Witam.
Jesteśmy razem od 3 lat.W naszym związku bywało różnie,moja jeszcze dziewczyna pisała z kolegami na znanym portalu społecznościowym,których często spotykała na różnych imprezach naszej organizacji.Ewidentnie było to w formie flirtu.Nie akceptowałem tego i dlatego założyliśmy wspólne konto za obopólną zgodą,by więcej takie sytuacje się nie powtarzały.Obiecała,ze z tym skończy.Okazało się ,że mimo to nadal pisała z nimi a wiadomości kasowała.Jedną z tych "rozmów" miałem niestety okazję przeczytać.
Pisała w niej o tym jak to jej źle ,bo nie ma własnego konta na portalu,musi mieć specjalne hasło w telefonie bym nie mógł czytać jej wiadomości.To dziwne,bo nigdy jej nie kontrolowałem a jeśli sprawdzałem to naprawdę sporadycznie.Pisała tam również o tym,że nie pozwolić bym nią rządził,by jakikolwiek mężczyzna nią rządził(nigdy tego nie robiłem) oraz to , że wszystko to co jej często tłumaczę gdy próbuję wyjaśnić różne nasze nieporozumienia to ma to "po prostu gdzieś".Nadal nie chce się przyznać,że to ona z nim pisała choć mam dowody a jej argumenty wcale nie potwierdzają,że rzeczywiście tak było.
Po całej konfrontacji w celu pokazania jej ,ze wiem o tych wiadomościach i daniu jej szansy na wyjaśnienie tego zadzwoniła do mnie po powrocie do swojego domu i straszyła popełnieniem samobójstwa.
Od kilku dni się do niej nie odzywam,zadzwoniła by poinformować mnie,że ktoś napisał jej wiadomość z bramki sms ,ze ją zdradziłem i ,że twierdziłem,że jest słaba w łóżku.Jest to perfidne kłamstwo i absurd.Nigdy czegoś takiego nie zrobiłem i nie powiedziałem.Nie wiem co mam dalej z tym wszystkim zrobić,po prostu brak słów....
