Hej,
piszę tutaj pierwszy raz. Idiotyczna sytuacja, ale chciałabym prosić o radę ![]()
Mam koleżankę. Znamy się z liceum. Chodziłyśmy do tzw. klas męskich. Później ona poszła na 'męskie' techniczne studia.
Zadaje się tylko z kolegami, chłopakami po jej studiach, kolegami z grupy. Oni mają innych kolegów. Zawsze jest tą 'jedyną' w towarzystwie męskim.
Ja natomiast odwrotnie. Cierpię na deficyt mężczyzn w moim środowisku- kierunek artystyczny. Mówię jej o tym, ona zabiera mnie na imprezy, poznaje z kolegami. Wszystko fajnie. Wiem, że niektórym się podobam.
Kilka dni temu na spotkaniu, kiedy wychodziłam usłyszałam, że mówi do jakiegoś znajomego, że ja jestem 'nietykalna'. Zastanawiam się dlaczego tak powiedziała. Jestem singielką, nie mówię, że jestem z tego powodu zadowolona.
Jakbyście to zinterpretowali?
Znam takiego jednego chłopaka- jej przyjaciela. Wiem, że on ma bardzo 'wesołe' życie towarzyskie, ale jest zdolny, po fajnych studiach, robi ciekawe projekty, jest aktywny w biznesie i kulturze. Fajnie mi się z nim w miarę rozmawia i na odchodnym usłyszałam, że ona mówi do niego, że jestem 'nietykalna'. Dlaczego?
Dlatego, że sama chce być 'adorowana' i w centrum uwagi? Czy po prostu zna go bardziej, wie jaki on jest, wie że on poznaje panny na jedną noc, ma niby dziewczyny ( ale przy mnie się wypiera, że nie ma
)... Kłamie.
O co chodzi?