Hejka netkobietki.
Na początku mojego postu życzę wszystkim kobietkom jak i panom wszystkiego dobrego w NOWYM ROKU! :*
A teraz przejdę do mojego problemu. Dokładnie 3 miesiące temu urodziłam córeczkę drogami natury.Jak lekarz przykazał,6 tygodni po porodzie zgłosiłam się na kontrolę do mojego ginekologa.Wszystko było ok.Dodam,że dwa dni po porodzie miałam też badanie w szpitalu,USG i badanie dopochwowe i też nic niepokojącego nie wyszło.I tak do tej pory wszystko było ok i cacy.
Od zeszłego tygodnia,już nawet sama nie pamiętam od kiedy dokładnie ,towarzyszy mi dość silny ból podbrzusza:/ Czasem aż przeszywający do pleców.
Jedyne co mi lekko pomaga to ciepłe okłady albo wygrzewanie się w ciepłej wodzie-na długo niestety nie pomaga. Dziś to już w ogóle MEGA MOCNO mnie boli
Co to może być? Miesiączki jeszcze nie miałam i ten ból nie przypomina tego miesiączkowego. Strasznie się boję,że jak pójdę do lekarza to wyjdzie coś i będę musiała iść do szpitala i zostawić malutką w domu
Nie wiem czy to też istotne ale cały czas karmię piersią.
Jeśli któraś z Was miała podobne objawy to bardzo proszę o wypowiedź co to może być...
Oczywiście już zdążyłam naczytać się w necie o resztkach łożyska,sepsach itp.ale przy dwóch badaniach ( nie licząc tego od razu po porodzie) chyba by lekarze zauważyli ,że coś tam zostało??