Witajcie,
Bardzo potrzebuje waszej opinii, bo nie mogę poskładać swoich myśli. Mam problem który albo jest w moim życiu albo w tylko w mojej głowie. Jestem z nim już prawie 4 lata, jest różnie gdyż mam problem z poskromieniem swoich emocji i często są miedzy nami kłótnie o typowe błahostki, ale nie o tym... Moje dzieciństwo to typowa patologia, ojciec alkoholik który pił bił matkę i przed którym trzęsłam się ze strachu razem z rodzeństwem, ojciec który nie był typowym prostakiem kreował się na inteligenta i tak postrzegany był przez ludzi którzy tak naprawdę nie wiedzieli co się dzieje w naszej rodzinie, dopiero niedawno całkowicie już się stoczył.. Ja, młoda studentka z typowymi problemami emocjonalnymi DDA, która nie wie czego chce nie wie czy jeszcze kocha ale wśród ludzi uważana za twardą i zdecydowaną.. No i ON. Kiedy go poznałam nigdy nie przeszło mi przez myśl że coś miedzy nami będzie, zaczął się mną interesować, wyrwał ze świadomości ze faceci to ch*** , spotykaliśmy się na prawdziwe randki bez wódy, melanży.. każda chwila była wyjątkowa ja chodziłam na imprezy z koleżankami a od czasu do czasu spotykałam się z nim, przez rok nie chciałam niczego więcej prócz przyjaźni .. przez rok miedzy nami nie doszło do żadnego zbliżenia żadnego pocałunku nie dlatego ze nie chciałam dlatego ze on nawet nie zrobił kroku żeby do czegoś takiego doszło.. po roku powiedział ze tak nie może ze odchodzi bo kocha mnie nad życie a ja widzę w nim tylko przyjaciela, zrozumiałam ze go kocham wtedy był ideałem... teraz trochę go poznałam widzę dużo więcej jego wad, a przede wszystkim chodzi o alkohol, bo z powodu alkoholizmu ojca boje się ze on tez taki będzie ze tak jak mój ociec zacznie go nadużywać, milion razy robiłam mu problem o alkohol, on za każdym razem tłumaczy mi ze boli go ze widzę w nim alkoholika ze porównuje go do swojego ojca bo nie szanuje tego człowieka ze względu na to co zrobił w życiu mi i mojej rodzinie, ale nie może się to wszystko odbijać na nim, w kłótni zawsze mówi ze ja tez pije ale nigdy o to mi problemu nie zrobił on ma zawsze, ze jak mam ochotę się napić drinka robi mi drinka ze jak upije się na imprezie to nie mam na drugi dzień koszmaru tłumaczenia się, on nigdy z alkoholem nie przegiął w takim sensie ze nigdy nie widziałam żeby wymiotował, nigdy nie musiałam go z imprezy wynosić, zawsze panuje nad sytuacją i nie ma tak że czegoś nie pamięta, mi kilka razy w ciągu naszego związku zdarzyło się zaliczyć "zgona" , ale ja nie potrafię zrozumieć tego ze na imprezie ok pijemy i wtedy problemu nie mam, ale on w zwykły wieczór po pracy czesto wypije piwo, albo drinka i czasem są to nawet dwa piwa czy dwa drinki, teraz pracuje za granicą tak często jest alkohol boje się ze on prędzej czy później stanie się alkoholikiem..
Podobne tematy
Problem zdecydowanie jest w Twojej głowie, czemu zresztą trudno jest się dziwić. Masz prawo być przewrażliwioną na punkcie interpretowania częstotliwości picia alkoholu przez mężczyznę. Ale weź pod uwagę, że nie jesteś w stanie przewidzieć w życiu wszystkiego. Nie jest nigdzie powiedziane, że ktoś kto na przykład w ogóle nie pija alkoholu nie stanie się alkoholikiem w przyszłości, że nie sięgnie po alkohol. W życiu wystarczy czasem mała iskra aby popchnąć człowieka do nałogu. Związanie się a totalnym abstynentem nie daje 'gwarancji' spokoju. Wydaje mi się, że nie powinnaś skreślać faceta tylko z powodu własnych obaw.
czy to na pewno normalne ze facet przychodząc po pracy funduje sobie drinka albo 1/2 piwa ?
4 2015-04-12 23:03:31 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-04-12 23:10:06)
czy to na pewno normalne ze facet przychodząc po pracy funduje sobie drinka albo 1/2 piwa ?
U mnie w domu alkoholu w ogóle nie było. Kupowany był jak była okazja. Ale już u mojej koleżanki piwo kupowali tak samo jak inne artykuły spożywcze np. jak mleko, jej ociec pijał piwo do obiadu. Facet jednego, dwóch piw to nawet nie odczuje. Ostatnio jak miałam troche zmartwień to też przez jakiś czas wypijałam wieczorem średnio dwa piwa, mocne, lepiej mi się po nich zasypiało, mocniej spało. Więc nie wiem co jest normalne a co nie. Jeśli się tego boisz, porozmawiaj z nim o tym.
