem jestem już za granicą 2 lata mam żonę i 4 letniego synka jeżdzę do domu co 1.5 miesiąca na 2 tygodnie a żona mi powiedziała że mam wracać na stałe do polski co mam zrobić.Pracowalem w stoczni ale ja zamkneli i nie ma pracy chyba że za 1000 zł ale za akie pieniadze nie da się wyżyć trzeba zrobić oplaty i na życie nic nie zostanie prawie. Proszę o pomoc co mam zrobić.