Niestety, osoba która po pracy funduje sobie piwko, dwa lub drinki, a to robi można rzec codziennie to ma predyspozycje na alkocholika i to na sto procent.
Muszę stwierdzić, ze przyciągłaś do siebie taką osobę podświadomie.
Na początku sie hamował ale teraz jak jesteście parą już hamulec zaginął.
A jego ojciec jaki jest?
A mogę powiedzieć, że mój znajomy na początku nie pił, po prostu świetny facet ale piwka,drinki po pracy zrobiły swoje, stoczył się na dno można tak powiedzieć.
Żona po latach uciekła, choć jej wina jest w tym , bo na to pozwolila.
Jejku.. właśnie tego się boję.... Jego tata jest w porządku, pije alkohol na jakichś przyjęciach jest to wódka, na co dzień jednak często funduję sobie whisky.. Tak to prawda na początku mój partner nie pił przy mnie często, ale jak z nim o tym rozmawiałam to zawsze mówi w prostu że często miał tak że przychodził wieczorem do domu i pił jedno czy dwa piwa co kilka dni ale ja poprostu tego nie widziałam bo nie sypialiśmy u siebie a był to etap naszego związku w którym nie musiał się spowiadać z każdego piwa jak twierdzi. Milion razy z nim na ten temat rozmawiałam, często mówi że bardzo lubi smak piwa i ma taki syndrom że po wysiłku ma dużą ochotę na piwo, jeżeli chodzi o drinki to nie są one już takie częste, ma takie momenty kiedy pije tylko piwo a raz na jakis czas ma ochotę na wino czy drinka. W jego opinii alkoholizm to nie jest choroba lecz ludzka głupota i jeśli ktoś pracuje i chce w życiu do czegos dojść to nie ma czasu być alkoholikiem... czy to wszystko to tylko taka gra a tak naprawde juz jest uzależniony...
Nie wiem już co mam myśleć, ciągle z nim o tym rozmawiam, wynikają z tego ciągłe kłótnie bo twierdzi że nie ma już sił mi tego w kółko tłumaczyć i że większość naszych rozmów opiera się wyłącznie na tym, w ostatniej rozmowie powiedział mi że on jest pewny że chce w życiu coś osiągnąć, przyznał że człowiek nigdy nie jest pewny co go w życiu spotka ale skwitował to tak że na wypadem alkoholizmu w każdym momencie są rozwody choć wie że za bardzo ceni się jako człowieka żeby się tak stoczyć.. czy ja jestem przewrażliwiona czy to on przesadza ..
Cytując moją prowadzącą "o alkoholizmie można mówić wtedy, kiedy powoduje to problem". Martwisz się tym = problem istnieje. Też jestem przewrażliwiona na punkcie nadużywania alkoholu z podobnych powodów jak Twoje, dlatego mężczyźni pijący CODZIENNIE piwo są u mnie skreśleni. Mój ojciec w młodości też tak zaczynał. ![]()
Nie dziwie Ci się, bo codzienne picie piwa? A to wodą nie można ugasić pragnienia? Sokiem, herbatą czy innym napojem? No kurcze... Ale taka głupi "urok" naszej kultury, że piwo jest czymś normalnym, w co 3/4 domu codziennie jest spożywane. Szkoda, że ludzie zapominają, że to też narkotyk, tylko, że legalny.
Uważam, że gdyby facet był w porządku to starałby (!) się zmienić swoje nawyki, zwłaszcza jeśli zna Twoją historię i Twoje obawy.
Proponował mi to w takim stopniu że jeśli ja nie będę piła to on też to dla mnie zrobi, z tym że ja tak nie chce, nie widzę nic złego w wyjściu do towarzystwa i napiciu się, nie lubię natomiast jeśli zwykłe wieczory są kończone na piwie bądź drinku, nie jest to oczywiście codziennie natomiast 2/3 razy w tygodniu się zdarzy, rozmawiałam dzisiaj z osobą mi bliską która wychowała się w normalnej zdrowej rodzinie i całkiem inaczej naświetliła mi tę sytuacji twierdząc że jeśli nie przekracza to normy w sensie ze człowiek nie musi a po prostu ma ochotę lub chce to nie jest to problem, ja teraz nie wiem jak nakierować swoje myśli i czy to we mnie jest ten problem czy tak naprawdę nie jest to normalnie że co 2/3 razy w tygodniu wypije się piwo lub czasem będą to dwa piwa i nie powinnam tego traktować jako normalność..